Zawsze Kwadrat

Sign In

RSS


0
uzaleznionych
od ZawszeKwadratu

paź 15
niedziela
Artykuły, Fotografie, Pisane prozą, Polecane, Zdjęcia kolorowe
Turyści

Bob i Marla weszli do przeszklonego biurowca z duszą na ramieniu. Słońce pięknie przygrzewało oświetlając wnętrze budynku w niezwykle efektowny sposób. Marla znalazła bezwiednie rękę męża i ścisnęła ją dodając sobie tym gestem odrobinę otuchy.
– Trochę się boję — szepnęła mężowi nadal nie mogąc się ruszyć w stronę nowoczesnej recepcji.
– Spokojnie, kochanie, zobaczysz — to będą najlepsze wakacje w naszym życiu. A wszyscy znajomi pozielenieją z zazdrości. Szczególnie chciałbym zobaczyć minę Jacka i tej jego napuszonej szczupłej i zawsze modnie ubranej małżonki.
– Witamy w Holbein TimeHolidays — przerwała im rozmowę młoda kobieta z napisem Betty na koszulce. Miała bardzo mocny, nowoczesny makijaż i całkiem białe, gęste włosy skrócone tak, by opadając nie dotykały ramion. — Nazywam się Betty i zaprowadzę państwa do ich opiekuna, który poprowadzi przez resztę procedur. Proszę za mną.

***

– A więc jakie wakacje sobie państwo wybrali? — ich opiekun był ubrany w staromodny garnitur, z którym kontrastowała modna fryzura i będące ostatnim krzykiem technologicznej mody okulary, które dla postronnego obserwatora widoczne były jedynie jako ciemna mgiełka unosząca się przed oczami noszącego. W rzeczywistości były bardzo skomplikowanym mechanizmem elektroniczno-optycznym, na który tylko nieliczni mogli sobie pozwolić.
– A więc przede wszystkim mamy tylko półtora tysiąca kredytów — zaczął Bob odchrząkając suchość w gardle. — Poza tym chcielibyśmy zrobić zdjęcie Ojcu Świętemu.
Zapadła chwilowa cisza. Derrick, ich opiekun, mrucząc pod nosem przypatrywał się wydrukom trzymanym w swoich rękach.
– Ekhm… No więc biorąc pod uwagę wszystkie możliwe zniżki… Ekhm… No więc tak – podniósł oczy na młode małżeństwo – po uwzględnieniu rabatu na dwoje i promocyjnego okresu, jaki teraz mamy, mogę państwu zaproponować XXII wiek i całe trzy dni wspaniałych wakacji w ówczesnej Stolicy Apostolskiej w Katmandu.
Marla zbladła i ścisnęła mocniej dłoń swojego męża.
– Ale my… my tak bardzo chcieliśmy zobaczyć Jana Pawła II – spojrzała błagalnie na Derrika — i wie pan – naszykowaliśmy się na tą audiencję bardzo starannie. Ja i Bob przeczytaliśmy raporty historyczne i wszystkie encykliki oraz ważniejsze wiadomości z życia tego wielkiego człowieka, i wie pan… to jest nasze marzenie życia.
– Proszę poczekać chwilę, zaraz wrócę. Muszę porozmawiać z moim szefem. – wielki człowiek w staromodnym garniturze wstał i szybko opuścił zasmuconą parę.
– Kochanie, nie wiem, czy rzeczywiście powinniśmy wydawać tyle pieniędzy na taki cel — korzystając z chwili samotności zagadnęła męża Marla — przecież zaciągnięty kredyt będziemy spłacać przez następne 35 lat.
– Uspokój się – po ciemnej twarzy Boba widać było, że zawziął się i nie odpuści — pokażę Ci, jak trzeba negocjować z takimi ludźmi.

30 minut później…

– Tak więc jeszcze raz – tłumaczył technik w laboratoryjnym fartuchu – wysyłamy was w początek XXI wieku. Dostajecie państwo w standardowym wyposażeniu ówczesny model aparatu fotograficznego ze standardową matrycą pięć megapikseli. Niestety, ze względu na nasze surowe reguły, nie możemy was wyposażyć w nic nowocześniejszego. W szczególności oznacza to, że sami będziecie musieli podnieść aparat do oczu, o tak, i po znalezieniu na tym ekraniku wymaganego kadru nacisnąć o ten przycisk – pokazał po kolei jak się obsługuje taki zabytek. – Na miejscu zostaniecie skompletowani w grupę z naszym przewodnikiem, prosimy więc po prostu o dokładne stosowanie się do jego poleceń. Czas wycieczki 4 godziny, więc nie jest to mało, aby zrobić kilka ujęć. Pytania?
– Jak to jest, że wysyłacie tyle osób, a nikt z ówczesnych tego nie zauważa?
– Przede wszystkim ówcześni sądzą, że na świecie z przyrostu naturalnego jest ponad 6 miliardów ludzi, z czego duża część z niekontrolowanych rejonów trzeciego świata. Ówczesny problem przeludnienia został zresztą zapoczątkowany przez brak należytej kontroli ze strony naszych poprzedników, którzy nie mieli tak surowych reguł podróży jak my. Dlatego na rynku zostali tylko najlepsi.
– Nie da rady, żeby pan nas cofnął o 15 lat wcześniej? Do pontyfikatu Jana Pawła II? – spróbowała jeszcze raz Marla.
– Lata 1945-2005 są objęte szczególną ochroną i naprawdę, bardzo trudno jest wysłać wtedy kogoś niepostrzeżenie i bez specjalnej zgody Komisji. Poza tym i tak macie państwo szczęście – czasy pontyfikatu Benedykta XVI, do których państwa wysyłamy, są bardzo blisko śmierci jego poprzednika. Tak więc mogą państwo nazywać się szczęściarzami. Czy wszyscy są gotowi?
– Ja jeszcze jedno pytanie mam! — zgłosił się starszy żylasty facet o sztywnej sylwetce — skoro mamy robić takimi archaicznymi aparatami zdjęcia, to jak je pokażemy rodzinie czy znajomym?
– Nasi specjaliści po waszym powrocie za pomocą specjalistycznych urządzeń zgrają zdjęcia, które Państwo zrobili na bardziej nowoczesne nośniki. Państwo dostaniecie wyniki swojej wycieczki w obydwu formach. Zaczynamy?

Ponieważ nie było żadnych dalszych sprzeciwów, technik uruchomił aparaturę. Rozległ się cichy dźwięk przypominający plaśnięcie czegoś mokrego o twarde podłoże i nagle wszyscy znaleźli się w obszernym rzymskim mieszkaniu umeblowanym na modłę dwudziestego wieku.

Audiencja generalna Benedykta XVI
październik 2006
zdj. Gregorio Borgia

Post Tags: , , ,

2 Responses to “ Turyści ”
  1. Swietne!

  2. Niezle, niezle masz zadatki :) ( prawie jak Haldeman )


Post a Comment



Utwory autora tej strony sa dostępne na licencji Creative Commons. | Logo design by Michał Apanowicz | News Plus wordpress theme brought to you by Zidalgo.