czwartek
Artykuły, Czarno-białe, Fotografie, Kadrowane w kwadrat, MarudzenieCiekawe miejsca – jak je fotografować?
Czasami zdarza mi się, że mam chęć jechać w tak zwane ciekawe miejsce. To naprawdę wielka pułapka, no i jednak wyzwanie – przecież skoro jest ciekawie, to na pewno mnóstwo ludzi już tam było ze swoimi aparatami. Każdy kąt jest zapewne już obfotografowany – co więc mogę zrobić ja, nie dysponujący żadną oryginalną technologią i będący 128512-tym z kolei turystą?Problem prześladował mnie w Tunezji i po dwóch tygodniach miałem jedynie pojedyncze zdjęcia, które z czystym sumieniem mogłem pokazać. A przecież, teoretycznie, wokół kadrów było mnóstwo.
W ostatni weekend, za namową pewnej bratniej duszy, pojechałem do jakiegoś lasku, fotografować bardzo (podobno) ciekawe skałki wśród drzew.
Takie rzeczy naprawdę robią wrażenie – jak się tam jest. Człowiek ogarnia wzrokiem te wyrastające z leśnego runa skały, zadzierając głowę spogląda na wyrastające ze skał pokręcone drzewa, i jest naprawdę super.
Tylko jak to fotografować, by nie powielać obrazków z tablicy przy wejściu do parku???
Mój sposób jest dość prosty:
- Na samym początku pozwalam sobie zachwycić się miejscem. Chodzę, zglądam, wchodzę na górę, wczołguję się pod spód, patrzę od dołu, na lewo i na prawo. Po krótkim czasie mój mózg mapuje otoczenie i pierwsze wrażenie nie każe mi już patrzeć szerokokątnie.
- Później wybieram miejsca, które w tym miejscu są niezwykłe. No bo całego ciekawego miejsca się nie da sfotografować – a jeśli nawet się da, to na pewno już ktoś to zrobił. Więc z niego wybieram znowu to, co zrobiło na mnie największe wrażenie.
- Teraz najgorsze – uczę się patrzeć selektywnie. Naprawdę, kiedyś byłem zdecydowany nosić wycięty w tekturce kwadrat (a nawet trzy, dla każdego ze szkieł po jednym) – żeby po wyciągnięciu ręki mieć szybki obraz tego, co zobaczyłbym w obiektywie. Ale to za dużo zachodu, a poza tym z czasem człowiek się uczy patrzeć przez swoje szkła, które leżą akurat w plecaku. Takie to nadnaturalne zdolności się nieświadomie kształcą! Tak czy siak, wracając do tematu – zmuszam się do patrzenia wąskim kątem. Tak, by łapać kadry teleobiektywem. No, maksymalnie standardem. Okazuje się, że w ten sposób trudno kadrować banalnie. Czasem tylko delikatnie przesadzam i wychodzą formy-abstrakcje. ;)
Poza satysfakcją z przyniesionych kadrów (podobno jak wracałem widać było po mnie, że plenerek się udał) zaleta jest taka, że nie pędzi się na złamanie karku i nieźle się można dotlenić.
Aha, pomaga również używanie obiektywów stałoogniskowych. Wyrzućcie zoomy, i zobaczcie, czy wasze życie nie stanie się piękniejsze. :)
Post Tags: drzewa, fotogeniczne miejsca, kadrowanie, park, Tunezja, turyści
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (88)
- Co zrobić? (86)



sie 3, 2007
Reply
Pozwolę sobie skomentować to noszenie „kwadratu”. Po co ci osobna ramka do każdego szkła? Wystarczy jedna! Oddalaj/przybliżaj ją do oka – odległość od oka to ogniskowa.
sie 3, 2007
Reply
Cieszę się, że „pozwalasz sobie skomentować” :)))
No więc wyjaśniam niniejszym – chodzi mi o wygodę i szybkość użycia. Oczywiście, że można nosić jeden kwadrat i ustawiać go na odpowiednie odległości (ba, jest to najbardziej uniwersalne rozwiązanie, szczególnie widać to, jak się kupi nowe szkło).
Ale ! – jakoś trzeba zaznaczyć sobie które odległości gdzie są. Mam trzy szkła, więc albo jakiś wysięgnik teleskopowy, albo sznurek z zaznaczonymi odległościami, albo sznyty na ręku ;)
Alternatywą jest takie dopasowanie trzech różnych tekturek tak, by każda z nich działała przy maksymalnie wyciągniętej ręce. Oczywiście, ani to uniwersalne, ani nie zadziała, gdy ktoś ma krótszą rękę.
I zamiast zastanawiać się, gdzie umieścić jedną tekturkę, to – hyc! wyciągam daną tekturkę (można by nawet każdą inaczej pokolorować, żeby od razu wiedzieć która jest do czego) i wyciągając maksymalnie rękę już mam złapany idealnie kadr.
:D
sie 3, 2007
Reply
A ja ostatnio wyrzuciłem mojego ostatniego zuma i teraz czuję się jak ostatni mohikanin.
sie 3, 2007
Reply
Ja tam bym chcial 60-120/4.8 albo takie cudo ktore zrobila kiedys Leica 28-35-50/4 – nie zoom a obiektyw przemienno-ogniskowy. Oczywiscie wolalbym wersje do H.
sie 3, 2007
Reply
hmmm – takie przełączane szkło mogłoby być fajne. Nie demoralizuje, jak zoom, jak sądzę, a równie wygodne…
sie 3, 2007
Reply
No, jeśli ktoś ma krótszą rączkę, to musi przeliczyć cropa ;)
Ja w sumie zostaję przy standardzie – Jaśka Mat mnie nauczyła, tam nie ma innej możliwości :)
W takim przypadku można by taka ramkę zamocować na wysięgniku (może przymocowanego do opaski na głowie) dokładnie 80mm od oka i możemy kadrować online ;) Do tego jeszcze jakiś wyświetlacz jak u Terminatora z parametrami ekspozycji i mamy pełen komfort ;)
A, w sumie zuma też można by skonstruować – ramka na urwanej od radia antenie teleskopowej :)))
sie 3, 2007
Reply
Ten „zzz” to byłem ja, bans ;)
A przy okazji – zdjęcia takie jak to pierwszy znajomy określa jako „zdjęcia z perspektywy umierającego w radzieckim filmie żołnierza” ;)
sie 3, 2007
Reply
boskie określenie, bans :D