piątek
Marudzenie, Warsztat fotograficzny, Wokół ludziKapsaicyna
Ledwo żyję – nie dość, że czas mi ucieka nie wiedzieć którędy, to jeszcze spałem dzisiaj tak krzywo, że nie mogę głowy w lewo skrzywić. Damn it.
Przez to wszystko zaniedbałem czytanie książek – po przeczytaniu Dzienników Westona nie wypożyczyłem następnej książki z biblioteki ZPAF i tylko chodzę i marudzę, zamiast zrobić coś pożytecznego.
Ale właśnie a propos Westona – natrafiłem tam na fotografię Diego Riviery z roku 1924. Zdjęcie, mimo, że zrobione wielkoformatową kamerą i opublikowane w poważnej (bądź co bądź) książce, dziś wszyscy ci internetowi krytycy fotografii nazwaliby niewyszukanie gniotem – otóż ostrość w tym portrecie jest ustawiona wyraźnie na brzuchu fotografowanego, co jest błędem dyskwalifikującym dzisiaj obraz na całej linii!
No proszę, a wydawca nie wstydził się takiego błędu opublikować.
Dlaczego?
Dlatego, że ważny jest obraz i podejście fotografa nie do jego parametrów, a do fotografii jako całości – ze szczególnym uwzględnieniem kadru, i atmosfery tworzonej przez fotografię.
A my dzisiaj przeżywamy orgazmy śledząc jakieś wykresy MTF obiektywów, które tak naprawdę zostały wymyślone przez japońskie koncerny po to, by odwrócić naszą uwagę od najważniejszego. I na czym się wszyscy skupiamy, dzięki wytężonej pracy specjalistów od marketingu?
Ostrość, ostrość!!!
I wiecie do czego dojdzie za chwilę? Japońskie obiektywy będą tworzone wkrótce na bazie kapsaicyny. Wtedy dopiero będzie ostro, buahahaha!
EDIT: Jak ktoś lubi ostrość, polecam odwiedzić ten adres. :)
Post Tags: biblioteka, E. Weston, gniot, kapsaicyna, MTF, ostrość, wielki format
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (87)
- Co zrobić? (85)

maj 25, 2007
Reply
tak sobie poszedłem tropem „kapsaicyny” i już wiem dlaczego wolę się napić piwa jak zajadam chili! Dla zdrowia oczywiście! ;)
maj 25, 2007
Reply
He, he, rzeczywiście piekielnie ostra ta strona. BTW to mi przypomniało o obiedzie …