Zawsze Kwadrat

Sign In

RSS


1304
uzaleznionych
od ZawszeKwadratu

paź 21
niedziela
Marudzenie, Warsztat fotograficzny
Pani Fotograf Weselny

Wracam dziś z przyjęcia urodzinowego 4-letniej siostrzenicy mojej małżonki. Przyjęcia takie nie zdarzają się w moim życiu często, bo po mojej stronie rodziny zwykło się oddzielać urodziny dziecka od zakrapianej alkoholem imprezy dorosłych. Ale nieważne.

Uczestnicy rozmawiali dzisiaj między innymi o zdjęciach ze ślubu. Oczywiście siedziałem cicho i się nie odzywałem, bo też było czego posłuchać: dowiedziałem się, że robiąca zdjęcia pani fotograf była bardzo wysoko oceniona przez Młodą Parę i rodziców. Zgadnijcie, dlaczego?
Bo cena była mała? Zapłacili 1200PLN.
Bo zdjęcia były profesjonalne i super-piękne? Ależ skąd, rozmowa wcale nie zeszła na temat oceny zdjęć.
Otóż, widzicie Młodzi byli zadowoleni, bo dostali 1200 fotek. Tysiąc dwieście.
„I to nie tak, że dostajesz płytę, którą można tylko oglądać – my możemy sobie w każdej chwili z nimi pójść, i je wywołać!”.

Mój Boże, jak ja się cieszę, że nie musiałem tych zdjęć ze ślubu oglądać. Jak się cieszę, że nie musieliśmy z małżonką komentować każdego z tych tysiąca dwustu zdjęć! I jak bardzo współczuję tym wszystkim, którzy takie pieniądze płacą za taką usługę…

Coś mi jednak nie dawało spokoju, odkąd usłyszałem te rozmowy. Jeżeli przez takie specjalistki, jak ta Pani Fotograf ze ślubu, ludzie są zalewani takim ogromem obrazów, to podejrzewam, że za dwa, trzy lata po prostu wszyscy będą mieli dosyć ślubnych zdjęć.
Gdzie przyjemność i wspominanie takiej uroczystości? Przecież urok fotografii polega na tym, że to nie jest film, i pozostałe sceny musi dopowiedzieć wyobraźnia! A tutaj oglądamy setki zdjęć, jedno za drugim, nie pozostawiając swojej wyobraźni i pamięci wiele do roboty. To już chyba lepiej jednak nakręcić tylko film…

Nie wiem – albo coś się w głowach tych fotografów zmieni, albo z powierzchni ziemi zawód fotograf weselny zniknie na zawsze. Pozostanie może kamerzysta, który w ramach relacji i takiego oldskulowego podejścia – będzie dawał Młodym stopklatki symulujące zaginioną sztukę robienia zdjęć na ślubach.


Post Tags: , ,

12 Responses to “ Pani Fotograf Weselny ”
  1. Zawód fotograf weselny zniknie, podobnie jak fotoreporter, bo każdy goguś może już kupić cyfrową lustrzankę i bóg wie co od razu myśleć o sobie :))

  2. Osobiście byłbym jednak bardziej optymistyczny – mam nadzieję, że grupa ludzi oczekujących tylko kilku (ale świetnej jakości) zdjęć będzie na tyle duża, że na rynku zostaną tylko faktyczni profesjonaliści.
    Łudzę się, że w ogólnym zalewie chłamu ludzie w końcu zaczną zauważać, że wcale nie chodzi o ilość zdjęć, a o ich jakość.

    Mam nadzieję, że nie jestem hurra-optymista :D

  3. Nie tak do końca… Ponieważ pomagam w wolnych chwilach w jednym zakładzie fotograficznym to widzę jak się zmieniają potrzeby/gusta klientów. Okazuje się, że coraz więcej osób wybiera robiony album (w skórzanej oprawie z 10-12 stronami formatu 30×60, oczywiście skład jest maszynowy a odbitki z labu, za to dwa albumy są zawsze różne). Samych ujęć jest tam może ze trzydzieści, skomponowanych w w historię tego szczególnego skądinąd dnia. Ci sami ludzie biorą pojedyncze odbitki wyłącznie po to, żeby je rozdać rodzicom/dziadkom/komukolwiek. Nad taką pamiątką można usiąść z przyjaciółmi – bo przecież nie przed komputerem z 1200 zdjęciami :)

    Złożenie zdjęć do takiego albumu nie jest jakoś bardzo trudne, ale za to trzeba wiedzieć jak zrobić nadawające się zdjęcia (składałem takie albumy parę razy i nie pamiętam zdjęcia zrobionego przez gościa weselnego, które by się nadawało). Tak więc spokojnie, goguś z Nikonem D200 conajwyżej ponagrywa te swoje zdjęcia na płytę.

    Miejmy wiarę w młode pary – jeśli im się da wybór, słusznie wybiorą…

  4. Polecam obejrzenie
    http://www.mastersofweddingphotography.com/mowp/index.htm
    Widać jak szerokie jest pojecie fotografii slubnej. i jednoczenie jak o wszystko jest dalekie od przelicznika fotka-złotowka.

  5. Grzegorz, fajna strona. Byłbym skłonny się zgodzić z nazwą „masters” :)

  6. @skaarj: ależ to wcale nie jest optymizm – no bo jak zostaną ci „faktyczni profesjonaliści”, to popatrz, że zniknie gros ludzi trzepiących te tysiące zdjęć, a podejrzewam, że to właśnie oni napędzają teraz koniunkturę na rozwój fotograficznych technologii cyfrowych.
    Ergo, i tak źle, i tak niedobrze. Nieuchronnie zbliżamy się do jakiegoś przełomu, tylko ciekaw jestem, jaki on będzie.

    @ynse: a co znaczy „coraz więcej”? To jakaś znacząca zmiana? Połowa? Co dziesiąty? Czy zdecydowana większość? ;)

  7. No to zdjęcia musiały być piękne :)
    To znaczy 1200 pięknych zdjęć.
    Myślę że pani nie miała aparatu typu Canon Eos 1D MarkIII bo zdjęć mogło by być więcej :)

  8. negocjatorek

    paź 22, 2007
    Reply

    Nie no 1200 fotek… przegięcie. Moim skromnym zdaniem oczywiście. Jestem ciekaw, czy oni chociaż je wszystkie obejrzeli. Z mojego doświadczenia (skromnego zresztą) mogę powiedzieć, że płyta szybko przepadnie a oni do tego czasu nie zdażą zrobić sobie odbitek z tych fotek i taka będzie ich pamiątka. Ja wracając z 2 tygodniowego wyjazdu miałem 1000 zdjęć (masakra). Po przeglądnięciu zostawiłem 50 tylko dlatego, że podobały się rodzince. I tak nie byłem w stanie ich wszystkich obejrzeć (z tych 50) wybrałem 4 najlepsze i z tego się cieszę.

  9. Rudolf, na początku roku to były jednostkowe przypadki, teraz ok. 40% klientów bierze głównie taki album.

  10. Ożesz w mordę, to dużo! I bardzo ostra tendencja wzrostowa!

  11. Tragedia:/ Czyli po prostu dostali cały materiał wydrukowany równo z buta. Pewnie jeszcze bez żadnej obróbki. Tragedia. Mnie się nie podobają te wszystkie filmy ze ślubnych imprez, Nuuuuda. Do ślubu mi jeszcze daleko, ale jako miłośnik fotografii chciałbym mieć na ślubie zaprzyjaźnionego fotografa (taki, który by nas znał). Oczywiście dostałby normalne pieniądze, żeby nie było, że chce koszty zmniejszyć czy coś:p No i oczywiście liczba zdjęć musi być rozsądna. Tak, żeby każdy mógł zobaczyć siebie na 2-3 zdjęciach, a ile będzie reszty, to zależy ile zdjęć zostanie uznanych za udane ;)

    Pewnie byli zadowoleni z usługi jeszcze w poweselnym szoku, bo wydruk zdjęć zajął może jeden dzień… Daleko od takich fotobłaznów…

  12. Tu gdzie mieszkam, czyli UK, już dawno zwyczaj dawania setek czy tysięcy zdjęć, przeminął bezpowrotnie, tutaj ciągną w drugą stronę, im mniej tym lepiej. Zwyczajowo album wysokiej klasy kosztujący bajońskie sumy jak np. Jorgenson, 15-25 wysokiej jakości druków na barycie Ilforda + płytka ze 40-80 fotkami low-res w dodatku ze znakiem wodnym! Jak dla mnie niestety bardzo mało osób robi na filmie a jeszcze mniej B&W co ja osobiście uwielbiam. No cóż ludzie lubią kolorowe wodotryski :(


Post a Comment



Utwory autora tej strony sa dostępne na licencji Creative Commons. | Logo design by Michał Apanowicz | News Plus wordpress theme brought to you by Zidalgo.