sobota
Artykuły, Marudzenie, PolecaneO komentowaniu
Kiedyś założyłem sobie konto na obiektywni.pl. Wszystko fajnie, tylko jakoś przestałem tam wchodzić. Nie wiem, może to trochę moja wina, bo ostatnio tak szybko czas ucieka. Ale ten sajt, jak wiele innych ma w sobie coś irytującego.
Nie, wróć – wcale nie.
To niektórzy userzy mnie irytują. A właściwie komentarze. Bywa, że – jak tak sobie pochodziłem po galeriach – ludzie wręcz się kłócą i prawie chcą się bić. Skąd tyle emocji w tych komentarzach? Co ciekawe, emocje dotyczą nie zdjęcia, a tego co mówią inni.
Okazuje się, że sztuka komentowania prac innych ludzi jest ogromnie trudna. Internet nauczył nas trochę wymądrzania się – być może przez tą pozorną anonimowość, którą ponoć zapewnia. Pisał kiedyś o takim wymądrzaniu się Mike Johnston.
Chyba właśnie ten zbiór negatywnych doświadczeń powoduje, że nie chce mi się w tym uczestniczyć. I pewnie dlatego lubię altphotos, gdzie się naprawdę bardzo mało komentuje.
Co jednak zrobić, żeby komentarze coś wnosiły? Żeby pomagały autorowi?
Jakiś czas temu czytałem niezłą książkę autorstwa E. Aronsona. I tam było co nieco napisane o ogólnym dawaniu feedbacku ludziom. Co, jak sądzę, świetnie można zastosować w galeriach internetowych.
Po pierwsze – autor zdjęcia daje ci je do obejrzenia. To jest dar od niego. Kawałek jego samego. Ten człowiek pokazując ci ten kawałek, otwiera się po prostu; odsłania miękkie podbrzusze.
Skoro on ci coś dał, to jak można zareagować? Agresją? Wyśmianiem? Miażdżącą krytyką? Informacją, co zrobił źle? NIE!
Musisz również jemu podarować coś od siebie. Najlepiej też kawałek siebie. Ale jak to zrobić, skoro możesz zostawić mu tylko kawałek tekstu??
Opowiedz więc mu o tym, jakie odczucia wyzwala to zdjęcie u ciebie. Nie mów, jakie to zdjęcie jest, tylko powiedz co ty sam czujesz oglądając je.
Na pewno jest to o wiele więcej warte, niż zostawienie wpisu „niezła fotka” pod obrazkiem.
Często chcemy powiedzieć, jak coś nam się nie podoba. Tak bardzo się nie podoba, że musimy to komuś wykrzyczeć w twarz. Najlepiej autorowi. I powyższy sposób pozwala to zrobić właśnie tak, by:
- nie prowokować agresji (nie krytykujesz obrazu, czy autora, ale mówisz o swoich uczuciach);
- przekazać konkretną informację (mówisz, że obraz wyzwala takie a nie inne negatywne odczucia, przez takie a nie inne elementy);
- wyrzucić to z siebie (bo mimo wszystko przekażesz, że coś jest ci niemiłe).
Nie jest to łatwe (bo jakże często włącza się np. tryb eksperta – ja bym inaczej wykadrował, ja bym to zrobił czarno-białe, itd.), ale chyba warto spróbować. Ja podchodząc w ten sposób zacząłem więcej czasu na zdjęcia poświęcać (na ich uważny odbiór), co sprawiło, że po prostu znajduję więcej dobrej fotografii!
Post Tags: agresja, altphotos, emocje, komentowanie, krytyka, podarunki, prezenty, psychologia
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (104)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co zrobić? (85)
- O tym, jak fotografia analogowa przyniosła mi ulgę (81)

kwi 28, 2007
Reply
Pozwoliłem sobie podlinkować do tej notki u siebie, bo dużo mądrości w niej jest. Pozdrawiam.
kwi 30, 2007
Reply
A dziękuję, dziękuję :)
maj 1, 2007
Reply
Problem polega na tym ze malo kto potrafi pisac o zdjeciu, opisac to co czuje gdy na nie patrzy, jakie ma skojarzenia, itp. Wiekszosc to eksperci od zasad kompozycji, ekspozycji, jakosci, sprzetu, itd. To jest niestety glowny problem.
maj 1, 2007
Reply
no tak – parametry porównać łatwiej, więc pewnie stąd taki ogrom ekspertów technicznych…
ale tym bardziej w takim razie trzeba uczulać na problem :)
maj 3, 2007
Reply
Dobry tekst, pożyteczny :)
sie 21, 2007
Reply
O proszę. W końcu wątek w którym mogę wziać udział nie będąc posądzona o brak profesjonalizmu. W końcu nie jestem nikim innym jak człowiekiem, co patrzy na świat, a tym samymi oczyma odbiera zdjecia.
O proszę w końcu nie jestem zniesmaczona jak większosć zboczeńców, skazanych na zawsze przez fobię światła, albo kadrowania ;). Czy moje odczucia to „za mało”, a słowa profesjonalisty „to dużo” ? Zastanawia mnie pewien fakt jako muzyka. Jaki odsetek słuchaczy przykładowego koncertu klawesynowego d-moll Bacha zna się na kontrapunkcie bachowskim i miesistej harmonice? Czy grając ów koncert, moi słuchacze skupiają się nad tym co mnie zachwyca jako „profesjonalistę” czy raczej słuchaja tego, co ich zachwyca? A może gram tak że słuchają, tego co mnie zachwyca ?
sie 22, 2007
Reply
Kita, ciekawym zbiegiem okoliczności miałem okazję (parę dni temu) przysłuchiwać się rozmowie o tym, co kto lubi w muzyce klasycznej. Rozmowę prowadził muzyk ze zwykłą (szarą) słuchaczką.
Co wyszło?
Wyszło, że się nie potrafili zrozumieć. Tak skrajnie różnie obydwoje słuchali tych samych kawałków.
A to dlatego, że muzykowi się włączyła analiza strony technicznej muzyki, do czego słuchacz bez przygotowania nie jest zdolny – on (czy też ona) chce po prostu słuchać!
Dlatego dziękuję Ci, że grając potrafisz się zastanowić nad faktem, że niektórzy słuchają „bezanalitycznie” – po prostu dając się ponieść muzyce.
Cheers,
:)
sie 23, 2007
Reply
Bardzo mnie poruszyła ta notka jak również komentarze pod nią zawarte… Zgadzam się z tym wszystkim i wstyd się przyznać ale czasem też mi się zdarza napisać coś w stylu „ja bym spróbowała innego kadru”… Jednakże są zdjęcia przy których mi dech w piersiach zapiera i ciężko mi powiedzieć o nich cokolwiek – tak mi się podobają… Zastanawiam się co to spowodowało ale nie zawsze to jest takie oczywiste… Nie raz te zdjęcia po prostu mają coś w sobie. Od jakiegoś czasu umieszczam zdjęcia na Digarcie i nie zauważyłam tam jakichś kłótni. Ludzie komentują i oceniają raczej zdjęcia które im się podobają… Polecam i zapraszam…
sie 25, 2007
Reply
Rudolf ;-) do pewnych wniosków dochodzi sie z czasem, więc proszę mnie tu nie gloryfikować ;). Też sie kiedyś kłociłam jak ów Pan z tą Panią ;). A teraz już jestem starą kobietą podpierającą się złamaną batutą z galopującą sklerozą zawieszoną na fermacie.. ;)
OK, rozwijając jeszcze to co napisałam wcześniej, mam taką osobistą definicję człowieka zajmującego się sztuką, to taki czarodziej, który potrafi na moment dłuższy lub krótszy zaczarować swoich widzów/słuchaczy, zaczarować czyli poprowadzić poprzez własną wizję. Czy muszą rozumieć tę sztukę? Mogą ale nie muszą, jeśli wejdą w jego świat magii, to znaczy że on jest dobrym aktorem, malarzem, muzykiem, fotografem…