wtorek
MarudzenieDla kogo fotografie?
Jakiś czas temu Paul Butzi zastanawiał się, dla kogo robimy (my, fotografujący) zdjęcia. Wyszło, że fotografujemy dla siebie. Nie dla publiczności, nie dla menedżera artystycznego (hehe), nie dla krytyków, ani nie dla mamy, babci, czy kochanki.
Jest w tym dużo racji, bo w ten sposób pozwalamy sobie po prostu na robienie tego, co przynosi satysfakcję. Wpisuje się to też dobrze w teorię komentowania – tworzymy wtedy przecież rzeczy dość osobiste, których podarowanie innym jest wręcz chyba jakimś przejawem altruizmu (spotkać się można przecież ze strony odbiorcy nawet z podziękowaniem za pokazanie zdjęcia).
Ale czy to aby rzeczywiście prawda?
I co to znaczy „dla siebie”?
Czy dla siebie to tyle, co dla samego procesu fotografowania? Bo to frajda?
Czy dla siebie to tyle, co dla poklasku, który uzyskamy z pokazania zdjęć jakiejś określonej grupie ludzi?
Wysłuchawszy paru podcastów B. Jensena usłyszałem z kolei, nieco zaskakującą mnie informację, że najbardziej znani fotografowie zrobili swoje najsłynniejsze zdjęcia w wieku 50-60 lat!
Jak rozglądam się po fotografach w Polsce i na świecie, widzę z kolei, że dużo jest tych młodych, przed trzydziestką, a nawet takich, którzy ledwo skończyli 20 lat – i co wcale chyba nie powinno mnie dziwić – potrafią zrobić naprawdę świetne fotografie! Czy to geniusze? Jeśli jednak i oni swe najlepsze zdjęcia zrobią w drugiej połowie życia, to czy za następne 20 lat powinniśmy spodziewać się fotograficznej rewolucji?
Ja sam mam jeszcze sporo do 50-tki, i wiem jedno: przede mną długa droga. Chciałbym umieć robić inne zdjęcia. Widzę ich zarys w mojej wyobraźni, ale nie potrafię ich dokładnie opisać. Wiem jednak, że kiedyś będę robić po prostu więcej takich, które dla mnie będą cenne.
Dochodzimy jednak, do finalnego, podchwytliwego pytania: Jakie fotografie chcę robić za 5-10 lat? Kto wtedy będzie docelowym odbiorcą tych zdjęć?
Czy ktoś z Was próbował o tym pomyśleć? Wyznaczyć sobie jakiś kierunek rozwoju?
Ilu z nas ma na tyle rozwiniętą świadomość tego, co robi i chce robić, by zaplanować sobie działania na najbliższe lata?
Czy może lepiej dać się ponieść skrzydłom fantazji i nic nie planować? Nie narzucać sobie żadnych planów? Być spontanicznym?
Ktoś kiedyś powiedział, że płynąc – mimo, że nie sterujesz – i tak gdzieś w końcu dopłyniesz. Chyba więc lepiej wziąć ster w swoje ręce i obrać własny kurs, a nie liczyć na nieokreślone prądy morskie czy kaprysy pogody, nie mylę się?
Post Tags: Paul Butzi, podcasty, prezenty, rozwój, wiek
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (88)
- Co zrobić? (86)

maj 22, 2007
Reply
ciekawa sprawa…takie pytanie.
Czytałem w mądrej książce, że często fotografujący odnoszący sukcesy podświadomie ponawia styl swoich prac, tworzy podobne, które również będą akceptowane i będzie na nie „popyt”. Natomiast odstawia rzeczy dla niego ważne, te które uważa za właśnie swój prawdziwy kierunek.
Zabija to wnętrze i wyjątkowość autora. Ja myślę, że za 5-10lat, dalej będę chciał fotografować kobiety :]
maj 23, 2007
Reply
Pamiętasz tytuł owej mądrej książki?
Ogólnie to musze powiedzieć, że cieszę się, że nie robię zdjęć zawodowo. Można zawsze zmienić w randomowym momencie podejście do zdjęć, i nadal się dobrze bawić.
maj 23, 2007
Reply
No właśnie nie mam zielonego pojęcia jakie zdjęcia będę robił za 5-10 lat.
Pstrykam spontanicznie, czasami jest to pejzaż, czasami kobieta. Problemem jest że jak robię np. zdjęcia typu akt to w głowie zawsze mi się wydaje
że to jest to, robiąc pejzaż mam podobne odczucia.
Myślę że robiąc zdjęcia spontanicznie
droga mojej fotografii sama się wkrótce nakreśli.
maj 24, 2007
Reply
„nauka o fotografii” – Andreas Feininger :] polecam