poniedziałek
Czarno-białe, Fotografie, Kadrowane w kwadrat, MarudzenieKu przestrodze
Nigdy, ale to nigdy, nie ignorujcie klątw.
Opowiem wam, jak to było w moim przypadku.
Jak wszyscy wierni czytelnicy wiedzą, od czasu do czasu odczuwam skutki Klątwy Ostatniej Klatki. Objawia się to tym, że zostaje mi do zrobienia ostatnia klatka, na którą nie mam pomysłu. Niby nic wielkiego, ale powoduje dyskomfort. W ostatni weekend postanowiłem pokazać charakter. Rudolf, mówię do siebie, nie pieprz głupot. Zachowujesz się jak średniowieczny zakompleksiony czeladnik, wierząc w przesądy, klątwy i tym podobne bzdury. Nie poddawaj się – wyjdź naprzeciw losowi i pokaż kto tu rządzi!
No i wyszedłem naprzeciw losowi i pokazałem, kto tu rządzi. Idę do labu – w kieszeni dwa filmy do wywołania, w jednej z dupek film z naświetlonymi jedenastoma klatkami. Co robię? Wyciągam aparat, zdejmuję dekielek z obiektywu i strzelam na ślepo ostatnią klatkę – jest ciemno, więc jestem pewien, że nic się nie naświetli. Zwijam film (lekkie uczucie grozy, ale się nie daję) i oddaje wszystkie trzy rolki do wołania.
Przez następne parędziesiąt minut nic się nie dzieje.
Dopiero na drugi dzień, bogowie zaczynają się mścić za mą krnąbrność (tfu, co za trudne słowo!):
Kłócę się z żoną. Tak okropnie, że już trzeci dzień się do siebie nie odzywamy. Po prostu masakra. Powód w ogóle nie związany ze zdjęciami (nowe mieszkanie), ale ja dobrze wiem, że to chodzi o tą ostatnią klatkę, o to oszustwo jakiego się śmiałem dopuścić. Także – bądźcie ostrożni. Cholernie ostrożni, jeśli chodzi o świadome robienie pustych klatek. To na dłuższą metę – jak widać – nie popłaca.
By przebłagać bogów, zdecydowałem o używaniu (obok Delty100) „nowego” filmu – Ilford Delta 3200. Ostatnie zdjęcia z moich wakacji przekonują mnie do rezygnacji z kolorowych materiałów – po prostu lubię czarno-białe obrazy i tyle. Nie dlatego, że mają charakter (bo czasem nie mają), i nie dlatego, że jest w nich głębia (bo często nie ma). Ot, po prostu lubię i już.
Jak się okazuje, Delta3200 jest bardzo przyjemna w odbiorze (patrz poniżej). Tak więc niedługo planuję wybrać się nad jakąś wodę i zobaczyć, czy uda mi się zakląć w owej delcie magię księżycowych odblasków. ;)
Ilford Delta 3200
Post Tags: Delta 100, Delta 3200, ISO 3200, klątwa, Kwaz, lab, małżeństwo
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (88)
- Co zrobić? (86)


sty 29, 2009
Reply
Hehe, aż dziwne, że nikt jeszcze nie napisał, że niby masz prawie na środku matrycy wielkiego hot piksela :P
Ja tam miałem odwrotnie zawsze. W zenicie naciąg kliszy chodził dość ciężko, jak się do tego dołożyło jeszcze używanie kliszy poypan f (cięta z wielkiej rolki, ponoć filmowa, miękka i łatwo się zrywa) to często po prostu przegapiałem ostatnią klatkę i potem nagle się okazywało, że zdjęć nie liczę, ale jest ich na pewno za dużo. Po wywołaniu na ostatniej klatce wychodziła nizamierzona multiekspozycja :)
Czasem nawet fajnie to wyglądało, zawsze było wesoło.
Wstyd się przyznać, nawet jeszcze w zenicie została klisza do połowy zrobiona, muszę go wyciągnąć i dokończyć, ciekawe, czy coś tam jeszcze zostało i jeśli tak, to co znajdę na tych starych zdjęciach :)
Pozdrawiam