piątek
Artykuły, Czarno-białe, Fotografie, Kadrowane w kwadrat, Pisane prozą, PolecaneTajemnice Przodków
– Wiesz że Platon próbował przekazać coś swoim uczniom, ale nigdy nie pozwalał im tego zapisać? — spytał Roderyk kobiety, z którą szedł koło ogromnego kompleksu świątynno-handlowego. Odkąd Kościół stał się jako państwo najpotężniejszym mocarstwem świata, jego placówki świątynno-handlowe wyrastały zewsząd jak grzyby po deszczu. Rzecz jasna dobrze strzeżone grzyby. Każda taka placówka kryła mały garnizon, w którym stacjonowały wyborowe oddziały „antyterrorystyczne”.
– Bez sensu — odpowiedziała kobieta, modulując swój głos na sposób „nie interesuje mnie to”.
– Wcale nie — kontynuował z zapałem Roderyk — podobno te przekazy miały coś wspólnego z proroczymi wizjami Platona. Niestety, żaden z nich nie dotrwał do dzisiejszych czasów, choć to oczywiście oficjalne stanowisko.
– Dokumenty do kontroli proszę — przed nimi wyrósł potężny oficer Gwardii z wielce wymownym automatem przewieszonym przez ramię.
– Czasami czuję się, jakbyśmy z kimś prowadzili wojnę — marudził Roderyk posłusznie okazując niezbędne dokumenty. Jego partnerka uśmiechnęła się blado do żołnierza, jakby chciała go przeprosić za zachowanie partnera.
***
Wiatr śpiewał posępnie wśród porzuconych beczek i starych, zepsutych aut. Gdzieniegdzie dopalały się jeszcze resztki ognia, wokół których stały grupki ubranych w stare płaszcze postaci – późna jesień dawała się we znaki dotkliwym chłodem.
Względną ciszę przerwał stukot butów na wysokich obcasach. Grupka obdartusów stojąca przy ognisku obejrzała się, pilnie obserwując mijającą ich kobietę. Ta, ubrana była w ciemny skórzany płaszcz; jasne włosy do ramion kusząco opadały na skórzany kołnierz płaszcza przyjemnie kontrastując z jego czernią. Kobieta szybkim krokiem minęła grupkę obserwujących ją ludzi, po czym przeszedłszy kilkanaście kroków dalej, weszła w niczym nie wyróżniające się drzwi dość obskurnej kamieniczki. Grupka ogrzewająca się przy ognisku bez słowa odwróciła się w stronę źródła ciepła.
– Mam nadzieję, że nie ogłaszałaś całemu światu, gdzie idziesz — powiedział żwawy staruszek, pomagając przystojnej blondynce zdjąć skórzany płaszcz.
– Jesteś jak zwykle paranoikiem, wujku — uśmiechnęła się blondynka — oczywiście, że nikomu nie mówiłam. Masz jeszcze tą zieloną herbatę, którą ostatnio mnie ugościłeś? Była pyszna.
– Jasne, już zaparzam. Rozsiądź się wygodnie i poczekaj – zaraz wrócę.
– Mówiłaś, że czego szukasz?
– Szukamy śladów. Nic konkretnego niestety nie jest wiadome. Pewnie nie trzeba ci mówić, że Platon zostawił jakieś przekazy swoim uczniom, których nie pozwalał im zapisywać.
– A słyszałaś, że Pitagoras z kolei nie pozwalał swoim uczniom jeść fasoli ani bobu? Uważał, że każde puszczanie wiatrów powoduje ucieczkę kawałka duszy.
– Co proszę??
– Nieważne. Mów dalej, kochana.
– No więc sęk w tym, że na podstawie tych przekazów powstała jakaś sekta, o której nie było nic wiadomo aż do zeszłego stulecia. Tydzień temu członkowie tej nieformalnej organizacji odkryli, że zostało ich tylko pięciu, gdyż z trzydziestu tych, którzy mieli podtrzymywać tradycję, dwudziestu pięciu zginęło bądź to w wypadkach, bądź zostali zamordowani w nieznanych okolicznościach. Zgłosili się do Świątyni, w której pracuje Roderyk, zgłaszając potrzebę opieki i możliwość ataku terrorystycznego. Sprawę podchwycił oczywiście Paweł, wiesz, jak on lubi takie tajemnicze rzeczy. Na koniec okazało się, że jednym z członków tej sekty jest nasz bliski przyjaciel, znany hacker komputerowy, Ash. Musimy dowiedzieć się, co to za przekazy, bo żaden z pięciu pozostałych przy życiu nie chce nam tego zdradzić.
– Hmmm… Chyba wiem, kogo można by spytać. Ale trochę mi zejdzie dotarcie do tego człowieka.
– Tylko proszę cię, pospiesz się. Nie wiadomo ile czasu mamy.
Post Tags: hacker, kobieta, Kościół, Platon, przyszłość, spisek
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (87)
- Co zrobić? (85)


