niedziela
Artykuły, Czarno-białe, Fotografie, Kadrowane w kwadrat, Marudzenie, Plenery fotograficzneSubtelny geniusz, czyli nauka na błędach
W pewnym momencie, w wyniku jakiegoś dziwnego zrządzenia losu, razem z Keekiem znalazłem się na plenerku. Było już mocno po zachodzie, a my wracaliśmy do domów. Nie mieliśmy zrobionej ani jednej klatki, więc miny były nieciekawe. Mieliśmy jednak nadzieję (podobno ona umiera ostatnia) – otóż plan zakładał, że po drodze „cykniemy” pewien stary młyn.
I owszem, zajechaliśmy na miejsce, a na owym miejscu stał młyn.
Warunki pogodowe – mizerne. Księżyc miał wzejść za jakąś godzinę czy dwie (albo jeszcze później). Chmurek – jak na lekarstwo; tyle jednak, że przy długich ekspozycjach trudno zauważyć gwiazdy.Ciemno i zimno. Jednym słowem – wszystko przeciw nam.
Jednak determinacja fotografa bywa wielka – wyszliśmy i narażając życie zeszliśmy nad wodę i Straszny Młyn. Ponieważ było ciemno jak w… ciemni (a nawet ciemniej), to przy pomocy latarki zaczęliśmy szukać kadru. Zadanie było o tyle utrudnione, że jakieś zdjęcie było już tam przez jednego z nas uprzednio zrobione – a wiecie, jak to destrukcyjnie wpływa na Ego. ;)
Łazimy po tych chaszczach, i w konsternacji przestaliśmy się na chwilę nawet do siebie odzywać.
Czy Wy w ogóle zdajecie sobie sprawę z tego, jak bardzo to była stresująca sytuacja, do licha???
Raz, że nie mamy ani jednego zdjęcia z plenerku, dwa, że pogoda do dupy, trzy, że już jedno zdjęcie w tym miejscu powstało, a do tego przerażający, rozpadający się Stary Młyn!
No dobra – właśnie w tym momencie, kiedy chciałem powiedzieć „Nic z tego, wracamy”, rozległ się dźwięk silnika w oddali, zamajaczyły światła i zza rozpadającej się bryły z desek tworzącej młyn wyłonił się samochód. Po czym spokojnie pojechał sobie dalej. Stałem, a w głowie grały mi dzwoneczki. Znalazłem kadr!!!
Światła samochodu wyłaniającego się zza budynku powodowały, że cała scena przez krótką chwilę emanowała jakimś napięciem. Bardzo subtelnym, bardzo tajemniczym, ledwo uchwytnym. Ale było tam!
Okej, poleciałem po statyw do bagażnika. Pomierzyłem światełko, rozstawiłem się i zacząłem drapać po głowie. Ciemność wokół była tak gęsta, że mimo niedalekiej lampy z tyłu, czas naświetlania wynosił ponad 22 minuty przy szeroko otwartej dziurze (F/4) i filmie ISO400.
Teraz pytanie za 5 punktów – jak uchwycić tą krótką chwilę, gdy samochód wyłaniając się zza zakrętu z tyłu budynku oświetla barierkę i nadaje scenie szczyptę magii?
Cóż, trzeba liczyć na trzymany w pogotowiu dekielek, trochę refleksu i przychylne spojrzenia bogów. Tak swoją drogą, to uważam, że wśród panteonu bóstw powinno być jedno od fotografii (i byłaby to kobieta).
Jak się pewnie niektórzy domyślają plan był następujący:
- ustawiam kadr i przygotowuję się na długą ekspozycję;
- migawkę zwalniam w momencie jak pierwszy nadjeżdżający samochód zaczyna oświetlać drogę z tyłu młynu (nie wcześniej, bo największe znaczenie mają pierwsze sekundy naświetlania) i trzymam przez następne dwadzieścia kilka minut;
- tuż przed wyłonieniem się jadącego auta zza rogu budynku zakładam dekielek na obiektyw, żeby światła samochodu nie padły prosto w mordkę szkła;
- w międzyczasie podtrzymuję ciepłotę ciała skacząć, robiąc przysiady i pokrzykując do kolegi, który rozstawił się niżej – a co najważniejsze, wznoszę modły do bogów, żeby samochodów było więcej niż jeden, bo inaczej cienko to widzę.
Wspaniały plan, prawda?
To miało być genialne zdjęcie.
W międzyczasie przejechały 3 samochody we właściwą stronę plus jeden w niewłaściwą. Stresowałem się za każdym razem, jak przejeżdżały – wiecie, to zasłanianie obiektywu to jak robienie jakichś sztuczek magicznych.
Czułem się jak Sztukmistrz. Z Lublina.
Cóż powiedzieć – myślę, że popełniłem jeden zasadniczy błąd. Bo wiecie, to zdjęcie jest, powiedzmy, zbyt subtelne, by można było w nim od razu zauważyć ten ukryty geniusz, który przecież na pewno tam jest.
Myślę, że trochę odpuściłem kwestię odpowiedniego zaakcentowania pierwszego planu. Gdybym z tych barierek mostku nie zrobił jednej linii…
Wiecie, nie zaniedbujcie pierwszych planów. One są bardzo ważne. Nawet, gdy dzwoneczki Wam zadzwonią w głowie, uważajcie, by nie zignorować całej reszty. Bo bogowie są kapryśni, i bardzo nie lubią jak ktoś jest niedbały.
To już koniec tej historii. Zdjęcie Keeka możecie obejrzeć na jego stronie.
2008
Post Tags: geniusz, ISO 400, Keek, księżyc, młyn, nocne, plener, stres
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (87)
- Co zrobić? (85)


maj 11, 2008
Reply
Jednak ujęcie kolegi, bardzo fajnie wyszły smugi światła i barierka. U Ciebie słupek jest wyjarany. Niemniej jednak gratuluję pomysłu!
pozdr
hasel
maj 11, 2008
Reply
znaczy się ujęcie kolegi lepsze
hasel
maj 11, 2008
Reply
Nie chce oceniać efektów obu panów z jednego podstawowego powodu… Dla mnie cała ta „zabawa” w fotografię, to klasyczny przykład owego króliczka, co to lepiej go gonić niż złapać! Czyli dla mnie esencja jest właśnie to opowiadanie, opis, to jak dochodzi się do czegoś, bo to świadczy o pasji i zakochaniu w fotografii. Dzięki Rudolf za tekst :)
A przy okazji to kolejny kamyczek do ogródka tematu – promocji własnych zdjęć i tego ilu z nas tak naprawdę szuka promocji. Bo wydaje mi sie, że dla dużej części z nas to po prostu |gonienie króliczka”, celebrowanie fotografii , a nie zdobywanie nagród.
maj 11, 2008
Reply
Cóź – Keekowy kadr bardziej zwraca uwagę na początku, obydwa jednak bardzo mi się podobają :)
maj 11, 2008
Reply
Ja zupełnie inaczej odebrałam to zdjęcie… Pominęłam „pierwszy plan”. Skupiłam się na czymś zupełnie innym i widziane po mojemu jest świetne :D. Nawet teraz jak uwzględniam ten „pierwszy plan” to też mi się podoba ;) Osobisty odbiór – Rudolfowe lepsze :P
maj 11, 2008
Reply
Kilka Kresowych kadrów mam od paru lat w pamięci i myślę, że raczej jej nie opuszczą,
lecz to co dla mnie jest esencją fotografii i czego nie wyjawię — by nie wzbudzić uśmiechów pobłażania — znajduje się w Twoim ujęciu młyna Rudolf.
Chapeaux bas.
maj 11, 2008
Reply
a nie prościej było uruchomić własny samochód i włączyć długie? :)) pozdrawiam, z.over
maj 11, 2008
Reply
Bardzo dobry wpis! :) Niesamowicie mnie wciągnął ;)
maj 12, 2008
Reply
Jak ustalacie ekspozycje przy tak dlugim czasie? Mam spot w aparacie ale tylko do 8sek, moj zewnetrzny swiatlomierz patrzy okolo 20 stopni…pomiar padajacego z ksiezyca jest mozliwy? Moj swiatlomierz mierzy chyba do -8EV…w miescie mierzylem nim najjasniejsze punkty na scianach i dodawalem 1-2EV…a w nocy, w polu ? :))
pozdrawiam Hubert
maj 12, 2008
Reply
Ja nie wiem, dopiero sie ucze nocne robic – zawsze sie pytam Rudolfa.
maj 13, 2008
Reply
Naprawdę, potraficie podbudować człowieka ;)
@dadan.mafak: najlepiej się mierzy cyfrówką! :D
maj 14, 2008
Reply
taki tekst o czyms co jest pomylka w foto – wspolzawodnictwo jakies alboco, brrrr, ktore lepsze, ktore gorsze a ktore brazowy medal, fuj :>
pzdr, r
maj 14, 2008
Reply
Droga anonimowa literko ‘r’ – nie bardzo rozumiem, co masz na myśli. Może zechciałabyś wyjaśnić swój enigmatyczny wpis?
Dziękuję i pozdrawiam, zasyłając buziaki.
maj 15, 2008
Reply
to zerknij w gore – wiekszosc wpisow to porownania i deklaracje, ktore foto lepsze :>
pzdr, r
maj 15, 2008
Reply
Droga literko. Niektorzy zeby sie spotkac i pogadac szukaja pretekstu. Mozna spotkac sie przy robieniu zdjec i pogadac o fotografii, mozna spotkac sie przy pokerku zeby pogadac o pokerku. Roznych ludzi bawia rozne rzeczy. A ze ludzie lubia zawsze wybierac jedno zamiast uzupelniac drugim…?
pozdr, k
maj 16, 2008
Reply
szanowny przedpiszco
Ja mowie o tekscie i reakcjach (w duzej mierze wszak sprowokowanych tekstem), nie zas o wspolnym, fotografowaniu, graniu w pokerka czy tez jakiejkolwiek innej (byleby jak najmniej wirtualnej) dzialalnosci angazujacej grupe osob liczebnosci dwa lub wiec :)
PS: czy szanowny przedpiszca dzisiaj tez pisze ksiazke? czy tez moze skusi sie wie na co? :)
pzdr, r
maj 16, 2008
Reply
Literko droga. Jestem zwiazany kontraktem i mimo szczerej checi pozbycia sie nadmiaru srodkow, przy pomocy pachnacej talii kart – nie potrafie byc w dwoch miejscach jednoczesnie.
pzdr, k
maj 16, 2008
Reply
eh, matematyka, drogi przedpiszco, matematyka! bedziesz na minus dzieki pachnacemu plastikowi kart oraz na minus dzieki kontraktowym karom umownym. Jak kazde dziecko wie – dwa minusy daja plus, CBDU
pzdr, r
lis 19, 2008
Reply
czy mi się wydaje czy widzę cień Keek rzucany na potok? tak 1/2 lewej dolnej części kadru…
lis 19, 2008
Reply
tego, czyj to cień, nie wiedzą nawet starożytni amerykanie! ;)
lis 19, 2008
Reply
Twój albo Keeka. Może kiedyś się dowiem…
gru 27, 2009
Reply
Witam,
Się mi wydaje, czy to jest nad rzeką Rawką pod Skierniewicami? ;)
Pozdro,
Wicher