piątek
Czarno-białe, Fotografie, MarudzenieBrassaï
Boję się jeszcze czasem niezwykłych kadrów, co zresztą widać niekiedy – wyłazi to szczególnie jak nie chcę czegoś spieprzyć i się stresuję. A stresuję się ostatnio.

Mam w głowie pomysł, taki zalążek czegoś większego, nie powiem na razie nic, żeby nie zapeszyć.
A wszystko to związek ma ze zdjęciem jednego Węgra – tytułowego Brassaï, a tak naprawdę człowieka nazywającego się Gyula Halász. Geza (mój daaawny szef, teraz z powrotem na Węgrzech) by się pewnie ucieszył, tak na marginesie. Zawsze się cieszył jak widział u nas, Polaków akcenty węgierskie. Wiąże się z tym zresztą jeden wkręt Emsiego, ale nie odbiegajmy od tematu ;)
Zdjęcie Węgra jest naprawdę dobre, i niech mi w najbliższych dniach służy natchnieniem. Czego i wam wszystkim życzę.
Post Tags: Brassai, nocne
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (87)
- Co zrobić? (85)
