sobota
Informacje, MarudzenieRezerwat
Wuwu w komentarzu do poprzedniego posta napisał:
„Mówiłem Ci gamoniu, idź na Rezerwat i wena Ci włączy się od razu.”
No to poszedłem. :)
Poszedłem do kina sam, bo… tak się złożyło. Seans zaczynał się o 15:45, więc na luzaka wpadłem do sali parę minut po tej godzinie, zakładając, że i tak reklamy będą się ciągnąć przez następne 20 minut. Reklamy się owszem, ciągnęły, ale – były to reklamy tylko i wyłącznie filmów obcojęzycznych. Do tej pory, miałem wrażenie, że przed filmem polskim jest jakoś więcej reklam polskojęzycznych, więc zacząłem się bać, że trafiłem na nie tą salę co trzeba! Już miałem zapytać sąsiadki obok, na jaki film my tu czekamy, gdy jednak okazało się, że zaczyna się wyczekiwany przeze mnie Rezerwat.Tematyka filmu – wspaniała! Jestem oczarowany, że ktoś zrobił film o fotografiach!
Po prostu wspaniale.
Muszę powiedzieć, że wyszedłem z kina szczęśliwy, jak po dobrej sesji zdjęciowej. Bo wiecie, ja strasznie nie ufam filmom polskim, bo ich poziom jest bardzo nierówny – no i tutaj jestem przekonany co do słuszności każdej złotówki wydanej na bilet.
Owszem, film może nie jest genialny – ale naprawdę bardzo mi się spodobał. Jest w nim parę rzeczy dających do myślenia.
Dzięki, Wuwu.
Post Tags: film, reklamy, Rezerwat, Wuwu
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (87)
- Co zrobić? (85)


sty 20, 2008
Reply
A nie mówiłem :)
sty 20, 2008
Reply
to i ja pójdę przez/dzięki Tobie
sty 20, 2008
Reply
Mi nie pozostaje nic innego jak zrobić to samo, skoro nawet notka o tym powstała ;)
sty 20, 2008
Reply
Moje osobiste zdanie:
http://osochodzi.blogspot.com/2008/01/rezerwat.html
sty 21, 2008
Reply
a ja bylam :) dzieki/ przez Ciebie i chyba moim guru zostaniesz….no wiec ja sie tu chyba duuuzo nauczę :)
wyszłam z kina i zaczelam „widziec obrazami”
tylko ze chyba i tak zostane zlinczowana bo cyfrak to moje jedyne narzedzie :( …na razie
sty 22, 2008
Reply
ja też byłam! były też uśmiechy jak robił foty mamiyą niepodłączoną do lamp, a błysk się wyzwalał :) ale to szczegóły. foty piękne, choć zakończenie za bardzo lukrowane jak dla mnie :) po sztuczkach następny najlepszy film ostatniego czasu!
sty 22, 2008
Reply
Właśnie wrociłem, troche zmotywowany Twoim wpisem. W festiwalu w Gdyni nie mialem czasu obejrzec tego filmu. Zostawiłem go sobie na deser. I okazalo sie, że deser sredni bardzo!
Sam film skrecony kiepsko, montaz naprawde do poprawki, rwane sceny, zle prowadzone kadry wprowadzaja ogromny balagan, na ktory naklada sie sam sposób prowadzenia kamery. Jesli juz ktos robi z reki na tamsie filmowej takie cos, to przyda sie spokojniejszy montaz i plynniejsze ruchy aktorów.
Scenariusz – żenujące lukrowane ciastko. Naprawdę, zaczynam sie zastanawiac nad kondycją krytyków, którzy tak piali nad tym filmem. Przesłodzony, niekonsekwentny w strukturze emocji i po prostu nachalnie banalny. Zakonczenie już nawet nie amerykańskie, jakies pozaorbitalne.
Aktorzy. Sonia – masz Oskara, przy Twoim partnerze jestes gwiazda, bo tytułowa rola zagrana fatalnie. Mnie urzekla uroda tego chlopaka (Grzesia). Fantastyczny material na sesje :)
Generalnie, film rozczarowal. Pierwsza czesc nudna do kwadratu, potem akcja oszalała i w tym pędzie juz dotrwała do tego „nawróconego” (administrator) końca. Ech…. obejrzec mozna, ale film o fotografii to to nie jest…Na deser…. jak juz ise robi film o niby fotografii to moze warto wykorzystac w filmie jakies dobre zdjecia. Te pokazane…. srednio, oj srednio,
sty 24, 2008
Reply
To nie jest film o fotografii tylko o ludziach z Pragi. Film o zyciu.
Ostatni komentarz, że niby kamera źle prowadzona czy cos tam. Chłopie soryy, ludzi naprawdę to nie obchodzi.
Liczy sie opowieść, bajkaq a nie jakieś techniczne niedociagnięcia, które normalny człowiek nie zauważy.
lip 16, 2009
Reply
Tematyka fajne, ale film zrealizowany raczej bardzo przeciętnie, ale dla zainteresowanych fotografią to obowiązkowa pozycja.
lip 18, 2011
Reply
Happy I found your blog