piątek
Marudzenie, Postprocessing, Zdjęcia koloroweFotografia mody umarła

Wszyscy wiemy, że zdjęcia się poprawia – i poprawiało się zawsze. Czy to w ciemni, czy w fotoszopie – nie ważne. Zawsze fotografia, jeśli była robiona świadomie, była subiektywnym zapisem rzeczywistości.
Ale w fotografii mody, w pewnym momencie nastąpił zwrot, który ją zabił.
Fotografia mody umarła.
Doskonałym przykładem i symbolem tej śmierci jest praca człowieka, o nazwisku Pascal Dangin. Niewątpliwie uprawia on wielką sztukę; za co zresztą bierze odpowiednie wynagrodzenie. Niestety, jako artysta jest (wciąż) dość słabo rozpoznawalny.
Dangin to człowiek, który naprawdę przyłożył się do tego, co robi – do pracy z modelkami (czy modelami) poznał anatomię człowieka i potrafi działać niczym mix najlepszych speców od wizerunku oraz najwyższej klasy chirurgów plastycznych.
„Patrzę na kogoś i myślę sobie – moglibyśmy zmienić policzek, jakoś podkreślić owal twarzy, by nadać jej charakteru” — mówi jeden ze współpracujących z Pascalem.
„Nie, nie, to nie policzek – tu trzeba popracować nad szyją!” — odpowiada ten błyskawicznie, i rzeczywiście – to delikatna zmiana „rysunku” szyi poprawia całą wymowę fotografii.
„Ludzie naprawdę powinni poznać budowę ciała – szkieletu i mięśni” — mówi. „Nie ma nic gorszego w retuszu, niż patrzenie na nienaturalne łydki czy kostki. (…)Oglądasz w tych magazynach piękne dziewczyny, którym po prostu brakuje piszczeli, czy ud… i to jest naprawdę dziwne!”
Widać, że wie, co robi. Oczywiście nie tylko delikatnie zmienia rysy, ale wydłuża nogi, poprawia kontrasty, kolory – po prostu tworzy swoje obrazy! Jednak mimo wszystko – we wszystkich magazynach, na billboardach, czy plakatach – to fotograf jest wymieniany jako twórca obrazu. Nikt nie zamieszcza informacji o retuszerze.
Dlaczego?
Ludzie mówiąc o nim, używają słów: tłumacz, interpretator, dyrygent; tak naprawdę jednak, czy te obrazy, które przecież różnią się od efektu pracy fotografa z modelką – czy one nie są w rzeczywistości dziełami Pascala? Przecież często bierze on kilka różnych zdjęć po to właśnie, by z nich wszystkich stworzyć finalną „fotografię”, czerpiącą z jednego źródła tło, z drugiego teksturę trawy, z trzeciego budynek…
Pytanie zasadnicze zaczyna brzmieć tak: „Gdzie tam jest miejsce na fotografa?”
Tylko w naciśnięciu spustu, i zagospodarowaniu kadru? Taką rolę ma mieć fotograf w świecie mody? Czy może nawet jeszcze mniej – tylko jako inspiracja dla Pascala i jemu podobnych? Dangin często jeździ na miejsca sesji zdjęciowych, by kierować fotografem.
Ktoś ma jeszcze złudzenia? Fotografia w świecie mody jest martwym truchłem. Nie żyje, ale nikt o tym głośno nie mówi. Bo i po co?
Wiecie, to nie jest kwestia tego, czy fotografie są manipulowane; naprawdę, wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że manipulacja jest wpisana w definicję tworzenia zdjęć.
To jednak jest kwestia już tego, że fotograf niekoniecznie odpowiada za efekt końcowy! Jeśli więc jest tylko dostawcą materiału źródłowego, to czym zastąpić termin „fotografia mody”?

Oczywiście, w pewnym momencie Dove wyskoczyło ze słynną kampanią promującą naturalne piękno. Panie i Panowie – cała „ściema” Dove była dziełem Dangina!
„Wiesz ile tam było pracy? Ale to było wyzwanie – sprawić, by było widać zmarszczki, a jednocześnie uwypuklić wewnętrzne piękno” — mówi Pascal z dumą.
Wiecie kogo mi tak naprawdę żal?
Nie, nie modelek, które wyglądają w rzeczywistości zupełnie inaczej niż na okładkach.
Nie żal mi też tych, którzy biorą na poważnie to, co widzą na billboardach.
Żal mi fotografów. Zostają coraz wyraźniej odsuwani na boczny tor – jako wykonawcy, jako dostawcy materiału źródłowego, jako ci, którzy – mimo, że wciąż są ukazywania jako autorzy – nie potrafią powiedzieć, że efekt na rozkładówce jest wynikiem tylko ich pracy i że potrafią samodzielnie to powtórzyć.
Post Tags: fashion, Kate Winslet, manipulacja, moda, Pascal Dangin, photoshop, śmierć
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (104)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co zrobić? (85)
- O tym, jak fotografia analogowa przyniosła mi ulgę (83)

mar 27, 2009
Reply
Wiesz… zauważyłeś, że chleb taki jakiś też inny teraz?Czy tam jest mąka?Kłóciłbym się z tą tezą..Ja tam widzę olbrzymie miejsce dla fotografa.Dzieła (bo nie jest to już tylko fotografia) Gaetano Caputo czy Eguenio Recuenco są po prostu przemyślaną fabułą wpisaną w potrzebę mody.Jest tam tytaniczna wprost, jak dla mnie praca fotografa. To już prawie kreator …Czym innym jest fotografia billboardowa, a czym innym kampanie najwiekszych domów mody…To dwa inne światy.Nie wrzucałbym tego do jednego wora.A poza tym… czy jak idziesz do teatru to się spodziewasz zobaczc aktorke, taka jaką jest?Moda to teatr.Cały ten świat to teatr – czego się spodziewac po aktorach?Gry!
mar 27, 2009
Reply
Jeśli chodzi o Dove to akurat chyba jednak się mylisz: http://beauty.feedfury.com/content/15931946-dove_s_statement_on_retouched_real_beauty_photos.html Cytując oficjalny komentarz:“The recent article published by The New Yorker incorrectly implies that I retouched the images in connection with the Dove “real women” ad. I only worked on the Dove ProAge campaign taken by Annie Leibovitz and was directed only to remove dust and do color correction – both the integrity of the photographs and the women’s natural beauty were maintained.”
mar 28, 2009
Reply
Czym innym jest fotografia billboardowa, a czym innym kampanie najwiekszych domów mody
@Paweł: szczerze mówiąc te „sprostowania” Dove są opisane zbyt okrągłymi słowami – np. „nigdy nie był zatrudniony”, albo „I (…) was directed only to remove dust and do color correction”…
Moje drugie ja (to bardziej podejrzliwe) sądzi, że Pascal w pewnym momencie chlapnął słowo za dużo i potem, gdy zrobiła się afera – musiał to odszczekiwać w porozumieniu z zatrudniającym go koncernem.
Ale oczywiście – możemy umówić się, że wierzymy w słowa Dove…
Co nic nie zmienia – i tak świat pędzi w kierunku, który opisałem.
@Iczek: „chleb taki jakiś też inny teraz?”
A owszem, inny. I też mi tego szkoda. Tylko o chlebie otwarcie się mówi, a o fotografii modowej (jako „oszustwie”) to tak półgębkiem (do niedawna).
Poza tym – co masz na myśli mówiąc „Czym innym jest fotografia billboardowa, a czym innym kampanie najwiekszych domów mody”?
mar 28, 2009
Reply
Marcinie, jak najbardziej możemy się tak umówić, chociaż równie dobrze w wywiadzie z NYorkerem mogła go ponieść fantazja/megalomania. Nie widziałem zresztą tego sprostowania dolinkowanego we wspomnianym artykule, więc pewnie masz rację. Nie spieram się o kierunek (pointę posta), bo nie ma o co :).
wrz 15, 2009
Reply
a ja sie proponuje zastanowic dlaczego w slowie fotografia zawsze bylo ‘grafia’ :D