środa
Fotografie, Marudzenie, Plenery fotograficzne, Warsztat fotograficzny, Zdjęcia koloroweIle czasu można robić zdjęcie?!
Czasem czuję się jak kapłan jakiejś egzotycznej machino-religii.
Obrządki, rytuały, jakaś nutka magii krążącej wokół sprzętu, który jest jednak nieodzowny, żeby działania zakończyły się wymiernym sukcesem…
No i do niedawna sądziłem, że technologia cyfrowa jednak trochę jest mniej magiczna, bo… przyspiesza.
Wiecie – cyfrówki (nie tylko mi) kojarzą się z „pstryk i po wszystkim”. Jak szybki seks z przedwczesnym wytryskiem.
Ale ale! To nieprawda, jak się okazuje. :)
Zależy od tego, co się robi, i jak się to robi.
Wiadomo już, że można robić zdjęcie przez półtorej godziny.
A wczoraj dostałem w twarz świetnym przykładem na to, że te 90 minut to „pesteczka”.
Zaczęło się przed 22-gą. Wsiedliśmy z Emsim do auta, kierunek Zalesie i szukamy odpowiedniego miejsca.
Cel: astrofotografia.
Koło dziesiątej, czyli bardzo szybko, znaleźliśmy odpowiednie miejsce – polanka, z dala od świateł miasta, atmosfera okej i dobre miejsce na rozłożenie statywów.
Wierzcie, bądź nie, ale rozłożenie sprzętu do robienia zdjęć nieba zajęło mojemu drogiemu koledze czas… do godziny pierwszej.Trzy cholerne godziny zanim zaczął robić pierwszy kawałek klatki! Kawałek, bo te zdjęcia (robione jakimś wypasionym cyfrowym Nikonem) trzeba oczywiście posklejać; tam jedno nie wystarcza – tak to już jest z astrofotografią.
Czułem się, jak Szybki Gonzales, z tymi moimi kilkuminutowymi (a najdłużej półgodzinnymi) ekspozycjami. Szybki, sprawny (bo statyw też mam w sumie mniejszy), a przede wszystkim nie zawieszający się i bez baterii. Bo oczywiście – będę wredny – te stosy niezbędnych kabelków, urządzeń i innych bałaganów a to nie działały bo nie stykało, a to się zawieszały, a to się w końcu baterie pokończyły – w cyfraku, a zaraz potem w laptopie.
Wszystko jest względne, jak widać. ;)
Post Tags: astrofotografia, czas, Emsi, magia, rytuał
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (87)
- Co zrobić? (85)


lip 30, 2008
Reply
dobrze ze tym razem UPSa nie targaliscie. ale wtedy pewnie dalbys tytul: „Jak ciezkie jest robienie zdjec…” ;-)
lip 30, 2008
Reply
Zapotrzebowanie na energię nas wykończy. Nas – fotografów. Nas – świat… :(
lip 30, 2008
Reply
Iczek. Ty nie pisz o sobie per „fotograf” bo Ty zwykły fotogawędziarz jestes a nie fotograf.
lip 30, 2008
Reply
No fakt… zapędziłem się…
sie 4, 2008
Reply
Rudolf, nie bądź złośliwy ;)
Sam widziałem jak taskałeś UPS-a na sesję w jakimś przejściu podziemnym. Był ze trzydzieści razy cięższy od mojego akumulatorka a w sumie pewnie cały mój sprzęt tyle nawet nie ważył co to ustrojstwo.
Spoko, jak dokończymy wypalanie fotek (sprawy techniczne mam już coraz lepiej dopracowane, więc rozkładanie nie powinno tyle trwać ;) to będzie można „wywołać” zdjęcie. Plus jest taki, że mi modele nie uciekają…
sie 4, 2008
Reply
przecież widzę co chwila, że uciekają – tylko cholernie wolno! ;)
Ale pewnie powiesz, że to złudzenie… :D