czwartek
MarudzenieJak Syzyf
Na blogu Mike’a Johnstona zauważyć można ostatnio odzwierciedlenie kryzysu wieku średniego autora. Według mnie Mike może jedynie z tego się cieszyć – ma 54 lata i dopiero teraz dopadają go naprawdę porządne marudzenia. ;)
Jego 50-tka na karku, ostatnia choroba oraz odejście dwóch światowej sławy fotografów były powodem, dla którego na łamach The Online Photographer Gordon Lewis zajął się tematem fotograficznej spuścizny.
Każdy z nas, fotografujących, robi mnóstwo zdjęć. Pytanie, jakie Lewis zadaje, jest naprawdę istotne – co robić z tą ogromną ilością fotografii? I co zostanie po nas, jak nas zabraknie na świecie? I czy to wszystko ma sens? Czy nie generujemy po prostu najzwyklejszego w świecie szumu obrazowego?
Niedawno mnie też zatrzymał na chwilkę temat – dla kogo robimy zdjęcia. Oczywiście, dla samych siebie. Kiełkuje we mnie jeszcze następne rozwinięcie tego tematu, ale to nie dzisiaj.
Dla siebie – znaczy dla samego procesu (a nie jakiegoś celu), którego efektem jest obraz (nieważne, czy na papierze, czy na monitorze, czy na folii). Jak Syzyf, co słusznie zauważył Andrew Fildes w komentarzu na TOP. Spuścizna? Jaka spuścizna! Ciesz się człowieku tym, że możesz pstrykać wokół fotki i tyle. I pstrykaj, ile możesz, dopóki wciąż się potrafisz tym cieszyć!
Jasne, a może jednak nie? Może jednak spróbować zacząć nakręcać „interes”? Wiecie, niech zdjęcia wyjdą na świat – może zacznijmy je rozdawać (ja tak czasem robię), obdarowywać znajomych, a nie tylko trzymać w pudełkach, na dyskach, czy wieszać gdzieś na ścianach (prawdziwych, czy łebdwazerowych, jak flickr), czy na jakichś fotoblogach (do których – mimo, że oglądam, chyba się w pełni nie przekonam).
Czy to może zadziałać? I jakie będą efekty uboczne?
Przewiduję dwa – po pierwsze satysfakcja z obdarowywania innych ludzi. Po drugie, jeśli ci ludzie będą te fotografie używać (wieszać np. na ścianach), to może to wzmocnić efekt style placementu, o którym pisałem tutaj.
Hmmm… Chyba warto do tematu powrócić w przyszłości.
Post Tags: fotoblogi, kryzys, Mike Jonston, podarunki, prezenty, satysfakcja, spuścizna, Syzyf
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (104)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co zrobić? (85)
- O tym, jak fotografia analogowa przyniosła mi ulgę (83)

lip 12, 2007
Reply
:(
lip 12, 2007
Reply
Ale o co Ci chodzi, Keek?
Depresja?