czwartek
Marudzenie, Printologia: odbitki, wydruki, Warsztat fotograficznyKomu zależy na fotografii – wersja 2.0
Disclaimer: Nieprawdą jest, że piszę to tylko po to, żeby się z kimś nie zgodzić.
Wyobraźmy sobie, że istnieje blog, na którym autor ma dosyć bełkoczących o pseudofotografii dyskutantów.
Wyobraźmy sobie, że autor tego bloga twierdzi, jakoby to on i jemu podobni tworzyli „sól ziemi” – że to oni posiadają błogosławieństwo bogów i wiedzą, co to prawdziwa fotografia.
Wyobraźmy sobie, że ów autor zadał pytanie „Komu zależy na fotografii”, i z krótkiego wywodu wynika, że temu zależy, kto jest za autorem. A kto przeciwko niemu, niech gnije, płacze i zębami zgrzyta!
Wyobraźmy sobie, że to nie jest Iczek. ;)
A teraz wyobraźmy sobie, komu tak naprawdę zależy na fotografii. Czy temu, kto mówi, pisze, czy pstryka jakieś „projekty” czy temu, kto w fotografię wkłada po prostu co jakiś czasu znaczny wysiłek?
Bo mam wrażenie, że ten wysiłek jest kluczowy. Że właśnie dlatego ci wszyscy gadający znawcy sztuki zwanej fotografią nie trafiają do nas ze swoimi bogatymi w formę, a ubogimi w treść gadkami, bo nie wkładają już w fotografię tak dużego wysiłku jak kiedyś, i bazują na wyrobionych nazwiskach, pozycjach, itd.
Wyobraźmy sobie, że moje zdanie, że dbanie o fotografię zależy od wkładanego w nią wysiłku, nie wzięło się stąd, że ostatnie wieczory notorycznie po parę godzin pochylam się nad odbitkami, dbając, by moje fotografie nie były wirtualne.
Wyobraźmy sobie więc, że mi też zależy na fotografii.
Post Tags: ciemnia, fizyczność, Iczek, wysiłek
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (87)
- Co zrobić? (85)

wrz 26, 2008
Reply
Ha:) No bo tak jest.
tez nie trawie pustego pieprzenia
wrz 26, 2008
Reply
Na bonzur przepraszam za bledy i brak polskich liter ale pisze z dziwnego urządzenia. Moim zdaniem jest tak, ze jak nie jesteś innej niż dominującą orientacji seksualnej i sie z ty
nie obnosisz to nikogo nie obchodzisz. Przykład: Jacykow, Radziezewski. Można podpiąć jeszcze Kupichę, ale to już persersja. Tak się porobilo, ze sukces osiąga się nie wtedy kiedy jest się dobrym w czymś tylko wtedy kiedy ma się dobry pr. Skala sukcesu też jest mocno wykrzywiona jak zobaczysz jaki sukces osiągnął Oiko Petersen. Jak homoseksualista zrobi wprost foty homoseksualistom to to jest sexu. Jak tradycjonalista seksualny zrobi foty inny
sobie podobnym to jest tylko zwykle i nijakie. Chcesz Rudolfie szacunku na dzisiejszy standard? Zrób zdjęcie roleiflexem jak typ rucha owce. Oczywiście czarno białe. Ty będziesz mieć swoją jakość czarno białej fotografii a tłuszcza o czym gadac. Wiem. To prymitywne podejście ale o czym rzecz? A o treści, bo gdzie tu treść? W dupie. Owczej dupie.
wrz 26, 2008
Reply
Słyszałem, że owce też juz nie sexy. Penis na krzyżu to juz też przeżytek sprzed kilku sezonów.
Sam nie wiem co jeszcze zostało…
Z pewnością jednak siedzenie w ciemni (koniecznie własna, mała i duszna łazienka!!!) nadal pozostaje dla wielu very very photo sexy… i essence.
Tak jak Polaroid dla innych :)
wrz 26, 2008
Reply
Proste pytanie!
Na fotografii zależy pasjonatom. Pasja się różnie objawia, czasem pseudofilozofującymi słowami, ale zawsze zawsze musi być pasja!
wrz 26, 2008
Reply
Kiedyś zbuduję sobię basztę przy domu. W tej baszcie będę miał szklany sufit i zasłonki, ekraniki i blendy. Będzie też ciemnia, w której będę się z pasją oddawał ciemnym^H^H^iowym praktykom. Będę rzucał klątwy, a przede wszystkim będę patrzył z góry na wszystko moim rybim okiem. Mój fotograficzny wysiłek będzie przeogromny. I będę miał wysoką średnią na pl.foto. Buahahaha!
wrz 27, 2008
Reply
@LA: niewykluczone, że Twój sposób działa.
Tylko na szczęście nie potrzebuję szacunku i uwielbienia wśród krytyków fotografii. Więc owce nie dla mnie.
@anonimowy: nieee, z tym plfoto to przegięcie. a było tak blisko… ;)
wrz 27, 2008
Reply
to nie mój sposób, to moje widzenie pojmowania sukcesu w tym kraju:>
wrz 27, 2008
Reply
Gdybyś był taki zamknięty w sobie artysta Rudolf (niechcący rozgłosu), to byś nie miał chyba bloga co //:) i strony?
Uważaj, bo ktoś mógłby (ale to tylko teza/założenie) pomyśleć, że hipokryzja przemawia przez ten wpis… :)
wrz 28, 2008
Reply
Nie, nie, Iczek…
Tego bloga istnienie jest ściśle związane z jego funkcją terapeutyczną.
A strona jest tylko uzupełnieniem, o które zresztą, nota bene, upominali się moi kochani fani-czytelnicy. :D