środa
Artykuły, Polecane, Wywiady i rozmowy8 pytań
Kiedyś zżymałem się na subiektywny wybór dziesięciu największych żyjących fotografów stworzony przez Mike’a Johnstona.
Nie, nie zamierzam tworzyć konkurencyjnej listy. Ale tamto zestawienie zainspirowało mnie do zrobienia czegoś, co może wam się spodobać. Postanowiłem zadać znanym i szanowanym przeze mnie fotografom osiem pytań, a wyniki takiego wywiadu przedstawić w skompilowanej formie.
Pytania są różne, a odpowiedzi jeszcze różniejsze. Niekoniecznie dotyczą fotografii, ale na pewno są ciekawe, i wiele o naszych Mistrzach można się dowiedzieć.
Zapraszam do czytania!
1. Skąd bierzesz pomysły na zdjęcia, inspiracje?
David Fokos: Sporo czasu spędzam nad morzem w związku z tym, że moi rodzice mieszkają na wyspie. Kocham to miejsce, ponieważ bliskość z oceanem wyzwala we mnie takie emocje, które prowadzą do powstania takich a nie innych zdjęć. Aparat jest dla mnie narzędziem, które tak naprawdę pozwala mi odkryć i zrozumieć to, jak ocean kształtuje moje uczucia, co więcej – dzięki niemu mogę pogodzić obiektywne i subiektywne spojrzenie na świat.
Michael Kenna: Chodzi tu bardziej o to, by wybrać najciekawszy sposób na zdjęcie. Chciałbym, żeby dzień miał więcej godzin, a rok więcej dni. Jest zbyt dużo miejsc do zobaczenia, zbyt dużo pięknych rzeczy, nie mówiąc już o sfotografowaniu tego wszystkiego. Życie jest inspiracją. Skąd czerpię pomysły? Kto może znaleźć odpowiedź na to pytanie. Bóg musi być bardzo kreatywną istotą!
Andrzej Jerzy Lech: Pomysły na moje fotografie znajdują się w pewnym sensie same. Nie szukam ich. One są właściwie wszędzie tam, gdzie jestem. Ode mnie zależy co widzę, a nade wszystko jak widzę. Inspiruje mnie „świat rzeczy samych w sobie”, świat rzeczy dookoła mnie.
Fotografia jest sztuką widzenia – jak okrutnie patetyczne jest to stwierdzenie, jak banalne, jak prawdziwe jednocześnie.
Widzieć to jedna rzecz, zobaczyć to druga. Fotografia jest tez sztuką formy, z niej wyłania się, z niej powstaje. Forma to język fotografii. Widzieć dobrze…
Jak ja widzę jest sprawą dość złożoną i zależy od wielu czynników. Nastrój, przeczytane książki, obrazy z filmów, muzyka, którą kocham, światło, które mnie otacza, wino, które lubię, zapachy pewnie tez. „Widzenie fotograficzne” to jakaś wypadkowa wielu „rzeczy”, które siedzą w nas, które znalazły schronienie w naszej świadomości i podświadomości jednocześnie.
Jestem szczęśliwy, że widzę. A jak kiedyś przestanę, zacznę grać piękne i długie ballady na organach Hammonda…
Michael Levin: Zawsze ciągnęło mnie do szukania obrazu utajonego w negatywie.
Niektóre z fotografii Uta Barta mają tą minimalistyczna cechę, która przemawia do mnie na poziomie mojej nieświadomości. Dopiero niedawno to pojąłem i zacząłem w podobny sposób odwoływać się do tego rodzaju ’palety ’ w swoich pracach. Jego delikatne obrazy są raczej dwuznaczne niż konkretne. Większość moich fotografii to pochmurne niebo i gładkie, rozmyte wody i to właśnie stanowi tło tego, co chcę ukazać. Wyodrębnienie pojedynczych przedmiotów na moich fotografiach przyciąga odbiorcę do szczegółów i co najważniejsze nie rozprasza go. Poprzez takie wyeksponowanie obrazu można zobaczyć piękno rzeczy – piękno, które gołym okiem jest niezauważalne.
Gerard Rancinan: Z wiadomości, różnych wydarzeń, z tego co dzieję się wokół mnie…
Bill Schwab: Na tym świecie nie ma chwili, w której nie znalazłbym jakiegoś natchnienia. Moje pomysły są tak liczne, że ciężko zrealizować je wszystkie. I chociaż do swoich zdjęć wykorzystuję naturę, to wszelkie inspiracje czerpię ogólnie z życia. Jest mi naprawę ciężko to wytłumaczyć. Moje zdjęcia są dla mnie czymś bardzo osobistym. Jestem z nimi tak bardzo związany, że czasami nawet nie potrafię wytłumaczyć tego, skąd się wzięły.
William Scott: Najlepszą stymulacją jest „powędrować” i „powłóczyć się”. Chodzi o to, że nie szukam natchnienia na siłę. Wiem, że jeżeli ucieknę od szarej rzeczywistości i zapuszczę się głębiej w świat z moim aparatem, to moim oczom ukażą się w końcu imponujące rzeczy To właśnie pobudza mnie do działania.
Tomek Sikora: Z życia.
2. Robiąc zdjęcia – eksperymentujesz, czy raczej trzymasz się wypracowanych technik?
David Fokos: Jestem samoukiem, i tak naprawdę do pewnego momentu wszystkie zdjęcia powstawały metodą prób i błędów. Ale posiadam dobrą wiedzę techniczną i bez problemu stosuję nowe techniki jeżeli jest taka potrzeba.
Michael Kenna: I jedno i drugie. Łatwo jest trzymać się sprawdzonych formuł, jednak z drugiej strony to trochę nudne. Eksperymentowanie jest ważne, nawet bardzo ważne, ponieważ każdy dzień przynosi nam coś nowego i ekscytującego.
Andrzej Jerzy Lech: Nie eksperymentuję. Nie mam na to czasu, nie chcę go na to mieć. Tak było zawsze. Nie interesuje mnie też przypadek w fotografii, tak zwany “właściwy moment”. Moja fotografia jest statyczna, starannie “wymyślona”, precyzyjnie “skonstruowana”. Eksperymentami powinni zajmować się naukowcy. Artyści maja tworzyć, fotografowie też, jeżeli potrafią…
“Wypracowane techniki” są tylko narzędziem, które traktuję instrumentalnie. To początek długiego procesu, którego końcem jest fotografia na ścianie lub w portfoliu.
Michael Levin: Wszystkiego nauczyłem się sam i tak naprawdę nigdy nie uczyłem się żadnych reguł. Mam ściśle określone poczucie estetyki, które rozwinąłem przez ostatnie trzy lata i staram się tego trzymać. Aczkolwiek czasem staram się przekraczać te granice. Prowadzę poszukiwania z otwartym umysłem, końcem tych poszukiwań jest duża ilość zdjęć, które mogą nie pasować do tego co tworzę w danej chwili, ale mimo tego zadowalają mnie. Trzymam całe pudełka negatywów, ponieważ pokazują one tą samą rzecz ujętą na wiele sposobów.
Gerard Rancinan: Żadnych eksperymentów. Jestem bardzo klasyczny w tym co robię… Po prostu staram się być poprawnym.
Bill Schwab: Tak długo zajmuję się fotografią, że już nawet nie zastanawiam się nad sprawami technicznymi. Tak naprawdę nie ma żadnych reguł o których warto by mówić. Wszystko jest eksperymentem. Oprócz takich podstaw fotografii typu kąty, procesy itd. Uważam, że fotografie są bardziej odzwierciedleniem mojej duszy i moim zamiarem jest wyrazić to w jeszcze bardziej doskonały sposób.
William Scott: Nie kieruje się żadnymi regułami. Po prostu wychodzę naprzeciw rzeczom, które mnie interesują. Staram się spoglądać na nie na tyle sposobów, na ile to tylko możliwe. Oznacza to, że ‘próbuję’ ująć ten sam przedmiot na wiele sposobów, aczkolwiek nie zawsze jest to możliwe. Jednak nie określiłbym mojej pracy słowem ‘wysoko eksperymentalna’ . Dla mnie istotne jest to, że każdy obraz zawiera wartość, która jest albo złudna, nieuchwytna lub ulotna. Jednym słowem musi być to coś jedyne w swoim rodzaju i niepowtarzalne, by przykuć moją uwagę – właśnie to prowadzi do takiej fotografii, która zdaje się być pewną formą eksperymentu.
Tomek Sikora: Eksperymentuję ile się da. Na tym polega zabawa w fotografię.
3. Jak oceniasz swoje stare zdjęcia?
David Fokos: Od 25 lat pracuję na kamerze wielkoformatowej. Nie uważam żeby zdjęcia sprzed 15 lat były najlepsze, jednak od tego momentu krok po kroku doszedłem do zdjęć, które można zobaczyć teraz na mojej stronie. Zważając na te stare zdjęcia, zawarte w moim portfolio, stwierdzam, że teraz jestem z nich tak samo dumny, jak wtedy, kiedy je robiłem.
Michael Kenna: Są jak starzy przyjaciele. Ciepłe wspomnienia. Niektóre z nich dojrzały, inne przepadły w przeszłości bez żalu.
Andrzej Jerzy Lech: Patrzę się na nie często z rozrzewnieniem i ze wzruszeniem. Mam słabość do nich. Często też mnie śmieszą, bo rzeczywiście są zabawne. Lubię je. Mam ich sporo. Większość w archiwum negatywów. Kaczuszki na jeziorze, lasek brzozowy, piękne i dramatyczne chmury nad morzem, jakieś robaczki na liściach paproci na starym cmentarzu w Księginicach pod Lubinem. Portrety bliskich, “poważne” akty z Magdą na strychu tuż przy oknie, napuszone i histeryczne “kompozycje” z jabłkami, chlebem i szklanką wody, jakieś reportaże z czasów “solidarnościowych” z Opola, romantyczne alejki zasypane jesiennymi liśćmi w Parku Szczytnickim we Wrocławiu. Światła i cienie…
To były moje początki, moje fotografie zadane samemu sobie, moje mozolne, codzienne ćwiczenia, praktykowanie widzenia.
A później była ciemna ciemnia w ciasnej, małej łazience i pękające słoiki po ogórkach od gorącego wywoływacza. I oczywiście spływająca z błony emulsja. Uczenie się ciemni. To były piękne czasy pełne niespodzianek, odkryć, wzlotów i upadków “udręki i ekstazy”, i piwa z małymi muszkami na dnie butelki…
Michael Levin: Ciężkie pytanie. Wydaje mi się , że w moich starych zdjęciach tak naprawdę nigdy nie udało mi się uchwycić charakteru tego co fotografowałem. Aczkolwiek musze przyznać, że przyczyniły się one do kształtowania mojej fotograficznej wizji jaka mam obecnie. Wszystkie były w kolorze, ale gwarantuję ci, że nie należały one do najlepszych zdjęć!
Gerard Rancinan:
Bill Schwab: Wszystkie moje prace pomagają mi i będą pomagać rozwijać się jako artysta. Tak naprawdę nie ma skali według której mógłbym je ocenić.
Czuję, że moje stare prace są częścią mnie. Czasem odkrywam na nowo zdjęcia zrobione parę lat wstecz. Wtedy nie wiedziałem co z nimi zrobić, za to teraz pasują do tego, co tworzę. Zawsze oceniam całość mojej pracy, a nie tylko pojedyncze jego części. Ciągle się uczę…
William Scott: Zdaje mi się, że mam parę starych zdjęcia, które wygrały z czasem, ale znaczenie większości z nich przeminęło tak, jak minęły tamte lata.
Tomek Sikora: Stare zdjęcia są odbiciem starych czasów. Teraz jest zawsze inne.
4. Kontaktujemy się przez Internet – czy to medium wpływa jakoś na twoją twórczość? Oglądasz zdjęcia w sieci?
David Fokos: Nie uważam, żeby Internet miał znaczny wpływ na moją twórczość, ale doceniam to, że dzięki niemu znacznie więcej ludzi z całego świata może teraz oglądać moje prace. Sam niezbyt często oglądam zdjęcia w sieci, a kiedy już je oglądam, to tylko dlatego, że jest to galeria któregoś z przyjaciół lub ktoś prosił mnie, żebym spojrzał na jego zdjęcia.
Michael Kenna: Ludzie ciągle przysyłają mi linki do zdjęć, które dla mnie są dosłowną kopią. Dla mnie to dziwne zjawisko. Niby dlaczego z pozoru dobry fotograf miałby naśladować innego fotografa. Chyba, że jest to sposób nauki…. W każdym bądź razie nie spędzam zbyt wiele czasu w galeriach zarówno tych w sieci i jak i tych w prawdziwym życiu. Wolę robić zdjęcia.
Andrzej Jerzy Lech: Nie sądzę, aby Internet wpływał na moja twórczość. Owszem, często znajduje w nim informacje o miejscach, w których chciałbym być i fotografować.
Jestem fotografem “z tamtej epoki”, z czasu “przedinternetowego”. Fotografuję już prawie czterdzieści lat, wiec Internet jest zbyt młody, aby mnie zmieniał…
Internet to potęga, sztuka też…
Kontaktowanie się przez Internet jest fantastyczne. Szybkie, tanie, łatwe, wygodne i przyjemne . Kiedyś na przykład, w “zamierzchłych czasach”, przesyłaliśmy zdjęcia do druku katalogów używając “normalnej” poczty, listów ze znaczkiem na kopercie. Było to dość kłopotliwe. Fotografie moje z Nowego Jorku do Europy były w drodze trzy tygodnie. Pamiętam mój pierwszy fax. Jaka to była radość przesyłać swoje CV do Los Angeles lub Jeleniej Góry. Nie wyobrażam sobie teraz życia bez Internetu, bez komputera, skanera, drukarek. A przecież jeszcze kilka lat temu komputerem w pewnym sensie gardziłem, brzydziłem się nim.
Internet jest cudownym wynalazkiem…
Czy oglądam zdjęcia w sieci? Owszem, oglądam, ale właściwie tylko te stare, te ze zbiorów muzealnych i galeryjnych. Piękne fotografie ma w swojej kolekcji “w sieci” The Library of Congress. Inną interesującą stroną jest www.carletonwatkins.com. Oglądam te fotografie godzinami.
Ekran komputera pokazuje tylko “namiastkę” oryginału, ślad po nim. Z pewnością to nie wystarczy, ale jest pomocne, uczące, kształcące…
Michael Levin: Internet otworzył mnie na twórczość wielu artystów, którzy zainspirowali mnie na różnych poziomach mojej twórczości. Moje zdjęcie ”Steel Pier” było niewątpliwie zainspirowane przez jedną
z takich fotografii- fotografię wnętrza starego kina autorstwa Hiroshi Sugimoto. Ostatnio natknąłem się na prace lona Zupku i to właśnie jego zdjęcia, przedstawiające krawędzie zwiniętego papieru zmusiły mnie do refleksji nad strukturą sztuki. Moje fotografie zawsze poddaję analizie i staram się podnieść je do minimalistycznego poziomu, który jest poruszający i potężny.
Gerard Rancinan: Znajduję natchnienie oglądając XV dzieła umieszczone w galeriach internetowych. To tak jak byś patrzył w Internet jak w wielką księgę.
Bill Schwab: Oczywiście, że wpływa. Internet pozwala mi na kontakt i nawiązywanie znajomości z pokrewnymi duszami. Kiedy zacząłem fotografować nie miałem takiej możliwości. Internet nie pomaga, ale z pewnością wpływa na mój rozwój i pomysły.
Od czasu do czasu odwiedzam galerie w sieci, ale bez żadnych większych emocji. I tak każdy z nas jest bombardowany przez takie zdjęcia niemalże każdego dnia. Osobiście wystrzegam się oglądania tego, co tworzą inni fotografowie. Ważne jest to, aby rozwinąć własną wizję a nie czerpać inspiracje z dzieł innych autorów. Jest tyle identycznych zdjęć, które powstały zapewne pod wpływem Internetu. Wydaje mi się, że za dużo ludzi opiera się na tym co popularne, zamiast na tym co jest naprawdę istotne. Za bardzo podążają za zdobyciem sławy. Zamiast tego powinni pozostać szczerym wobec samych siebie.
William Scott: Traktuje Internet jako praktyczne narzędzie – nie wpływa on na moją kreatywność. Patrzę na każde napotkane zdjęcie.
Tomek Sikora: Rzadko oglądam zdjęcia, a w sieci wogóle. Wolę wystawy lub obraz kinowy.
5. Robisz zdjęcia na spotkaniach rodzinnych (rodzinne portrety?)*
Zdarza ci się robić zdjęcia “u cioci na imieninach”?
David Fokos: Zwykle nie fotografuję ludzi – są niecierpliwi w porównaniu z typowymi przedmiotami moich zdjęć : ) Czasami robię wyjątek i fotografuję: przyjaciół, rodzinę lub turystów, którzy wymieniają się aparatami i wzajemnie robią sobie zdjęcia – wtedy oferuje im swoją pomoc w zrobieniu grupowego zdjęcia.
Michael Kenna: Tak, ale nie za często.
Andrzej Jerzy Lech: Czasami. To zależy od cioci. Jeżeli ciocia ładnie poprosi…
Robie je właściwie tylko dla siebie, dla przyjemności, na pamiątkę. Ostatnio używam do tego aparatu cyfrowego. Oglądamy później te fotografie wieczorem, przy winie i muzyce, herbacie z cytryną…
Michael Levin: Nie. Jestem w tym niesamowicie kiepski.
Gerard Rancinan: Robie je dość rzadko…Wszystkie moje prace wykonywane są profesjonalnie, w dużym skupieniu.
Bill Schwab: Owszem robię, ale niezbyt często. Mam małego synka, któremu dosyć często pstrykam zdjęcia. Mówię pstrykam, ponieważ nie można tego nazwać fotografią.
William Scott: Naprawdę rzadko.
Tomek Sikora: Zdjęcia u Cioci na imieninach to samo życie, więc dlaczego nie.
6. Jak często robisz zdjęcia?
David Fokos: Nie tak często jak bym tego chciał! Współpraca z galeriami, które wystawiają moje prace, udzielanie wywiadów itd., ciągle zajmują mi czas, przez co fotografuję mniej więcej ok. 10-15 dni w ciągu roku.
Michael Kenna: Niestety nie za często, ale staram się tyle, ile tylko mogę.
Andrzej Jerzy Lech: Nie uwierzysz – codziennie. Nie ma dnia bez fotografii, bez zdjęcia. Moja okolica jest niezwykle fotogeniczna. Tematów, inspiracji i natchnienia mi nie brakuje. Sporo tez jeżdżę. Kanada, Meksyk, Polska, Włochy. Stan Nowy Jork, Pensylwania, New Jersey, Alabama, Maryland, Vermont, Floryda, Alaska. Nazywam te wyjazdy “ekspedycjami fotograficznymi” i myślę, że te podróże właśnie tym są. Nie mam samochodu. Jeżdżę tak zwanymi środkami komunikacji publicznej. Lubię to. Więcej wtedy widzę, intensywniej. Oglądam świat przez okno i ludzi obok mnie. Od ponad dziesięciu lat fotografuję do mojego projektu pod nazwą “Dziennik podróżny”.
Michael Levin: Z reguły co kilka miesięcy wyjeżdżam na dwa tygodnie. W trakcie takiego wyjazdu wybieram się w plener i robię zdjęcia przez cały dzień, a czasem nawet po zachodzie słońca. Używam kilku kamer, 4×5 i 8×10, tak więc one narzucają tempo, w jakim robię zdjęcie. Jestem bardzo wymagający, jeżeli chodzi o proces edycji moich fotografii i chociaż robię setki ujęć to tak naprawdę wywołuje tylko trzy lub cztery zdjęcia. W zeszłym roku, na dwutygodniowym wyjeździe do Włoch zrobiłem 300 zdjęć z czego wywołałem tylko dwa. Jednym z nich było “Zebrato”.
Gerard Rancinan: Mniej więcej co tydzień.
Bill Schwab: Fotografia to moje życie, żyje nią przez 12 godzina na dobę, wywołuję, fotografuję, promuję, organizuje wystawy w galeriach , spotykam się z kolekcjonerami itd. Byłoby lepiej, gdybyś zadał mi pytanie kiedy nie zajmuję się fotografią!
William Scott: To zależy. Nie skłamię mówiąc, że tak często jak tylko to możliwe – chociaż dla mnie to i tak mało. Czasami znajdę godzinkę na robienie zdjęć tu czy tam, ale znaczna część moich prac powstaje w czasie moich podróży. Tam mogę się naprawdę skoncentrować na robieniu zdjęć, a robię je wtedy każdego dnia.
Tomek Sikora: Prawie codziennie.
7. Jakie książki czytujesz?
David Fokos: Lubię czytać relacje z podróży, książki o jedzeniu, architekturze, projektowaniu i nauce. Interesują mnie również publikacje związane z kulturą japońską.
Michael Kenna: Fikcje, dramat, książki o duchowości.
Andrzej Jerzy Lech: Cortazar, Marquez, Borges, Umberto Eco, Singer. Kocham “Imię róży”, “Babie lato” – to są moje “cegły”, do tych książek powracam często, za często…
“Księga herbaty” Okakury Kakuzo, “Zen w sztuce łucznictwa” Eugena Herrigela, Anny Achmatowej “Modlitwa”.
“Czytam” fotografie Watkinsa, Talbota, ogrodnika Charlesa Jonesa, Henry P. Bosse z “Mississippi Blue”. Czytam godzinami fotografie tłustych lokomotyw Dariusa Kinseya…
Michael Levin: Czy techniczne pozycje o wielkoformatowych kamerach się liczą? Wydaje się, że w obliczu małej ilości czasu nad czytanie przedkładam robienie zdjęć.
Gerard Rancinan: Ksiązki filozoficzne.
Bill Schwab: Hmmm….. ostatnio nie mam zbyt wiele czasu na czytanie, ale lubię rozmaite książki począwszy od fantastyki po biografie historycznych postaci.
Zakres mojej ulubionej literatury sięga książek Charlesa Bukowskiego po ksiązki Charlsa Dickensa. To, co czytam zależy od danej chwili i mojego nastroju. Dużo czytam podczas podróży i książki bardzo często umilają i wpływają na moją podróż.
William Scott: Lubię fikcję. Jestem właśnie w trakcie czytania „The Heretics” autorstwa Miguela Delibes. Poza tym czytuję książki o bieżących sprawach, polityce i międzynarodowych wydarzeniach. Lubię także dobrą komedię typu „The Confederacy of Dunces” czy „Water Method Man”.
Tomek Sikora: O człowieku.
8. Jakiej muzyki słuchasz?
David Fokos: Słucham bardzo zróżnicowanej muzyki- począwszy od klasycznej, przez jazz, nowe bity funky i ska, do nastrojowej i lekkiej muzyki elektronicznej.
Michael Kenna: Słucham dużo brytyjskich, nowoczesnych kapel, rocka, ogólnie lubię dobry wokal…
Andrzej Jerzy Lech: Dobrej. Dla mnie dobrej.
Muzyka jest dla mnie bardzo ważna. Bez niej mnie nie ma tak jak bez fotografii. Muzyka jest najbardziej abstrakcyjna ze wszystkich sztuk. Za to ją podziwiam…
Muzyka pomaga mi. Chóry gregoriańskie, Gorecki, Knopfler, Buddy Guy, Mark i Almond, Chet Baker, Coltrane, Davis, Tuva Punk, Mahalia Jackson, Jimmy Smith, Astor Piazzolla, Van Morrison…
Zbieram wykonania utworu Kosmy “Jesienne liście” i “My Funny Valentine” – Rodgersa i Harta. Mam tych wykonań setki już…
Muzyka filmowa tak bardzo połączona z obrazami. Obrazy tak bardzo połączone z muzyką. Ry Cooder z filmu “Paris, Texas” Wendersa, Neil Young z filmu “Dead Man” Jarmusha…
Albert Kuvezin i Yat-Kha w “Re-Covers” i w “Yenisei-Punk”.
Arvo Pärt – “Litania”…
Duet John Coltrane i Johnny Hartman, Charlie Parker ze smyczkami, Springsteen – “The Seeger Sessions” i “Devils and Dust”…
Duet Gerry Mulligan i Astor Piazzolla w “Tango Nuevo”.
Bob Dylan – “Gotta Serve Somebady – “The Gospel Songs of Bob Dylan” i jego ostatni album “Modern Times”…
Oczywiście Tom Waits. Wszystko od Waitsa, a szczególnie, nade wszystko, przede wszystkim, ponad wszystko “Franks Wild Years” i ostatnia jego płyta, płyty właściwie, “Orphans”. Lubię te wszystkie jego brzęczenia, uderzenia w jakieś garnki, talerze, fisharmonie delikatnie brzmiąca, jego głos “alkoholiczny”…
Tak, Bach też. Jest genialny, “kosmiczny”, uniwersalny, potężny…
Jerry Garcia i David Grisman – “Shady Grove”. Mało chyba w Polsce znany duet Mark i Almond – “To the Heart”. Brzmienie Wybrzeża Zachodniego Stanów z czasow hippisów. Połączenie rocka i jazzu.
John Lee Hooker – piękny, prawdziwy, głęboko brzmiący, bardzo czarny blues.
“Sleep Safe and Warm” – ballada Krzysztofa Komedy z filmu Romana Polańskiego “Rosemary’s Baby”.
Czasami Stańko.
Zawsze Beatlesi…
Michael Levin: Pierwszym dyskiem CD jaki wkładam do odtwarzacza każdego wynajętego samochodu w odwiedzanym kraju jest “All that you can’t leave behind” zespołu U2. Oczywiście życie nie byłoby w pełni przeżyte bez mojego ulubionego “Abbey Road” Beatlesów.
Gerard Rancinan: Monotonną… w stylu Gavina Bryarda.
Bill Schwab: Muzyka zajmuje ogromną cześć mojego życia i również charakteryzuje ją duża rozpiętość rodzajowa. Na chwilę obecną na topie są u mnie Shins, Wilco, Sun Volt, swing, Raconteurs… To trochę długa lista…
William Scott: Mam zamiłowanie do bluesa, rocka i irlandzkiej muzyki ludowej.
Tomek Sikora: Dobrej, z każdego prawie gatunku. Najbardziej działa na mnie Jazz oraz Tom Waits i Nick Cave.
(w formie bonusu Andrzej J. Lech dodał mi odpowiedź na niezmiernie ważne pytanie):
Co lubisz jeść i pić?
Pierogi ruskie, tłusta pizza, “Jack Daniels”, czerwone wino “Chianti”, które w ciemni przy czerwonym świetle wygląda jak białe wino.
Dziękuję Ani Binkowskiej za pomoc w tłumaczeniu oraz wszystkim, bez których ten tekst by nie powstał – w szczególności autorom odpowiedzi!
____
* Piąte pytanie (poprzez zawirowania pomysłowe z wczesnych etapów realizacji) zostało zadane w innej formie (“u cioci na imieninach”) polskim fotografom (A. J. Lech i T. Sikora), a w innej (bez “cioci”) – pozostałym.
Post Tags: ciemnia, eksperymenty, film, Fokos, inspiracja, Kenna, książki, Lech, Levin, Mike Jonston, morze, muzyka, nastrój, negatyw, pierogi, portret, Rancinan, Schwab, Scott, Sikora, sztuka, wielki format, woda, zabawa
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (104)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co zrobić? (85)
- Nienormalni (79)

mar 17, 2007
Reply
Dzięki za super ciekawy post. Dzięki niemu przypomniałem sobie o Davidzie Fokosie.
maj 21, 2007
Reply
A wiec Andrzej jak zwykle najwiecej gada… ;)
maj 21, 2007
Reply
cóż za podsumowanie ;)
Ale – na marginesie – to właśnie z nim korespondencja sprawiła mi najwięcej radości (i owszem, była najdłuższa ;))
mar 9, 2008
Reply
Marcinie, fantastyczna inspiracja, gratuluje Ci pomysłu, bardzo się ciesze że trafiłem na Twoją stronę.
mar 19, 2009
Reply
Robisz świetną robotę na tej stronie i w fotografii. Jestem pod wielkim wrażeniem sposobu pisania i fotografowania. Widać ze jak się za coś bierzesz to z pasją. Faktycznie jestem uzależniony od zawsze-kwadrat. Pozdrawiam. Pisz jak najwięcej jak również rób zdjęcia i opowiadaj o nich.
mar 19, 2009
Reply
Nie wiem jak się wkleił ten link z przodu, to pomyłka ale już nie mogę edytować
mar 19, 2009
Reply
2M, Piotr: dzięki Wam bardzo! :)
(Piotr, poprawiłem ten link)