poniedziałek
Informacje, Marudzenie, Warsztat fotograficznyKosmos revisited
Kiedyś bywało, że narzędzia wybierane były na podstawie konkretnych oczekiwań. Teraz o wyborze decydują alianse strategiczne, które zawierane są w celu budowania marki. Oczywiście w tle szeleszczą ogromne góry pieniędzy.
Lata temu do robienia zdjęć w Kosmosie wybrano starannie dopasowanego Hasselblada – jak mówi nam historia, była to decyzja na wskroś rozsądna.
Dziś rosyjscy inżynierowie oficjalnie zatwierdzają do dokumentacji kosmicznych… aparaty Samsunga (za Światem Obrazu).
Skąd u licha pomysł, że Samsung??? Nie ma lepszych aparatów? Co takiego w nich jest, że zostały wybrane? Otóż w aparatach Samsung jest jak widać – jakiś niezły dział marketingu!
Post Tags: Hasselblad, NASA, Rosja, Samsung
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (87)
- Co zrobić? (85)

kwi 7, 2008
Reply
W kulturze bylejakości – zdjęć z telefonu, video z youtuba, muzyki z mp3, filmów z odtwarzaczy wielkości pudełka od zapałek – jakoś mnie to nie dziwi…
kwi 7, 2008
Reply
po prostu się uśmiechnąłem …. :) życie choć piękne tak krótkie jest….
kwi 7, 2008
Reply
Wiesz Rudolf, to się robi według prostego schematu. Ja Cie znam, Ty znasz Jóżka, Józka szwagier ma firmę, co to robi plastikowe obudowy do aparatów, szwagra siostra pracuje w marketingu Samsunga i od czasu do czasu spotyka sie z prezesem. Wszyscy spotkali się na corocznej popijawie oddziału Samsunga na Europe Wschodnia i przez przypadek był tam przedstawiciel panstwowego koncernu zajmujacego sie lotami kosmicznymi. Do tego jakiś minister tez szukał aparatu dla dziecka. Śliwowica eksportowana z Polski rozwiązała wszystkim języki i pod wieczór udało sie dogadać ramowe założenia umowy. Działo sie to rok temu, a obecnie oficjalnie podpisano papier. Przecież to proste i w dodatku nie ma w tym nic złego, bo WSZYSCY ze WSZYSTKIMI produktami tak robią. A że Samsung… no cóż… czy to ważne…?:)
kwi 7, 2008
Reply
No przyznam, że zupełnie Was nie rozumiem. Co mieli wybrać? Hasselblada H1? Czy w ogóle ktoś go kupił? Może Leicę M8, której odpada denko? Należy pamiętać, że Leica to firma, która jako główną zaletę swojej ostatniej linii obiektywów wymieniała… CZCIONKĘ, jaką zrobiono napisy na obiektywach. Może coś z Sony? Może Sony Alfę z plastikowym bagnetem?
Jak rozumiem Sony nie jest dobre, bo nie chcemy aparatu produkowanego przez czebola, który oprócz aparatu produkuje też kserokopiarki.
No to Canon też odpada…
Zostaje Nikon. Szkoda, że Nikony są dziś równie gigantyczne, jak Canony (ok. 80 razy takie w objętości oraz o masie ok. 34 razy większej, niż konieczna, aby zrobić aparat o takiej samej funkcjonlności, wytrzymałości i ergonomii), co powodowało, że gdyby rozważyć propozycję Nikona, za każdą rakietą wysłaną z ludźmi, jedzeniem i sprzętem do eksperymentów trzebaby wysłać dodatkowego Progresa ze sprzętem fotograficznym. O Olympusie rosjanie zupełnie zapomieli, ponieważ Olympus wysłał pięciu wysłanników, z których każdy, zgodnie z typowym japońskim zwyczajem zaczął prezentację od 2-godzinnego przemówienia na temat historii firmy.
Został Pentax i Samsung.
A Ci prostaccy rosjanie rzeczywiście, mogli wykazać choć odrobinę szacunku dla uświęconych tradycją znaczków firmowych i cholera wybrać dobry aparat Pentaxa, zamiast jakiegoś koreańskiego, który jest wprawdzie identyczną konstrukcją ale znaczek bez tradycji…
No normalnie zrobili dokładnie, jak w czasach wyścigu o pierwszego człowieka w kosmosie. Amerykanie wydali wtedy dość koszmarne pieniądze na opracowanie cienkopisów – czegoś, czym można by robić notatki w stanie nieważkości. Rosjanie natomiast (prostaki!) pisali… ołówkami.
Dajcie spokój, chłopaki! Jak się wysyła aparat w kosmos, to się zamawia aparat, który będzie odpowiednio niezawodny. Guzik kogo obchodzi, jaki będzie miał znaczek firmowy.
kwi 7, 2008
Reply
Pyz, przerażasz mnie, jeśli wg Ciebie Samsung oznacza niezawodność.
Wierzę w wersję Iczka. ;)