środa
Marudzenie, Printologia: odbitki, wydruki, Warsztat fotograficznyPo co komu papierowe zdjęcia?
Wywiad z Krzyśkiem Millerem jakoś obudził we mnie kilka takich dziwnych wątków, które wydają się mieć znaczący wpływ na losy świata. ;)
Fotoreporter Gazety mówi o swoich odbitkach: (…) możemy je wziąć do ręki, potrzymać, zagiąć róg, pobrudzić palcem. Do cyfrowych już się przeważnie nie wraca.
Genialne słowa!
No bo popatrzcie – te zdjęcia w komputerze, to jak kserokopia – wszędzie niby takie same. Nie mają cech charakterystycznych. A wystarczy przenieść taką fotkę na papier – i już: a to się pobrudzi, a to zagnie róg, a to się porysuje. Nawet różne historie można potem opowiadać na kanwie tych „defektów”!
Czy to nie jest piękne? Cholera, mam nadzieję, że nigdy nie zapomnimy o ufizycznianiu zdjęć. Te odciski brudnych kciuków są dla naszych fotografii bardzo ważne.
Mike Johnston, który właśnie uruchomił nowy cykl felietonów na photo.net pisze, że już nie ma co zastanawiać się, która fotografia jest „prawdziwsza” – analogowa, cyfrowa, czy jakaś inna. I to, i to zostało już zaakceptowane i koniec. Basta.
I dobrze.
Ja jednak bym bardzo chciał, by w definicji fotografii wciąż istniało jakieś nawiązanie do tego, że pojedyncze zdjęcie jednak można wziąć w rękę.
Chociażby po to, by mu zagiąć róg czy rozlać na nie kawę.
Post Tags: fizyczność, fotoreporter, gazeta, kawa, Krzysiek Miller, Mike Jonston, papier
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (87)
- Co zrobić? (85)

lip 23, 2008
Reply
Zdjęcia tylko na monitorze, bez odbitek są jak stosunek przerywany.
/..\
Tym gorzej, że nie będzie już porządnej wymiany odbitek…
lip 24, 2008
Reply
Sa elektroniczne ramki. Je takze mozna zalac kawa, obtluc na rogu, zrobic bad pixela – nabieraja cech charakterystycznych.
A tak poza tym, pod ta odwieczna dyskusja – cyfra czy analog – ginie gdzies najwazniejsze, czyli dobre zdjecia. Mnie to juz zaczyna nudzic.
lip 24, 2008
Reply
Sądzę, że Rudolf wcale nie chciał poruszyć tematu analog/cyfra :D
Dla mnie też zdjęcie bez odbitki na papierze jest jakieś takie, no powiedzmy jak pusta butelka po winie/wodce/piwie/soku marchewkowym (* niepotrzebne skreślić).
Jest sobie gdzieś i jedynym celem jakie ma przed sobą jest anihilacja – niezależnie czy jest to przeciągnięcie nazwy pliku do kosza czy też fizyczne wrzucenie do normalnego kosza podrapanego negatywu.
pz
lip 24, 2008
Reply
Święte słowa, może już dosyć wojenek cyfra-klisza … a więcej na temat odbitek papierowych !!! Sami możemy zrobić cos na tym polu. Możemy rozdawać ludziom, choćby w prezencie odbitki na papierze …ja tak robię.
lip 24, 2008
Reply
Mam właśnie jeden film dopiero wywołany, jeszcze bez odbitek. Wywołuje u mnie to samo wrażenie co pliki na dysku – zatrzymania się w pół drogi.
Niestety odkąd moi znajomi przerzucili się na cyfrówki tylko jadna pokazuje mi zdjęcia podczas spotkania – reszta wysyła linki do picassy na e-mail.
lip 24, 2008
Reply
Mi chodzilo, ze w tych cyfrowo-analogowo-monitorowo-odbitkowych przepychankach, czesto zapominamy o co w tym wszystkim chodzi. A ze tez wole odbitki to inna sprawa.
lip 24, 2008
Reply
hmm..odkąd zaczeliśmy odkrywać uroki fotografii tzw użytkowej w zasadzie wszystkie zdjęcia przelewamy na papier :-) I z chwilą kiedy otwieramy książkę z materiałem odkrywamy je na nowo.. I nieważne jest to że są to fotografie cyfrowo przetworzone :-P
lip 24, 2008
Reply
„Fotoreporter Gazety mówi o swoich odbitkach: (…) możemy je wziąć do ręki, potrzymać, zagiąć róg, pobrudzić palcem. Do cyfrowych już się przeważnie nie wraca.”
Nie, SIĘ nie wraca, tylko ON nie wraca. Gazeta myśli za wszystkich.
Osobiście nie robię zdjęć w ogóle, mimo to, bardzo często do moich niezrobionych zdjęć powracam.
lip 25, 2008
Reply
Mam zupełnie inne obserwajce odnośnie papieru….
Rozmawiając z laborantami w najpopularniejszych punktach w Trójmieście mogę z cala pewnością stwierdzić, ze nie ma ŻADNEGO odwrotu od papieru. Wręcz następuje globalny powrót do odbitek. Po krótkim zachłyśnięciu się laptopami w knajpach. Śmieszny widok 4 osób wpychających sobie głowy przed mały ekran laptopu na imprezie rodzinnej – żenujące.
JAk słusznie zauważył ktoś, to Miller nie widzi odbitek, bo jego redakcje to gila… :)
Każdy ślub ma za towarzysza album… smoki wiedzą to najlepiej :)
Papier nie został wyparty. Błędna ta obserwacja… i chwała Bogu!
lip 25, 2008
Reply
hmmm… ja bym tak nie obstawiał twardo tego, że to obserwacje z gazety – sam widzę wokół, jak ludzie tylko na monitorach operują.
Widać – co „kraj” (środowisko), to obyczaj ;)
lip 25, 2008
Reply
Pozostaje mieć nadzieję, że moda z Trójmiasta na robienie odbitek, „zaleje” cały kraj :)
Moi znajomi na chwilę obecną przesyłają sobie zdjęcia drogą mailową. Ale mają „szczere” – jak to mówią – zamiary ich wydrukowania. No a żeby takie zdjęcia wydrukować, to trzeba przysiąść i wybrać te najlepsze… ;), bo przecież nie wszystkie się nadają do druku, a na to, to już czasu trzeba…
I tu się koło zamyka, bo wszyscy wiemy jak to jest z tym wolnym czasem ;)
lip 26, 2008
Reply
Czytam sobie właśnie ten wpis w blogu i uśmiecham się… bo obok moja żona właśnie wybiera zdjęcia do druku.
Też jestem zwolennikiem papierowych odbitek… tych zdjęć, które są tego warte.
Pozdrawiam