poniedziałek
Artykuły, Fotografie, Marudzenie, Polecane, Zdjęcia koloroweStyle placement, czyli rynek fotografii w Polsce
Lubię oglądać obrazy, jak jestem miętowy.
Wystawy też wtedy bardziej lubię, i dlatego kiedyś zabrałem małżonkę i syna na obejrzenie prac Michaela Davida Kennediego. Wystawa niegłupia, ale ja chciałem o czymś innym. ;)
Otóż, widząc śmiało wystawione (niemałe) ceny wiszących fotografii, zapytałem panią, która tam się krzątała w charakterze gospodarza, jakie jest zainteresowanie kupnem tych prac. Pani powiedziała, że jest marne, ale powoli widać trend w kierunku „do góry”.
No i tak to w moim mózgu przeleżało, aż do niedawna, kiedy oglądając całkiem sympatyczny amerykański serial „Detektyw Monk„, zauważyłem pewną dziwną prawidłowość.
Monk to człowiek, który będąc detektywem-wdowcem, mieszka samotnie, i – popatrzcie na ściany w jego domu – chyba na każdej z nich są nieźle oprawione czarno-białe fotografie!
Prócz tego, co widać, całkiem sporo jest innych czarno-białych obrazków (drzewka), ale również zdjęć jego zmarłej żony. Wszystko to praktycznie nie rzuca się w oczy, ale w sumie robi niezwykle estetyczne wrażenie. Jednak mieszkanie głównego bohatera przystrojone w mnóstwo monochromatycznych fotografii jeszcze jakoś można wytłumaczyć – może gość po prostu lubi takie zdjęcia i tyle, tak?
Ale nie jest lekko – co na przykład w takim razie można zobaczyć na ścianach policyjnych pomieszczeń? Otóż to – znowu zdjęcia, znowu czarno-białe, znowu Rudolf ma schizy. ;)

Policyjna odprawa – moje schizy wiszą
między drzwiami a stojącymi przy tablicy gliniarzami
Wszyscy pewnie słyszeli o product placement. Mam taką teorię – wydaje mi się, że w mediach na tak zwanym Zachodzie, jest taki trend do wrzucania oglądającym stylu życia, właśnie przez takie niewinne sugerowanie jak (między innymi) przyozdobić ściany waszego najbliższego, codziennego środowiska. Taki style placement.
Ja myślę, że to dobry trend, przynajmniej dla fotografii. Fotografie powinny wisieć w domach. Powinny cieszyć wzrok na codzień, bo od tego są. Powinny wyjść z galerii, z naszych komputerów, z czasopism, które oglądamy – i zadomowić się na ścianach naszych mieszkadeł. Właśnie tak!
I jeśli media mają coś promować, niech promują fotografię, zamiast jakichś durnych providentów.
Stąd wynikałoby jasno, dlaczego w Polsce rynek fotografii jest taki ubogi – ludzie nie widzą, że mają je kupować i wieszać na ścianach – to nie wieszają!
Wczoraj poszedłem też do Empiku, żeby sprawdzić tą teorię. Przejrzałem kolorowe pisemka, popatrzyłem na te z Wysp Brytyjskich (Vogue), popatrzyłem na te ze środkowej Europy (Elle, Zwierciadło, jakiś Twój Styl), na koniec zajrzałem jeszcze do Internetu w poszukiwaniu seriali polskich, i pełen zadowolenia z samego siebie – wyciągnąłem wnioski.
Wbrew najgorszym obawom nie było tak źle – oczywiście można było przewidzieć, że potwierdzenie tego tajemniczego trendu zobaczę w takim Vogue. Nie znalazłem wartych pokazania tutaj przykładów w polskich kolorowych pismach dla pań (ale to chyba kwestia czasu, w końcu lubimy naśladować), ale udało mi się zauważyć co nieco w polsatowym serialu „Pierwsza Miłość” (cokolwiek to jest).
Może nie jest jakoś super – fotografie są raczej (z tego co widzę) rodzinne, i średnio zaprezentowane – ale kadr ten pozwala mi mieć nadzieję.
Nadzieję na to, że zaczniemy w domach wieszać więcej dobrej fotografii, że wypromuje się zainteresowanie obrazem – nie tylko w formie kiepskich, tanich reprodukcji, ale w formie odbitek, które prawdziwie przyozdobią dom.
I chyba wiem, dlaczego nasze rodzime produkcje serialowe są na nienajwyższym poziomie – producenci, reżyserzy i senografowie nie przywiązują wagi do szegółów.
A diabeł właśnie tkwi w szczegółach. Tkwi w nich i się z nas śmieje. ;)
Post Tags: detektyw, drzewka, empik, Monk, obrazy, policja, product placement, Provident, style placement, Vogue
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (88)
- Co zrobić? (86)




sty 9, 2007
Reply
Jest jeden przechlubny wyjątek w serialu, który chyba powstał by być nośnikiem product placement: Magda M. Gabinet głównych bochaterów – prawników aż roi się od wielkoformatowej czarno-białej fotografii. Poza tym jedna z istotniejszych postaci – przyjaciel MM jest fotografem… jest nawet wątek wystawy itp., aczkolwiek te jego zdjęcia są już mocno średnie. jedna jaskółka… ale coś się dzieje :)
A, w jednym z ostatnich odcinków zakochany w modelce klient kupuje zdjęcie chyba na całą ścianę…
sty 9, 2007
Reply
s/bochaterów/bohaterów
sty 9, 2007
Reply
Ha!
Oby to był rzeczywiście znak odmiany czasów :)
cze 15, 2008
Reply
w serialu „Na wspolnej” tez mieli fotki na scianach b/w, srednioformatowe.. sek w tym ze nie mieli na to zgody autora.. mojej zgody :)