sobota
Marudzenie, Warsztat fotograficznyŻegnaj Fotografio…
…Cyfrowa!
Dziś jest ten dzień, w którym podjąłem dość symboliczną decyzję.
Otóż, jak pewnie niektórzy wiedzą, nie stronię zbytnio od cyfraków – jednego z nich, 5-letniego staruszka, Sony F717 – używam do dziś jako światłomierza (co zresztą naraża mnie na docinki i drwiny ze strony ortodoksów analogowych zwanych betonami).
Co więc postanowił sprytny Rudolf zrobić? Wymienić sobie cyfrówkę na nowszą.
Zaczęło się już jakiś czas temu – zacząłem przeglądać Internet. Na początku wymagania miałem dość duże – a to tak miał wyglądać, takie mieć parametry, tak szybko reagować, itd, itp.
Potem, jak to zwykle bywa, rzeczywistość zweryfikowała moje założenia i zostały mi trzy typy aparatów do wyboru: albo mała, sprytna lustrzanka, albo kompakt, albo coś pośredniego, najlepiej z jakością obrazu typową dla DSLR, i z wielkością kompaktową.
Po kolei: lustrzanki błyskawicznie odpadły. Wszystkie prócz Olympusa E-420 – ten odpadł mniej błyskawicznie, ale równie zdecydowanie. Rozmiar ma znaczenie, i jeśli miałbym go zabierać ze sobą chodząc po ulicy i ratując niewiasty od niechybnej śmierci – to się taki (mimo wszystko) kawał sprzętu nie przyda.
Dalej – kompakt. Okazuje się, że kompakty istnieją już takie, że tzw. shutter-lag (czyli opóźnienie od naciśnięcia przycisku do zrobienia zdjęcia, które tak mi przeszkadza w soniaku) nie jest problemem. Jedynym problemem są dwie rzeczy:
- w małych kompaktach nie ma programów preselekcji przysłony (czy czasu). Mimo, że w zeszłym roku taki Fuji wypuścił fajny F31fd który posiadał tą funkcjonalność, jego następca został tak ulepszony, że już jej nie ma – na dodatek zauważalnie mocniej szumi.
- w lepszych kompaktach jest problem z ogólną jakością obrazu, a tym bardziej z szumami – a mi, niestety, potrzeba ładnego ISO800.
Co pozostało? Pozostało coś pośredniego, takiego jak modna Sigma DP1, albo Ricoh GRII, o którym już wspomniałem.
Ricoh odpadł w momencie, jak zrobiłem nim zdjęcia – szumi chyba gorzej, niż mój 5-letni staruszek F717!
Pozostała Sigma, którą może bym kupił od biedy, gdyby zwyczajnie była szybsza. Wyobraźcie sobie moją desperację, skoro gotów byłem wydać 2,5 tysiąca złotych na coś tak małego ze stałym, ciemnym szkłem!
Niestety uświadomiłem sobie dzisiaj – właśnie dzisiaj – że całe to marudzenie nie ma sensu. Fotografia cyfrowa jeszcze nie jest na tyle dojrzała, by dostarczyć mi aparat, który bym chciał kupić.
Podjąłem więc męską decyzję – pozbywam się cyfraka, kupuję sobie porządny światłomierz, i będę szczęśliwszym człowiekiem.
Jeśli więc ktoś ma na sprzedaż Sekonica 508 – to proszę o info.
Dlaczego taki stary model? Bo działa na baterie paluszki, które można wszędzie kupić. A jak wiecie, mam jakieś skrzywienie na punkcie energochłonności mojego sprzętu, i wolę rzeczy, które nie polegają na ogólnej dostępności gniazdka z prądem 230V.
Wiecie, czuję, że to bardzo symboliczna decyzja. Niewykluczone, że stanie się ona pierwszym ogniwem w łańcuchu decyzji, który doprowadzi mnie do tego, że po sprzedaniu wszystkich elektronicznych urządzeń wyprowadzę się na Galapagos, zbuduję szałas i zamieszkam stroniąc od cywilizacji.
Przerażające.
Post Tags: cywilizacja, czas, Fuji, Galapagos, shutter-lag, Sony, światłomierz
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (87)
- Co zrobić? (85)


maj 24, 2008
Reply
Choć mam dużo mniejsze wymagania, to doskonale cię rozumiem. Cyfrówkę chciałem sobie kupić już wieki temu (no dobra, od 1998r). I z podobnych powodów czekałem z tym siedem lat. Teraz kolejne siedem będę pewnie czekał zanim kupię sobie telefon z aparatem. Bo to co ma mój Samsung, to sorry, ale ja lepiej potrafię rysować.
maj 24, 2008
Reply
a może na przykład canon g9? :) nawet gorącą stopkę ma…
ew. leica m8, hehe
maj 24, 2008
Reply
Cyfrówki są dobre do wystawiania aukcji na allego. Nie mam żadnej, więc zdaję sobie z tego sprawę.
maj 25, 2008
Reply
Jestem zagorzałym analogowcem, ale nie ortodoksem. Miesiąc temu kupiłem Canon G9, taka cegiełka – ma co trzeba i na prawdę da się lubić.
Z Galapagos nie masz szans, rodowici obywatele Ekwadoru mają duże problemy z uzyskaniem prawa do osiedlenia się. A restrykcje jakim są poddani mieszkający tam szczęśliwcy (kasa od turystów) nie dają wrażenia ucieczki od cywilizacji.
Szałas bez elektroniki fajnie brzmi, rzeczywistość bywa inna. Sam uciekłem, mieszkam na odludziu przez część roku i po kilkuletnich wachaniach zakupiłem urządzenia do satelitarnego internetu aby móc dłużej przebywać z dala od tejże cywilizacji.
maj 25, 2008
Reply
Zgadzam sie z Radkiem ze leica: mala, szybka, male szumy iso doscc spore i dobra optyka ;) nawet promocja i w POlsce najnizsza cena w Europie
http://www.pstryk.pl/details:5599/leica+m8+digital+rangefinder+camera
maj 25, 2008
Reply
Rudolf – jeśli nie trafisz tego Seconika to rozważ Minoltę IVF. Stara jak świat. Jara jak ja :)
maj 25, 2008
Reply
@radek, @radosław zagórski: tak, oczywiście – leica M8 po promocyjnej cenie rzeczywiście wygląda fajnie. Tylko nie widzę w pobliżu sklepu, gdzie mógłbym pójść i dotknąć, wypróbować, a nie zwykłem kupować kota w worku.
Ale swoją drogą ciekawą rzecz na jej temat napisał James Russel:
Fotografowanie Leicą jest jak prowadzenie się z Pamelą Anderson. Słyszysz, że możesz wymagać, bym sprzątała, gotowała, wychowywała dzieci, ale na pewno nie będę w tym dobra; jednak jak pozwolisz mi robić to, w czym naprawdę jestem dobra – będziesz szczęśliwym facetem.
I tak robi Leica – robi tylko te rzeczy, które robi dobrze, i mimo, że nie mogę precyzyjnie określić co dokładnie robi, mimo wszystko sprawia, że jestem szczęśliwy.
@jerzy pawlowski: G9 ma paskudne ISO800, poza tym jest paskudny, nie pasuje mi do ręki. ;)
@iczek: ale ona nie ma spota, right?
maj 25, 2008
Reply
zapewne widziałeś, ale zaryzykuje.
http://www.rollei.jp/e/pd/MiniDigiAF_style.html
maj 25, 2008
Reply
Rudolf – bardzo Cie przepraszam, mówiłem o VF, ktora mam ja. Tam musisz dokupic Viewfinder 5stopni i masz spota. O ile Ci wystarczy taki spot. Ale wbudownego nie ma… A w sumie po co ci to? Jak sięgam pamięcią nie używałem spota od lat. Nawet robiąc plener używam pomiaru światła padającego :) Spot to chyba wyższa jazda więc się nie tykam…
maj 25, 2008
Reply
beton.
maj 29, 2008
Reply
Rudolf, a kto Ci broni podejsc do pstryka? (rower, Łka z wilsona, taryfa – jeslis niezmotoryzowany)
pzdr, r
maj 29, 2008
Reply
@iczek: spot jest potrzebny. believe me.
@witek: :D
@anonimowy r: no rzeczywiście. ale ja już zamówiłem światłomierz, więc spadła mi motywacja. ;)
maj 31, 2008
Reply
I czym teraz Twoja rodzina będzie robiła bekstejdże?