środa
MarudzenieCierpliwość jest cnotą
Wmawiam sobie od jakiegoś czasu, żeby wyluzować, jak odbieram wywołany film z labu, i nie skanować go od razu. Wbrew pozorom, temat nie dotyczy tylko tych, którzy skanują czy robią odbitki z filmów.
Czemu?
Wystarczy przypatrzeć się, jak pracują niektórzy wielcy. Michael Kenna twierdzi, że bliskie jest mu podejście Sudka, który od zrobienia zdjęcia do odbitki dawał sobie na wstrzymanie ok. 6 miesięcy.
Pół roku! Tyle to nie dam rady, wiadomo, ale coś w tym na pewno jest. Całkiem niedawno, parę tygodni temu, po zainstalowaniu bety Lightrooma odkryłem dzięki zindeksowaniu wszystkich skanów zdjęcie. Moje zdjęcie sprzed roku czy dwóch. Zdjęcie zeskanowane byle jak, i zapomniane, a przede wszystkim zakwalifikowane do zdjęć “nie do pokazania”. Otóż okazało się, że teraz mi się podoba! Wychodzi na to, że dystans wyrobiony przez długi okres czasu może wpłynąć korzystnie na odbiór naszych własnych obrazków! Pewnie jak będę kiedyś miał odpowiedni humor i dużo wolnego czasu, wrócę do tego zdjęcia, żeby go zeskanować porządnie…
Tak czy siak, wmawiam sobie, żeby czekać, nie skanować. Wiem, czasami jest dobrze dać np. modelce odbitki czy skany jak najszybciej. Ale gdyby na początku zaznaczyć, że wyniki będą np. za miesiąc? Hmmm…
Gorzej mają cyfrówkowicze – u fotografa z cyfrakiem od razu model/modelka chcą widzieć wyniki. Ba, sam musiałem się ostro kłócić z Dominiką, jak na rozgrzewkę zrobiłem kilka fotek cyfrakiem! Od razu jest “Pokaż, pokaż! Muszę wiedzieć, jak wyszłam, może coś poprawię od razu w mimice twarzy!” ;)))
Z cyfrówkami to jest też inna sprawa, oddzielny temat: jak robi się zdjęcia przeznaczone do jakiejś obróbki kolorystycznej, cyfrówka narzuca swoją interpretację – trochę trudno jest się od tego uwolnić. A przecież nie zawsze da się zarejestrować dokładnie takie kolory, jakie chcielibyśmy przy danym zdjęciu uzyskać.
Nie wspominam już nawet o sytuacji, gdzie z kolorowego zdjęcia robi się B/W!
Mimo, że ja osobiścię wolę i staram się kadrować tylko podczas robienia zdjęć – warto chyba, chociażby dla nabrania dystansu do własnego kadrowania – przeczekać trochę.
W PATH, książce, o której już pisałem autor pisze (cytat w wolnym tłumaczeniu):
(…)
[Gary Winogrand] Nigdy nie wywoływał filmu zaraz po wystrzeleniu kliszy. Celowo czekał rok lub dwa, by wymazać ze swej pamięci okoliczności robienia każdej z fotografii. To, jak tłumaczył, pozwalało mu krytycznie spojrzeć na swoje stykówki. “Jak miałem odpowiedni humor danego dnia, zdarzało się, że wywoływałem film natychmiast” — mówił — Mogłem wybrać zdjęcie dlatego, że pamiętałem jak dobrze się czułem w momencie konkretnego strzału, nie dlatego, że to był świetny obraz. Twoje wybory będą lepsze, jeśli podejdziesz do swych stykówek na chłodno, oddzielając obróbkę od zrobienia zdjęcia tak daleko, jak to tylko możliwe.
Post Tags: kadrowanie, Kenna, lightroom, skanowanie
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (104)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co zrobić? (85)
- Nienormalni (79)

sie 16, 2006
Reply
Święte słowa!
A ty krzyczysz na mnie, że nie chcę dać fotek do labu i porobić odbitek. Okazuje się, że podświadomie stosowałem dokłądnie tą samą metodę. Dopiero jak zapomnę, jak fotografowwane miejsce wyglądało w całej swej okazałości (lub mierności, jeżeli na zdjęciu jest tylko malutki, ten lepszy, wycinek) mogę zupełnie obiektywnie podejśc do obróbki kadru i przygotowania go do wydruku.
Nawet sam fakt, że pamiętam kolory. Może się okazać, że z zupełnie innymi dane zdjęcie wygląda o niebo lepiej ale mając świerzo w pamięci fotografowane miejsce, lub obiekt nie zdecydujemy się na taką manipulację w obawie przed utratą realności, która przecież jest względna!
Słuszna rada: jeżeli nie podobają Ci się Twoje własne zdjęcia, jesteś w stosunku do nich zbyt krytyczny i nie potrafisz się zdystandsować to daj na przeczekanie. :)
Ja przymierzam się właśnie do oddania do labu zdjęć z ubiegłych wakacji! Jeszcze tylko kupię monitor i już… ;)
sie 16, 2006
Reply
Z cyfrakiem mam dużo gorzej – dopóki nie wymysle sposobu na zgrywanie zdjęć na osobny dysk bez użycia komputera (dyski OTG?) raczej nie mam szans przeczekać nawet kilku tygodni. Do odpuszczenia sobie “podglądactwa” w przypadku zdjęć nocnych brakuje mi jeszcze oprócz powyższego dobrego światłomierza – bez kontroli na bieżąco nie jestem w stanie zrobić poprawnie zdjęcia.
Mnóstwo wymówek, nieprawdaż? :)
sie 16, 2006
Reply
Nie, podlądactwo nie przeszkadza!!! Absolutnie!
Ja podglądam i dla tego wiem, że jestem krytyczny! Dla tego właśnie zostawiam je na później… pół roku, rok.. cza pokaże ;)
sie 16, 2006
Reply
@ynse
wiesz, też mi się nie wydaje, żeby podejrzenie przy przegrywaniu przeszkadzało. Chodzi o to bardziej, by czekać z edycją i z przygotowaniem do druku/robieniem odbitki (czyli z postprocessingiem) :)
@emsi
Emsi, Ty czekasz, boś leń, Ty się nie tłumacz :P