niedziela
Artykuły, Fotografie, Informacje, Kadrowane w kwadrat, Marudzenie, Plenery fotograficzneMój pierwszy raz
W ten łikend po raz pierwszy wziąłem się za fotografię nocną. Tak na poważnie. ;)Zabraliśmy z Emsim małżonki i zawinęliśmy się do mojej rodzinnej miejscowości z zamiarem rozpalenia ogniska (dla ciała) i zorganizowania właśnie takiego nocnego plenerku (dla duszy).
Wybraliśmy wcześniej (w dzień) niezłe miejsce nad rzeczką, pogoda była super – nie padało, więc wieczorkiem zabraliśmy się z całym sprzętem nad wodę.
Jak się okazło na początku, popełniliśmy dwa podstawowe błędy: nie wzięliśmy Offa (na komary) i latarki. Na szczęście dym z ogniska poradził sobie z insektami, a zamiast latarki mogliśmy użyć nowoczesnych gadżetów (w stylu telefony komórkowe czy pocketpc).
Wiadomo, ognisko trzeba rozpalić wcześniej (czy też przygotować kijki na kiełbaski, i takie tam), więc z początku aparaty sobie czekały w torbach, a my położyliśmy nacisk na uzupełnienie jedzenia w żołądkach.
I to był następny błąd – otóż noce zazwyczaj są chłodniejsze niż dnie, prawda? No właśnie. Nad rzeką jeszcze dochodzi wilgotność – wszystko to potrafi nieźle zaszkodzić i obiektywom, i ewentualnej elektronice. Na szczęście nic złego z elektroniką się nie stało w ten wieczór, ale obiektywy zostawione potem na statywach z dala od przytulnych toreb (czy plecaków), z dala od ogniska czy ciepła ciała ludzkiego – po prostu zaparowały. Nie wiem niestety, na ile to wpłynęło na zdjęcie (bo jeszcze nie wywołałem filmu), ale nauczka pozostanie tak czy siak w głowie na przyszłość.
Gdy już zrobiło się ciemno, okazało się, że pojawia się coraz intensywniejsza mgła – co skłoniło Emsiego i mnie do zabaw z lampą – swoją drogą noc na dworzu to wspaniała okazja do fotografii, to jedna sprawa. Druga rzecz – naprawdę wielkim ułatwieniem są cyfrówki – gdzie można sprawdzić jak wyszło i wnieść ewentualne poprawki – bo mierzenie światła w takich warunkach jest katorgą.
No tak, Emsi bawił się lampą, ale ja pojechałem przecież na ten wypad z innym zamiarem – miałem popróbować dłuższych ekspozycji.
Pierwsze co zrobiłem, to znalezienie ładnego miejsca – piaszczysty brzeg, księżyc odbity w wodzie, wszystko potraktowane szerokim kątem – no, ogólnie miałem jakąś tam wizję. Pomierzyłem nikłe światło moim cyfrakiem, i przeniosłem dane do mojego małego pomocnika. Ustawiwszy w cyfraku ISO800, i przysłonę 2,0 uzyskałem czas rzędu 2 sekund – po przeliczeniu, PhotoGnome (na rysunku obok) uwzględniwszy poprawkę na efekt Schwarzschilda pokazał czas 40 minut!!! Byłem lekko zakłopotany. No, ale na co niby można liczyć w środku nocy przy świetle księżyca?
Nie mogłem nic poradzić – przysłonę musiałem mieć przymkniętą do F8, żeby głebia ostrości mi się rozciągała od brzegu, który był ponad 3 metry ode mnie, więc…

Ustawiłem sobie zegarek na odliczanie 40 minut, i zostawiłem aparat na statywie, po czym poszedłem podglądać co robi Emsi.
Emsi tymczasem zagonił obie modelki do pozowania. Dziewczynom zresztą się to strasznie podobało. A oto co zrobił Emsi: ustawiał ekspozycję na ok. 30 sekund, ustawiał modelki w jednej pozycji, błyskał lampą, przestawiał je (owe modelki) w inne miejsca, po czym znowu błyskał. Ekspozycja się w tym momencie kończyła, a dziewczyny na wynikowym obrazie dosłownie wychodziły z siebie i stawały obok. ;)
Niestety, zbyt późno spostrzegliśmy, że te błyski z lampy dochodzą do wycinka plaży znajdującego się w moim kadrze. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. ;)
Następne ekspozycje mogłem już zrobić przy F4. Ale co z tego, jak się ma pecha! Oczywiście w czasie jednej z takich w kadr wpakował mi się samochód jadący po łące na długich. No po prostu skandal na maksa!!!
Ogólnie jednak plenerek (i ognisko) było bardzo udane. Wróciliśmy po 23-ej, i chyba nie będzie mi trudno namówić resztę na następny taki event. Może uda nam się jeszcze kogoś chętnego namówić?
Post Tags: Emsi, lampy, mgła, nocne, ognisko
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (88)
- Co zrobić? (86)


wrz 3, 2006
Reply
Wieczór zaiste był udany :) Do tej pory nie mogę dojść do siebie po tych błyskach lampą Emsiego. Zamykam oczy i ciągle jest jasno ;)
wrz 3, 2006
Reply
Ja mam w ogole pomysl, zeby z czasem jak sie chetnych zbierze wiecej zrobic ogolnopolski zjazd nocnych pstrykaczy, na wzor spotkania ktore za oceanem zafundowali sobie koledzy po fachu (The Nocturnes) calkiem niedawno kolo Mono Lake.
wrz 3, 2006
Reply
@ynse
oj, niezły to pomysł może być, w rzeczy samej. :)
A tak w ogóle, jest update od Emsiego:
http://kil3r.blogspot.com/2006/09/kto-si-boi-nocy.html