poniedziałek
MarudzenieCzy fotografia to dialog?
Będę się czepiał.
Skoro fotografia jest sztuką (ach, jak często to słychać), a sztuka to dialog z odbiorcą, to… dlaczego fotografujący nie tworzą poprawnego dialogu, tylko wystawiają swoje monologi, licząc na zachwyt i docenienie?
Już wyjaśniam.
Wszystkie przejawy autorskiej twórczości to w pewien sposób próba nawiązania dialogu. Mimo, że czasem nawet autor nie potrafi zdać sobie z tego sprawy.
Wystawiasz, nędzny fotografie swoje obrazki w jakiejś galerii (nawet internetowej) – i liczysz na feedback. No i teraz ja się pytam: dlaczego w tej próbie porozumienia się nie ma prawdziwej chęci zrozumienia drugiej osoby?
Zazwyczaj schemat jest taki: autor „wrzuca” zdjęcie i patrzy, jaki jest odzew. Jak komuś się nie podoba, to powie, że odbiorca nie rozumie, a jak ktoś pochwali, to jest super.
Gdzie tu dialog? I jak on miałby wyglądać?
Wydaje mi się, że największa trudność wynika z różnych sposobów wysławiania się – autor używa obrazów, odbiorca ma do dyspozycji przekaz werbalny – często słowa pisane, a więc tym bardziej ograniczone (bo pozbawione emocji).
Da się w ogóle mówić o jakimś dialogu? Powiedzcie proszę, że się da…
A wszystko przez to, że po pierwsze przeczytałem wpis o komunikacji u Alexa Barszczewskiego, a po drugie – siedzę o godzinie wpół do trzeciej w nocy, bo wypiłem za dużo odrdzewiacza i nie mogę spać.
Mizerere.
Post Tags: dialog, feedback, galerie, mizerere, monolog
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (88)
- Co zrobić? (86)

mar 30, 2009
Reply
Nie. Zdjęcia są martwe, zawsze. Zawsze pokazują to-co-było używając słów Barthesa. Zdjęcia nie mówią, zdjęcia oznajmiają, udowadniają. Nie zostawiają miejsca na dyskusje, bo fakt że ktoś/coś jest na zdjęciu jest nie podważalny i nie do zaprzeczenia. Ale to dotyczy fotografii samej w sobie, jej istoty. To o co ty pytasz to już inna bajka – jak się powinien komunikować fotograf ze swoimi odbiorcami? Wg mnie wcale a wcale nie musi tego robić :-)Komunikacja wizualna jest dużo bardziej uproszczona i nie spełnia kryteriów języka (fotografia nie jest językiem, właśnie przez brak dialogowości) – jeśli coś jest ograniczone i pozbawione emocji to są to własnie zdjęcia. Jedno zdanie genialnego pisarza mówi więcej i przekazuje więcej emocji niż 100 najlepszych zdjęć świata.
mar 30, 2009
Reply
ten cały system cytowania nie działa za dobrze. straszny mess robi z tekstem
mar 30, 2009
Reply
a czy monolog jest jezykiem ? nie zebym sie czepial, ale tak sobie pomyslalem ze …. no wlasnie co ? chyba zajme sie pozniej definicja jezyka. jak juz sie dowiem to wroce , i powiem co mysle :)
mar 30, 2009
Reply
Nieprawda.
To, że powołasz się na Barthesa nie oznacza, że masz rację ;)
Zdjęcia są subiektywne, i nic nie udowadniają. Przekazują jedynie zdanie autora.
To, że ktoś tak, a nie inaczej wygląda na zdjęciu, że jest odbierany w takim, a nie innym kontekście, to nie jest obiektywna prawda, tylko subiektywny wybór fotografa, który dobrał środki (czas, kadr, głębię ostrości – wszystko) do tego, co chciał wyrazić.
mar 30, 2009
Reply
@
guerilla
Podeślij proszę szczegóły via e-mail.
mar 30, 2009
Reply
Monolog to też rozmowa – tak dla zmyłki. A to, że interlokutor ma ten sam ryj co nadawca… no cóż… nie można mieć wszystkiego :)Mam wrażenie Rudolf, że poruszasz zbyt wiele aspektów. Wiem, ze chcesz mnie (nas) znusić do wysiłku, ale jak porównujesz odbiór dzieła sztuki do komentarzy na jakimś tam portalu, to nie za bardzo widze możliwość porównania.(oczywiście wszędzie wstawiam ‘entery’ i tak wychodzi jeden ciąg, wiec mnie komentowanie tutaj wybitnie męczy, bo nawet nie mam możliwości panowania nad własnym tekstem)Dalej…A w jakiej to niby sztuce innej masz większą możliwość dialogu z twórcą? W malarstwie? Toż to to samo! W rzeźbie? Jeszcze gorzej, bo rzeźbiarzy jest coraz mniej i nie ma już z kim gadac?A może myślisz o sztukach współczesnych z pogranicza mediów elektronicznych i mulitimediów!?(tutaj też było kilka enterów, ale gówniana platforma, której używa Rudolf wszystko elegancko wycina, acha no i ten ukazujący sie tekst w trakcie mojego pisania uniemożliwia mi poprawienie błędów, bo myszka najeżdża na to cos na wierzchu… masakra!!!!).Dalej…Wiec jak Ty chcesz dialogować z fotografią, skoro dialog w sztuce to mit i teoretycznie pieprzenie kotka za pomocą… nikona D3x :)?!Ja tam nie wchodze w dialog ze sztuką, a z fotografią to ja się świetnie dogaduje poprzez własne kadry. Paweł Kosicki, poznany przeze mnie w RL – ooo – to jest obiekt do dialogu, ale fotografia!?:)(na koniec jeszcze raz podkresle, ze utrudnianie mi komentowania poprzez to oprogramowanie jakie instalujesz jest po prostu fatalne!!!!! zniecheca mnie do pisania).A teraz kilknę „Wyslij komentarz” i wszystko zleje się w jeden ciąg znaków i gówno bedzie w tym sensu.Oto i dialog z maszyną :)
mar 30, 2009
Reply
@iczek: wyłączyłem ten feature dopóki nie wyjaśni się Twój problem. Szkoda, że zamiast próbować go ze mną rozwiązać na oddzielnej stronie „testowej”, wyrzucasz co chwila swoje żale tutaj…
mar 30, 2009
Reply
Ja po prostu widzę, że wszystkie teksty poza Twoimi nie posiadają enterów :)!!?? Czy też to zauważyleś czy nikt juz nie uzywa enter po prostu :)…?
A żale się, bo mnie to boli – tak uwielbiam u /ciebie pisac…!
A do meritum się nie odniosłeś ?
mar 30, 2009
Reply
Zdjęcia są subiektywne, i nic nie udowadniają.
Niestety ale muszę się nie zgodzić. ODBIÓR zdjęcia jest subiektywny, nie jego istota jako medium! Samo zdjęcie jest absolutnie obiektywne – pokazuje że coś/ktoś był kiedyś/gdzieś, nic więcej i nic mniej. Cała reszta jest dodawana przez odbiorcę. A fotograf to dopiero jest mało istotny przy odbiorze zdjęcia..
mar 30, 2009
Reply
@guerilla: „Samo zdjęcie jest absolutnie obiektywne”
No właśnie, że nie – takie twierdzenie to duże nadużycie. Popatrz na przykład poniższego zdjęcia:
http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/prawda.jpg
Jeśli uważasz, że każde z tych części jest obiektywne, to wg mnie mówimy już nie o roli obrazu, ale o czystej semantyce – a w tym kontekście to bez sensu.
@iczek: sory, ale Twój przekaz był dla mnie niezbyt czytelny przez te wstawki techniczno-marudzeniowe ;)
Nie wiem, wydaje mi się, że Twoim zdaniem czegoś takiego, jak dialog nie ma prawa być w czy to fotografii, czy jakiejkolwiek innej sztuce.
Dla mnie jest za wcześnie na takie odrzucenie. Wciąż szukam odpowiedzi, wiesz…
mar 30, 2009
Reply
Guerilla – niestety nie masz racji, w mojej opinii. Zdjęcie nie jest i nigdy nie będzie obiektywne, bo robi je subiektywny fotograf :)
Przykład Rudolfa świetnie to obrazuje…
Nawet nagrodzona praca Kacpra paralotniarza z plaży jest przykładem subiektywności fotografii…
mar 31, 2009
Reply
oj bo ja mówię o czymś innym – ja rozumiem zdjęcie jako pewien przedmiot posiadający swoje cechy, jego obiektywność odnosi się do tego co samo sobą przedstawia, niczego więcej. Fotograf jest zupełnie nie ważny w tym kontekście.
Tak rozumiana fotografia jest zawsze i będzie obiektywna – w stosunku do tego co przedstawia, rozumiesz co mam na myśli?
@Rudolf – czysta semantyka ? czysta to może być kokaina, nie semantyka :))
Zresztą to już antropologia się zaczyna, a zupełnie nie o to wam chodzi, za to tylko i wyłącznie chodzi mi, więc już nie ma po co pisać więcej :)
mar 31, 2009
Reply
(Chciałem zacytować, ale nie wiem jak : czy muszę się zalogować na stronie? Sorry, ale zaglądam od niedawna i nie znam tych technicznych niuansów )
Tryptyk zdjęciowy ( skądinnąd bardzo dobry ) wskazany przez Rudolfa demaskuje nie tyle „subiektywizm” co naiwną wiarę w prawdę obrazu. W takim zestawieniu nie opowiada o żołnierzach, ale budzi refleksję nad możliwościami świadomej manipulacji. On mówi nam: nie ufajcie obrazom, mozna nimi manipulować tak samo jak słowem. I w tym przekazie jest zdaje się dowodzić tylko, ze geurilla wcale nie myli się tak bardzo. Przedstawia „obiektywnie” jak diabli potencjał manipulacyjny. Bo dlaczego jest tak sugestywny ten przykład? Dlaczego od razu wiemy, ze autor ma rację? Tzn że przekaz obrazowy jest bardzo podatny na manipulację? Właśnie dlatego, ze korzysta z naoczności fotografii. Z tego, ze wiemy, ze zdjęcie pokazuje coś, co było faktycznie. Kwestia szczegółowej interpretacji to już osobna sprawa, bo ona zalezna jest od kontekstu zawsze. Samo zdjęcie faktycznie „nie mówi” żadnej prawdy a tylko przedstawia pewną sytuację. Wystarczy wyobrazić sobie, ze żołnierze na zdjęciu wcale nie są żołnierzami a jedynie aktorami na planie filmowym i powstają dalsze problemy.
mar 31, 2009
Reply
natomiast wracając do samego artykułu to jestem przekonany, ze „dialog” jest mozliwy i to nie taki jak na galeriach internetowych, gdzie przypomina skakanie dzikich wokół ogniska. Jest możliwy, ale dlaczego niby „słowa pisane.. bardziej ograniczone”? Słowa ograniczone? Zdjęcia sa tyle warte, co słowa , które można pod nimi napisać.
kwi 1, 2009
Reply
TP> Zdjęcia są tyle warte, co słowa , które można pod nimi napisać.
Nie zgodzę się z takim postawieniem sprawy. O ile dobrze pamiętam Barthes przekonuje – a ja, w tym akurat, go popieram – że zdjęcie wykonane przez osobę niezwiązaną z odbiorcą może odnieść się do emocji/wspomnień/doświadczeń odbiorcy i wywołać – niczym proustowska magdalenka – emocje obiektywnie niezwiązane z tym kawałkiem papieru i przedstawionym na nim obrazkiem. Zatem niczym klucz do magicznej bramy jedno zdjęcie może otworzyć całe światy zagrzebane w naszej pamięci i nieistniejące nigdzie indziej. W podobny sposób miewam czasem tak, że oglądając czyjeś zdjęcia jeden szczegół [albo układ szczegółów] sięga do mojej podświadomości i wyciąga z niej garść [czasem abstrakcyjnych] skojarzeń, które prowadzą do zainicjowania procesu twórczego, w żaden oczywisty/bezpośredni sposób nie związanego ani z treścią [tematem], ani z elementami [motywami] fotografii.
Z drugiej strony mam taką znajomą, która budowała swoje fotografie wokół właśnie jakby klucza [to zresztą jej określenie] tak, że miały sens tylko dla osób ten klucz posiadających/znających. Od razu zaznaczę tu, że nie chodzi o jakiś symbol kulturowy czy jakkolwiek pojęty cytat, a jakieś osobiste wspomnienie związane z autorką i czasem grupą innych ludzi. Takie podejście dla mnie jest zaprzeczeniem dialogu, i przemienia fotografię z poezji w notatkę mentalną, cenną dla autora, nieużyteczną dla reszty świata. Analogicznie zatem, taka fotografia jest warta mniej niż słowa, które można o niej powiedzieć/napisać.
kwi 1, 2009
Reply
Rosomak – postaram się przeskoczyć Barthesa, ale dzięki za tę „proustowską magdalenką” , wezmę ją i wrócę z nią do punktu wyjścia czyli do pytania stawianego przez autora artykułu :) może uda mi się coś z niej wydusić.
A pytanie – jesli dobrze zrozumiałem intencje – było : dialog czy monolog? Czy możliwy jest dialog? Otóż sposób odbioru/korzystania z fotografii opisany przez ciebie ( nazwijmy go „magdalenką” ) to rodzaj monologu: zdjęcie w tym rozumieniu to tylko hasło potrzebne do zalogowania się w świecie przeżyć wewnętrznych i rozmowy z samym sobą. Po części tak jest, a nawet musi być, ale co z dialogiem? O dialogu była mowa w kontekście internetowej działalności „wystawienniczej” , w 90 % sprowadzającej się faktycznie do syndromu: jeden rzuca zdjecie, drugi klaszcze albo pałką w łeb i przedstawia swoje i wtedy trzeci i tak w kółko i na okrągło. ( Niestety, ta gra w wojnę wcale nie jest zabawą tylko i wyłącznie ignorantów )
Dlatego bardziej mnie interesuje taka magdalenka (może magdalena? ), która odsyła nie tylko do świata przeżyć wewnętrznych ale także do świata myśli dających się werbalizować – tez na zasadzie klucza do bramy, za którą jest świat skojarzeń ale niekoniecznie siedzących w mojej głowie. Taka magdalena to by było coś.
kwi 1, 2009
Reply
TP> jasne, to już monolog po dialogu z autorem [choć raczej widzę tu odbiór przekazu zakodowanego przez autora, bo informacja zwrotna to już taka grzeczność raczej, nie wpływająca na sam obraz przecież]. Nawiązałem jedynie do zacytowanych na początku mojego posta Twoich słów rzeczywiście nie odnosząc się do meritum artykułu Rudolfa, co słusznie wypunktowałeś.
Na takie magdalenki, ale nie tylko te proustowskie, ale też te eksplodujące ponad-doświadczeniowo sięgając do nieuświadomionych baz danych, wzniecając iskry inspiracji trafiam ostatnio dość często. Może to kwestia otwartości na takie mechanizmy myślowe, albo wytrenowania.. nie wiem. i powoli tracę wątek ;) sorry za pokręcone zdania, ciężki dzień za mną ;)
kwi 1, 2009
Reply
nieuświadomione bazy danych, powiadasz:)
kwi 1, 2009
Reply
Kto by nie chciał do takich docierać ( nieuświadomianych baz danych ), ale dzięki zdjęciom? Hm… dla mnie ścieżką dostępu do tych NBD są np. niezwykłe obrazy René Magritte’a. Czy fotografia może być? ( czy przeszkoda nie jest tu ta wspomniana wcześniej przez guerille „obiektywnosć” i skok w realizm?) Chyba kwestia indywidualna w takim razie.