czwartek
MarudzenieCzy fotografia przegrywa z filmami video w Internecie?
Od jakiegoś czasu mam nieprzyjemne wrażenie, że zdobywające popularność filmy video, z taką lubością serwowane na stronach www – wypierają starą dobrą (i statyczną) fotografię. Czasem sprawa wygląda mniej lub bardziej poważnie, ale natknąłem się na artykuły, gdzie pojedyncze zdania były przeplatane 3-4 minutowymi wypowiedziami ludzi.
Jakby nie można było tego serwować w starym, dobrym stylu – czyli tekst okraszony fotografiami!
Naprawdę, te nowe mody i nowoczesne trendy czasem mnie porządnie niepokoją.
Jednak przychodzi taki moment, że ci wszyscy „na siłę nowocześni” dostają kubeł zimnej wody na głowę i wszystko wraca do normy. Z tymi filmikami wideo też tak, jak sądzę, będzie.
Dlaczego?
Byłem kilka dni temu w jednym centrum medycznym, gdzie były dwie recepcje z racji dwóch wejść do budynku. Przy każdej recepcji – porządna lada, na niej komputery (czy raczej końcówki terminalowe), monitory LCD i profesjonalnie uśmiechnięty pracownik (w postaci mniej lub bardziej ponętnej kobietki, bądź – niestety – faceta).
Ponieważ moja wizyta przebiegała w niezbyt atrakcyjnych dla pacjentów godzinach, pracownicy nie mieli co robić, a ja – chcąc nie chcąc – stałem akurat w taki sposób, że mogłem spoglądać w ich monitory.
Co ma robić taki pracownik recepcji, jak nie przychodzą pacjenci-klienci? Na pewno nie może zdezerterować ze stanowiska i zająć się czymś innym, musi więc zorganizować sobie czas inaczej. Widziałem, że przez paręnaście minut można coś tam poklikać w ichnim systemie, ale potem już po prostu wszystkie formularze są wypełnione, i wreszcie trzeba się czymś zająć – najlepiej tak, by się odstresować. Przeglądają więc różne – mniej lub bardziej rozrywkowe – strony.
I właśnie wtedy rzuciło mi się w oczy, że kto jak kto – ale tego typu pracownicy na pewno nie są targetem tych portali, które artykuły komponują tak, by rozmowy w formie wideo wrzucać na stronę okraszone strzępkami zdań. Wideo nie ma racji bytu w takiej pracy! Bo jakże to – ani słuchawek nie można założyć, ani z głośniczków dźwięków puścić – po prostu jedynym rozsądnym wyjściem, by urozmaicić tekst, jest wrzucanie co i rusz fotografii.
Zobaczcie, jakim wielkim atutem jest ta zaklęta w ułamek sekundy chwila, którą można znaleźć w fotografii – jak wielkim atutem jest to, że jest tak cicha!
I bardzo dobrze!
Ameryki nie odkryłem, ale cieszę się, cały czas mając nadzieję, że te bogate w wideo portale nie zdominują internetowego uniwersum. Cieszę się, że klasyczny tekst ze zdjęciami nadal będzie głównym sposobem serwowania informacji. Cieszę się wreszcie – że może dzięki temu wobec fotografii wzrosną wymagania, i będzie ona coraz lepsza.
Wobec czego, ten weekend poświęcam fotografii.
Nocnej i nie tylko. Ha!
Post Tags: cisza, czas, nuda, recepcja, youtube
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (87)
- Co zrobić? (85)

cze 26, 2008
Reply
Pocieszę Cię bardziej – anegdotka:
Moja kuzynka pracuje właśnie na recepcji, i dzięki jej przeglądaniu stron w „nudnych godzinach” teraz w salkach konferencyjnych u niej w firmie wiszą duże odbitki/wydruki zdjęć wygrzebanych w sieci (część kupiona, cześć na CC). Zdjęcia nie umrą – a sieć daje im drugie życie.
Pozdr.,
Marcin
cze 26, 2008
Reply
Wypierają nie tylko fotografię – przede wszystkim wypierają słowo pisane… Poczekaj aż wyrośnie pokolenie, które, zamiast czytać książki, ściąga z sieci audiobooki… Ciekawe jak im zaprezentować fotografię… podcast z pokazem slajdów? z komentarzem słownym? To, że teraz mamy w internecie słowo pisane wynika tylko z tego, że kiedyś się nie dało inaczej i takie dinozaury jak np. ja nadal wpychają te swoje wyrazy i, o zgrozo, nawet całe zdania do internetu, i marnują miejsce na filmy…
cze 27, 2008
Reply
A mój syn uwielbia oglądać z mamą albumy rodzinne. Takie klasyczne pstryki familijne. Siedzi na kolanach i po prostu wtapia się w magiczną chwilę zatrzymaną na śliskich odbitkach. Aż sam jestem zdziwiony, że dzieciak ma na to parcie.
Kwestia genów panowie!
Dlatego…. do roboty!
Płódźcie nowe pokolenia myślących prawidłowo.
Kadrami :)!
cze 27, 2008
Reply
Cudowne medium.
Poprzez ów bezgłos i brak limitacji czasowej odbioru (ani kiedy, ani jak długo),
nieskończona, można rzec, fotografia jest doszczętnie inną dyscypliną, nie matką, siostrą, czy inną po kądzieli filmu ograniczonego ramowo czasem projekcji i bezwzględną koniecznością włączenia!
„zaklęta w ułamek sekundy chwila” rozciągnięta w długie minuty oglądania — to JEST cud.
cze 29, 2008
Reply
Nie zgodziłbym się. Fotografia JEST matką filmu. Film to ożywiona fotografia – dokładnie 24 nieruchome fotografie na sekundę (w tv – 25). Przez wiele lat film był także bezgłośny. Oczywiście to inne medium ale korzenie są te same, więc na siłę nie twierdziłbym, że to całkowicie co innego…
Można równie dobrze powiedzieć – a może nawet byłoby to bardziej uprawomocnione – że ożywienie fotografii, czyli film, jest dopiero prawdziwym cudem ;-)
cze 29, 2008
Reply
No widzę ja, że nic a nic nie zostało zrozumiane.
Film nie istnieje sam w sobie.
Po pierwsze nie ma filmu, dopóki go nie włączymy — fotografia po prostu JEST, zawsze.
Po drugie film istnieje dokładnie tyle ile wynosi czas projekcji — fotografia po prostu JEST, zawsze.
Film więc pokrewny jest muzyce, fotografia — malarstwu, to są zwyczajnie dwa różne zwierzęta.