Zawsze Kwadrat

Sign In

RSS


0
uzaleznionych
od ZawszeKwadratu

sty 28
poniedziałek
Informacje, Marudzenie, Postprocessing, Warsztat fotograficzny
Workflow

Od pewnego czasu zacząłem zauważać, że mam burdel w moich zdjęciach. Zdarzało się nawet, że w Lightroomie, którego namiętnie używam, mieszały mi się zdjęcia z cyfrówki ze zdjęciami średnioformatowymi, mimo, że zawsze staram się odpowiednio te drugie oznaczyć (tagiem „6×6″).
Postanowiłem więc zrobić porządek, i stworzyć przede wszystkim spójny sposób postępowania z nowymi zdjęciami tak, by potem można je było łatwo segregować, namierzać i zbierać w jakieś sensowne zbiory. Wyszedł z tego workflow, który może komuś początkującemu (z podobnym podejściem) przyda się – choćby jako punkt wyjścia do opracowania własnego systemu.

Oto, co robię, zaczynając od momentu, w którym mam pocięty na cztery paski film typu 120:

  1. Skanuję każdą klatkę w programie Silverfast w rozdzielczości 1600dpi.
    Taka rozdzielczość daje możliwość rozsądnych wydruków (da się z tego zrobić mniej więcej 30×30), a nie jest też na tyle duża, by zabijała swoją wielkością przy retuszu (pyłki, plamki). Do skanowania w Silverfaście można napisać oddzielną książkę – ja jednak powiem tylko tyle, że wg mnie nie da się przeskoczyć etapu nauki na własnych błędach – trzeba wypróbować swój sposób i postępować według swoich własnych reguł, które dają najbardziej pasujące rezultaty. I tak – przy materiałach kolorowych (oraz B&W w C41) zawsze używam ICE, natomiast nie używam żadnych automatycznych funkcji czyszczących z pyłków przy srebrowych materiałach tradycyjnych, czarno-białych. Doszedłem póki co, że to mi więcej przeszkadza niż pomaga i robię to ręcznie. Materiały B&W skanuję jako kolor – przy użyciu wszystkich składowych R, G i B, natomiast często zmieniam krzywą charakterystyczną filmu – bywa, że dwie różne klatki tego samego filmu skanuję przy użyciu różnych krzywych.
  2. Nazewnictwo: katalogi, w których zapisuję zdjęcia mają mieć postać daty dnia, w którym rozpocząłem proces skanowania danej partii materiału, czyli:

RRRRMMDD

natomiast kolejne pliki w katalogu w postaci:

RRMMDDXPI-F-K

gdzie:

  • X – typ filmu (‘c’ dla kolorowych, ‘b’ dla czarno-białych);
  • P – producent (i dla Ilford, k – Kodak);
  • I – ISO (x100, czyli dla ISO400 będzie to po prostu liczba ’4′);
  • F – kolejny numer filmu skanowanego w danej sesji;
  • K – nr klatki w danym filmie.
  • Koszulkę z filmem opisuję na górze nazwą pliku, tylko bez numeru klatki (czyli np. ’080119bi4-1′).
  • Tu kończę proces samego skanowania i zaczynam import do Lightrooma (zostawiając zdjęcia w difoltowej lokalizacji – ‘import at their current location‘).
  • Słowa kluczowe, którymi opisuję klatki:
    • 6×6 (bo skanuję tylko kwadraty, a muszę te skany rozróżniać od innych skanów i od plików z cyfrówki);
    • co jest na zdjęciu? (np. Kasia, Basia, Zosia, Stefania);
    • kategoria (ludzie, landszafty, itd);
    • typ filmu (BW/Color);
    • producent filmu;
    • rodzaj/nazwa filmu (np. HP5, Delta100);
    • ISO filmu (np. ISO400);
    • RRMMDD z nazwy katalogu.
  • Na koniec oceniam zdjęcia. Te które się nadają do pokazania komukolwiek (czyli np. trafiają na flickr, czy w inne podobne miejsce – a flickr traktuję raczej jako miejsce na jakiekolwiek zdjęcia, a nie portal, gdzie się je ocenia czy coś w tym rodzaju) dostają gwiazdkę; te, które wrzucam na jakieś sajty, gdzie ktoś ma je ocenić – np. altphotos.com – dostają dwie gwiazdki; te, które mają wylądować na mojej stronie reprezentacyjnej dostają trzy gwiazdki, a te, które zamierzam wydrukować w „dużych” formatach (czyli np. 30×30) dostają 4 gwiazdki.
  • To tyle. Daje to sporo – raz weryfikację poprawnych tagów w pewnym zakresie (na podstawie nazwy pliku), dwa możliwość wyszukania pewnych rodzajów zdjęć bez odpalania lightrooma, trzy dość szybkie powiązanie cyfrowych skanów na dysku z fizycznym pierwowzorem, negatywem w segregatorze.

    No i wiecie, jest tylko jeden problem. Teraz mam sporo zdjęć nie zrobionych wg tego systemu, i albo o nich po prostu zapomnę i będę robił następne po nowemu, albo zacznę jeszcze raz skanować i opisywać wszystko, co już w jakiejś tam cyfrowej formie jest na dysku. Bo zdażyło mi się już ze dwa razy, że największe skany klatek miały rozmiar 600×600! O zgrozo!

    PS. Jeśli macie jakieś hinty, to dzielcie się – jestem głodny tej wiedzy! :)


    Post Tags: , , , ,

    13 Responses to “ Workflow ”
    1. Pawel Kosicki

      sty 28, 2008
      Reply

      Miałem podobne dylematy, od pół roku namiętnie używam lightrooma … i w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że posiadam oprócz sporej ilości zdjeć totalny chaos … Podobnie jak Ty wszystko przemyślałem i jeszcze raz wgrałem do programu juz wg. nowych zasad. Praca katorżnicza, ale warto było. Dodam jeszcze, przy tej okazji nabyłem 750 GB … pozdrawiam Paawel

    2. Jestem jeszcze ciekaw, jak przechowujesz zdjęcia na filmie 120/135.
      Ja nie mogę zdecydować, czy cały trzymać razem, czy pocięty segregować według przyznanych „gwiazdek”.

    3. Pewnie wiesz, że ICE z definicji nie działa z materiałami srebrowymi. A co do rozdzielczości, to niestety kilka razy złapałem się na tym, że czas/koszt zaoszczędzony na skanowaniu w niskiej rozdzielczości, był okupiony późniejszy szukaniem negatywu i powtórnym skanowaniem w wysokiej, bo akurat zachciało mi się dużego wydruku.

      Co daje skanowanie BW w RGB? Jakoś nigdy tego nie robiłem, bo sens mi umykał.

    4. Też miałem kiedyś podobny system nazywania ale doszedłem do wniosku, że sortowanie chronologiczne jest bez sensu. Po prostu czasami jak chcesz znaleźć jakieś zdjęcie a wydaje Ci się, że było w lipcu a na prawdę było w czerwcu i to na początku to jest kłopot ze znalezieniem.
      Odtąd sortuję tylko latami a w środku mam różne kategorie: plener, portret, astro, zdjęcia rodzinne itp. W środku oczywiście katalogi opisujące co to za zdjęcia, więc w portrecie kto, w plenerach gdzie itp.
      Tylko w niektórych kategoriach mam np. podział na pory roku.
      Oczywiście ja nie potrzebuję info o ISO itp. bo mam to w exifie, ale to trochę inna bajka… [no i nie używam lajtruma więc nie mam tagów :)]

    5. Powiem bezczelnie: pieprzenie. Takie tam systemy… po roku i tak wszystko ulegnie zmianie, zapomnisz czegos… Ja mam prosty system. To moja głowa :) Wiem co gdzie i jak robilem, jak opierały się nogi statywu i jakie czasy testowałem… Filmy odkładam na jedną półkę, bo jedna tylko jest moja, reszta bluzki żony :) I tam sobie leżą :) Tyle w temacie porządków :)

    6. Franciszek Filipowicz

      sty 29, 2008
      Reply

      hah

      wytłumacz mi proszę czemu lepiej jest samemu zeskanować negatyw/pozytyw i dać plik cyfrowy do labu niż zanieść oryginał? bo nie rozumiem. laby cyfrowe lepiej naswietlaja niz stare sprzety analogowe, ktore maja gorsza jakosc i rozdzielczosc niz nowe?

      bo ja to niekumaty..

      a swoja droga u mnie wszystko lezy po kolei

      YYMMDD_nazwa-katalogu-miejsce

      mniej wiecej pamietam co gdzie kiedy

      z czasem jeszcze na lata podziele i bedzie ok

      a z danych to mam ok 120gb zajete tylko… przesiewam ostro

      pzdr!

      btw stare zdjecia swoje kiepsko trawie . co za tym idzie rzadko je pokazuje

    7. @jakub: nie segreguję jakoś specjalnie. same się segregują wg dat mniej więcej, jak je wkładam po kolei do segregatorów.

      @asd: skanowanie w RGB daje dwie rzeczy:
      1. czasem można dzięki temu uzyskać trochę inną tonalność, niż daje skanowanie od razu do bw;
      2. w tego typu skanowaniu różne kanały mają różną ostrość – np. zielony potrafi być ostrzejszy niż zmiksowane wszystkie trzy do szarego.

      @anonimowy: pieprzenie to jest wtedy, jak się twierdzi, że głowa wszystko spamięta. a system mam zapisany i wystarczy nawyk wyrobić.

      @franciszek filipowicz: a kto tu mówi, że lepiej jest zanieść plik cyfrowy do labu??

    8. @Rudolf – wszystko zależy od głowy. Ponadto, jedynie przy „fotografowaniu” cyfrowym (czyli waleniu 1000 fotek dziennie można coś zapomnieć. Ja robie rolkę miesięcznie. Nie zapominam. Głowa 6×9, a właściwie 6×6 :)
      A nawyk to ja mam do picia kawy… :)

    9. ja zawsze dzielę zdjęcia na sesje czy kategorie, daty, to róznie, potem mam głownie trzy katalogi – skany czyste, filtrowane, obrobione. nie dziele na cz-b i kolorowe, moje pamiec jest w stanie to jeszcze spamiętać. a lightrooma osobiście nie znosze. photoshop plus bride. nic innego. no i zawsze skanuje 4800. po co mam potem skanowac jeszcze raz? no i duży dysk, najlepiej kilka.
      btw, porzadek z zdjęciach to tak naprawdę pikuś przy plikach w projektowaniu budowlanym. nie warto sobie zawracać głowy ;)
      pzdr.

    10. Franciszek Filipowicz

      sty 30, 2008
      Reply

      to po co skanujesz w wysokiej rozdzielczosci? wywnioskowalem, ze zeby zaniesc.

      a moze psem sie ktos bawi ze slajdami czy czyms takim. o zgrozoo!

      ale moze, choroba wie..

      wiec po co skanujesz?

    11. Skanuję, by samemu wydrukować.
      Tak, wydrukować. Tak, czarno-biały film.

      Jak ten orzeł z dowcipu – czuję się przez to nieźle popieprzony ;)

    12. Wszystkie agencje fotograficzne na świecie by poradzić sobie z milionami zdjęć które posiadają w swoich archiwach używają czgoś takiego co się zwie IPTC. Dzięki temu zdjęcie można znaleźć po miejscu w którym zostało zrobione, dacie, nazwisku autora, słowach kluczowych itp. Do nadawania IPTC idealnie nadaje się PS lub C1Pro, wtedy można robić to wsadowo na dużej ilości zdjęc. Wracasz ze zdjęc,wywołujesz, skanujesz negatyw, i podpisujesz go taką samą nazwą jak nazwałeś folder do którego go skanowałeś np. 0136 i wkaładasz do segregatora. resztę robisz za pomocą IPTC czyli: gdzie, kiedy kto na zdjęciu, jaki film w jakim wywoływaczu, numer negatywu i co tylko dusza zapragnie. I kiedy nadejdzie ten dzień jeśli zechcesz odnaleźć zdjęcia z pleneru z przed paru lat gdzie sfotografowałeś piękne drzewo wpisujesz w pole „szukaj” w PS np. plener drzewo. i gotowe wyskakuje ci zdjęcie którego szukasz, od razu wiesz na którym jest negatywie więc odszukanie tego w segregatorku zajmuje 5 sekund. Ot i cała banalna filozofia tworzenia archiwum. Dodam tylko że jeśli ktoś swoje zdjęcia będzie chciał wstawić do agencji, to IPTC jest niezbędne w każdej fotce. pozdr. mac

    13. Mam troche podobny system. Z tym, że linkiem miedzy filmem, a skanami jest tylko nazwa folderu YYYY-MM-DD, ktora jest data skanowania w labie i ktora oznacza koperte z negatywem. Do tego mam sporo zdjec z syfraka i ostatnio wszystko importuje do Lightrooma. Mam jeszcze jakies 6k nieocenionych i nieotagowanych fot. Swoja droga z tagowaniem mam troche zgryz, ale to osobna bajka.

      Twoj system z gwiazkdami wydal mi sie zawily. Ja po imporcie flaguje ‘rejected’ to co ma byc skasowane – w LM latwo sie to robi. Potem oceniam gwiazkami poziom zdjec wg. wartosci „ogolnofotograficznej”. Jesli zjecie jest kiepskie, ale ma wartosc np. sentymentalna, to flaguje jeszcze na czerwono. No i do tego kolekcje tematyczne i troche smartkolekcji.

      BTW. Wydaje mi sie, czy LM zapisuje gwiazki i tagi bezposrednio w metadanych jpg’a?


    Post a Comment



    Utwory autora tej strony sa dostępne na licencji Creative Commons. | Logo design by Michał Apanowicz | News Plus wordpress theme brought to you by Zidalgo.