Zawsze Kwadrat

Sign In

RSS


1176
uzaleznionych
od ZawszeKwadratu

wrz 08
piątek
Marudzenie, Printologia: odbitki, wydruki, Warsztat fotograficzny, Wokół ludzi
Bigger is better!

Ha!
Właśnie nasunęła mi się na myśl pewna niepokojąca prawidłowość. Prawidłowość możnaby określić następującym stwierdzeniem:

Czym mniejszy rozmiar negatywu (lub ogólniej – nośnika fotografii), tym większa skłonność do robienia dużych odbitek.

I wydaje się działać w obie strony!
Nieprawda? No to zobaczmy.

Andrzej Lech podczas otwarcia wystawy „Dziennik podróżny – Ameryka”
w Małej Galerii ZPAF-CSW w Warszawie
2 października 2001. Fot. Wojciech Olkuśnik/GW

Popatrzmy najpierw z tej „dużej” strony – na ludzi, którzy od lat robią wielkim formatem. Przykładem niech posłużą nasi polscy mistrzowie – Andrzej Jerzy Lech czy Bogdan Konopka. Obydwaj pokazują odbitki stykowe (a więc bez powiększeń w ogóle).
Inny przykład – Michael Kenna – ten człowiek (nota bene jeden z moich ulubionych fotografów) robi odbitki nigdy nie większe niż 20x20cm!

A co się dzieje wśród wesołej gawiedzi używającej lustrzanki małego obrazka?
Na pl.rec.foto bądź siostrzanej pl.rec.foto.cyfrowa często można stanąć w obliczu pytań o odbitki 30x40cm czy nawet większe.
Ba! Mój sąsiad, zrobiwszy zdjęcie pięciomegapikselowym Sony F717 wydrukował je w rozmiarze właśnie 30×40!

A teraz porównajmy sobie najmniejszy negatyw LF z wielkością matrycy w dobrej, nowoczesnej lustrzance:
10×12,5cm w najmniejszym przedstawicielu wielkiego formatu (4×5″) kontra 2,4×1,6cm w d80 Nikona.
Hmmm…

W sumie, powodów takiej sytuacji może być wiele.
Pierwszy, który się nasuwa, to zaszłość historyczna – kiedyś odbitki robiło się tylko stykowo, nie powiększało się ich. Więc być może, hołdując tradycji, niektórzy powiększeń po prostu z zasady nie wykonują. W szczególności mogłoby to dotyczyć właśnie tych, którzy robią w „starej” technologii (czyli średni bądź wielki format).
Może być, ale nie do końca – ten Kenna, skoro już o nim mowa, robi w średnim formacie. Więc powiększa, skoro uzyskuje 20cm.

Może po prostu rozmiar ok. 20cm jest optymalny do oglądania przez dorosłego człowieka? Chyba nie, skoro i telewizory chcemy mieć coraz większe, i obrazy w muzeach lubimy oglądać większe, nawet kalendarze są zazwyczaj większe.

A może po prostu wyszedłem ze złego założenia?
Być może wybierając narzędzie – czy to kamera wielkoformatowa, czy małpka – ludzie (i mam tu na myśli ludzi, którzy świadomie robią fotografię i świadomie wybierają aparat) nie kierują się rozmiarem nośnika (filmu, matrycy), tylko sposobem pracy, sposobem podejścia do fotografii?

Cholera, coś w tym jest. Sam chyba właśnie dlatego tak lubię średni format. Kwadratowy kadr, patrzenie na dość dużą matówkę przez kominek (z góry), prostota obsługi – to jest to!
I nie ciągnie mnie ani w stronę wielkiego formatu, ani w stronę tych cyfrówek-wypasów. Mam po prostu aparat, którego lubię używać, i którego używanie daje mi przyjemność, a nie frustrację.

Czego wszystkim życzę :)


Post Tags: , , ,

One Response to “ Bigger is better! ”
  1. może faktycznie coś w tym jest, bo ja również robię kwadratowe odbitki w formacie 18x18cm, i ani minimetra więcej.


Post a Comment



Utwory autora tej strony sa dostępne na licencji Creative Commons. | Logo design by Michał Apanowicz | News Plus wordpress theme brought to you by Zidalgo.