Zawsze Kwadrat

Sign In

RSS


1120
uzaleznionych
od ZawszeKwadratu

mar 08
niedziela
Marudzenie, Warsztat fotograficzny
Fotograficzny Biznes

„Jak zarobić na fotografii??” Albo: „Ile wziąć za sesję?”

Tego typu pytania bardzo często można zobaczyć na forach, no i ogólnie – w całym internecie. Internet jest studnią pytań.


Gdy ktoś pasję chce zmieniać w pieniądze, zaczyna robić się gorąco. Rzućcie pytanie o stawki czy sposób zarobku na grupie bądź forum, a sami się przekonacie. Tylko w takim razie jaki jest najlepszy sposób na to, żeby zarobić porządne pieniądze na czymś, co naprawdę kochamy? I czy warto to robić?

Wiem, że w wielu środowiskach tajniki fachu są skrywane wyjątkowo głęboko – mam nadzieję jednak, że fotografowie podchodzą do tych rzeczy bardziej na luzie. Jako i ja podchodzę ;)

Za co można brać pieniądze, gdy się kocha robić zdjęcia?

  • Za sesje modowe – urządzam studio, kupuję lampy i… jedziem! Oczywiście trzeba trochę popracować z modelkami, czasem półnagimi, więc biznes nie jest zalecany bardzo nieśmiałym bądź głębokim introwertykom.
  • Za śluby, pogrzeby i komunie – w szczególności te pierwsze to podobno obiecujący rynek. Rozmawiałem niedawno z właścicielem firmy świadczącej takie usługi, i jestem zaskoczony jak w tak trudnych czasach można dynamicznie się rozwijać w tym obszarze.
  • Pracując dla gazety, czy biorąc tego typu zlecenia – i chyba tu najszybciej można sobie wyrobić dobre, fotograficzne nazwisko. Ale trzeba nosić drogą cyfrówkę ;)
  • Dla tych, którzy nie chcą otwierać studia czy użerać się z klientami, jest jeszcze jeden sposób. Fotografia stockowa. Polega to na sprzedawaniu zdjęć agencji, od której na różnych licencjach firmy kupują obrazki do reklam, broszur, czy innych, tylko im znanych diabelskich celów.

wygląd serwisu istockphoto.com
wygląd serwisu istockphoto.com

No dobrze. Ale tak robią wszyscy. Owszem, da się na tym zarobić, ale popatrzcie, że lepiej lub gorzej, ale praktycznie każdy fotograf może czerpać zyski z powyższych pomysłów. Nie musi być super dobry.

Wiem jednak, że naprawdę spora część z Was potrafi robić ponadprzeciętne zdjęcia. Wkładacie całą duszę, i często-gęsto wychodzą naprawdę „dzieła sztuki”.

Wiem też, że wielu fotografów zgubiło radość z robienia zdjęć dlatego, że zaczęli „trzepać” śluby, robić zlecenia i po prostu im się tak to przejadło, że zaczęli zamiast patrzeć przez wizjer… oglądać telewizję.

Pomyślałem więc – inspirowany również pomysłami naszych kolegów w innych częściach świata: dlaczego by nie zacząć oferować fotografii jako dobra luksusowego?

Ogólnie zdjęć w internecie jest od cholery – więc może by – trochę idąc pod prąd – sprzedawać fotografie wysokiej jakości, robione z odpowiednią atencją, prezentowane na najwyższej jakości papierach… wiecie, po prostu coś, czego nie wypluje drukarka w ilości 100 sztuk na raz. Rękodzieła.

Jednocześnie – trafiać w potrzeby klientów – czyli robić to, co chcą, ale robić to w sposób niezwykły.

Słuchałem już ludzi, którzy szukali fotografa potrafiącego zrobić im piękny, czarno-biały portret. Oczywiście w punktach foto powiedzą „nie ma sprawy”, po czym strzelą fotę cyfrówką i zrobią Desaturate w Photoshopie. Naprawdę, czułem niesmak i widziałem w oczach opowiadających tęsknotę za czymś, co by sprostało ich wymaganiom.

Fotografia robi się modna – w Przekroju jest specjalne na nią miejsce, Zwierciadło uruchomiło serię „Mistrzowie fotografii” – po prostu widać, że coś się rusza – tysiące ludzi uzbrojonych w tanie cyfrówki mimo wszystko zaczyna dostrzegać, że zrobić dobre zdjęcie, to nie takie proste!

Co myślicie?

Czy jest wśród Was ktoś, kto coś takiego robi? Może znacie tego typu przedsięwzięcia?

Może planujecie? Czy zarabianie w ten sposób ma w ogóle sens?

Ci, którzy to robią po drugiej stronie globu twierdzą, że high-endowa fotografia potrzebuje bardzo licznej grupy potencjalnych odbiorców – więc pewnie część sprzedaży/promocji musiałaby polegać na kanale internetowym – czy to znaczy, że można tego typu biznes uruchomić już wszędzie? Nawet w Pcimiu Dolnym?

Sam nie bardzo mam ochotę zamieniać pasję na zawód, ale może poruszenie tego tematu otworzy mi oczy na odbiór fotografii wśród Polaków – a może komuś pomoże?


Post Tags: , , , , , , ,

13 Responses to “ Fotograficzny Biznes ”
  1. No i w końcu ktoś postanowił ruszyć taki temat. Czymś strasznym jest przeglądając fora fotograficzne, otwieramy link jednego z userów, tam na maxa syf, a obok zakładka cennik. Ludzie czasami nie wiedzą po co ten aparat w ogóle kupili…

    Kolejna sprawa. Pasja/zawód. Wydaje mi się że nie jest to nic złego o ile nikt nie zaczynie tego „wizjera traktować jak telewizor”. Można było by to określić mocniejszymi słowami, ale każdy wie o co chodzi. Martwi mnie to jak ludzie zamiast o jakoś swoich zdjęć, wciąż dążąc do polepszenia warsztatu, martwią się bardziej o ilość podpisanych umów czy zleceń w kalendarzu :/

    Ja tam robie zdjęcia z pasji i ddla własnej uciechy. Przyjmę zlecenie chetnie, ale dopiero wtedy jak odbiorca zacznie pasjonować się tak samo moja fotografią jak ja sam :)

    Pozdrawiam Rudolf !

  2. Stocki rządzą – polecam :-)
    Pomysł dobra luksuowego – w obecnych czasach tego nie widzę.
    pozdrawiam!

  3. Fajnie, ze to poruszyles. Sam mam zamiar troche slubow „pofocic” w sumie glownie chodzi mi o doswiadczenie i tez o dorobienie sobie troche na studia. I powiem Ci, ze z tego co zauwazylem u wielu osob to czesto wlasnie sprzedaje sie, ze tak to nazwe – dziadostwo. Wszedzie same cyfrowe zdjecia robione z dwiema lampami w studiu. Co mnie osobiscie ostatnio bardzo drazni. Dam nawet przyklad z zycia. W moim miescie powstalo takie studio fotograficzne. Ludzie ktorzy tam sie oferuja to osoby, ktore fotografuja 1.5 roku… i jak patrze na poziom tych zdjec to poprostu az mi sie cos dzieje. Rozumiem, ze chca zarobi, ale kurcze wydaje mi sie, ze jak czlowiek nie ma duzego doswiadczenia i w sumie dopiero zaczyna z fotografia (bo co to jest 1.5 roku !) nie powinien sie brac za cos takiego. A opinie o swoich pracach wyciaga od osob, na portalach takich jak digart etc. Ja sam narazie mam zamiar byc dopiero asystentem lub drugim fotografem, fotografa slubnego. Problem w tym, ze u nas w kraju ludzie jeszcze postrzegaja zdjecia i fotografie stereotypowo i jest to wiekszsosc jak narazie…. (mam nadzieje ze sie myle w tym co mowie :P) I dla tych osob wystarczy, ze mialy robione zdjecia w „pro” studio, albo fajnym duzym aparatem cyfrowym z dlugasnym obiektywem… W kazdym razie rowniez sie ciesze, ze fotografia w Polsce zaczyna isc do przodu i ukazuje sie w popularnych czasopismach :) A co do robienia „luksusowej” fotografii to mnie sie ciagle marzy by miec wlasne studio z dobrym oswietleniem, hasselbladem, lub jakims wielkoformatowym sprzetem na statywie i robic portrety w stylu Avedona (a nawet lepsze)… oj marzy mi sie marzy :)

  4. Zastanawiam sie od jakiegos czasu nad wystawieniem paru zdjec w stock’owym serwisie. Z drugiej strony zdarzylo mi sie w takowym kupowac zdjecia dla firmy i gnebi mnie, ze mala jest szansa przebicia sie ze swoimi paroma (kilkudziesiecioma) zdjeciami wsrod milionow, naprawde niezlych zdjec, oferowanych w takim serwisie… Podejrzewam, ze tak mozna zarobic na waciki… na filtr do aparatu…

    Co do fotografii „luksusowej” to mam wrazenie, ze rynek na takie dobra w Polsce powstaje. I bedzie sie mial tym lepiej im ciezsze mamy czasy. Tak samo jak z obrazami…

  5. Towar luxusowy?  jak najbardziej tak, sprzedałem już kilka portretow stykowych i z pewnością można je zaliczyć do towaru luxusowego. Każdy choć raz robił w życiu stykówki czy z małego obrazka czy ze średniego i pewnie pamiętacie ten ledwie zauważalny błysk który pojawiał się w myśli, ależ ten obraz jest niezwykle nasycony!!! Klarowny i te oczy błyszczące… choć dla kobiet w drugiej młodości porażający, coż, ale te lubię najbardziej fotografować.  Zauważyłem że w średnim formacie i małym tyko szkła zeissa  i negatywy powiększone do rozsądnych krotności dają ten efekt błysku oka. Robię styki wielkości 24×30 cm i ten format zaczyna mi się w oczach zmniejszać, wcześniej odbijałem klisze 8×10 ale to jest zdecydowanie za mało dla mnie i dlatego kupiłem powiekszlnik do 10×10 cala. Omfman z Chełma przygotowuje mi tył 11×14 cala a w przyszłości(mam nadzieję że w tym roku się wyrobię) największy dostępny format 50×60 cm. Nigdy niewidziałem takiego styku. Obym przeżył spotkanie z nim.
                Dziś zacząłem myśleć o Imagonie rodenstocka, by ten obraz nie był tak bezlitosny i bardziej znośny dla tych z pięknymi zmarszczkami…
            A to wszysko po to by zaspokoić moje mażenia o obrazie doskonałym (można czytać = luxsusowym)
      
        

  6. @grzybecki: „Przyjmę zlecenie chetnie, ale dopiero wtedy jak odbiorca zacznie pasjonować się tak samo moja fotografią jak ja sam”
    Czy to nie ogranicza Ci za bardzo kręgu odbiorców/klientów? I ilu ich w takim razie pozostaje po takim odsiewie?

    @rachwal: Co masz na myśli mówiąc „obecne czasy”? Czy trudną sytuację gospodarczą? Jeśli tak, to wg mnie właśnie teraz jest odpowiedni czas, by porozmawiać o tym, co będzie można zrobić jak świat zacznie „odżywać”!

    @Rafa: fajnie, że się odezwałeś – ciekaw jestem szczególnie w takim przypadku jak Twój – czy można na samych „towarach luksusowych” zbudować stały przypływ gotówki? Czy klienci są na to gotowi? Czy może nie warto się ograniczać do Polaków?

  7. Przemek Kończak

    mar 9, 2009
    Reply

    hej,
    na wszystko znajdą się klienci i każdy sposób jest dobry. Nie ma co się denerwować, że ktoś z 1,5 doświadczeniem otwiera studio. Jeśli ma klientów, spoko. Nie widzę problemu. Jeśli jakość im odpowiada.
    Trzeba swojego klienta poszukać i tam uderzać.
    Mam kolegę, który ma taki pomysł, żeby zrobić sobie z przyjaciółmi sesję foto. Taką inscenizowaną, całkowicie zaaranżowaną. I na pewno za dobrą robotę zapłaci, bo go na to stać i potrafi docenić pracę. Więc rynek na pewno jest.

  8. O stały przypływ raczej trudno, moze gdyby miał stronę było by lepiej ale cieżko mi się pogodzić z tym że na papierze zdjęcia SĄ, a na monitorze przestają być. Jednak co jakiś czas regularnie sprzedaję portrety odbite na barycie z gwarancją wieczystą,  Osoby do portretowania zwykle wybieram sam, to postacie które mnie interesują i które chcę zapamiętać, mogą kupić portret ale nie muszą. 

    Potrzebna jest edukacja w temacie luxusu w fotografii, ludziom trzeba to wyjaśniać dlaczego właśnie tak i dlaczego aż tyle to kosztuje, inteligentni to dobrze rozumieją, a ci pozostali po prostu nie mają takich potrzeb. Takiej fotografii w mojej najbliźszej okolicy nigdy nie było (a może ja nie słyszałem) mam na myśli powiększenia z neg. 13×18 i 8×10 i styki, stąd brak wiedzy na ten temat (W środę będę pokazywał dzieciakom w przedszkolu moje drewniaki) 

    Nie oparłem się pokusie, kupiłem wczoraj imagona 3oomm.

       

  9. Co prawda nie sprzedajemy odbitek stykowych jak Rafa, ale z całą pewnością sprzedajemy towar luksusowy. Przepraszam – „trzepiemy śluby”. Idąc pod prąd wszechobecnemu zadęciu nie produkujemy fotografii zrozumiałej wyłącznie dla wąskiej grupy odbiorców. Czy fotografia użytkowa może być dobrem luksusowym? Czy klasyfikujemy pod tym pojęciem wyłącznie stykowe odbitki z LF zrobione na Orienal Seagull?
    Z innej strony – czy ktoś z Was zastanawiał się jak utrzymać wysoki poziom zdjęć i cały czas się rozwijać utrzymując się z fotografii? Co jakiś czas na blogach można poczytać „dopadł mnie kryzys, nic nie widzę”. Utrzymując się wyłącznie ze zdjęć nie można sobie na to pozwolić. To tak na marginesie..

  10. rynek na takie dobra w Polsce powstaje. I bedzie sie mial tym lepiej im ciezsze mamy czasy. Tak samo jak z obrazami…

    Najmocniej przepraszam, lecz rynek dzieł sztuki tzw. bieżącej właśnie upadł.Wielkie nazwiska oczywiście sprzedają się po cenach nie mniejszych niż wcześniej i to nie zmieni się, lecz nie o tym segmencie dyskutujemy.W Polsce nie ma recesji na tym polu, gdyż rynek sztuki współczesnej dopiero rodzi się, nie mamy z czego spaść, dużego spowolnienia jednak możemy być pewni.

  11. Jeśli można, chciałbym spytać, jaka byłaby sensowna dla fotografa cena za wykonanie sesji portretowej, powiedzmy z efektem w postaci płytki ze zdjęciami oraz 1 – 2 – 5 (?) naprawdę udanych odbitek na papierze dajmy na to 24×30 cm do ręki dla klienta?

    Zakładamy:
    - termin zwykły (nie ekspresowy), umówienie na dobry moment, spokojnie.
    - że fotograf nie jest znanym nazwiskiem (gazety, galerie)

  12. @Pioter: 3-5k EUR. :D

  13. ;-) uuu .. no ale jak tak..?
    Takie sumy… no przecież kto (ilu) zapłaci 15 tysięcy złociszy za jeden swój portret fotograficzny…
    Poproszę realne propozycje :-)

    Do czego by można odnieść właściwą cenę? Do cennika Witkacego sprzed wojny (ale to malowane), z odpowiednim przelicznikiem?

    CENNIK:
    Typ A – 350 zł
    Typ B – 250 zł
    Typ B + d – 150 zł
    Typ E – 150-200 zł
    Typ C – bez ceny
    Typ D – 100 zł
    Typ dziecinny – 150-200 zł

    Klucz:
    1. Typ A – rodzaj stosunkowo najbardziej tzw. „wylizany”. Odpowiedni raczej dla twarzy kobiecych, niż męskich. Wykonanie „gładkie”, z pewnym zatraceniem charakteru na korzyść upiększenia, względnie zaakceptowania „ładności”.

    2. Typ B – rodzaj bardziej charakterystyczny, jednak bez cienia karykatury. Robota bardziej kreskowa niż typu A, z pewnym podcięciem cech charakterystycznych, co nie wyklucza „ładności” w portretach kobiecych. Stosunek do modela obiektywny.

    3. Typ B + d – spotęgowanie charakteru, graniczące z pewną karykaturalnością. Głowa większa niż, naturalnej wielkości. Możliwość zachowania w portretach kobiecych „ładności”, a nawet jej spotęgowania w kierunku pewnego tzw. „demonizmu”.

    4. Typ C, C + Co, Et, C + Co + Et, itp. – Typy te wykonywane przy pomocy C2H5OH, i narkotyków wyższego rzędu – obecnie wykluczone. Charakterystyka modela subiektywna – spotęgowania karykaturalne tak formalne jak i psychologiczne nie wykluczone. W granicy kompozycja abstrakcyjna, czyli tzw. „Czysta Forma”.

    5. To samo osiągnięte bez żadnych sztucznych środków.

    6. Typ E i jego kombinacje z poprzednimi rodzajami. Dowolna interpretacja psychologiczna, według intuicji firmy. Efekt osiągnięty może być zupełnie równy wynikowi typów A i B – droga, którą się do niego dochodzi jest inna, jako też sam sposób wykonania, który może być rozmaity, ale nie przekracza granicy (d). Może być również kombinacja E + d na żądanie.
    Typ E nie zawsze możliwy do wykonania.

    7. Typ dziecinny (B + E). Z powodu ruchliwości dzieci czysty typ B jest przeważnie niemożliwy – wykonanie więcej szkicowe.

    W ogóle firma nie zwraca wielkiej uwagi na wykonanie ubrania i akcesoriów. Kwestia tła zależy tylko od firmy – żądania w tym względzie nie są uwzględniane. Zależnie od stanu firmy i trudności danej twarzy, portret może być wykonany w jedno-dwa, trzy do pięciu posiedzeń. Przy dużych portretach z rękami lub w całej figurze, liczba posiedzeń może dojść i do dwudziestu. Ilość posiedzeń nie przesądza o dobrości wytworu.

    (wyciąg z regulaminu wzięty stąd: http://www.witkacy.zakopane.pl/witkacy_firma.php


Post a Comment



Utwory autora tej strony sa dostępne na licencji Creative Commons. | Logo design by Michał Apanowicz | News Plus wordpress theme brought to you by Zidalgo.