Zawsze Kwadrat

Sign In

RSS


0
uzaleznionych
od ZawszeKwadratu

kwi 07
poniedziałek
Artykuły, Czarno-białe, Fotografie, Informacje, Kadrowane w kwadrat, Marudzenie, Postprocessing, Warsztat fotograficzny
Ja, Fotograf versus On, Komputer

Pomyślałem, że bez sensu jest ocenianie poszczególnych nowości drugiej wersji programu Lightroom Adobe’a. Tego typu programy (liczba mnoga, bo są aż dwa, drugi – Aperture Apple’a) powinny być już na tyle zaawansowane, żeby mówić o nich jako o pełnoprawnych narzędziach fotografa.

Zastanawiam się więc – co robi fotograf?

Fotograf robi zdjęcia.
Pokazuje
te swoje zdjęcia i ewentualnie ogląda zdjęcia.
Czasem czyta książki o innych fotografach, ewentualnie – drapiąc się po głowie czyta „filozoficzne dywagacje” na temat zdjęć innych autorów. Bywa, że jeździ na plenerki, czasem gra w karty, pije wódę czy giercuje na plejstejszyn.
Oczywiście dzisiaj postaram się pisać jedynie w kontekście procesu od zrobienia do pokazania zdjęcia. Bo tutaj właśnie dzieją się rzeczy na tyle ciekawe, że dwie duże korporacje postanowiły zrobić na tym grubą kasę.

Powstał więc Aperture, którego nie używam (rzecz subiektywnych preferencji), oraz Lightroom – na którego zdążyłem jednak już ponarzekać.

Postaram się teraz pokazać, czy ten program jest w stanie stać się podstawowym narzędziem rasowego fotografa, jakim oczywiście jestem. ;)
Obnażę więc marzenia jakie mam, co do obróbki i zarządzania moimi zdjęciami, i postaram się te marzenia przełożyć na to, co mój komputer może mi dać, porównując z tym, co dostaję.

Marzenie: szybka, prosta i praktyczna obróbka zdjęć.

O co mi chodzi?
Nie chcę siedzieć godzinami w ciemni.

Nie mam na to czasu – może kiedyś będzie mnie stać na takie poświęcenie, ale to nie nastąpi szybko.
Poza tym ciemnia to nie tylko czas – to też odpowiednie miejsce. Pewnie wiecie sami.
Szczerze mówiąc chciałbym mieć i tyle czasu, cierpliwości, miejsca i chęci, by korzystać z własnej małej ciemni wielkiej mocy.

Póki co, jednak, spróbujmy użyć komputera.

1. Robię zdjęcia

Zakładamy, że mamy wenę twórczą, aparat i potrafimy odnaleźć przycisk migawki. Musimy więc najpierw zrobić zdjecia, które będziemy chcieli komuś pokazać.
Nieistotne jest, czy robimy cyfrą, wielkim formatem, na szklanych płytach, czy polaroidem. Istotna jest decyzja, czy zdjęcia chcemy obrabiać w swoim komputerze.

Okej, zrobiliśmy kawał dobrej roboty i siadamy przed komputerem z gotowym materiałem – mamy albo pliki RAW, albo zeskanowane negatywy.

2. Chcę zobaczyć zdjęcia w surowej postaci

Lightroom importuje zdjęcia z cyfraka tuż po jego podłączeniu, całkiem automagicznie. Może też, tak samo automagicznie wykrywać zeskanowane TIFFy we wskazanym katalogu – i je również zaimportować.
Po wykryciu pokazuje mi posłusznie, co się nowego pojawiło.

I to jest okej – mam interfejs, w którym mogę zdjęcia opisać, odrzucić te, które są maksymalnie spieprzone, oraz wybrać te, nad którymi trzeba ewentualnie popracować.

Tutaj uwaga na marginesie – co robię po skanowaniu, czyli jak nazywam katalogi, pliki, do czego służą mi keywordy – opisałem w oddzielnym miejscu. Tamten workflow jednak nie porusza ważnego tematu – co się dzieje z samymi zdjęciami (tymi, które w ogóle zeskanuję i nie odrzucę), zanim je pokażę czy wydrukuję.

3. Obróbka!

Co chce zrobić fotograf ze zdjęciami?
Ja potrzebuję kilku czynności (czasem jednej, czasem więcej):
  • zmienić na docelowe odcienie szarości – to jest w zdjęciach czarno-białych bardzo ważny punkt, jeśli się skanuje we wszystkich kanałach RGB – tutaj jednym kliknięciem chciałbym nadać odpowiednią tonację (również lekkie „tonowanie”);
    Co daje Lightroom? Mogę określić sobie sposób usuwania zbędnych informacji z kanałów RGB, tonowania i cokolwiek mi jeszcze potrzebne i zapisać to jako szablon, który jednym kliknięciem będzie aplikowany albo pojedynczej fotografii, albo całej serii. Prosto, przyjemnie i elegancko.
  • w zdjęciach kolorowych – rzadko, bo rzadko – ale czasem poprawić balans bieli (bywa);
    Tu jeszcze prościej – ustawione fabrycznie presety, dodatkowe suwaczki dla wymagających – niczego mi tu nie brakuje.
  • przykadrować – oj, często mi się nierówno wykadruje – szczególnie w nocy; nie lubię tego robić, ale cóż – takie życie;
    Kadrowanie w Lightroomie jest tak intuicyjne, że nawet nie zastanawiam się za bardzo nad tym, że muszę je w ogóle robić. Nie potrzebuję tu żadnych usprawnień.
  • przekręcić o parę stopni – jak wyżej – człowiek się stara, a czasem zdjęcie wychodzi lekko przekrzywione; trzeba poprawić – oczywiście najlepiej jednym ruchem;
    Przekręcanie? Najeżdżam myszką blisko krawędzi i kursor zmienia się na gotowy do precyzyjnego przekręcania obrazka. Elegancko, bez zbędnych parametrów, bez doklikiwania się przez opcje, wygodnie (w przeciwieństwie do Photoshopa).
  • przekręcić w lewo bądź w prawo (dokładnie o 90°), ewentualnie przewrócić na drugą stronę – jak mi bardziej pasuje kadr, bądź pomylę się przy skanowaniu i zeskanuje rzeczywistość przenicowaną;
    Głupio nawet o tym pisać – przy najechaniu kursorem na zdjęcie nawet w module galerii pokazuje się elegancki przycisk do przekręcania. Samo przekręcanie jest równie elegancko wdrożone – zdjęcie płynnie obraca się w zadanym kierunku. Bardzo fajne, ale szybko się staje tak naturalne, że aż nudne.
  • rozjaśnić, przyciemnić cały obraz, czy zmienić kontrast – albo suwaczkiem, całościowo, albo bawiąc się krzywą;
    Tu program daje wspaniałe narzędzie – prócz standardowych suwaczków, mogę po wybraniu odpowiedniego przycisku obok krzywej kliknąć na obszarze obrazu, który chcę zmienić – na przykład na zbyt jasnym niebie, i pociągnąć w dół – wtedy obszary o tej i podobnej jasności zmienią się łagodnie na ciemniejsze. I odwrotnie. Bardzo ergonomiczne, bardzo intuicyjne. Eleganckie ;)
  • selektywnie rozjaśniać i przyciemniać dane rejony zdjęcia (kawałek interfejsu na obrazku obok);
    Nowość w 2.0!
    Ha! Do tej pory było to niemożliwe w tym programie – teraz już działa. Działa oczywiście niedestrukcyjnie – czyli: ustawiam co chcę robić (zmieniać „ekspozycję”, jasność, czy inne), wybieram rozmiar „pędzla”, maluję obszar i… mogę zaraz poprawić regulując rozmycie pędzelka na brzegach, dopieszczając parametry tego zaznaczenia, nakładać nowe, dodawać obszary do siebie, odejmować – to jest to, o co chodziło!
  • wyplamkować, tj. usunąć w sposób szybki i bezbolesny pyłki i plamki powstałe z kurzu lub innych nieszczęść przy skanowaniu (lub: pyłki kurzu na matrycach lustrzanek cyfrowych).
    To też niezłe narzędzie – jak widzę plamkę, dobieram pokrętłem myszy odpowiedni rozmiar „odplamiacza” i klikam. Lightroom dobiera pasujący mu obszar, który powinien w miarę zachować neutralność zmiany – i hyc! Porobione. Mogę też sam przeciągając zdecydować który obszar ma służyć za wzór do tej inteligentnej replikacji, bo tym to tak naprawdę jest (co się szczególnie przydaje w bardziej złożonych wzorach na zdjęciu, czy w okolicach twarzy).
Niektóre z tych czynności chciałbym robić hurtem – w szczególności zależy mi na tym, żeby wszystkie (no, zazwyczaj wszystkie) zdjęcia czarno-białe miały ten sam odcień.
Wiem, że wg badań marketingowych niezwykle duża grupa klientów potrzebuje usuwać tzw. efekt czerwonych oczu – niestety nie znam nikogo takiego, więc ten temat zostanie przemilczany.

Co mi daje Lightroom przy moich manipulacjach?

Jak widać, potrafi stać się codziennym narzędziem – mogę zrobić już wszystko, co mi zazwyczaj potrzebne. Trochę uzależnia, co pewnie cieszy producenta.

Potrafi też wyostrzać zdjęcia, a gdybym kiedyś zapragnął – nawet zmniejszy szum.
W wersji 2.0 można również dodawać modyfikację efektów winietowania do przyciętego obszaru zdjęcia. Po co to komu? Żeby wyjściowe obrazki nabrały charakteru (!), mówię wam – niech zilustruje to obrazek.

Zdjęcie poglądowe nr 1
Zwyczajne, spieprzone zdjęcie (PRZED)
…oraz super-sexy-lanserskie
zdjęcie z winietką (PO)
Prawda, że fajne?
4. Dzielmy się i niech nas chwalą!
Mam już więc przygotowane zdjęcia, wykadrowane, obrobione, wybrane do druku, na stronę (jedną, drugą, trzecią), więc co teraz?
Teraz chciałbym móc zrobić parę rzeczy:
  • wyeksportować te duże TIFFy (czy inne bałagany) na małe JPGi (hurtem, oczywiście hurtem);
    Eksport jest coraz lepszy, ale nie najlepszy. Pierwsza beta 2.0 pozwala na wybranie rodzaju wyostrzania i wielu innym, przydatnych rzeczy, ale nadal algorytm interpolacji jest jeden i mi się nie do końca podoba.
  • wyeksportować przygotowany zestaw zdjęć na stronę (zmiana rozmiaru, delikatne wyostrzanie, wrzucanie w szablon webowy i przegranie na serwer ftp jednym kliknięciem);
    Tu nie mam zarzutów – ba, wersja 2.0 daje możliwość tworzenia inteligentnych kolekcji (zbiór obrazków jest tworzony na podstawie z góry zdefiniowanych kryteriów (jak oceny, keywordy i inne), i nowe fotografie je spełniające wpadają tam automatycznie), co po prostu zwiększa wygodę. Modnie ujmując – większa ergonomia pracy, to fakt.
  • wydrukować na mojej drukarce (alternatywnie przygotować JPGa z wbudowanym profilem do wydruku gdzie indziej);
    Wydruki – bez problemu. Zresztą, odkąd już udało mi się wydrukować na niezłym papierze, nie mam wiele wymagań od tego modułu. Doszło wyostrzanie dedykowane dla papierów błyszczących i oddzielnie dla matowych, i pewnie jest jakaś różnica, ale to raczej kosmetyczna zmiana.
    Nowość w 2.0!
    Czego nie było, to przygotowanie jpg-a z zaembeddowanym profilem do przesłania komuś innemu na drukarkę. Tak – to się może kiedyś komuś przydać. Pewnie najbardziej tym, którzy wysyłają zdjęcia do labu.
To już koniec? Nic więcej nie potrzebuję od tego programu?
Na to wygląda.

To tylko dwie zmiany zrobili? Niekoniecznie.
Zmian w wersji 2.0 jest (i będzie, bo to beta) więcej – wiele dotyczy wygody i szybkości użytkowania. Można podłączyć i wykorzystać drugi monitor, co staje się dla wielu naprawdę istotną możliwością. Lightroom pozwala dosłownie malować słowami kluczowymi po fotografiach, sugeruje te słowa kluczowe, no po prostu jest miło.
W wersjach 1.x program miał ze słowami kluczowymi jeden problem – podpowiadał je w taki sposób, że jak dochodziło do autouzupełniania, to następował jakiś dziwny efekt niedopasowania, i w efekcie lepiej było poczekać aż program najpierw zastanowi się, co podpowiedzieć, niż szybko samemu wpisać. Co ciekawe, autopodpowiadania nie dawało się wyłączyć. Teraz ten problem wydaje się być naprawiony.


Czy Lightroom jest lepszy od Aperture?

Używałem przez jakiś czas wersji 1.0 Aperture – też jest fajny, ale nie przekonał mnie ani interfejsem, ani wydajnością.
Myślę, że teraz, przy wersjach 2.0, te programy są wciąż porównywalne, i póki co będą ewoluować w podobnym kierunku. Czy bym się przesiadł, jak już wiem, że poprawili wydajność i jako pierwsi wypuszczają możliwość zewnętrznych modułów? Nie, bo jestem przyzwyczajony do tego co mam, i to mi wystarcza.


Co dalej?

Czego potrzeba rozwojowi takiej aplikacji? Zewnętrznych modułów. Aperture już to podobno ma, Lightroom też wprowadza, ale zbyt wcześnie jest, żeby o tym mówić.

Na pewno Lightroom nie naśladuje Photoshopa – nie jest to program do wszystkiego, ale dla fotografa naprawdę zapewnia wszystko, czego trzeba. Przynajmniej dla mnie.
Jedno jest pewne – Photoshop, po wprowadzeniu w LR rozjaśniania i przyciemniania wybranych obszarów, nie jest mi już potrzebny.

Żegnaj Fotoszopie, Witaj Lajtrum!


Post Tags: , , , , , , , , ,

13 Responses to “ Ja, Fotograf versus On, Komputer ”
  1. „…robi zdjęcia.
    Pokazuje te swoje zdjęcia i ewentualnie ogląda zdjęcia.
    Czasem czyta książki o innych fotografach, ewentualnie – drapiąc się po głowie czyta „filozoficzne dywagacje” na temat zdjęć innych autorów. Bywa, że jeździ na plenerki, czasem gra w karty, …czy giercuje na plejstejszyn.” – to ja, to ja!!! Reszty o tym programie chyba, to nie rozumiem wiec sie nie wypowiem.

  2. Przeczytałem i padłem Jakbym przebiegł „na sucho” 400m. RK – wyjąłeś mi komentarz z ust:)
    Nie rozumiem prawie nic z całości posta, który skądinąd podejrzewam, że jest bardzo naukowy i merytoryczny. Czapka z głowy Rudolf, że Ty to rozumiesz… i w dodatku masz na to czas i nadal uważasz to za fotografię :)

  3. > PRZED (…) PO

    Hie hie, to dobre!
    Jak być sexy nie rezygnując z hurtowości ;)

    Ale na poważnie:

    > możliwość tworzenia inteligentnych kolekcji (zbiór obrazków jest tworzony na podstawie z góry zdefiniowanych kryteriów (…) nowe fotografie je spełniające wpadają tam automatycznie)(…)
    wyeksportować przygotowany zestaw zdjęć na stronę (…) jednym kliknięciem

    Kochani, róbcie co chcecie, ale procesu
    ewaluacji i edycji (ze szczególnym uwzględnieniem komponowania cykli bądź projektów) nie oddawajcie w łapki maszyny (tzn lighttable z Aperture jest tu niezmiernie pomocny, lecz to Ty sam robisz na nim roszady).

  4. nie mamy wcale duopolu,
    popularne są jeszcze następujące programy o podobnej funkcjonalności:

    bibble pro (toolkit qt, jak PS)
    lightzone (toolkit java)
    digikam (toolkit qt)
    (ligtroom i aperture to cocoa)

    kurcze, to ja, Witek, coś w profilu grzebałem i udało się, jest buttle.

  5. @_rk_ i @iczek:
    dobra, dobra, nie ściemniajcie. sami używacie komputera, a to zaczyna być ważne, żeby ten komputer nie przeszkadzał fotografowi, tylko mu pomagał. tego typu programy właśnie powoli zaczynają to robić (nie przeszkadzać).

    nawiązując do cykli i projektów – tu się zgadzam, Witek, w stu procentach. Nad tym zawsze człowiek powinien mieć kontrolę w całości.

    Jeśli chodzi o te inne aplikacje:
    Bibble pro: przecież to aplikacja do RAWów jest – gdzie ona do moich TIFFów? (poza tym interfejs wygląda jak z koszmarnego windowsa 98)
    Lightzone – odpada. To nie jest software, który potrafi spełnić moje oczekiwania. Próbowałem, to nie to (ten sposób obsługi, ten interfejs, te możliwości… no i „super-wydajna Java”)
    Digikam – raz, że tylko pod linuksa, dwa, że nie wyszła nawet wersja 1.0.

  6. digikam pod OSX:
    http://pdb.finkproject.org/pdb/package.php/digikam

    ale nie polecam póki co, choć są wtyczki (wygląd jak bibble).
    W lipcu ma wyjść wersja 1.0 (próbowałem alfę) napisana w QT4, więc look’n'feel photoshopa.

    Bibble pro 5, też jest pisana w QT4 (więc wygląd na +) i ma obsługę tiffów (tzn. obiecaną).

    Oba mają prawdziwe krzywe, ech.

    Lightzone — zgadam się, dno.

    Przeszedłem z nimi szkołę, aż poznałem Aperture, pasi mi, lubię ten nieład twórczy :>

  7. warto do obracania zdjęcia dodać opcję linijki, czasami cięzko jest ręcznie odpowiednio wyrównać a tym cudem wystarczy przeciągnąć np wzdłuż horyzontu żeby idealnie wyrównać.

    mi brakuje w lightroomie autmatycznego usuwania kurzy, jak np w darmowym programiku/pluginie photoshoa polaroida

  8. Franciszek Filipowicz

    kwi 8, 2008
    Reply

    a próbował ktoś irfanview? na stronie domowej sciaga sie komplet wtyczek i wtedy

    rozjasniam przyciemniam
    kontrastuje
    wb poprawiam na kanalach kolorow;)

    eksportuje potem do malych jpg z x opcjami eksportu i algorytmami

    program z wtyczkami nie zajmuje 10mb

    a to wszystko szybko i za darmo

    rozjasnianie czesci zdjecia jedynie jest trudne, do tego ps. ale on wolno dziala :)

    a nikt irfana nie podejrzewal

  9. @franciszek filipowicz: irfanview jest tylko na ms windows, to raz. Dwa, jest to świetny program, ale nie do tego celu. Brakuje mi go na Maku, ale nawet gdybym go mógł uruchomić, nie brałbym pod uwagę jako UltimateSolution dla fotografa :)

  10. > procesu ewaluacji i edycji (…) nie oddawajcie

    oczywiście nie o poprawki w edytorze graficznym chodzi, tylko o proces edycji (ostateczny wybór, układanie narracji, tworzenie całości..)

    Witek

  11. to zabawne, ale darmowy programik picasa (google) ma bardzo podobne możliwości.. (kadrowanie, obracanie, zmiana odcienia, filtrowanie do be, przez kolorowy filtr, przyciemnianie połówkowe… ostrzenie, rozmycie.. itd…) co ciekawe nie zmienia rawów w tiffy, wszystkie operacje na pliku są wirtualne. Po edycji, można zdjęcie zapisać jako jpg (eksport) bezstratny, mały, lub w dowolnej wielkości. oryginalny raw pozostaje bez zmian. polecam, zamiast drogich programów. serio :)

  12. nie no, picassa to odpowiednik iphoto,
    nie operuje chyba na 16bit/kanał.
    Zupełnie inne przeznaczenie.

  13. To drugie zdjęcie jest naprawdę super (szczególnie w porównaniu do pierwszego)! Chyba będę sobie musiał skołować ten program :)


Post a Comment



Utwory autora tej strony sa dostępne na licencji Creative Commons. | Logo design by Michał Apanowicz | News Plus wordpress theme brought to you by Zidalgo.