sobota
Informacje, Marudzenie, Warsztat fotograficznyNie chcę być złośliwy…
No więc nie chcę wcale być złośliwy, ale Colin Jago zwrócił uwagę na dość istotną sprawę – otóż w nowszych modelach lustrzanek cyfrowych zmienił się skład specjalnych warstw pokrywających matrycę, i (jeśli ktoś na przykład zmienił cyfrę na nowego Canona 400d) dotychczasowe bałagany do czyszczenia sensorów mogą narobić pewne szkody nowym zabawkom.
Wiecie co? To jest jakaś dziwna maniera producentów elektroniki użytkowej – czy to komputerów, czy iPodów, czy właśnie cyfrowych aparatów – oni wszyscy narzucają użytkownikom pewne zmiany, często bez konsultacji z nimi, powodując frustrację i dodatkowe koszty. Mam niejasne wrażenie, że dawniej, producenci sprzętu fotograficznego mieli więcej szacunku do klienta.
Post Tags: Canon, iPod, złośliwość
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (87)
- Co zrobić? (85)

wrz 8, 2007
Reply
mam takie wrazenie ze nikon troche bardziej szanuje klienta w tej kwesti, kiedys sie tym dokladniej interesowalem, dyskutowalem na forach i wychodzilo na to ze canon robi aparaty na sprzedaz a nikon dla ludzi i ich potrzeb. taki troche off topicowy komentarz.
wrz 8, 2007
Reply
Myślę, że to bardzo ważny komentarz. :)
Tylko oby nie wynikło z tego to, że kiedyś Canon kupi Nikona, ze względu na mocniejszą finansową stronę :/
wrz 9, 2007
Reply
hmmm do ktorych modeli sie to niby odnosi?? bo wlasnie jestem o krok od okresu przejsciowego zmiany maszyny
a uzywa eclipse do czyszczenia matrycy
wrz 9, 2007
Reply
ostanie modele canona raczej przełamują tą opinie, 40D posiada wiekszosc tego czego dogmagali sie uzytkownicy i o czym dyskutowali na forach. mysle ze sytuacja nie jest taka zła :)
wrz 9, 2007
Reply
Konrad, nie wiem więcej niż wyczytałem, natomiast u Colina są linki do jakiegoś forum – może jednak warto popytać producenta przed zakupem?
Anonimowy – ależ właśnie rzecz wynikła na podstawie ostatniego modelu canona – 400d.
Tyle że nie chodzi mi o funkcje aparatów, tylko o takie właśnie drobnostki, co jest nagminne nie tylko w cyfrówkach. Bo, że ogólnie producenci słuchają użytkowników, to ja wierzę – i cieszy mnie to. Tylko wychodzi, że czasem dla pieniędzy i z braku szacunku użytkownik traktowany jest jak szkodnik.