piątek
Czarno-białe, Kadrowane w kwadrat, Warsztat fotograficznyGadżety dla fotografa
Bez bicia przyznaję się, że czasem mam ochotę na gadżety. Jak większość mężczyzn, czuję się lepiej, gdy dostanę do rąk nową zabawkę – w postaci nowego obiektywu, aparatu czy komputera.
Lubię je, jednak… zostawiam wszystkie, gdy fotografuję.
Wszystko zaczęło się od okularów przeciwsłonecznych. Oczywiście, kiedyś okulary zakładałem często – czasem nawet wtedy, gdy nie było jakiegoś mocnego słońca – ot, po to, by się lansować. ;)
Z tym lansowaniem się w ciemnych okularach, to – swoją drogą – niektórzy naprawdę przesadzają: widziałem gdzieś na youtubie film, na którym grupa amerykańskich mężczyzn siedzi głęboko pod ziemią, w kopalni, przy mdłym świetle przenośnych lamp, a wśród nich jeden z czarnymi okularami. Mocny twardziel, naprawdę. Ale czego się nie robi, żeby dobrze wypaść w telewizji, prawda?
No więc okulary nosiłem. Nosiłem i robiłem zdjęcia. Stopniowo jednak zaczęło do mnie docierać, że praktycznie każdy rodzaj okularów przyciemnianych zmienia kolory. Jak to?! Ja tu dbam o odpowiedni balans bieli, a głupie okulary fałszują wizerunek świata??? No i poleciały do śmieci. Odtąd nie używam przyciemnianych szkieł.
Następny gadżet – ajpod. Oczywiście równie (jeśli nie bardziej) lanserski, jak okulary. Zabierałem go szczególnie do biegania; do momentu, gdy pewnej nocy (późno wróciłem z pracy) wyszedłem się zwyczajowo rozruszać i… po prostu go zapomniałem. Był piękny, letni, późny wieczór i wokół żadnych ludzi – właśnie wtedy poruszyło mnie, jak wiele dźwięków do tej pory traciłem – szelest liści, śpiew ptaków, wiatr, chrzęst butów na piasku…
Podczas moich ostatnich wakacji robiłem zdjęcie nad oceanem. Było ostre słońce, a ja stałem sam, dość daleko od ludzi. Okazja do okularów i iPoda jak znalazł – ja jednak stałem tam jedynie z aparatem na statywie i chłonąłem: wszechobecne światło, niesamowity dźwięk fal i świadomość, że stoję naprzeciwko napierającego oceanu samiuteńki, mały wobec niego i obdarty ze wszelkich gadżetów – i to było jednocześnie trochę groźne i wspaniałe. Naprawdę, świetnie się robi zdjęcia bez tych wszystkich „pomocy”! Wróciłem cały słony, owiany pędzącym wiatrem i południowym słońcem i… szczęśliwy jak mało kiedy. I pomyśleć, że z empetrójkami w uszach miałbym nie usłyszeć boskich grzmotów pędzących na mnie fal! Ha!Wiem, że w dobie naprawdę fajnych gadżetów trudno jest je odrzucać, tym bardziej tym, którzy starają się nadążać za pędem technologicznym. Ale tym większy potrzebny jest wysiłek, a więc i satysfakcja mocniejsza. Czasem najlepsze, co można posłuchać, to cisza, albo zwyczajny wiatr.
Post Tags: amerykanie, dźwięk, fala, gadżety, iPod, kopalnia, ocean, okulary, światło
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (104)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co zrobić? (85)
- O tym, jak fotografia analogowa przyniosła mi ulgę (83)


lut 14, 2009
Reply
ja do dziś, za każdym razem jak w słoneczną pogodę zdejmę moje ciemne okulary mam zawód – kurcze, w okularach kolory wyglądają fajniejsze! szkoda że takie zdjęcia mi nie wychodzą. Do dziś głowię się jaki filtr kupić bądź który suwak w ps przesunąć żeby obraz wyglądał tak jak przez moje okulary ;)
lut 14, 2009
Reply
@Rob – polaryzacyjny :)
W moich okularach (ktorych w lecie nie zdejmuję nawet na chwilę) świat też dużo, dużo ładniejszy. A im więcej światła tym bardziej.
lut 14, 2009
Reply
E tam, ładniejszy. Do cna fałszywy! ;)
lut 15, 2009
Reply
Jak to się..
a!
„Rwijcie pąki swoich róż, póki jeszcze możecie.”
bo później zostanie tylko
„Człowiek na dworcu / który mówi / nie wiem po co tu przyszedłem / aż po wielulatach / albo po czymś takim / jak młodość albo miłość / z ręką na garde / chce wszystko naprawić / i poprawia krawat”
lut 18, 2009
Reply
jakże dobrze Cię rozumiem! :)
http://fabryka-pikseli.com/ocean.jpg