niedziela
Informacje, MarudzenieJak się promować w fotografii
Świat Obrazu opublikował fragmenty dyskusji specjalistów pod znaczącym tytułem „Jak zadebiutować w świecie fotografii”.
Oczywiście nie mogłem przejść nad tym tekstem obojętnie. :)
Co ciekawe, sami rozmówcy pod „debiutem” rozumieli inne określenia, co wyszło w trakcie rozmowy – to interesujące, że w sumie rozmawiali na temat, który dla każdego z nich znaczył co innego.
Więc o czym tak naprawdę rozmawiali? Ano, wnoszę, że o tym, jak będąc fotografem odnieść sukces.
Niektóre wypowiedzi więc w świetle mojego pojmowania całej dyskusji brzmią śmiesznie. Bo na przykład czytam, jak pan Tomaszczuk mentorskim tonem radzi „I trzeba chodzić do szkoły!”. Rozumiem, panie Zbigniewie, że jako wykładowcy jest panu bardzo wygodnie zachęcam do zapisywania się na fotograficzną uczelnię – ale jeśli chce się być opiniotwórczym, należy ponad własny interes przekładać rzetelność rad. Więc niniejszym za tą wypowiedź przyznaję punkt karny. ;)
Ale już za chwilę w tekście widać głos rozsądku, będący przeciwwagą do tej wypowiedzi:
„Czyli na pytanie, czy po ukończeniu szkoły fotograficznej będę coś z tego miał, należy odpowiedzieć, że to mało prawdopodobne. Nie ma żadnej gwarancji, ani sukcesu artystycznego, ani zawodowego.”
Autor jest oznaczony inicjałami ZB, więc naprawdę nie wiem, kto to. Czyżby błąd redakcji?
Katarzyna Żebrowska, kontynuując temat szkoły stwierdza:
„Właśnie się zastanowiłam, czy kiedykolwiek sprawdzałam szkołę osoby ubiegającej się o wystawę. Otóż nie. Natomiast (…) Pytamy o ciemnię, umiejętność pracy analogiem, inspiracje, autorytety w świecie fotografii.”
Inspiracje – okej. Autorytety – jak najbardziej. Ale, że o ciemnię pytają? O używanie analoga? Ha! A to dobre!
Dlaczego analog? Dlaczego ciemnia? Zgaduję, że nie dlatego, żeby wyławiać oldskulowców, ale dlatego, że analog daje inne podejście do robienia zdjęć. Z drugiej strony, to podejście jest jednak przestarzałe – przecież można podchodzić z atencją do robionej przez siebie fotografii, mając również cyfrową matrycę za materiał – chodzi w końcu o samo podejście, a nie technologię!
Nie wiem czemu, ale wydaje mi się, że – być może dziś jeszcze nie, ale niedługo – to pytanie może odsiewać zbyt dużo dobrych fotografów.
Znak czasów, pani Katarzyno. I trzeba będzie przestać nękać pytania o analoga, a szkoda.
Ciekawych wypowiedzi nie koniec – Oiko Petersen bardzo zgrabnie wkręca w rozmowę krytykę mody i wtórności:
„Nie wierzę w coś takiego, jak wymyślanie na siłę projektu wg określonej mody. Nie wierze też, że można usiąść i wymyślić skuteczny debiutancki projekt i zrealizować go wg tego planu. Dochodzenie do projektu nie może być kwestią strategii i siedzenia w domu, to efekt funkcjonowania w kulturze wizualnej, wystaw, książek, filmów, które inspirują. Praca nad projektem to nie jest wymyślanie, tylko odgrzebywanie pokładów wiedzy i inspiracji. Chciałbym przestrzec przed wymyślaniem modnych tematów.”
Tak – to bardzo fajne słowa. Spójność tego, co się robi, oraz świadomość tego, co chce się przekazać ludziom dając im swoje fotografie – to jest ważna, czasem nieznana dla „nieświadomych fotografów” rzecz. Poza tym bycie sobą – co może być trudne w okresie autopromocji i szukania odbiorców.
Cały tekst dość ładnie podkreślił jedną, podstawową zasadę – jak chcesz odnieść sukces, to musisz być przedsiębiorczy i nie powinieneś/nie powinnaś czekać na zaproszenie. A pierwszy sukces pociąga za sobą następne. I tyle. Prawda, że proste?
Post Tags: ciemnia, oldskul, promocja, sukces, świat obrazu, szkoła
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (87)
- Co zrobić? (85)

wrz 1, 2008
Reply
Problem jeszcze w tym, co jest miarą sukcesu. Czy jest to ilość wystaw w CV? A może ilość aut na parkingach pod swoimi nieruchomościami? Czy może autorytet wśród miłośników danego medium (bo przecież na dobrą sprawę nie tylko o fotografię chodzi)?
Nie wiem czy Zbigniew Tomaszczuk jest tym, który odniósł sukces. Nie wiem czy większych sukcesów nie odniósł i wciąż odnosi np Rafał Milach, jeśli mówimy o fotografii. Nie mamy niestety takich na tym polu gwiazd jak np Sasnal. Teoretycy fotografii z natury sukcesu nie odniosą, jak właśnie Tomaszczuk, Sobota, Łubowicz i inni. U nas tak na prawdę nie ma rynku dla nich, ale nie w sensie finansowym, lecz rynku odbiorców. Amatorzy mają w przeważającej mierze w dupie, co jest w sztuce, a ci w sztuce będący i tak wiedzą lepiej, niż krytyk czy teoretyk. No tak, czasem trzeba ich posłuchać, przed debiutem, a potem to już można z nimi pić, bo tak wypada i w sumie to dobrzy ludzie.
wrz 1, 2008
Reply
Ten materiał ukazał się w ŚO dość dawno temu i chciałem bardzo co o tym napisać. Wyręczyłeś mnie dobrze, choć ja byłbym bardziej uszczypliwy w stosunku do niektórych „tez”… :)
wrz 1, 2008
Reply
hm. mysle ze jest kilka takich dziedzin, np: sztuka, muzyka, fotografia, gdzie można siedzieć i pieprzyć puste smuty do studentów.
Przez 4 godziny człowiek do Ciebie mówi, a ty nic nie wyniesiesz. Powiedzmy że rozumiesz co on mówi, ale jednak pod koniec dnia wychodzi na to że nic nowego nie było. Albo jak dojdziesz do wniosku, co to było to jednak wolisz o tym nie myśleć.
Ja moich wykładowców dziele na tych od konkretów i tych od pustego gadania. podobnie prasę. niestety większość prasy fotograficznej to smuty. trzeba wiedzieć gdzie szukać albo w ogole to olać i sie nie denerwować. Ludzie tak robią duże pieniądze, strasznie mnie to irytuje.