poniedziałek
Informacje, Marudzenie, Plenery fotograficzneNocne marki
Ponieważ temat nocnej fotografii modny jest ostatnio, pozwolę sobie zacytować kilka rad opisanych na swego rodzaju forum poświęconym nocnym fotografom. Może komuś, kiedyś, gdzieś pomoże to zachować całą skórę ;)
Cały post autorstwa Michael Quinna jest dostępny tutaj.
Cała rzecz dotyczy niespodziewanego (dla obydwu stron) spotkania z przedstawicielami prawa.
- Kiedy przejeżdżają obok ciebie – pomachaj. Jak się zbliżą – przywitaj się. Bądż miły. Zdziwiłbyś się, jak rzadko zachowują się w taki sposób kryminaliści.
- Nie rób gwałtownych ruchów. Powoli i spokojnie. Nie prowokuj.
- Odsuń się od aparatu, i pozwól im zobaczyć, że to rzeczywiście aparat, a nie coś groźnego.
- Jeśli stoisz w cieniu, przesuń się w bardziej oświetlone (przez światło księżyca, lampy, czy jakiekolwiek inne dostępne źródło światła) miejsce.
- Trzymaj ręce z dala od kieszeni, i raczej na widoku. Od zarania dziejów żaden uliczny rzezimieszek nie zdołał sięgnąć broni czym innym niż swoje dłonie. Gliniarze jak widać mają dobre powody, żeby patrzeć na ręce.
- Jak masz czapkę na głowie – zdejmij ją. Niech zobaczą twoją twarz. Generalnie – uśmiech nie zaszkodzi.
- Masz latarkę w dłoni – zapal ją. W przeciwnym razie może ona wyglądać jak broń, pałka, nóż, czy jakiś klucz do kół w oczach wystraszonego policjanta.
- Jeśli masz lampę błyskową w dłoni – przestań jej używać. Gwałtowne wyładowania świetlne mogą wywołać nadzwyczaj niepokojące efekty u przedstawicieli władzy.
- Jeśli policjant cię nie widzi – nie podchodż tak, by go wystraszyć. Przykład – parę lat temu kończyliśmy z Andym plenerek nocny w starej przystani Alviso, kiedy policyjny samochód patrolowy zjechał z drogi i zaparkował jakieś 30 metrów od jedynego wyjścia; my z tyłu, niezaobserwowani, jedyna droga do naszego samochodu wiedzie przez wóz patrolowy. Włączyliśmy więc latarki, i zaczęliśmy głośno rozmawiać, żeby policjant mógł nas zobaczyć i usłyszeć nim dojdziemy do wozu. Doszliśmy, przywitaliśmy się i spotkanie zakończyło się 10-minutową rozmową na temat nocnej fotografii i zdjęć „z tyłu aparatu” ukazujących prewki cyfrowych kadrów Andy’ego. Koniec końców – miła, przyjemna pogawędka fotograficzna, po której rozeszliśmy się do swoich domów i rodzin – i nikt nawet nie pomyślał o tym, by się przyczepić do faktu, że miejsce plenerku zostało dawno temu (o zachodzie) zamknięte, co stawiało nas w świetle kalifornijskiego prawa jako nielegalnych intruzów.
- Jeśli – tak jak ja – używasz starego aparatu na film, postaraj się mieć obok siebie kogoś takiego jak Andy, który posiada nowy model cyfrówki, dzięki czemu może pokazać prewki na LCD-ku ciekawemu gliniarzowi. Lub noś odbitki.
- Jeśli gliniarz jest dupkiem – pokaż, że ty jesteś inny. Zapamiętaj jego/jej numer odznaki. Jeśli ci będzie coś kazał zrobić – zrób to. Po prostu. Na ulicy on jest górą. Jeśli będzie chciał zrewidować twoją torbę czy plecak – pozwól na to. Przecież masz tam aparaty i obiektywy, a nie broń czy nielegalne środki farmaceutyczne (uwaga dla tych, którzy noszą w plecakach broń czy nielegalne środki farmaceutyczne – przestańcie, to nielegalne. Uwierzcie, jestem prawnikiem). Na drugi dzień, po szczęśliwym powrocie do domu, zawsze możesz pijąc w swoim szlafroku kawę zadzwonić do przełożonych gliniarza i wystosować oficjalną skargę, protest i ogólnie narobić szumu.
Tłumaczenie – bardzo luźne. ;)
Wyciąłem również momenty, które są zrozumiałe raczej tylko dla środowisk północnoamerykańskich (Aunt Bea).
Pamiętajcie – owszem, mamy swoje prawa, ale nocne pustkowie nie jest najlepszym miejscem do egzekwowania ich na policjancie, który akurat ma nocny dyżur.
Post Tags: nocne, policja
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (88)
- Co zrobić? (86)
