piątek
Marudzenie, Printologia: odbitki, wydruki, Warsztat fotograficznyCo mam powiedzieć ciotce i wujkowi?
Moi bliscy to wiedzą.
Koleżanki i koledzy w pracy też zazwyczaj wiedzą. Żona wie, syn wie, wie również grono moich fanek i wielbicielek.
Bo nie kryję się z tym, ot wszystko.
I jakoś tak wyszło, że nie pytają dlaczego.
Ale gdyby – co, jak podejrzewam, kiedyś jednak się stanie – no więc gdyby jakaś daleka ciotka, albo wuj, zapytali mnie, czemu właściwie wolę robić na filmie, niż cyfrówką, co bym odpowiedział?
Czemu nie używam wygodnych, nowoczesnych aparatów na rzecz starych, mechanicznych i niewygodnych?
To nie jest takie proste, jakby się wydawało.
Przecież nie powiem, że analog ma duszę, bo taki argument dla ciotki jest śmieszny. Nie powiem też, że tonalność jest lepsza, bo ciotka nie wie, co to w ogóle jest!
Nie będę wymądrzał się o uroku i klimacie, czy innych głupotach, bo ciotka, to ciotka, i swoje wie.
Co więc mam powiedzieć? Kwadratowe zdjęcia? To też można zrobić w cyfrówce. Pisałem już o tym.
Wydaje się, że jedynym (nie tylko dla mnie) ważnym wytłumaczeniem, które ciotka zrozumie, jest fakt, że film można wziąć do ręki. Nie zniknie, bo komputer miał wirusa. Zmienią się generacje maszyn obliczeniowych 5 razy, a film będzie wciąż leżał na półce.
Czy takie tłumaczenie wystarczy?
Post Tags: fizyczność, klimat, negatyw, pytania, urok
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (87)
- Co zrobić? (85)

cze 20, 2008
Reply
unikalne pole widzenia w większości codziennych sytuacji (w domyśle pozostawiając, że przy takiej samej głębi ostrości jak w formatach cyfrowych) nie możliwe do odtworzenia przez sensor, bo zwyczajnie nie ma takich dużych sensorów,
plus dyskutowany już pierwiastek nieprzewidywalności niezbędny w każdym procesie twórczym,
czarno-białe widzenie świata, co niestety Ciociu przy cyfrze jest niemożliwe, bo wiedząc, że sensory rejestrują w kolorze, nie potrafię zmusić swojej percepcji by postrzegała wszystko w czerni i bieli, co dyskwalifikuje cyfrową technikę, gdyż ja robię zdjęcia czarno-białe
do tego dodajesz tę namacalność rzeczy prawdziwej, styl pracy z aparatem i towarzyszący mu obrządek, i chyba gotowe..
tzn jeśli to wszystko w Twoim przypadku jest prawdą, oczywiście :)
cze 20, 2008
Reply
O rany, znowu to samo marudzenie. Wałkowanie tego samego tematu po raz tysięczny, serwowanie tych samych argumentów do czytelniczego towarzystwa wzajemnej adoracji, którego przekonywać do niczego nie trzeba. Litości, więcej dobrej fotografii, a mniej lansu Wam życzę.
cze 20, 2008
Reply
@witek:
sensory rejestrują w kolorze
Od kiedy?! :D
@R:
Dla mnie to jest różnica między niepewnym, acz pod koniec stałym i niezmiennym, utrwaleniem chwili w przypadku fotografii analogowej, gdzie możemy zawsze dotrzeć do źródła (chyba, że nam spłonie) – a cyklem ulotnego przetwarzania rzeczywistości w fotografii cyfrowej, gdzie na każdym kroku tracimy coraz więcej, aż nawet znikną emocje i uczucia związane z chwilą, która chcieliśmy uwiecznić, goniąc za techniczną doskonałością w zapomnieniu o celu robienia zdjęć.
PS: Robię cyfrą – bo taniej. :)
cze 20, 2008
Reply
> sensory rejestrują w kolorze
Od kiedy?! :D
przeczytaj post ze zrozumieniem, opisz nietechnicznej Cioci działanie filtru Bayera
potem możesz się czepiać
cze 20, 2008
Reply
> O rany, znowu to samo marudzenie (…)
a to znów fajny koment jest
cze 20, 2008
Reply
Dla prostoty przekazu mozna tez posluzyc sie argumentem ekonomicznym. To wiekszosc ludzi przekonuje…
Chcac robic odbitki od poczatku do konca samemu, kontrolowac proces itp, w cyfrze musialbym kupic dobra drukarke, oprogramowanie, mocny w miare komp itp.
Majac juz ciemnie i wszystkie graty do wywolywania, obiektywy ciemniowe, ktore dokupywalem przez tyle lat – robiac fotki analogowo wychodzi mi taniej (lub podobnie) a wiecej radochy i nie musze wyrzucac swoich zabawek ciemniowych ;o)
Choc dla mnie glownym argumentem „za” analogiem jest brak baterii (zbyt czesto mnie zawiodly w poprzednich aparatach) no i ta namacalnosc filmu itp, niezaleznosc od tak szybko zmieniajacej sie technologii.
No a majac sredni format wcale nie zamykamy sie na cyfre, prawda? Jak kogos stac na cyfrowa „dupke” – no problem, reszta zabawek zostaje bez zmian.
Czyli znowu argument ekonomiczny: strzelamy analogiem bo czekamy az ceny cyfrowych dupek spadna do rozsadnego poziomu ;o)
Tak czy owak – ja unikam takich dyskusji, jak sie mnie ciotuchna pyta czemu analog to wystarczy odpowiedziec, ze tak lubie.
I juz.
cze 20, 2008
Reply
> wystarczy odpowiedziec, ze tak lubie. I juz.
Ty nie znasz chyba ludzi o tym profilu osobowościowym, chcą być bardziej techi niż geek.
Lubię? Dość siedzenia z nekropolii technologicznej, czas zmienić upodobania! Młody jesteś! Zobacz, ja starsza osoba e-maile wysyłam a Ty dotrzymać kroku światu nie dajesz rady i wykręcasz się marnym LUBIĘ?
cze 20, 2008
Reply
no własnie co jest w tym analogu że się go tak kurczowo trzymamy? pewnych rzeczy sie nie da opisac słowami…dlaczego ktos zbiera stare analogowe płyty? dlaczego ktoś remontuje starego forda? dlaczego?
rozpiętosc tonalna, magicznośc jakaś nieokreslona to do mnie nie trafia…sam mam analoga i nie chcę cyfry ale dlaczego? to pytanie niczym klin tkwi w mojej głowie i nie potrafi się uwolnic…może dlatego że wymaga myslenia? ale bez nadętego samouwielbienia prosze…przecież ktos kto robi cyfrowym sprzętem nie jest od razu głąbem jakimś a samo robienie analogowym sprzętem nie gawarantuje że nasze zdjęcia będą wyśmienite…ileż ja gniotów analogowych widziałem…no więc dlaczego? argumenty finansowe też przestały mi ostatnio trafiac do przekonania, bo jak ktoś mi uświadomił w hobby szukac oszczędności? a co gdybys jezdził na nartach lub uprawiał kolarstwo? wiesz jakie to są dopiero koszty? a przeciez jesli ktoś zajmuje się fotografią zawodowo to już nie może sie zasłaniac finansami tym bardziej…zresztą sprzęt analogowy tani jest ale jego obróbka, wołanie coraz trudniejsze i droższe…może więcco niektórzy mają tu rację? trzymamy się analoga bo starzy jestesmy, niereformowalni?
cze 20, 2008
Reply
oj z tymi cenami chemii to jakas fama krazy chyba (mowie o b&w) xtol na 5l za 45 zl. w tym da sie ponad 30 rolek wywolac…
cze 20, 2008
Reply
film jest lepszą pamiątką, bo jest generalnie trwalszy, niż takie CD. Dobra pamiątka na lata – to do ciotki przemówi.
cze 20, 2008
Reply
ja lubie to, ze na roznych filmach mam rozne ziarno (lub jego brak), charakterystyke negatywu i rozpietosc tonalna. rowniez zebym mogl miec cyfre z optyka takiej jakosci jak mam teraz to musi jeszcze duzo czasu uplynac…ale najwieksza przeszkoda dla mnie jest siedzenie przy komputerze, no nie moge sie przekonac do obrobki na monitorze. nie mam nic przeciwko stronie technicznej ani jakosci, jest to dla mnie nieslychanie meczace (sam proces) i tym samym nie wychodzi tak jak wychodzi w ciemni…
cze 20, 2008
Reply
a mi fotografowanie analogiem sprawia po prostu większą przyjemność
ot i tyle
i to jest moja stała odpowiedź kiedy ktoś próbuje wciągnąć mnie w rozmowę na temat wyższości jednego nad drugim
cze 21, 2008
Reply
„Nie zniknie, bo komputer miał wirusa. Zmienią się generacje maszyn obliczeniowych 5 razy, a film będzie wciąż leżał na półce.”
Zrób sobie zdjęcie bez gaci i wpuść w internet. Jestem przekonany, że zdjęcie nie zniknie.
Albo trudniej. Zrób dobre zdjęcie-to również nie zniknie.
cze 21, 2008
Reply
ja tam zawsze odpowiadam: bo lubię :)
cze 21, 2008
Reply
Ja zwykłem mówić: „Nie robię zdjęć analogiem dlatego, że to łatwe, ale dlatego właśnie, że to trudne”.
cze 22, 2008
Reply
fajnie, fajnie, tylko chyba nie wiem nadal, jaki styl argumentacji przyjąć ;)
No i naprawdę, @artur – nie chcę w ten sposób żadnych dyskusji wywoływać o większości jednych świąt nad drugimi.
@apfelturm: a załóż się, że zniknie. może nie od razu, ale kiedyś na pewno.
Samo.
cze 22, 2008
Reply
A ja robię analogiem, bo lubię aparaty, które są całe z metalu i mogą pracować bez baterii. Nie ma takiej cyfry i nie będzie. To jest kluczowy powód, chociaż oczywiście preferuję plastykę kliszy, ziarno cz-b filmu itd. itp, no i w ogóle aspekty emocjonalno-klimatyczne. Ale tak naprawdę zdarzało mi się już w różnych podróżach przez kilka dni z rzędu nie mieć gdzie naładować nawet komórki, a co dopiero aparatu. Zdarzyło mi się fotografować na pustyni, gdzie po burzy piaskowej piasek był dokładnie wszędzie. Sorry, ale nie widzę cyfry w takich zastosowaniach. Tylko metalowa, manualna, analogowa puszka. Obojętnie jaka (no może pomijając zenity i tego typu wynalazki). A muszę jeszcze dodać, że nie jestem żadnym ekstremalnym podróżnikiem, a mimo to wielokrotnie byłem w sytuacjach, w których cyfrak powiedziałby NO WAY :-)
cze 22, 2008
Reply
O – i to jest ładny argument. Podoba mi się :)