czwartek
Marudzenie, Warsztat fotograficznyCzarno-biała fotografia cyfrowa
Jest wiele takich momentów, gdy jestem przekonany, że jedno narzędzie jest lepsze od drugiego. Na przykład, jak chcę kogoś zabić, kto stoi 50m ode mnie, to biorę karabin AK-47; gdy wbijam gwóźdź w ścianę, to szukam młotka. Nie wiem, może dziwny jestem, ale krew dziś zagotowała mi się w żyłach. Okazuje się, że jestem cyfrówkofobem. Jednak!
Do tej pory myślałem, że lubię cyfrówki. Mimo pisania kontrowersyjnych artykułów zazwyczaj trzymam kciuki za rozwój technologiczny w polu fotografii – lubię, gdy pojawiają się nowości i kibicuję producentom, którzy słuchają swoich klientów. Ogólnie rzecz biorąc – sam nawet czekam na taki aparat cyfrowy, który będę mógł z czystym sumieniem kupić.
Jednak w pogoni za digitalizacją fotografii jako takiej, okazuje się, że świat już przekroczył granicę. Znany i szanowany na całym świecie magazyn, National Geographic, wydał książkę autorstwa Johna Beardswortha – pozycję przeznaczoną dla zaawansowanych fotografów („poradnik jest adresowany do poważnych fotografów zarówno profesjonalistów, jak i amatorów dążących do udoskonalenia swojego warsztatu”). A jaki jest temat tej pozycji? Czarno-biała fotografia cyfrowa.No, do diabła ciężkiego! Całą książkę poświęcać temu, co powinno być efektem zastosowania czarno-białej emulsji??? Czy to nie jest ten moment, gdzie ktoś powinien zastanowić się nad tym, co się wokół dzieje? Przecież to jakieś wariactwo!
Po pierwsze – i to jest powód, dla którego nazywam się cyfrówkofobem – obrazki z cyfrówek przekształcane do czerni i bieli są brzydkie. Prrrr, wróć! Nie są brzydkie. Przecież zaraz by mnie ktoś zagryzł. Inaczej: nie są tak dobre, jak te z czarno-białych filmów. Ale – to jest moja prywatna opinia i nie musicie się z tym zgadzać.
Zgodzić powinniście się z jednym: głupotą jest robienie czarno-białych fotografii z tego, co wypluwają cyfrówki. Dlaczego? Ponieważ cały proces polega i tak na tym, by najpierw zarejestrować natężenie światła padającego na pojedyncze piksele – a więc rejestruje się obraz czarno-biały; tylko po to, by go za chwilę sklecić w kolorową mozaikę RGB. To jednak nie wszystko – między obiektywem a matrycą są przecież jeszcze jakieś filtry i inne diabły! A na końcu, taki jeden użytkownik z drugim bierze Photoshopa i zdejmuje kolor z powrotem każąc się obrazkowi zmieścić w skalach szarości.
No proszę, zgódźcie się ze mną i nie wbijajcie gwoździ za pomocą kombinerek. Kupcie sobie aparat analogowy, jeśli macie zamiar uprawiać fotografię czarno-białą!
Post Tags: Czarno-białe, książki, NG
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (104)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co zrobić? (85)
- O tym, jak fotografia analogowa przyniosła mi ulgę (83)


gru 4, 2008
Reply
a jak kolorowa to kredki :)
gru 4, 2008
Reply
Ekstremista z Ciebie Rudolfie. Powiedzmy sobie szczerze – aparat czy to analog czy cyfra to jedynie narzedzie sluzace osiagnieciu pewnego efektu koncowego. Wroga mozesz zastrzelic z AK47, ale co stoi na przeszkodzie, zeby zrobic to zwyklym pistoletem?
Podobnie jest z fotografia, muzyka, samochodami i wszystkim co istnieje w wersji konsumenckiej oraz koneserskiej. MSZ, oczywiscie.
gru 4, 2008
Reply
hyhy, jak zazwyczaj lubie czytac tego bloga, to jak widze takie onanistyczne tematy, to tylko zrobie lekki usmieszek z przymrozeniem oka.
gru 4, 2008
Reply
Oczywiście, że wroga można zabić pistoletem. Ale z 50 metrów?? To mordęga! Chociaż, może to rozwija umiejętność celowania z pistoletu. ;)
Onanistyczne dywagacje są dla niektórych przyjemną odskocznią od filozoficznych dysertacji. :P
Na marginesie – Mike Johnston napisał, że B&W w nowym Nikonie 700 jest hiper-super. Może moje marudzenie wynika z tego, że nie miałem takiego Nikona w ręku? ;)
gru 4, 2008
Reply
przesadzasz Panie tym razem
„Jednak w pogoni za digitalizacją fotografii jako takiej, okazuje się, że świat już przekroczył granicę. Znany i szanowany na całym świecie magazyn, National Geographic, wydał książkę autorstwa Johna Beardswortha – pozycję przeznaczoną dla zaawansowanych fotografów (”poradnik jest adresowany do poważnych fotografów zarówno profesjonalistów, jak i amatorów dążących do udoskonalenia swojego warsztatu”). A jaki jest temat tej pozycji? Czarno-biała fotografia cyfrowa.”
a teraz zapytam, testujesz na bieżąco nowe matryce pod względem BW, wynajdujesz takowe testy czy ulegasz już z deczka przedawnionej opinii, ze tyko analog do B&W i koniec?
nie twierdze, ze emulsja poszła w niepamięć…oj nie… lecz nie przekreślaj obrazu cyfrowego
prawda jest taka ze przy odpowiednim obejsciu sie z RAW’em z nowych(i udanych) dSLR mozemy uzyskac obrazy z duza rozpietoscia tonalna, bogate tonalnie, z glebokimi czerniami bedace w stanie zaskoczyc nawet wielbiciela emulsji srebrowych
twierdziesz ze ksiazka jest totalnym dziwactwem i przekracza granice…? pozostaje mi tylko i wyłącznie przyznac ze jestes kompletnym, 100-precentowym cyfrowkofobem
co jest nienormalnego w tej ksiazce? ze pokazuje jak tworzyc obrazy monochromatyczne przy pomocy technologii cyfrowej?
bronię ta pozycje ponieważ mam nadzieje ze przekaze cos wiecej niz tylko trzy sposoby na przekonwertowanie obrazu za pomoca PS, bo mozliwosci sa naprawde wielkie.
Rudolf! starzejesz się…
gru 4, 2008
Reply
już nie chciałem pogrążać Cię tym linkiem :D
gru 4, 2008
Reply
niePowiem: wiesz, taka książka byłaby całkiem może i na miejscu, gdyby istniały czarno-białe cyfrówki. Ale o ile wiem wciąż się takich nie sprzedaje!
Może tu mnie boli.
gru 4, 2008
Reply
To przecież żart. R. drze z nas łacha.
gru 4, 2008
Reply
ok Rudolf, ale wtedy jaki sens byłby nazywać książę jako, że traktuje o szarościach cyfrowych
jeżeli pliki cyfrowe(z BW matrycy) rownie dobrze nadawałyby się pod obrobkę stosowaną do materiału wyjsciowego z kolorowych matryc? jesli mowimy o ksiazke o obrobce( jak mnieniem taką jest tytuł wymieniony przez Ciebie bo inaczej nie miałby w nazwie cyf/analog)
co innego w czasach analoga, tworzyło się osobne materiały bo procesy obróbki różniły się o wiele, wiele bardziej i gwarantowaly inne mozliwosci
a w tym przypadku, ksiązka pokazuje nam jak obchodzic się z pikselami barwnymi tak aby otrzymac ładne szarosci
Jak wyprodukują nam cyfrowke BW to te ksiązki pójda do lamusa, a ludzie będą korzystać z pozycji typu digital darkroom (choć wątpie w taką przyszłość).
gru 4, 2008
Reply
Widzisz, Lokalny Artysta napisl o d700 ,ze kicha czy cos w ten desen co poswiadczyl specjalnym oswiadczeniem Porucznik Roman wiec spoko :)
gru 4, 2008
Reply
są czarno-białe cyfrowe przystawki do hasselblada!
gru 4, 2008
Reply
„taka książka byłaby całkiem może i na miejscu, gdyby istniały czarno-białe cyfrówki” – ale ty tej książki nie widziałeś w środku prawda? Bo jest ona o tym jak z kolorowego obrazu przy pomocy mieszania kanałów, krzywych, blejzingu i armagedonu uzyskać obrazy zbliżone do tradycyjnej fotografii. Generalnie ciekawa propozycja, ale nie dla każdego oczywiście.
gru 4, 2008
Reply
Ja nie czuję się wystarczająco doświadczony by wypowiadać się na temat jakości zdjęć B&W z cyfrówki. Taka książkę jak powyżej chętnie bym jednak u siebie na półce widział. Kiedyś miałem przez miesiąc takie spaczenie, że szukałem w zbiorze zrobionych na wyjeździe zdjęć takiego, które nadaje się do przedstawienia w B&W. Potem stwierdziłem, że jest to błąd. W B7W trzeba widzieć by zrobić takie zdjęcie, a ja na razie uczę się widzieć w kolorze.
gru 5, 2008
Reply
Jezu…. o czym Wy mówicie? Czy jeszcze ciągle o fotografii, o zdjęciach…?
gru 5, 2008
Reply
@Rob: to wiem, ale to coś tak niesamowitego, że nawet fotopolis o tym nie pisze ;)))
@filhalandilas: aleś sobie trudny nick wybrał, u diaska!
nie, nie widziałem w środku. myślisz, że to coś by zmieniło?
@iczek: musisz mi psuć wątek? :P
gru 5, 2008
Reply
spokojnie Rudolf :) przypomnij sobie ile powstalo spasionych ksiag na temat wywolywania negatywow czarnobialych…a niby juz sa gotwe do wykorzystania :) tez niepotrzebne ksiazki? :)
ja tam bym dobra ksiazke o cyfrowym b/w z duuuza checia przeczytal. chociaz jeszcze minie troche czasu zanim bede uzywal cyfry do czegos innego niz potrzeby internetu…a, ze moj angielski nie jest taki perfect jak bym chcial to czekam na ksiazke po polsku. ktos juz ja „czytal” ? mam nadzieje, ze jest cos warta…wiecej niz 95% dzisiejszych publikacji na jakikolwiek temat…ciezko kupic cos nie dla zawodowców :) wszedzie profi, nawet na plastikowych kombinerkach…
gru 5, 2008
Reply
@Rudolf: myślę że nic, ale nieładnie tak jechać po czymś czego się nie widziało ;)
A z czarnobiałymi zdjęciami z cyfry jest tak samo jak z analoga: możesz sobie kupić film B&W do C-41, lub zrobić w PS image/desaturate. W obu przypadkach wyniki dostaniesz podobne. Ale możesz sobie film samemu wywołać lub sam zrobić porządną konwersję do szkali szarości kolorowego obrazu cyfrowego. Fakt więcej tu grafiki komputrowej niż fotografii, ale chyba o końcowy efekt chodzi?
gru 5, 2008
Reply
Najgorsze to jest to, ze w Greyscale ja nie mogę dodać winietki pod PS..> :)
Musze konwertować do RGB … jaja :)
gru 5, 2008
Reply
Czytam z zainteresowaniem Twojego bloga i podoba mi się Twoje poczucie humoru.
Powyższy tekst też traktuję jako napisany z przymrużeniem oka.
Książka jest zankomita, cała od deski do deski jest poświęcona jednemu tematowi.
Trzeba juz trochę orientować się w potoshopie, by ją zrozumieć i skorzytać z zawartych tam informacji.
Pozostając w konwencji żartu, obawiam, się że stanowi ona poważne zagrożenie do Twoich analogowych czarno-białych zamiłowań.
Radzę ją jednak nie tylko przeczytać ale przećwiczyć strona po stronie zawarte tam rady a efekty na pewno zadowolą Twoje wysokie oczekiwania.
Serdecznie pozdrawiam
gru 6, 2008
Reply
Rudolfie… Być może, jeśli ktoś robi konwersję do CZ-B za pomocą „desaturate”, istotnie nie ma to sensu… Ale jeśli zrobi to mądrze, gradientem czy kanałowo, to efekt może być na prawdę dobry. Niestety, masz mocną tendencję do uogólniania, ale na prawdę DA SIĘ zrobić dobre, czarno – białe zdjęcie aparatem cyfrowym…
gru 6, 2008
Reply
Buahahaha! Czekałem na ten argument, Jack. Tak, właśnie na ten. To teraz, jak już go usłyszałem, czekam na ciąg dalszy, czyli: pokażcie mi fotografa, który umie to dobrze robić. Pokażcie portfolio dobrych zdjęć czarno-białych robionych aparatem cyfrowym. Pokażcie mi odbitkę!
Buahahaha!!!
gru 6, 2008
Reply
Rudolfie, jaką odbitkę? chyba wydruk.
gru 6, 2008
Reply
No przecież mówię, że wydruk. ;)
gru 6, 2008
Reply
http://www.denisolivier.com/buy_print.php
tak sie sklada ze posiadam zdjecia Denisa z na Fine Art Pear 285gsml i Marca Krutiaka na PhotoRagu 308gsm i na mnie robi to wrazenie…
poza tym sam uzywam podobnego papieru i tych samych tuszy.
pokazywalem swoje zdjecia Marianowi Schmidtowi, i nie byl w stanie stwierdzic ze to wydruk,
a raczej byl nawet zdziwiony, ze to z cyfry. a co jak co Marian jest cyfrowkofobem, i robi glownie wielkim formatem albo leica.
sklada sie na to odpowiednia konwersja do BW, odpowiedni papier (baryt pod cyfre to cos pieknego, ale niestety swoje kosztuje), oryginalne tusze K3, i potem jeszcze umiejente wydrukowanie tego.
gru 6, 2008
Reply
Rudolfie, nie wiesz o czym mówisz.
Nie wylewaj swojej frustracji spowodowanej barakiem pomysłów czy to umiejetności na ludzi fotografujących cyfrowo.
Oczywiscie mozna uzyskac doskonałą techniczne, tonalną odbitke bromową przy użyciu technik cyfrowych.
Potrzeba tylko umieć. Uważam, że jakość współczesnych aparatów cyfrowych – tych najlepszych – pozwala
na uzyskanie technicznie lepszych obrazów, a niżeli powiększeń z formatu średniego. Podkreślam technicznie,
nie każdemu bowiem zależy na jakości. Niedoskonałośc może być przecież wartością.
Twoje „Buahahaha!!!” trochę Cię kompromituje.
gru 6, 2008
Reply
Było o książce a jest o formie papierowej. Należałoby powrócić do zdjęć :D
gru 6, 2008
Reply
Rudolf, sorry, ale to powoli się robi żałosne… Primo: z cyfry MOŻNA zrobić odbitkę (nie, nie wydruk, odbitkę, na papierze światłoczułym). Secundo: Wpadnij kiedyś, to Ci trochę takich odbitek pokażę, kontrast, głębia, wszystko jest. Zrozum wreszcie, że fotografia obecnie jest GŁÓWNIE cyfrowa, i zdychających negatywów, które są niewygodne, ograniczone i męczące, nie uratuje nawet sto tysięcy postów w stylu „po co robić to cyfrówką, skoro mogę wydać kasę na negatyw, babrać się z tym chłamem, i może nawet uzyskać prawie tak dobry efekt”…
gru 6, 2008
Reply
widze, ze dwa skrajne obozy mamy :)
troche smieszne a troche smutne sa stwierdzenia, ze cos jest „lepsze”…
bo jak dla mnie to jest to inne, do innych celow…
bo ja lubie zrobic cos na barycie, 30×40, z ostrym i duzym ziarnem, dobrym szklem…i jakos cyfry w tym zadaniu nie widze…
lubie tez zrobic cos calkowicie bez ziarna, na dlugich czasach…i tu cyfre zaczynam widziec…
to, ze dzisiaj fotografia jest glownie cyfrowa to jest jakis argument? a to, ze dzisiaj 75% obiektywow do lustrzanek jest gownianych tak, ze na zdrowy rozsadek nie powinny w ogole powstac toco ma oznaczac? 20 lat temu proporcje byly inne…znaczy zmienia sie na lepsze tak? bo wiecej jest?
nie bronie negatywow…chociaz dzisiaj robie tylko na negatywach i slajdach, za czas jakis bede robil na negatywach cz-b i kolor cyfra…
i kompletnie nie rozumiem tego, ze „cos jest lepsze”
jak dla mnie to porownywanie koparki z wywrotka…
pozdrawiam
i obu stronom rozsadku zycze :)
gru 6, 2008
Reply
Nie do końca mogę Ci przyznać rację… Cyfrą (przy użyciu odpowiedniej aplikacji) uzyskam dokładnie każdy efekt… Dowolny… Efekt gumy, fotograwiury, barytu, czego będę chciał… A analog? Ograniczony, kosztowny, czasochłonny… Innymi słowy muzeum techniki.
gru 6, 2008
Reply
Nie jestes w stanie uzyskac za pomoca aplikacji tego co dzieje sie z ziarnem na obrazie – no chyba, ze mowisz o wykropkowaniu cyfrowego obrazu. Skaner rowniez nie odczyta i nie przedstawi tak ziarna, chociaz zrobi to w duzej mierze „realnie”. To jak uwidacznia sie ziarno np. w nieostrych miejscach o duzym kontrascie zalezy od bardzo wielu czynnikow i w duze mierze dzieje sie nieregularnie, bez zadnej reguly. Na dodatek samego ziarna jest zbyt duzo kombinacji i kazde z nich ma „wjatkowy” (jak dla mnie) charakter. Uzywam innego filmu do lagodnych scen przy niskim natezeniu swiatla (np portrety przy „naturalnym” sztucznym swietle robie trixem iso 1000 i wolanym w acufinie) a innego do dynamicznych, dramatycznych scen (np hp5 w ilfoslu) I tego nie da sie uzyskac komputerowo…dla mnie ma to naprawde duze znaczenie, nie robie tego zeby wytlumaczyc negatywowe dziwactwo czy zacofanie. Ja to lubie, uzywam swiadomie i jestem z tego zadowolony. Na komputerze mozna to „prawie” zrobic i jesli to zadowala tego ktory to robi to ok, wszyscy sa szczesliwi. Mnie akurat nie i wybacz – nie jest to mozliwe do zrobienia inna droga… A iles tam czasu spedzone z taka fotografia owocuje skroceniem czasu calego procesu nawet o 70%, koszta jak narazie sa pomijalne przy cenach porzadnej reszty – czyli korpusow i optyki…zreszta druk na odpowiednim poziomie wcale nie jest tanszy niz robienie w ciemni na barycie, chemia i negatywy sa tanie. Mowie o robieniu zdjec dla siebie, nie o dokumentowaniu 3dniowego rajdu czy foto-relacji z obrad starostwa…tam juz analog z ziarnem i kosztami nie jest potrzebny.
pozdr :)
gru 6, 2008
Reply
Założymy się, że jestem w stanie? O nową lustrzankę cyfrową? :D
gru 6, 2008
Reply
o rzecz sie nie zakladam…bo jury moze byc nieobiektywne :)
ale jesli chcesz mozemy zrobic eksperyment. wysle Ci dwa-trzy zdjecia, a Ty wyslesz mi ich odpowiedniki z cyfry, wydrukowane na czyms porzadnym. Ziarnisty portret, portret mniej ziarnisty i bezziarnisty krajobrazik…
wchodzisz? :)
gru 6, 2008
Reply
Jack, spjrzałem na Twoją galerię http://www... jak na dłoni widać, że jesteś typowym młodym fotoamatorem, nie mającym pojęcia czym na prawdę fotografia jest. Zachłysnąłeś się cyfrowymi zabawkami i to widać w twojej fotografii. Pomimo, że całkowicie nie zgadzam się z Rudolfem, twoje argumenty, technilogiczna arogancja, smucą mnie bardzo. Więcej świadomości ! Pewien jestem, że kilka filmów zrobionych wysłużoną prakticą i jednym obiektywm np. 50 mm pozwoliłoby ci z pewnością zrobić kilka najlepszych zdjęć Twojego życiu. Nie jakość sprzętu, jego możliwości są decydujące. Jesli nie masz nic do powiedzenia Hasellblad z przystawka 60 mln pikseli nie pozwoli zrobic ci lepszego zdjęcia od 9-cio latka, który świadomie naciska migawkę kodaka za 200 zł.
gru 6, 2008
Reply
Świadomy fotografie! Akurat prakticą zrobiłem rolek całkiem pokaźną ilość, cyfrą robię mniej więcej od roku, wcześniej analogi…
dadan, co rozumiesz pod pojęciem „odpowiedniki”?
gru 6, 2008
Reply
Jack. Jeżeli wydaje Ci się , że uzyskasz przy „użyciu odpowiedniej aplikacji” efekt taki sam jak przy zastosowaniu szlachetnych technik fotograficznych to chyba nigdy nie widziałeś takich prac i piszesz o udawaniu np. gumy na ekranie monitora. Może wybierz się na jakąś wystawę. Jestem daleki od popierania Rudolfa w jego obecnym analogowym obłędzie :-). Sam używam głównie aparatu cyfrowego choć czasem sięgam po 6×6. Nie chodzi o to że baryt tradycyjny jest lepszy od drukowanego. Rzecz w tym, że niektórych rzeczy nie da się i nie ma sensu udawać przy pomocy innych. Starsza czy nowsza technika to tylko forma. Gdyby Soth’owi dać cyfrową lustrzankę zamiast wielkoformatowego aparatu to jedyną zmianą jaką to działanie by wywołało, byłaby prawdopodobnie zmiana wielkości odbitek/wydruków na jego wystawach. Sądzę, że zdjęcia byłyby tak samo dobre bo on po prostu ma coś do powiedzenia.
gru 6, 2008
Reply
Prawda jest taka, że cyfrowo (przy użyciu post-processingu) można uzyskać dokładnie wszystko, z racji choćby tego, że można modyfikować każdy pixel. A co za tym idzie, można uzyskać dowolny obraz, bez ograniczeń.
gru 6, 2008
Reply
NIEPRAWDA, cyfrowo nie można uzyskać talentu, świadomości, wiedzy, mądrości, dystansu i innych ważnych cech by stać się dobrym fotografem. To wszystko uzyskuje się nadal drogą analogowej pracy nad sobą.
gru 6, 2008
Reply
Jack. Jakie Ty znasz mądre słowa! Wow! Post-processing! Widzisz, Ty, jak sam napisałeś „cyfrą robisz mniej więcej od roku” a niektórzy (choćby jak ja) używają aparatów cyfrowych dłużej – jakieś 5-6 razy dłużej. I używają też innych technik. Wydrukowałem wiele zdjęć przy użyciu różnych papierów i wiem jakie można osiągnąć wyniki (a można naprawdę świetne). Zrobiłem też trochę zdjęć w ciemni i co więcej WIDZIAŁEM trochę zdjęć wykonanych tradycyjnymi technikami. Napiszę Ci jeszcze raz. Idź na wystawę. Obejrzyj odbitki a potem wygłaszaj „prawdy” na temat modyfikacji piKSeli (tak, mamy ten wyraz w polskiej wersji). Przykładowym słowem pomocniczym niech będzie FAKTURA - i nie chodzi o dokument służący odliczeniu podatku od wartości dodanej. Żeby było jasne – nie jest moim celem udowadnianie wyższości fotografii analogowej nad cyfrową bo takiej nie widzę. Dziwi mnie tylko Twoje neofickie zacięcie ;-)
gru 6, 2008
Reply
Jack, dlaczego nie potrafisz uzyskać jednego przyzwoitego zdjęcia w swojej galerii w post-processie ?
Nie rozumiem, zmodyfikuj jakieś piksele i zrób ciekawe zdjęcia. Na początek zacznij od usunięcia skrzydełek z ramion modelek, potem zajmij sie modyfikacją pikseli odpowiadających za ciekawe oświetlenie, użycie głębi ostrości i interesującej pozy modelek. Możesz to łatwo zrobić na warstwach i za pomocą trybów mieszania. Spróbuj też podziałać na kanałach.
Bez obrazy, ale wydaje mi się, że ani nie masz pojęcia o formie ani o treści fotografii.
gru 6, 2008
Reply
Bez obrazy, ale, w takim razie, czemu, do jasnej cholery, spokojnie zarabiam na rzeczonej fotografii, wręcz żyje mi się całkiem nieźle, i to tylko ze sprzedaży zdjęć…
gru 6, 2008
Reply
Jack. A co to ma do rzeczy? Doda, Mandaryna i Wiśniewski też żyją ze sprzedawania „muzyki”.
gru 6, 2008
Reply
Cóż, może nie widzisz różnicy… Dla mnie EOT
gru 6, 2008
Reply
przez odpowiedniki rozumiem ujrzenie owego ziarna na papierze, na ktorym bedzie zdjecie zrobione cyfra i beda to zdjecia podobne pod wzgledem oswietlenia, motywu, glebi ostrosci…
ale w sumie nie wiem czy mi sie nadal chce…
bo kompletnie sie nie rozumiemy…Ty wierzysz w „nieograniczone” mozliwosci techniki a ja wiem swoje o powstawaniu i reprodukcji obrazu srebrowego…nie uwazam zadnego za lepszy co nie znaczy, ze jeden moze zastapic badz udawac drugi…
z ziemniakow mozna zrobic frytki
z frytek ziemniakow zrobic juz nie mozna :)
gru 6, 2008
Reply
Najwięcej sie zarabia na zdjęciach celebrities bez stanika na bezludnej wyspie z kochankami dowolnej płci. Najlepsi paparazzi są sporo bogatsi od wszystkich Newtonów i całej agencji Magnum razem wziętej. Tylko czemu do jasnej cholery te zdjęcia są nieciekawe?
To że coś się dobrze sprzedaje nie ma nic wspólnego z jego jakością. Niestety.
gru 7, 2008
Reply
Wracając do tematu: kupiłem książkę jest zajebista ;P
gru 7, 2008
Reply
tu nie chodzi, czy wydruk bedzie lepszy od odbitki (lub na odwrot), bo kogo tak naprawde to obchodzi? mnie nie.
chodzi raczej o takie przedstawienie zdjecia, zeby ogladajacy nie mial wrazenia, ze to na co patrzy zostalo mu podane w niechlujny i niedorobiony sposob. oczywiscie jesli mowimy tutaj tylko o formie. obraz z cyfry jest inny i to niepodlega dyskusji, ma swoje wady i zalety, i tylko od indywidualnego podejscia fotografa zalezy efekt koncowy. dla mnie skupianie i zastanawiane sie nad tym czy cos zostalo zrobione cyfra lub analogiem to UPOSLEDZENIE estetyczne, cos w rodzaju onanizmu sprzetowego. pozdrawiam.
gru 7, 2008
Reply
To jest niezwykle interesujące zjawisko psychologiczne – pokaż w Internecie tekst ze słowami „cyfrówka” oraz „analog” i zaraz ludzie przestają czytać ze zrozumieniem i zaczynają w komentarzach prowadzić jakieś bezsensowne dżihady. ;)
To teraz na spokojnie proszę wszystkich, którym się zdążyła krew zagotować o przeczytanie poniższego:
Nie mam wciąż nic przeciwko cyfrówkom. Uważam, że są wspaniałe. Uważam, że da się zrobić porządnie wyglądający wydruk fotografii czarno-białej na drukarce. Ale mimo wszystko uważam, że jest to dziś bez sensu.
Czemu nie ma cyfrówki, która nie narzucałaby fotografowi stworzenie obrazu kolorowego??? Jeśli nie wiecie, o czym mówię, przeczytajcie post o cyfrowej przystawce monochromatycznej do średniego formatu. Czemu nie mogę sobie w cyfrówce rejestrować większego widma niż założył durny marketoid? Czemu wciąż cyfrowo robi się konwersję do B&W, a nie zdjęcia w B&W? Widzicie różnicę? Zdjęcie czarno-białe nie powstaje, gdy siedzisz przed komputerem i bawisz się suwaczkami. Powstaje w Twojej głowie!
Dlatego uważam, że powstanie książki o technice konwersji jest błędem. Prowadzi niedokładnie w tą stronę, w którą chciałbym, żeby fotografia (cyfrowa) się rozwijała.
I jeszcze jedno, tak już na koniec – jak widzę zdjęcie, to już nie zastanawiam się, czym zostało zrobione. Jeśli jest dobre, to narzędzie dla mnie pozostaje bez znaczenia. To tyle jako odbiorca.
Jako fotograf jednak chcę, byśmy my – tworzący, potrafili z rozsądkiem używać dostępnych narzędzi. I dlatego nie mam ochoty ani porzucić ciemni, ani sprzedać drukarki do fotografii. Te dwa narzędzia są mi potrzebne obok siebie.
gru 7, 2008
Reply
Guma z cyfry? Brednie.
gru 7, 2008
Reply
Rudolfie!
W jednym komentarzu przeczysz sam sobie. Jeśli nie ważne jest, czym jest zrobione, tym samym przyznajesz, że można zrobić DOBRE, CZARNO-BIAŁE zdjęcie CYFROWE. A jeśli można, to ma to również sens. Bo wszak sensem fotografii jest właśnie robić dobre zdjęcia…
gru 7, 2008
Reply
Oczywiście, Jack, masz racje. Oczywiście.
Według tego, co powiedziałeś równie sensowne jest wbijanie gwoździ za pomocą kombinerek – przecież „jeśli można, to ma to również sens”.
Buehehehehe.
Powodzenia, mój drogi, z takim podejściem.
gru 7, 2008
Reply
Widzisz, cała Twoja teoria opiera się na założeniu, że cyfra nie jest stworzona do zdjęć B+W. IMHO jest do nich stworzona tak samo, jak do kolorowych.
gru 7, 2008
Reply
Ja trochę rozumiem punkt widzenia Rudolfa. Bo co prawda zdarzyło mi się już widzieć cyfrowe zdjęcia czarno-białe, których nie odróżniłbym od analogowych, to jednak większość pozostawia wiele do życzenia. Może to kwestia obróbki. Często są raczej szaro-szare niż czarno-białe. Inne, nawet jeżeli mają odpowiednią rozpiętość tonalną, to wyglądają jednak inaczej niż z filmu. Ale może to kwestia moich gustów – bo ja lubię wysokoczułe klasyczne filmy z małą ilością szczegółów i grubym ziarnem. Tego cyfrą nie osiągnę – paradoksalnie ma dla mnie za dobrą jakość, jest zbyt „realistyczna”. Osobiście nie lubię hiperrealistycznych, szczegółowych zdjęć. Dlatego też wróciłem do małego obrazka, chociaż lubiłem format 6×6, ale był dla mnie „za dobry”. No ale to kwestia gustu. Ja akurat lubię starego typu cz-b negatywy o czułości 400 ASA i wyżej oraz brudny, ziarnisty obraz. Jeśli ktoś ma inne upodobania estetyczne, na pewno osiągnie fajne zdjęcie cz-b z cyfry. Osobiście na razie wciąż zdjęcia czarno-białe wolę robić na negatywach. Choć oglądałem ostatnio rawy z fuji s5 pro i one naprawdę wyglądały sensownie, tak dość mocno „analogowo”, więc kto wie?
gru 7, 2008
Reply
Graf, świadomie lub nie, poruszyłeś zupełnie inną kwestię. Nie ma to nic do czarno-białych czy kolorowych… Chodzi po prostu o to, że wraz z upowszechnieniem się cyfrowych lustrzanek, automatyki itp, kiedy nie potrzeba praktycznie żadnej wiedzy, żeby zrobić zdjęcie, poziom fotografii wyraźnie spadł. Dlatego właśnie powstają czarno – białe „płaskie” stworki itp… Przejście do skali szarości przez ‘desaturate’ istotnie dobrych efektów nie da…
gru 8, 2008
Reply
Dlatego wspomniałem, że widziałem bdb zdjęcia cz-b z cyfry, których nie odróżniłbym od tradycyjnych zrobionych na niskoczułym negatywie. Więc się da, tylko z pewnością jest to kwestia umiejętności zarówno w momencie robienia zdjęcia, jak i w obróbce. Ja natomiast trzymam się negatywów, bo ani szum z matrycy, ani (tym bardziej) ziarno z PS-a nie jest w stanie stworzyć takiego obrazu, jak np. tri-x 400 naświetlany na 800 albo i wyżej. Poza tym nie mam nic przeciwko ani fot. cyfrowej ani zdjęciom cz-b z cyfry. Sam też stosunkowo często robię cyfrą, chociaż w 99 proc kolor (chyba nie mam na razie cierpliwości do zabawy w cyfrową postprodukcję czerni-bieli).
gru 9, 2008
Reply
Dla mnie cała tak dyskusja jest bez sensu :( Czy kolor czy bw czy cyfrą czy analogiem ??? co to za dyskusja ? Przez wiele lat pracowałem na analogach teraz doszły do tego lust. cyfrowe. Aparat jest narzędziem a człowiek decyduje o całej reszcie i czy zrobię bw analogiem czy cyfrą czy kolor itd to jest mój świadomy wybór.Dziwi mnie tylko ,że w taką dyskusję wdają się ludzie którzy pracują w zawodzie -fotograf- jak „mam dzień” to robię zdjęcia Startem i nie dla babrania się w chłamie(jak to Ktoś tu napisał) tylko i wyłącznie dla przyjemności.I właśnie tej przyjemności z fotografii wszystkim życzę
gru 9, 2008
Reply
Jack - po Twoich postach widać ,że albo nie miałeś własnej ciemni fotograficznej (nie komputerowej) albo miałeś bardzo znikomy kontakt z nią.Jesteś typowym pstrykaczem jakich miliony w tym kraju bo digitalizacja im to umożliwiła o praktycznej stronie fotografii nie masz pojęcia , aparat i komputer to nie wystarczy by nazwać się fotografem.Znam wielu fotografów co w ciemni lata spędzili i teraz mogą „smakować” kolejnej z możliwości jaką daje fotografia cyfrowa.Ale pogardą się tego wszystkiego nie uzyska
gru 10, 2008
Reply
Miałem z nią tyle kontaktu, ile absolutnie konieczne (ok 4 lata, dopiero 1,5 roku temu przesiadłem się na cyfrę), i za nic w świecie bym do ciemni nie wrócił, jeśli już robię analogowo, to wolę komuś to oddać, niż samemu się babrać w ciemni… Poza tym ciemnia cyfrowa daje wielokrotnie większe możliwości.
gru 12, 2008
Reply
Rudolfie, co sprawia że chce Ci się rozmawiać z IGNORANTAMI?
gru 12, 2008
Reply
Chyba poczucie misji ;)
Ale Rudolfy też mają ograniczoną cierpliwość.
gru 12, 2008
Reply
Nic ciekawego się nie dowiesz, szkoda czasu. Po lekturze J. czuję się jakbym zjadł starą rybę. A fe!!!
gru 12, 2008
Reply
tego się spodziewałem Jack w ciemni z chemią się męczy a w Gimpie czy PS – klik i gotowe – no i co się nie potrafi samemu to PS naprawi :( Cóż- kasa się sypie ? KONIEC TRANSMISJI P.S. Hagon popieram w 100% ile lat w zawodzie siedzisz ?
gru 24, 2008
Reply
Ale ciśnienie poszło w góre!
Powiem tak, zdjęcia robie jakieś 15 lat. Przechodziłem chyba wszystkie etapy.
Teraz cyfrą robie bo wygodnie i szybko, a to w biznesie się liczy, bo inaczej konkurencja wykończy.
Na kompie też się znam i na programach do fotek.
Ale jedno jest pewne, na dzisiaj, jak chce zrobić dobre zdjęcie w b&w to biore manuala, klisze pod zdjątko, chemia, ciemnia i powiększalnik.
I choćby ktoś się zes…ł to na kompie nie wyciągnie zdjęcia.
Trzeba odzielić sztuke od biznesu.
A ta książka to biznes jest. Trzeba z czegoś żyć.
Sztuka kieruje się innymi prawami.
Cyfrą też sztuke mozna zrobić, ale ile ona będzie warta?
mar 9, 2009
Reply
Uff, przeczytałem wszystkie komentarze. Nie żebym był teraz mądrzejszy niż przedem, ale trochę mnie to przeraża. Zupełnie jakby wybór techniki (cyfra czy analog) stawiał mnie po jednej ze stron barykady, choć nie mam na wojenkę ochoty. Chyba najbardziej mi blisko do tego, co napisał Hagon, ale bardzo zmartwił mnie Meg, pisząc „aparat i komputer to nie wystarczy by nazwać się fotografem” (no to się teraz wydało, po której stronie barykady stoję) – trudno, widać nie będzie mi dane nazywać się fotografem – ale zawsze zostanie mi przyjemność.
Też chciałbym, drogi Rudolfie, mieć możliwość kupna aparatu cyfrowego, który dawałby mi możliwość robienia zdjęć od razu w b/w – najlepiej z wymienną matrycą – tak by mieć poczucie wolności – kolor czy b/w – ale jakoś ich w sklepach nie ma, więc albo poczekam aż się pojawią – albo zaakceptuję istniejący porządek, a przy takim podejściu (szczerze mówiąc nie wiem, czy bym się takiego aparatu doczekał) zostaje takie książki czytać – co właśnie robię, bo, ot tak po prostu, lubię robię zdjęcia cyfrą. Bez ideologii czy poczucie technicznej wyższości, ale i bez wrażenia, że używam pośledniej techniki dla mas, która nijak się ma do analogu.
A co do tej wojenki, to odnoszę wrażenie, że to wszystko już kiedyś było. Traktowano przecież kiedyś fotografię jako „uniżoną służebnicę sztuki i nauki, będącą na równi z drukarstwem czy stenografią”, lub twierdzono że „ponieważ fotografia kopiuje wszystko, a nic nie wyjaśnia, jest ona zatem ślepa na królestwo duszy”. Jak widać czasy się zmieniają, tylko wojenki pozostają te same.
mar 12, 2009
Reply
Jestem przypadkowo na tym blogu.Ot przeglądałem sobie hasła pt.”fotografia cyfrowa”.Naraz patrzę i oczom nie wierzę, chyba nowy guru fotografii się objawił.Niestety bredzisz szanowny Rudolfie.Zapominasz ,że aparaty fotograficzne czy to cyfrowe , czy znalogowe są tylko narzędziem do uzyskania zdjęcia , którego zamysł każdy świadomie fotografujący ma w swojej głowie.Kwestia pokazania go światu w barwie lub B&W zależy od zamierzonego środka wyrazu ,którym chcesz uraczyć widza i przekazać ekspresję swojego dzieła.Jakość wykonania zależy natomiast od wiedzy i umiejętności fotografującego , tak w fazie zamysłu, naświetlenia jak i obróbki, czy to w ciemni analogowej czy cyfrowej.( specjalnie nie używam słowa fotograf , bo na to trzeba się wykazać wiedzą i umiejętnościami a nie bełkotem)Odnoszę dziwne wrażenie ,że Twoja napastliwość na konwersję obrazu barwnego na B&W wynika z niewiedzy połączonej z indolencją w tym temacie.Nie wiem jaka jest Twoja znajomość obróbki zdjęć cyfrowych, ale z twoich wypowiedzi wynika ,że niewielka ,a temat którego się uczepiłeś niestety przerasta Cię w każdym calu.Wystarczy abyś troche więcej informacji o tym zagadnieniu zasięgnął z fachowych podręczników oraz od ludzi uznanych w świecie fotografii, a nie opierał się na na opiniach zasięgniętych na infantylnych forach ,gdzie wszyscy uważają się za fachowców. Jezeli uważasz że Tobie bardziej pasuje fotografia analogowa, to chwała Ci za to i działaj sobie w technikach takich jak grafizacja solaryzacja,relief,heliografia, guma czy bromolej.Być może odrobiłeś lekcję podczas studiowania Mikołaja Ilińskiego i w tym czujesz się dobrze, ale nie znaczy to że masz prawo krytykować i naśmiewać się z technik cyfrowych których po prostu nie rozumiesz i nie potrafisz wykorzystać.No cóż nawet sam byłeś łaskaw zauważyć że książkę ( którą tak krytykujesz ) wydała oficyna uznana i szanowana na całym świecie, która nie pozwoliłaby sobie na wydanie chłamu miernego fotopstryka mędzącego o bzdurnej konwersji na B&W.Niestety wychodzi na to , że zasklepiłeś się w tej swojej ciemni przy powiększalniku z ręką w kuwetce ,a świat popędził dalej i zostawił biednego Rudolfa w tyle pod lampą ciemniową i z paralaksą w oczach.Pamiętaj kto się nie rozwija ten się cofa, a używać można obydwu technik rejestrowania obrazu.Jeżeli jesteś zainteresowany jakością konwersji z barwy do B&W i użyciem jej jako środka przekazu to polecam prace Tomasza Tomaszewskiego.Niestety ten blog okazał się jeszcze jednym miejscem bicia piany bez konstruktywnej dyskusji o fototografii przez duże F.Niestety w ten sposób uczesticy takich blogów zawsze pozostaną maluczkimi naśladowcami , bo nie stać nikogo na poruszenie wartościowych tematów, wywołując zastępcze prymitywne dysputy.A tak na koniec ,drogi Rudolfie, może faktycznie jesteś dziwny skoro chcesz używać AK-47 ????????
mar 12, 2009
Reply
@
tt49
ROTFL. Gdybyś coś napisał konstruktywnego, to pewnie bym starał się jeszcze dyskutować.
Ale z takich osobistych wycieczek, jakie urządzasz, pozostaje mi się tylko śmiać. :)
Na drugi raz, zamiast atakować autora, zastanów się, co masz do powiedzenia.
mar 12, 2009
Reply
Na drugi raz, zamiast atakować autora, zastanów się, co masz do powiedzenia.Miło że zareagowałeś.Widać , że faktycznie niewiele masz do powiedzenia.Powinieneś wziąć sobie do serca to co sam mi odpisałeś : (Na drugi raz, zamiast atakować autora, zastanów się, co masz do powiedzenia.) Szkoda że odebrałeś to jako osobistą wycieczkę a nie konstruktywną krytykę , bo nie mam Ci za złe że masz takie poglądy,tylko trzeba być wstrzemięźliwym w wydawaniu sądów o czymś o czym mamy mgliste pojęcie lub niewielką praktykę.Proponuję ,uważne przeczytanie mojego tekstu, a wtedy może dopatrzysz się co miałem do powiedzenia, poza jak to określiłeś, osobistymi wycieczkami.Sarkazmem nic nie zwojujesz, ale zrozumieniem wiele.To by było na tyle.Nie mam zamiaru więcej polemizować , jeśli chcesz trwaj przy swoim, tylko odłóż ten AK-47.Pozdrawiam.
kwi 23, 2009
Reply
A mi sie wydaje, że w tych czasach, to przede wszystkim wybór stylu w jakim się uprawia fotografie. Ja w tej chwili nie wyobrażam sobie znalezienia czasu na ciemnię, obróbkę, skanowanie klisz… Poza tym fotografowanie na filmie wymaga o wiele więcej czasu i wysiłku. Znowu – trzeba na to znaleźć CZAS. Wole go poświęcić po prostu na fotografowanie i cieszenie się tym. A filmem, zajmę się na emeryturze… :)
kwi 23, 2009
Reply
„Poza tym fotografowanie na filmie wymaga o wiele więcej czasu i wysiłku.” Mialem na mysli NAUKE fotografowania na filmie.
kwi 26, 2009
Reply
ja chciałem tylko powiedzieć, ze młotkiem tez można kogoś zabić, nawet z 50m
lip 9, 2009
Reply
Rudolf
pokaż tekst ze słowami “nikon” oraz “canon” , zobaczysz co się będzie działo ;)
mz. „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia” czyli jak zwykle..:)))
sie 4, 2009
Reply
50 m i AK-47 ? To właśnie jak wbijanie gwoździ kombinerkami, albo jazda TIR-em na zakupy pod kątem kolacji ;)
sie 30, 2010
Reply
WARIAT!!!