piątek
Książki i albumy, MarudzenieCzy inspirację do fotografii najlepiej czerpać z innych fotografii?
Nie raz i nie dwa było tak, że ktoś mówi: oglądaj dobre zdjęcia, by robić dobre zdjęcia.
Ale czy na pewno fotografia potrafi zdrowo ewoluować we własnym sosie, tj. samoistnie się nakręcając?
Wiecie, żeby robić zdjęcia, czy aby na pewno trzeba w ogóle krążyć wokół zdjęć?
Okazuje się, że nie – otóż nie potrafię nie czytać książek oderwanych od fotografii…
Matko moja jedyna, za dużo zaprzeczeń w jednym zdaniu!!!
Jeszcze raz: otóż okazuje się, że czasem czuję imperatyw czytania książek niezwiązanych z fotografią. (Lepiej?)
One czasem, mimo, że z obrazem nie mają nic wspólnego, potrafią jednak mnie nieźle naładować energią fotograficzną.
Muzyka tak samo – wiem, że wiele osób potrzebuje muzyki, żeby być kreatywnym.
Nie mówiąc już o filmie!
Ale wracając do książek – z jakimś niezdrowym zadowoleniem (graniczącym z satysfakcję płynącą z… hmm… zboczenia?) stwierdzam, że bardzo podchodzą mi niefotograficzne książki autorów japońskich. Ogólnie, jak pewnie czasem widać, nie darzę jakimś szczególnym uwielbieniem fotografów z krajów azjatyckich. Nie cierpię wręcz tego, co robi pan Nobuyoshi Araki (Apage!)!
Ale okazuje się, że książki autorów japońskich potrafią mnie fotograficznie stymulować. Ostatnio pan Murakami. Czy to nie dziwne? Może trochę nawet… hmmm… niewłaściwe? ;)
Post Tags: film, inspiracja, Książki i albumy, Murakami, muzyka
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (88)
- Co zrobić? (86)

lip 25, 2008
Reply
Współczesny świat to jedna wielka mieszanina, więc wręcz należy mieszać i czerpać inspiracje z każdej dziedziny sztuki, wydarzeń, ze wszystkiego :)
A wzorowanie się na innych fotografach dla mnie jest uwsteczniające – jeżeli chce się być dobrym to trzeba od jasnej ciasnej dać z siebie coś nowego, a nie opierać się na tym co było.
lip 25, 2008
Reply
@ Rysielec
Inspiracja nie ma nic wspólnego z wzorowaniem się, chyba kolegę ominęło jedno z piękniejszych doświadczeń, jakie my marni zaszczyt mamy odczuwać.
@ Rudolf
Say no more,
wszystko prawda.
@japan
Ja miałem dużo więcej szczęścia z fotografami z KKW:
Shomei Tomatsu i Kyoko Hamada, no lubię ich i nawet nie zajrzę pod ten Twój link,
lecz prawdziwa japońska inspiracja to muzyka (po kawałku mp3)
ze szególnym uwzględnieniem Tatsuya Yoshidy (gary, wokal) i Kazuhisa Uchihashi (gitara, sampler).
Niebo uchyla nam się, gdy zdarzy się, że spotkają się razem, radość nieokreślona panuje, gdy podczas tego spotkania wspólnie zagrają, najlepiej w jakimś miejscu niedalekim, np. w Zamku UJazdowskim.
Kosmos.
Dwa miesiące nakręcony chodziłem i 160 dB nie miało nic do rzeczy.
lip 26, 2008
Reply
Witku, radzę się niepotrzebnie nie zacietrzewiać, moja wypowiedź nie miała na celu wywyższania się.
Po prostu można robić dobre zdjęcia nie oglądając albumów, nie szperając w internecie codziennie po różnych miejscach gdzie są publikowane zdjęcia. ;)
lip 26, 2008
Reply
> można robić dobre zdjęcia nie oglądając albumów
Naturalnie.
Właśnie o tym jest ten post.
O wznoszeniu się ponad tę skorupę, kupę tysiąca spraw,
o otarciu się o pierwiastek boski.
Nie tylko fotografia otwiera tę szparę.
lip 26, 2008
Reply
Wg. mnie oglądanie dobrych zdjęć to niewiele. Na prawdziwy temat wpadniesz, jak zainspiruje Cię np. cytat z Virginii Woolf albo Julio Cortazara. Albo jak coś Cię wkurzy. Albo baba Ci da do wiwatu. Ujmujesz to w prostą przenośnię i robisz z tego kadr. Wtedy wychodzi zdjęcie.
lip 27, 2008
Reply
Świetne spostrzeżenie Rudolf. Szukac nalezy wszędzie…
JA na ten przykład uwielbiam grzebać rano w płatkach.. mleko się tak fajnie rozchodzi i obrazu tańczą…
lip 28, 2008
Reply
Murakami każdym zdaniem rysuje obrazy, tym wyraźniejsze im mniej stron do końca książki.
Co ciekawe, gdy czyta się go kolejny i znów kolejny raz, zwłaszcza z dużymi odstępami czasu pomiędzy, obrazy wydają się być już inne, zmienione, wzbogacone.
Podpisuję się więc pod każdym zdaniem, z tą jednak różnicą, że mnie fotograficzne książki nie motywują w ogóle. Przynajmniej w dużej większości.