Zawsze Kwadrat

Sign In

RSS


1120
uzaleznionych
od ZawszeKwadratu

sie 27
środa
Informacje, Marudzenie, Warsztat fotograficzny
Dokąd zmierza cyfrowa fotografia?


Dziś się dowiedziałem, że Nikon pokazał światu pierwszą lustrzankę, która kręci filmy. Przyznaję, jest to dla mnie zaskoczenie, bo nie wziąłem aż tak na serio słów Reichmanna, który wieszczył nadchodzącą konwergencję techniki filmowej z fotograficzną. Ha! A jednak się stało!

Ale co dalej? Jak dalej producenci będą rozwijać cyfrowe technologie fotograficzne?

Czy rzeczywiście fotografom potrzeba kręcenia filmów w ich aparatach? Ciągle mam wrażenie, że wcale nie. Fotograf po to wybiera fotografię, by zatrzymywać statyczne kadry, które w cichości swojej coś tam opowiadają – opowiadają inaczej niż film.

Owszem, filmy się przydają – ale nie fotografom, a pstrykaczom, którzy sami nie wiedzą, czego chcą. Albo turystom, którzy łapczywie zasysają na swoje karty pamięci to, co widzą wokół – i prawie im wszystko jedno, czy w formie filmu, czy zdjęcia.

No dobrze, ale czego chce fotograf? Ja sam bym chciał mniejsze aparaty, z wymienną optyką – takie, na jakie zrobił trochę nadziei nowy system Mikro Cztery-Trzecie. Chciałbym, żeby możliwe i używalne były czułości rzędu ISO3200/6400 (a nawet więcej, a co!).
Na koniec życzyłbym sobie dobre (jasne) i małe obiektywy stałoogniskowe do tych aparatów, oraz – rzecz jasna to, żeby były one bardzo „responsywne” (zdjęcie od razu po przyciśnięciu spustu migawki) i tak ciche, że wręcz niesłyszalne.

To wszystko jest teoretycznie możliwe już teraz – nie trzeba żadnych kosmicznych technologii. Czy jednak marketingowcy nie wcisną nam czegoś zupełnie nowego, a tak głupiego i nieprzydatnego, jak rozreklamowane już wykrywanie uśmiechu? Może zaczną pojawiać się cyfraki z funkcją przeglądania stron www?

Do licha, to nie dla mnie taki „rozwój”. Te wszystkie bajery to według mnie kręcenie się w miejscu, by zatuszować fakt, że producenci zwyczajnie boją się, by nie dać zbyt dobrego aparatu w ręce ludu zbyt szybko – przecież gdyby taki killer się pojawił, to kto by z utęsknieniem czekał na nowy model? Jakie plotki i przecieki podgrzewałyby atmosferę przed premierą następcy? Świat stałby się nudny, prawda?
Właśnie, że gówno prawda. Dajcie inżynierom wolną rękę – niech pracują w centrach R&D nie pod dyktando marketingu, ale według własnych pomysłów – niech wdrażają pomysły dziwne, jak kiedyś, za czasów Tesli – niech nie boją się swojego geniuszu i dziwactwa (sic!) przelewać na rynek. Może wtedy powstanie dopiero coś zupełnie nowatorskiego, coś, co będzie miało sens, co wyniesie daną markę na piedestał!


Post Tags: , , , , ,

15 Responses to “ Dokąd zmierza cyfrowa fotografia? ”
  1. Rider on the storm

    sie 27, 2008
    Reply

    Ja bym chcial ciemnie. Taka luksusowa, czysta, z klimatem i wygodna kanapa. I zeby byla w niej wciaz stala temperatura. Wiem, ze to nie do osiagniecia przy dzisiejszej technologii – przciez nie bede na zmiane otwieral lodowki i wlaczal piecyka gazowego – ale moze kiedys inzynierowie wymysla jakies rozwiazanie. A aparaty maja byc male, ciezkie, ladne i robic dobre zdjecia.

  2. Ja tam chcę zwartego, lekkiego aparatu (szkło jest już wystarczająco ciężkie jak dla mnie).

    I, panowie, nie zapominajmy, że takie wynalazki jak D90 są przeznaczone dla półki typowo konsumenckiej. Ambitnej, ale nadal konsumenckiej. Dla ludzi, którzy nie patrzą na świat przez kwadratowy kadr. I to z tej półki płynie większość pieniędzy na R&D następców aparatów D3 czy 5D.

    Zawsze będą powstawały konstrukcje zaawansowane, przeznaczone dla fotografów i fotoreporterów. Ale nie tylko oni używają aparatów fotograficznych. I nie ma co kręcić noskiem na "pstrykaczy" czy "turystów" — bez nich branża cyfrowa całkiem stanęłaby w miejscu (lub skończyła jak Polaroid czy coraz bardziej niszowa fotografia "analogowa" na kliszach).

  3. „Do licha, to nie dla mnie taki „rozwój”. Te wszystkie bajery to według mnie kręcenie się w miejscu, by zatuszować fakt, że producenci zwyczajnie boją się, by nie dać zbyt dobrego aparatu w ręce ludu zbyt szybko”

    100% racja. Do tej pory byłem, jeśli nie entuzjastycznie, to co najmniej pozytywnie nastawiony do calego rozwoju fotografii cyfrowej. Po ostatnich premierach i rewelacjach zaczynam sie troche bac. Fakt, D90 to akurat polka amatorska, czyli gadzeciarstwo – zastanawaiam sie jednak czy te „ficzery” nie przejda do wyzszych modeli. A stad tylko krok do reportazy w stylu: krece filmik HD (przeciez rozdzielczosc wystarczy do publikacji w internecie/malo wymagajacym medium) i wybieram sobie klatki. ‘Decydujacy moment’ naszych czasow… :)

    Czego chcialbym od inzynierow? Tego co daje Leica M8 z poprawkami, innym znaczkiem oraz wyraznie mniejsza cena. A najchetniej z matryca rodem z 5D czy innego D700. No ale podejrzewam, ze sie nie doczekam, bo przeciez jak tu wsadzic x-polowy AF, 6 kl/s i inne zabawki, ktore decyduja o rynkowym sukcesie. O, przepraszam, w ogole nie ma AF… ;)

  4. Akurat w D90 pomysł z kręceniem filmów jest przedni. Można używać rybiego oka, obiektywów makro, tiltów. Rzeczy nie do uzyskania w normalnej amatorskiej kamerze.

  5. Tia, a ja chce tytanowy implant do kregoslupa zeby za szybko przygody z fotografia nie skonczyc…. :). Dalbym wiele za diagram pokazujacy jak na przestrzeni lat zmieniala sie waga sprzetu noszonego na plecach przez fotografow :)

  6. Hmm. Ale bzdury. Ludzie, za postep trzeba płacić. Oczywiste, że dzieki zaawansowanej technologi moge dzisiaj robić zdjęcia, o jakich fotografom sprzed 50 lat się nie śniło. Głównie rozwojowi technicznemu zawdzięczamy fakt, ze dzisiejsze zdjęcia są ciekawe, pełne akcji i napięcia. Ewentualnie mogę zrozumieć fanatyków starych technik. Niezapomniane wrażenia, magia, dusza – w porządku, ale przecież to co najważniejsze w fotografii, to zdjęcia. Elektroniczne przetwarzanie obrazu daje nam nieograniczone możliwości kreacji. Komu więc dzisiaj potrzebne są obrazki ze srebra?

  7. Rubaj.wordpress.com

    sie 27, 2008
    Reply

    mysle ze film to cos wiecej. I ze to cos zupelnie innego. Po pierwsze działa na innych zasadach percepcji (obraz ruchomy w inny sposob wplywa na odbiór) a po drugie inna jest jego idea i zastosowanie. Jak na mój gust filmem można więcej, i już. Poza tym pojawia sie dzwiek. Zobacz sobie kilka filmów na mediastorm.
    wydaje mi sie ze troche zbyt plytko podszedles do zagadnienia. Mozliwosc robienia takiej jakosci filmow, dla kazdego leszcze spowoduje ze wszystko pojdzie do przodu. To jest bardziej przelomowe niz do takiego smęcenia.

  8. @rider on the something: skórzaną kanapą?

    @anonimowy nr1: dobrze, turyści niech sobie żyją i niech nakręcają rynek dla turystów – tylko niech producenci po pierwsze nie zaniedbują odbiorców (fotografów), a po drugie niech dają trochę bardziej pole do popisu inżynierom, zamiast marketingowcom.

    @anonimowy nr3: a to nie powinno wyjść z rozwoju amatorskich kamer? Po cholere mieszać do tego fotografię, jakby jedno miało zastąpić drugie? Nie mogą się obydwie technologie obok siebie rozwijać?

    @rubaj: filmem można inaczej. A już zdecydowanie nie lepiej, bo to zwyczajnie co innego (jak sam zauważyłeś). I co do licha ma znaczyć, że za płytko podszedłem? ;)

  9. Ja patrzę na to w taki sposób: jest cała masa osób kręcących się między filmem a zdjęciami, do tego cała masa ludzi których zdjęcia są lekko ujmując średnie może dla nich taki aparat będzie objawieniem. Może stwierdzą że film to jest to co ich kręci a taki sprzęt daje możliwości jakich nie daje tania kamerka cyfrowa. Może znów narodzi się nam ktoś na miarę Kieślowskiego czego sobie i Wam wszystkim życzę ;)

  10. Lokalny Artysta

    sie 28, 2008
    Reply

    Jak dla mnie to pojawienie się D90 niczego nie zmienia. Wybrali zły moment, bo i tak wszyscy patrzą na iPhone’a:P

    Ale tak na poważnie to w tej całej cyfrozadymie, fimikach w komórkach, zdjęciach w zegarkach i Bóg wie czym jeszcze najbardziej przykre jest to, że rośnie ilość ludzi, którzy życie przeżywają nie na żywo, ale gapiąc się w ekraniki swoich komórek, aparatów, PDA itp. Przykre jest to, że coś pięknego tylko „na żywo” wolą wrzucić na YT i wtedy jest pełnia koniowalności. Byłem w trakcie festiwalu Era Nowe Horyzonty na koncercie, na który przyszli nie przypadkowi ludzie, ale raczej muzyczni intelektualiści, John Kaada. I co? 1/3 z nich koncert obejrzała na ekranie swojego urządzenia. To samo było na Einstuerzenden Neubaten. To samo na Castle Party… kurwa mać.

    Fotografia stała się medium już nie pomiędzy wrażliwością a osobowością, a medium między rzeczywistością a jej obserwatorem. Fotografia stała się małą wirtualną rzeczywistością.

    I to jest wielka różnica między tym co teraz, a jeszcze do dekady wstecz.

  11. Aleksander Lucis

    sie 29, 2008
    Reply

    Rudolf zapytał: „…Może zaczną pojawiać się cyfraki z funkcją przeglądania stron www?”

    Telefony komórkowe posiadają łączność internetową, a oprócz tego aparaty, GPS, odtwarzacze muzyczne i dziesiątki innych wpakowanych w siebie urządzeń. Taki dostęp do internetu mają nawet lodówki.

    Nie ma żadnych technicznych przeszkód, aby wywalić wszystkie karty pamięci, dyskowe banki zdjęć i na dotykowym ekranie aparatu wybrać sobie serwer na który mają się przesyłać zdjęcia zaraz po ich wykonaniu.

    To jest temat sprytnie hamowany w świecie cyfrowej fotografii. Zrezygnowanie z nośników pamięci pociągnęłoby za sobą wielomilionowe straty. Jesteśmy mamieni pierdołami jakie wprowadzają producenci wraz z każdym nowym aparatem i nie zdziwię się gdyby lista nowości byłą już gotowa dziesiątki miesięcy naprzód.

    Szereg dobrych rozwiązań potrzebuje czasu wynikającego ze strategii. W tym konkretnym przypadku nie chodzi bynajmniej o ułamki sekund.

  12. Aleksander, nie wiem czy mówisz poważnie… Jeżeli tak, to jak tym zaproponowanym przez Ciebie cudem zrobić zdjęcia dzikich wybrzeży Grenlandii? Albo środka Sahary?

    Ja jakoś wolę kartę SD i możliwość samodzielnego decydowania co wrzucam do sieci.

  13. ja uważam że już ta półka aparatów fotograficznych nie powinna mieć innych zastosowań typu właśnie kręcenie filmów. wyobrażacie sobie Nikona D3 z odtwarzaczem mp3?

  14. Wiecie co? nie wydaje mi się to ani nic dziwnego, ani specjalnie wielkiego. Ni w ząb nie rozumiem dlaczego ktokolwiek mówi o kręceniu filmów w ogóle. Odkąd w lustrzankach pojawiło się kadrowanie na ekraniku ZAPISYWANIE tego podglądu to tylko kwestia czasu.
    Jest jeszcze jedna strona całej zabawy, na którą wydaje mi się należałoby zwrócić uwagę. Otóż tradycyjnie mówi się o… hmmm… spadaniu funkcji po półkach – że niby funkcja pojawia się w topowym modelu, a następnie zaczyna pojawiać się w modelach coraz niższych. A mnie się wydaje, że od dłuższego już czasu mamy do czynienia niestety z włażeniem funkcji na wyższe półki. Ale nie jest to wcale nowy wymysł! Przecież silnik przesuwający film pojawił się najpierw w aparatach amatorskich, bo w końcu prawdziwy zawodowiec, to jak będzie chciał silnik, to sobie podłączy, ale przecież nie można obciążać nim każdego. Podobnie było z autofokusem. W sumie jeszcze dość niedawno myślało się „amatorski chłam” o programach tematycznych. Teraz kolejny debilny wynalazek, jakim jest wykrywanie twarzy (i uśmiechów) pojawia się już w lustrzankach. Właściwie, to przy wykrywaczu uśmiechów to kręcenie filmów to jest szczyt funkcjonalności i użyteczności.
    To jest właśnie świat, w którym aparaty fotograficzne są projektowane pod dyktando marketingowców. Idea jest prosta – jeżeli naładujemy kupę śmiećfunkcji do aparatu, to stanie się on bardziej atrakcyjny dla amatorów, którzy normalnie robią zdjęcia idiot-kamerami, ale chcą aparatu, którym można szpanować. I zapewne takich „fotografów”, którzy kupią nasz produkt będzie więcej, niż ludzi kupujących sprzęt do prawdziwego fotografowania, którym dodatkowe wodotryski by wadziły. Im można powiedzieć „ach, jaki jesteś tfu-rczy – kup aparat z jeszcze wyższej, droższej półki!”. I marketingowcy wygrają! Bo WSZYSCY kupią DROŻSZE aparaty, niż te, które kupowali do tej pory.
    Niestety, aby pójść w lepszą stronę trzeba jednej rzeczy. Gdzieś na czele projektantów musi stanąć facet, który oprócz znajomości konstrukcji aparatów NAPRAWDĘ LUBI FOTOGRAFIĘ. I ich NAPRAWDĘ UŻYWA. Takich gości, jak Oskar Barnack, jak pan Maitani w Olympusie w latach 60. i 70. XXw., czy jak pan Kobayashi w firmie Cosina (gość odpowiedzialny za wielki światowy powrót dalmierzówek). Po efektach ich pracy widać, gdzie leży geniusz: w praktyce. Wiedzieli jaką małą rzecz zmienić, aby aparat był naprawdę LEPSZY w tym, do czego naprawdę służy.
    @ filip: też pomyślałem o mp3. Właściwie, to też nie wiem, dlaczego aparaty nie mają innej, naprawdę ważnej funkcji. Budzika!

  15. Wygląda mi na to, że „profesjonaliści” boją się po prostu, że ze względu na swoją niszowość popularni producenci (tacy jak Nikon czy Canon) w końcu zaczną ich olewać i skoncentrują się wyłącznie na średniej półce.

    Cóż, jest to realne zagrożenie. Tyle, że:

    - Ponoć dobry fotograf (analogowy) potrafił parę dekad na jednej puszce przeżyć. Więc dlaczego obecnych „profi” tak ciągnie do wymieniania puszek? Co jest nie tak z 5D, D3 czy D3x? Chyba wraz z analogiem wymiera też analogowa mentalność, a z półki amatorskiej do półki profi przełażą nie tylko funkcje, ale i modele zachowań użytkowników. Wstyd, panowie szlachta! ;)

    - Rynek „pro” to dość lukratywna nisza jeśli ją dobrze wykorzystać; jeśli Nikon, Canon czy Olympus nie zechcą się nią zajmować, to stwarza to nowe możliwości dla innych producentów, może np. Sony? O, albo Hasselblad może poszerzyć ofertę o bardziej amatorskie pudełka dla „profesjonalistów” którzy mają koszmary przez D90 .

    PS: mam telefon z aparatem. Raczej nie robię nim zdjęć, ale obecność aparatu mi nie przeszkadza w dzwonieniu. Jestem pewien, że możliwość kręcenia filmów nie przeszkadzałaby mi w robieniu zdjęć D-dziewięćdziesiątką.


Post a Comment



Utwory autora tej strony sa dostępne na licencji Creative Commons. | Logo design by Michał Apanowicz | News Plus wordpress theme brought to you by Zidalgo.