wtorek
MarudzenieKsiążki i filmy o fotografach
Przeczytałem Noc amerykańską.
Dziwna to opowieść.
Jak można wyczytać w samej książce, „noc amerykańska” to nazwa techniki filmowej pozwalającej na uzyskiwanie efektu nocnych zdjęć przy dziennym świetle, a polegającej na niedoeksponowaniu taśmy oraz koncentrowaniu na aktorach światła silniejszego niż światło dzienne.
Tak więc książka krąży wokół fotografii. A właściwie wokół fotografa. A właściwie to sam nie wiem wokół czego. Opowieść traktuje o człowieku, który zawodowo realizując zlecenia na zdjęcia znanych (lub nie) osób postanawia napisać sztukę. Sztukę specyficzną, sztukę pierwszą w swym życiu – sztukę dla kobiety.
Przyznam, że nie znam dużo książek o fotografach, fotografii, czy ogólnie zahaczających o takie interesujące przecież sprawy. Okazuje się, że stworzyć coś (czy to książkę, czy film) o kimś, kto robi zdjęcia wcale nie jest tak prosto. Niedawno na łamach strony swiatobrazu.pl ukazał się nawet, w nawiązaniu do filmu o Diane Arbus apel: Fotografowie, zróbcie wreszcie coś ze swoim życiem, tak, żeby dało się później kręcić o was dobre, ciekawe filmy!
Czy naprawdę nie ma o czym pisać, czy kręcić filmów? Fotograf to rzeczywiście człowiek nudny?
Noc amerykańska pozwoliła mi spojrzeć na ten temat z nowej strony. Fotograf tworzy nie tyle dla siebie, co… dla swojego uczucia (czy odczucia, w sensie estetycznym)? Tak naprawdę nawet nie tworzy, a przetwarza… Bo przecież główna jego praca polega na przetworzeniu tego, co widzi (czy w sposób dokumenalny, czy jednak fantazyjny), i rozszerzeniu o własną interpretację. Możnaby pokusić się o porównanie fotografującego do pryzmatu – rozpraszającego białą wiązkę światła w tęczowe spektrum, bądź odwrotnie – skupiającego wachlarz barw w wąski promień – wszystko w zależności od jego ustawienia.
No i teraz popatrzmy – co tu można napisać o takim urządzeniu, jak pryzmat? W przeciwieństwie do opisania jego wyników działania, o samym kawałku szkła wiele powiedzieć nie można, niestety. Stąd pewnie taki niedobór filmów, czy książek o fotografii.
Prędzej znaleźć można historie o fotografiach.
Taka karma, najwidoczniej.
Post Tags: film, książki, nuda, pryzmat, światło, uczucie
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (88)
- Co zrobić? (86)

cze 5, 2007
Reply
Jeszcze o tej zapomnialem:
Arturo Perez-Reverte „Batalista”.
cze 5, 2007
Reply
wsumie to prawda. o mnie napewno nie nakreca :rotfl:
cze 6, 2007
Reply
:) ale jest trochę filmów, gdzie jest wątek dotyczący fotografa…mój ulubiony bohater fotograf…to płatny zabójca z „Drogi do zatracenia” :]
Zabija a potem robi zdjęcia swoim ofiarom…
p.s
autorze bloga…:)
pamiętasz jak mówiłeś mi o rozczarowaniu skanem slajdu?
właśnie dzisiaj to przeżyłem :]
mam nadzieje tylko, że jak dostanę mój monitor z naprawy będzie chociaż ciut lepiej… :]
cze 8, 2007
Reply
@dr paj-chi-wo: może i będzie lepiej, ale podświetlony slajd zawsze wygra. współczuję ;)
gru 2, 2010
Reply
„Noc amerykańska”/piszę o książce nie o filmie – co ma znaczenie w wymowie i jednej i drugiego/ została sfilmowana przez naszego utalentowanego rodaka – Andrzeja Żuławskiego. Nosi tytuł „Najważniejsze to kochać…”On sam /Andrzej Żuławski/ tworzy fotografie pod pseudonimem i jak żaden ze znanych mi twórców – nie opowiada w swych filmach tylu historii o fotografowaniu, fotografach, fotografowanych. Polecam „Kobietę publiczną”, a zwłaszcza „Wierność”
Dobrego Światła