Zawsze Kwadrat

Sign In

RSS


1140
uzaleznionych
od ZawszeKwadratu

wrz 03
niedziela
Artykuły, Fotografie, Informacje, Kadrowane w kwadrat, Marudzenie, Plenery fotograficzne
Mój pierwszy raz


W ten łikend po raz pierwszy wziąłem się za fotografię nocną. Tak na poważnie. ;)
Zabraliśmy z Emsim małżonki i zawinęliśmy się do mojej rodzinnej miejscowości z zamiarem rozpalenia ogniska (dla ciała) i zorganizowania właśnie takiego nocnego plenerku (dla duszy).
Wybraliśmy wcześniej (w dzień) niezłe miejsce nad rzeczką, pogoda była super – nie padało, więc wieczorkiem zabraliśmy się z całym sprzętem nad wodę.

Jak się okazło na początku, popełniliśmy dwa podstawowe błędy: nie wzięliśmy Offa (na komary) i latarki. Na szczęście dym z ogniska poradził sobie z insektami, a zamiast latarki mogliśmy użyć nowoczesnych gadżetów (w stylu telefony komórkowe czy pocketpc).

Wiadomo, ognisko trzeba rozpalić wcześniej (czy też przygotować kijki na kiełbaski, i takie tam), więc z początku aparaty sobie czekały w torbach, a my położyliśmy nacisk na uzupełnienie jedzenia w żołądkach.
I to był następny błąd – otóż noce zazwyczaj są chłodniejsze niż dnie, prawda? No właśnie. Nad rzeką jeszcze dochodzi wilgotność – wszystko to potrafi nieźle zaszkodzić i obiektywom, i ewentualnej elektronice. Na szczęście nic złego z elektroniką się nie stało w ten wieczór, ale obiektywy zostawione potem na statywach z dala od przytulnych toreb (czy plecaków), z dala od ogniska czy ciepła ciała ludzkiego – po prostu zaparowały. Nie wiem niestety, na ile to wpłynęło na zdjęcie (bo jeszcze nie wywołałem filmu), ale nauczka pozostanie tak czy siak w głowie na przyszłość.

Gdy już zrobiło się ciemno, okazało się, że pojawia się coraz intensywniejsza mgła – co skłoniło Emsiego i mnie do zabaw z lampą – swoją drogą noc na dworzu to wspaniała okazja do fotografii, to jedna sprawa. Druga rzecz – naprawdę wielkim ułatwieniem są cyfrówki – gdzie można sprawdzić jak wyszło i wnieść ewentualne poprawki – bo mierzenie światła w takich warunkach jest katorgą.

No tak, Emsi bawił się lampą, ale ja pojechałem przecież na ten wypad z innym zamiarem – miałem popróbować dłuższych ekspozycji.

Pierwsze co zrobiłem, to znalezienie ładnego miejsca – piaszczysty brzeg, księżyc odbity w wodzie, wszystko potraktowane szerokim kątem – no, ogólnie miałem jakąś tam wizję. Pomierzyłem nikłe światło moim cyfrakiem, i przeniosłem dane do mojego małego pomocnika. Ustawiwszy w cyfraku ISO800, i przysłonę 2,0 uzyskałem czas rzędu 2 sekund – po przeliczeniu, PhotoGnome (na rysunku obok) uwzględniwszy poprawkę na efekt Schwarzschilda pokazał czas 40 minut!!! Byłem lekko zakłopotany. No, ale na co niby można liczyć w środku nocy przy świetle księżyca?
Nie mogłem nic poradzić – przysłonę musiałem mieć przymkniętą do F8, żeby głebia ostrości mi się rozciągała od brzegu, który był ponad 3 metry ode mnie, więc…


Ustawiłem sobie zegarek na odliczanie 40 minut, i zostawiłem aparat na statywie, po czym poszedłem podglądać co robi Emsi.
Emsi tymczasem zagonił obie modelki do pozowania. Dziewczynom zresztą się to strasznie podobało. A oto co zrobił Emsi: ustawiał ekspozycję na ok. 30 sekund, ustawiał modelki w jednej pozycji, błyskał lampą, przestawiał je (owe modelki) w inne miejsca, po czym znowu błyskał. Ekspozycja się w tym momencie kończyła, a dziewczyny na wynikowym obrazie dosłownie wychodziły z siebie i stawały obok. ;)
Niestety, zbyt późno spostrzegliśmy, że te błyski z lampy dochodzą do wycinka plaży znajdującego się w moim kadrze. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. ;)

Następne ekspozycje mogłem już zrobić przy F4. Ale co z tego, jak się ma pecha! Oczywiście w czasie jednej z takich w kadr wpakował mi się samochód jadący po łące na długich. No po prostu skandal na maksa!!!

Ogólnie jednak plenerek (i ognisko) było bardzo udane. Wróciliśmy po 23-ej, i chyba nie będzie mi trudno namówić resztę na następny taki event. Może uda nam się jeszcze kogoś chętnego namówić?


Post Tags: , , , ,

3 Responses to “ Mój pierwszy raz ”
  1. Wieczór zaiste był udany :) Do tej pory nie mogę dojść do siebie po tych błyskach lampą Emsiego. Zamykam oczy i ciągle jest jasno ;)

  2. Ja mam w ogole pomysl, zeby z czasem jak sie chetnych zbierze wiecej zrobic ogolnopolski zjazd nocnych pstrykaczy, na wzor spotkania ktore za oceanem zafundowali sobie koledzy po fachu (The Nocturnes) calkiem niedawno kolo Mono Lake.

  3. @ynse
    oj, niezły to pomysł może być, w rzeczy samej. :)

    A tak w ogóle, jest update od Emsiego:
    http://kil3r.blogspot.com/2006/09/kto-si-boi-nocy.html


Post a Comment



Utwory autora tej strony sa dostępne na licencji Creative Commons. | Logo design by Michał Apanowicz | News Plus wordpress theme brought to you by Zidalgo.