środa
Marudzenie, Warsztat fotograficznyMasz aparat? Rób zdjęcie!
Żona mi kazała napisać coś o sprzęcie, bo mówi, że dawno nie pisałem. Tak sobie myślę, że chyba ten sprzęt to nudna sprawa musi być. Nic rewolucyjnego się nie dzieje, acz za 5 tysięcy PLN można z biegiem lat rzeczywiście coraz lepsze aparaty kupić.
Co tu pisać, myślę sobie?
I nagle olśnienie numer jeden – zajrzę na fotopolis.pl. Bo wyobraźcie sobie, ale fotopolis, chwalący się dominacją na rynku internetowych periodyków o fotografii – nie pisze o fotografii, tylko o sprzęcie; plus informuje o wystawach. No więc tam chciałem poszukać czegoś inspirującego o sprzęcie.
Wchodzę – i olśnienie numer dwa – krótka notka o nowym aparacie Samsunga.
Aparacie telefonicznym.
Tak, tak. Kiedyś się dziwiłem, że fotograf recenzował sprzęt komputerowy. Teraz powinienem się zdziwić, że fotopolis.pl przedstawia aparat komórkowy. Ale mnie już przestały takie rzeczy dziwić. Ja już nawet się nie zdziwię jak sam sobie taki telefon z pięcioma megapikselami kupię i zacznę dorabiać do niego kwadratowe ramki w Fotoszopie.
Post Tags: fotopolis, recenzja
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (88)
- Co zrobić? (86)

sty 9, 2008
Reply
heh, tez dzisiaj spojrzalem na ten news o komorce na fotopolis i… w sumie sie nie zdziwilem. z jednej strony to zle bo cos zaspany juz chyba jestem, a z drugiej… tez chyba ze bo… no wlasnie, nie zdziwilem sie :)
sty 10, 2008
Reply
głowa do góry! To nie sa aparaty fotograficzne tylko foto rejestratory !!! Z resztą wiekszość współczesnych aparatów spełnia tę rolę. Czy coś jest aparatem zależy tylko od jego użytkownika. Pokażcie mi wasze zdjęcia a powiem wam kim jesteście i czym „rejestrujecie” …
sty 10, 2008
Reply
Ostatnio w Empiku w nowo otwartym domu handlowym szukałem tygodników i trafiłem na półkę z działem fotografia. Chwyciłem pierwszą z brzegu, tytułu nie pamiętam, ale podtytuł był znaczący „czasopismo uzytkowników aparatów fotograficznych”. Niby nie gorszy niż „Behind the lens”, ale gdy zajrzałem do środka, okazało się że potraktowali to bardzo dosłownie. Gazetę odłozyłem i szybko uciekłem.
Jestem zaskoczony że to się sprzedaje. Wydawało mi się, że aparat sie kupuje raz, a gdy już się go nie potrzebuje to daje synowi albo wnukowi.
sty 10, 2008
Reply
Mnie nie dziwi i nie martwi już ten fakt. Jak pisze Jakub – ja już mam aparat (taki na parę pokoleń) i nie biorę do ręki czasopism o sprzęcie – bo nie widzę potrzeby zmieniania swojego.
Co do portali i ocen/rankingów itp to też jakoś mnie to nie obchodzi – nie jestem targetem tych artykułów.
No ale nie zgadzam się z tym, że aparaty w komórkach czy inne cyfrowe to tylko rejestratory. Że niby w przeciwieństwie do analogowych? To też rejestratory tylko trudniejsze w użyciu. Niektórzy mówią, że przez tę ‘trudniejszość w użyciu’ robi się lepsze zdjęcia i aparat ma duszę. Bo ja wiem… To raczej kwestia dojrzałości fotografującego.
I szacunku do swojej pracy. Bo co za różnica czym i jak zrobisz zdjęcie? Jak dla mnie wszystko OK jeśli taką fotkę z aparatu telefonicznego obrobisz, wydrukujesz na porządnym papierze, oprawisz w passpartout i pokażesz znajomym. Grunt żeby sprawę dokończyć (czyt. umieścić w portfolio na stronie www lub zrobić odbitkę) a nie zgrać kolejny tysiąc fotek na CD i zostawić.
A że Fotopolis sobie o tym pisze… no w końcu nowinka techniczna prawda? Konwergencja (ładne słowo) świata elektroniki, telco i fotografii. Znaczy trzeba śledzić tę rewolucję – więc piszą.
A my dalej spokojnie i powoli, kręcimy korbką i pozwalamy obrazom dojrzewać w głowie :o)
sty 10, 2008
Reply
A my dalej spokojnie i powoli, kręcimy korbką i pozwalamy obrazom dojrzewać w głowie
Podoba mi się to co piszesz, naprawdę :)
sty 13, 2008
Reply
drażni mnie na fotopolis.pl wielka akcja promująca dwa nowe modele Nikona. zastanawia mnie ile panowie z Nikona musieli zapłacić panom z fotopolis.pl aby łamach ich strony pojawiła się taka reklama :)