paź 07
wtorek
Marudzenie, Warsztat fotograficznyIle mnie kosztuje fotografia?
Jakiś czas temu trochę pomarudziłem o tym, ile wydajemy kasy na zakupy fotograficzne.
Okej, pomyślałem sobie wtedy, ale tyle to wydają ci, co kupują rzeczy nowe – ja jestem lepszy, bo kupuje „starocie”.
Teoretycznie to prawda. Teoretycznie.
Zastanowiłem się ostatnio ze względu na fakt, że zobaczyłem na allegro fajny światłomierz Gossena, który mierzy światło do -6EV, a więc powinien być niezły w scenach nocnych. Tylko 250PLN! ;)
No więc ile, pomyślałem sobie, jestem w stanie przeznaczyć na sprzęt fotograficzny?
No a Wy, ile byście wydali na sprzęt, jaki jest Wam potrzebny? 2-4 tysiące złotych? Nie więcej, prawda?
No i rozejrzałem się, ile jest warte wszystko, co mam i używam.
Matkoboska!
Przecież tego jest parę razy tyle, ile zdroworozsądkowo bym maksymalnie wydał!
Też tak macie?
Czy to fotografia wciąga, czy kupowanie sprzętu w ogóle?
Post Tags: allegro, pieniądze, starocie, światłomierz, zakupy
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (88)
- Co zrobić? (86)
Spodobało się? Zasubskrybuj!

paź 7, 2008
Reply
IMHO kupowanie sprzętu w ogóle wciąga :)
Nie robię raczej zdjęć nocą (z bardzo błahego powodu: nigdzie nie udało mi się jeszcze dorwać przejściówki do mocowania wężyka do Yashiki ;)) więc jako światłomierz starcza leningrad + głowa :) Na aparat i osprzęt „firmowy” wydałem dużo mniej niż normalnie krzyczą za niego na alledrogo, dokupiłem używany skaner (tutaj na szczęście nie dało się kupić nowego bo model zniknął – z ulgą dla kieszeni zresztą ;)) i jestem zadowolony :D
paź 7, 2008
Reply
> kupowanie sprzętu w ogóle wciąga
Kupowanie sprzętu nie wciąga mnie. Kupowanie sprzętu mnie przeraża!
Duperele stają się tak koszmarnie drogie, potrzeba ich tysiąc, jestem załamany;
sprowadziłem w nowe miejsce zamieszkania ciemnię, zrobiłem przy okazji krótką listę potrzebnych do niej akcesoriów (choć mam niby wszystko co potrzeba), wyszło parę tysięcy do wydania, zrobiłem również rachunek rzeczy, które się w niej już znajdują — trochę się przeraziłem;
brakuje mi poza tym najpotrzebniejszych rzeczy: kaset (300zł/szt.), dużych filtrów połówkowych, prasy, potrzebny nowy używany gossen — stary się już zaciera, jest tego dużo więcej..
zrezygnowałem już zupełnie ze ścieżki elektronicznej, bo za co? (skaner bębnowy i nowy monitor odłożone na.. nigdy chyba).
Gdzie tu myśleć o jakiś obiektywach (używanych oczywiście), albo — jeszcze lepiej — o nowym-starym sprzęcie focącym!
Idiota, który napisał, że do fotografii wystarczy pinhola, diana, czy inna smiena, oraz odrobina wyobraźni powinien sam spróbować ograniczyć się do takich środków.
Nawet nie wspomniałem o kosztach bieżących.
Nie stać mnie zupełnie na fotografię.
Jednak muszę.
It's Beyond My Control!
paź 8, 2008
Reply
wciąga zdecydowanie kupowanie sprzętu! nie ma nic przyjemniejszego niż pójść do kilku sklepów po kilka razy, porównać ceny, porozmawiać ze sprzedawcami, negocjować niższą cenę za większy pakiet, a potem…i tak kupić sprzęt najdroższy:-) a poza tym jest różnica między pracą na pentaconie i pracą na hasselbladzi;-)
paź 8, 2008
Reply
No to nie ma w takim razie czystego fotografa, dla którego fotografia byłaby możliwa jedynie z pinholem, jak pisze Witek?
paź 8, 2008
Reply
Co prawda przez kilka fotografowania lat nie oparlem sie kupieniu konkretnego sprzetu, jednak dzisiaj wiem, ze bez zadnego problemu jestem w stanie dostosowac to co robie, do absolutnego minimalizmu sprzetowego. Ot chociazby – pozwole sobie pokazac: http://robertkresa.com/iPAN.html – aparat za 120zl. Wychodzi na to, ze jestem jednym z tych idiotow…
paź 8, 2008
Reply
@[] jesteś zdyskwalifikowany ze względu na ilość sprzętu posiadaną w domu. To, że potrafisz zrobić zdjęcie aparatem za 120pln o niczym nie świadczy.
paź 8, 2008
Reply
Nie o typ aparatu przedzież chodzi.
Mam kilka ulubionych zdjęć zrobionych Fedem 2 z Industarem ale co z tego?
Moja fotografia to całokształt działań z nią związanych.
Te kilka klatek, (w zasadzie dwie powiększone, odbite, choć nie podklejone) stanowią jej integralną część, niewielką jednak
(a i tak nie istniały by, gdyby nie Rodagon na powiększalniku i wiele innych rzeczy).
> dla którego fotografia byłaby możliwa jedynie z pinholem
może Pustoła?
paź 8, 2008
Reply
W pracy fotoreportera jest taki bol, ze nigdy nie wiadomo co trzeba bedzie zrobic – byc gotowym na kazda mozliwosc to miec 2 szafy sprzetu i polowe nosic codziennie w plecaku. Doszlo do tego, ze jak slysze czyjeś rozmowy o sprzecie foto (np. w tramwaju) to dostaje torsji :). Chyba to działa tak, że człowiek nakupi sobie sprzętu i kisząc się z nim dochodzi do wniosku, że zbyt duża ilość możliwości technicznych zaburza mu możliwość widzenia tego co najważniejsze. I zaczyna wychodzić na miasto z jednym stałoogniskowym obiektywem i bez żalu, że coś mu ucieknie bo nie wziął tele. A po paru latach się okazuje, że kupiony za 15 PLN światłomierz daje takie same pomiary jak 50 strefowy czujnik w lustrzance. Jednym słowem – minimalizm to dobra rzecz, ale nie wpadajmy w ascezę :)
paź 8, 2008
Reply
Kupowanie daje radość, ale i poczucie… winy. Bo czy kolejny obiektyw jest nam aż tak bardzo potrzebny?? Mimo wszystko myślę, że u mnie jest to wyważone, kupuję to, co mi jest po prostu potrzebne.
W moim przypadku najgorsze jest to, że zainwestowałem niemałe pieniądze w mały obrazek, a po tym jak spróbowałem średniego, na małym praktycznie nie robię. Nie chcę jednak sprzedawać nic z małego, bo mam w nim od tele po szeroki, a poza tym… któż by chciał sprzedawać sprzęt, o którym niegdyś marzył i na którym człowiek uczył się fotografii…
Tym oto sposobem, nigdy nie sprzedam FM3a, bo za długo oglądałem go przez szybę w mediamarkt…
Mój kolejny zakup, to będzie szeroki kąt do średniego, ale się nie spieszę, może w przyszłym roku, może w kolejnym…
paź 14, 2008
Reply
Mysle, ze ograniczanie sie jest bardzo dobre … tylko ze ja nie potrafie … no chyba ze bardzo musze :-)