wtorek
Artykuły, Kadrowane w kwadrat, Pisane prozą, Polecane, Zdjęcia kolorowe13-ta klatka
-… I nagle budzisz się i normalnie szok przeżywasz, bo jednak nie jesteś żółwiem. …miałeś tak kiedyś?
Rudolf spojrzał na swoją kobietę chłodno. Nie poskutkowało. Spojrzał lodowato. Też nic.
– Żółwiem powiadasz? — mruknął chcąc zakończyć rozmowę — Niektóre żółwie żyją ponad 150 lat. Wiem, bo oglądałem „Mój brat Nemo”.
– Niedźwiedź. To było „Mój brat niedźwiedź”, jeśli chodzi o brata. A jeśli chodzi o Nemo, to „Gdzie jest Nemo” — wyjaśniła Kasia z zaangażowaniem.
– Nieważne. To tak naprawdę nie ma żadnego znaczenia. Chodzi o sam fakt, rozumiesz?
– Nie. Ale napiłabym się piwa, a Ty?
– Idę pobiegać — mruknął, po czym założywszy szarą czapeczkę ruszył w stronę drzwi.
— Zostawisz mnie samą? — spytała ze źle udawanym żalem.
– Zaraz wracam.
Otworzył drzwi, wrzucił komórkę do prawej kieszeni spodni (zawsze telefon wrzucał do prawej kieszeni) i wyszedł na klatkę schodową. Było dość ciemno, więc włączył światło.
Na parterze, przy wyjściu z budynku jacyś robotnicy kuli beton zasłaniając całe drzwi i kurząc niemiłosiernie na 2 metry wokół. „Pójdę garażem”, przemknęła mu przez głowę chytra myśl.
– Hyc. — szepnął do siebie przekraczając próg garażu i pozwalając aby drzwi trzasnęły niemiłosiernie głośno o futrynę.
Dwa kroki wgłąb wystarczyły, by zatrzymał się, w wyniku przetworzenia w mózgu tego, co zobaczyły oczy.
– Yyyyy… — wyjąkał na widok dziewczyny pochylonej nad leżącym i niezbyt przytomnym facetem.
– Nie stój tak, tylko mi pomóż — rzuciła ubrana w czerwono-białą sukienkę dziewczyna sprawdzając puls leżącego. — Chyba nie żyje — dodała rozglądając się zaaferowana. Rudolf nadal tkwił jak w stuporze. Bał się ruszyć, bo miał wrażenie, że obraz, który widzi, nie jest rzeczywisty.
– Pomóż mi! — rzuciła po chwili łapiąc za jedną rękę nieboszczyka. — No rusz się, i złap go za drugą rękę! Musimy go gdzieś schować.
Stękając zaciągnęli denata w najmniej oświetlony kąt garażu. Dziewczyna uznawszy, że sprawa jest załatwiona, ruszyła do wyjścia bez słowa, zostawiając Rudolfa, który nadal nie wiedział jak się zachować.
– Hej! — udało mu się wreszcie krzyknąć – dziewczyna, stojąc już w drzwiach do jasno oświetlonego wyjścia odwróciła się i pokazała gest, jakby chciała się uszczypnąć w ramię, po czym machnąwszy sukienką zniknęła za drzwiami.
„Uszczypnąć się, znaczy?”, przemknęła mu niezbyt mądra myśl po głowie. Ruszył powoli w kierunku wyjścia zastanawiając się o co tak naprawdę chodzi.
Parę kroków dalej mimowolnie powtórzył gest dziewczyny w czerwonej sukience.
Chwilę potem stracił wizję i fonię.
– Kurde, no co za światło w tej scenie, co za światło — mruknął budząc się Rudolf. Łóżko było już puste, a z kuchni dobiegał smakowity zapach tostów.
Post Tags: garaż, schiza, trup
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (88)
- Co zrobić? (86)


sie 29, 2009
Reply
:) Też tak kiedyś miałem. Najdziwaczniejszy sen pod słońcem, a ja obudziłem się z myślą że fajne światło było. Szkoda że nie śniłem z aparatem…
Miłego dnia