poniedziałek
Fotografie, Marudzenie, Zdjęcia kolorowePrzy porannej "kawie" #2
Dziś spotkałem jednego bardzo poważnego dyrektora, Jarosława O. Dość rzadko rozmawiamy na tematy niefirmowe, więc z tym większą przyjemnością usłyszałem, jak rozmowa toczy się w kierunku fotografii.
Usłyszałem o człowieku (znajomy Jarka), który podróżując co niemiara (po całym świecie), robi portrety napotkanym autochtonom. I zastanawia mnie jak to jest. Człowiek robi podobno zdjęcia również dla NG, więc je publikuje. Ale co – jeździ z gotową umową na zrzeczenie się praw do wizerunku? Jeśli tak, to w jakim języku? Zakładam, że jeśli to są ciekawe twarze, to szuka ich raczej niekoniecznie w metropoliach – a więc ze znajomością angielskiego lub innego cywilizowanego języka może być trudno u takiego autochtona.
No to spisuje umowę na miejscu? Chyba to kłopotliwe… Swoją drogą, może po prostu nie dba o to, i robi zdjęcia „na dziko”? Tylko co z ryzykiem?
Jak zdjęcie robi się sławne, to dociera w najodleglejsze zakątki świata – w końcu NG to nie byle lokalne pisemko! Przykładem niech będzie zdjęcie Steve’a McCurry [Peshawar, Pakistan 1984] (obok). Dotarło w najodleglejsze zakątki? Założę się, że tak.
No a jakie schodki muszą się zaczynać, jak się jest na drugim krańcu globu, robisz człowieku zdjęcie jakiejś ciekawej twarzy, i ni w ząb nie potraficie się dogadać – jedyna droga do porozumienia to na migi. Wtedy co?
Chyba wydziwiam. To pewnie jakaś poniedziałkowa obsesja. ;)
Swoją drogą zapytałem Jarka, czy robi zdjęcia – widziałem kiedyś u niego jakąś lustrzankę z mieszkiem do makro – mówi, że nie ma czasu. Paczor z kolei pisze, że ma 78 dni urlopu. Ja mam też ze 40. Co się kurde dzieje? Nikt nie ma czasu, każdy olewa swój urlop, no to do cholery – daleko w ten sposób to my nie dojdziemy!
Post Tags: McCurry, NG, portret
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (87)
- Co zrobić? (85)

