poniedziałek
Berlin i "street"
Berlin to miasto, które da się polubić. Co prawda byłem tam bardzo krótko, ale dziwnym trafem potwierdzam ogólnie panującą opinię – ludzie w tym mieście są naprawdę otwarci, w przeciwieństwie do mieszkańców naszych największych polskich miast. Widać to już po tym, jak w pierwszych sekundach łatwo nawiązuje się kontakt wzrokowy. Dziwne uczucie dla kogoś z szarej Polski. Dziwnie budujące.
Robienie strita dla kogoś niewprawionego w sztuce, to wyzwanie, ale w takim mieście jak Berlin sprawia też przyjemność. Zróżnicowanie miejsc – te wszystkie stacje i stacyjki S-Bahny i U-bahny – tworzy się tam niesamowity galimatias stylów i atmosfer.
Oczywiście miałem też nieprzyjemność spotkania się z zakompleksionym Turkiem, któremu nie podobał się fakt, że robiłem zdjęcie z nim w tle, oraz ogólnie bolały mnie nogi. Ale cóż to wszystko w skali Wszechświata!
Jako początkujący stritowiec, muszę stwierdzić, że bardzo trudno mi akceptować niedoskonałość kadru w ułamku sekundy, jaki dostaję czasem od Losu na zrobienie zdjęcia. Przyzwyczajony do tego, że mogę ruszyć się dwa kroki w bok, czy poczekać na lepszą minę czasem zbyt długo zostawałem w obliczu fotografowanego/fotografowanej z aparatem przy oku, co oczywiście kończyło się zmarnowaniem okazji, zwróceniem na siebie nadmiernej uwagi, i zepsuciem sytuacji.
Wydawać by się mogło, że cyfrówki są doskonałe do strita (wiecie, ta przewaga w możliwości zmiany ISO, ten brak ograniczenia do 36 klatek, itd) – i niewykluczone, że sama technologia się rzeczywiście idealnie nadaje. Tylko oczywiście jest jedno „ale” – nikt nie zrobił odpowiedniego aparatu, łączącego cechy najlepszych osiągnięć techniki i ergonomii (sam też to poczułem, wyposażony specjalnie na tę okazję w Olympusa E-420 z „plackiem”).
Za przykład weźcie sobie relację Michaela Kambera, którego podsumowanie doświadczeń z Iraku z super-wypasioną (jak to mówią Amerykanie – state of the art) Leicą M8 jest… no po prostu masakrą dla biednych niemieckich producentów. No dobra, biednych może nie, ale – ja bym po takim feedbacku szukał (zalewany falami wstydu) porządnej papierowej torby na głowę. Masakra.
All entries filed under this archive
4 komentarzy - Posted 06.10.08
Poprzez dziesięciolecia wczesnej fotografii, od wprowadzenia dagerotypu do momentu, gdy proces kolodionowy już zanikał, fotografowie wierzyli, że kierunek wiatru znacznie wpływa na naświetlanie ich płyt negatywowych. Nie były to jednak czcze wymysły propagowane przez niewielką grupkę niewykształconych ekscentryków; było to dość mocno utwierdzone przekonanie, pielęgnowane przez olbrzymią większość poważnych fotografów ...continue
35 komentarzy - Posted 06.09.08
Snajperzy! Sami snajperzy wokół! Idę wieczorkiem z małżonką i synem, i co chwila widzę przyczajonych (albo i nie) snajperów. Czają się wszędzie, i jest ich zdecydowanie więcej, niż - nie przymierzając - 2 czy 3 lata temu. Skąd oni się biorą? Czemu ich jest tak dużo? Snajpera można łatwo opisać: jest to gość, który ...continue
16 komentarzy - Posted 06.05.08
Dostałem po łbie od żony. Dostało mi się, że zbyt marudny jestem - również od kolegów. Nawet iczek pisze mi tu jakieś antywpisy, więc postanowiłem napisać coś optymistycznego. Tak więc - wszyscy umrzemy. Buahahaha. No, ale na serio: jadę po wenę do Berlina. I tak sobie rozmyślam, co za zdjęcia będę robił? I wymyśliłem, ...continue
13 komentarzy - Posted 06.04.08
Zaczynam się powoli zastanawiać, czy nie jest czasem ze mną coś nie tak ostatnio. Parę tygodni temu zauważyłem, że nie potrafię znaleźć dobrego zdjęcia w Internecie (w ogóle!), a przez ostatnie dwa dni moje oczy nie zarejestrowały żadnego kadru wartego rejestracji. I to mimo tego, że jestem dziś miętowy, a ...continue
10 komentarzy - Posted 06.02.08
Chciałem sprawdzić, czy Niewidzialna Ręka Rynku działa. Wystawiłem na sprzedaż obiektyw od złotówki, bez ceny minimalnej - i co? Okazało się, że poszedł za 745 zł, będąc wart ok. 1500. Ależ się czuję kopnięty w dupę przez los! Nauczkę otrzymałem. Wniosek jednak jest taki (prócz bolesnego, że zawsze należy trochę samemu kierować rynkiem), że ...continue