piątek
MarudzenieJak obrazić fotografa?

Jednak mam wrażenie, że większość fotografujących zaczyna absolutnie nieświadomie: najpierw jest aparat i pstrykanie, które służy albo zabawie albo po prostu uwiecznianiu rodzinnych chwil. Potem zaczynamy myśleć po co nam ten kawałek obiektywu i dlaczego robimy to, co robimy – i zadając kolejne pytania dojrzewamy.
No więc na początku często istnieje taki moment, gdy nasze zdjęcia muszą być „wspaniałe” pod względem technicznym: ostrość, kolory, i tak dalej. Czym wyraźniejsze, tym lepsze. Odbiór tych prac jest oczywiście zwykle ściśle połączony z naszymi najbliższymi, którzy nie szczędząc pochwał lubią rzucić na przykład: „piękne, zupełnie jak pocztówka!”.
O ile na początku ten rodzaj komentarza cieszy, po pewnym czasie zaczynamy sobie zdawać sprawę, że nasza fotografia, do cholery, jest przecież o niebo lepsza niż jakaś kiczowata pocztówka!!!
I zaczynamy ten etap, gdzie tego rodzaju komentarz zwyczajnie nas obraża. Czytałem nawet swego czasu w jakiejś książce, że jest to jedna z popularniejszych zniewag wobec fotografa. Pewnie też tak mieliście, co?
Ostatnio usłyszałem taką pochwałę z ust kogoś mi dosyć bliskiego, i… się nie obraziłem. ;)
Pomyślałem, że głupio byłoby odbierać coś, czym człowiek po swojemu i w szczery sposób próbuje wyrazić zachwyt, w sposób negatywny.
No ale z drugiej strony, zacząłem się zastanawiać – co by mnie obraziło, jako fotografa?
I wciąż nie bardzo jestem w stanie wyobrazić sobie coś takiego… Dziwny jestem?
Post Tags: komplement, obrażanie, pocztówki, zniewaga
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (88)
- Co zrobić? (86)

maj 1, 2009
Reply
Co by Cię obraziło, jako fotografa?
A w jakim sensie Ty jesteś fotografem?
Że kupiłeś aparat i umiesz do niego włożyć film?
maj 1, 2009
Reply
@Życzliwy, do czego pijesz?
maj 1, 2009
Reply
Mnie nie tyle obraża, co drażni, traktowanie mnie jak google’a. Automatyczne założenie 90% osobników którzy mają ze mną kontakt:. Skoro mam aparat w rękach i robię zdjęcia to znaczy że się znam na aparatach (w sensie: wiem wszystko o wszystkim) i czytam w myślach. W związku z tym mogę oczywiście udzielić wykładu na temat „jaki aparat kupić do wszystkiego, żeby był fajny, lekki, najlepszy, że by można go było rozbudowywać ale żeby nie był za ciężki i za skomplikowany i czemu tak drogo?”. Brrrr… Czuję się jak lekarz którego zamęczają na imprezach opowieściami o swych rozlicznych chorobach bo myślą, że sprawią mu tym przyjemność, że poczuje się potrzebny społeczeństwu, wyrzutek jeden ;)
maj 1, 2009
Reply
Ponieważ dla mnie bycie człowiekiem, to bycie fotografem i na odwrót więc generalnie obraża mnie każdy przejaw chamstwa. Tak ogólnie. I głupoty.
A jeśli odnieść się konkretniej do aspektu fotograficznego to już kiedyś dokładnie opisałem:
http://iczek.blogspot.com/2009/03/biuro-godzina-1011.html
maj 1, 2009
Reply
Ja nie lubię gdy słyszę „a dlaczego te głowy takie poucinane”, w przypadku ciasnych kadrów…
maj 2, 2009
Reply
Dziś pytanie, dziś odpowiedź. Rudolfie, czy czujesz się choć trochę obrażony? Bo widzę że Życzliwy starał się jak mógł. :))
maj 2, 2009
Reply
Nie ma sensu się obrażać na komplement :)
maj 2, 2009
Reply
@iczek: Ale wiesz… tu jakby się obrażasz o pieniądze, a to nie wypada ;)
@zszafy: Ostatnio niestety również tu pojawia się pełno dziwnych ludzi. Cena sławy, jak sądzę ;)
Ale nawiązując do ostatniego posta Iczka, to właśnie jest super przykład: nie ma mnie na plfoto, więc nie jestem rozpoznawalny jako fotograf. Niezła paranoja. :)
maj 2, 2009
Reply
Dziwny czy nie, ale dał świetny przykład obrazy idealnej. Pocztówki to pikuś przy tym jak ktoś kwestionuje naszą „fotografowość”. ;D
maj 3, 2009
Reply
No ale może coś w słowach życzliwego jest. Spacerowałam dzisiaj Łazienkami i co druga, mijana osoba robiła zdjęcia. Czy posiadanie aparatu z człowieka fotografa? Czy gdyby Życzliwy nie był Życzliwym a np. Kerri to zastanowił byś się czy fakt posiadania dużego aparatu, robienia jednego zdjęcia w miesiącu (wiem, wiem – zapewne robisz więcej ale pokazujesz tylko wybranym a nie na plfoto), prowadzenia fotograficznego bloga… Co to znaczy, że jest się fotografem?
maj 3, 2009
Reply
Wracając do obrazy fotografa. Kupiłem sobie kiedyś 70-200 f2,8. Do tej pory znajomi mówią coś o moich kompleksach :-)
maj 4, 2009
Reply
Ja nie miałbym śmiałości nazwać się fotografem. To, że czasem robię jajecznicę, nie robi ze mnie jeszcze kucharza… Z dumą ogłaszam się fotoamatorem.
maj 4, 2009
Reply
Coz, w polskich realiach mysle ze obraza dla fotografa zajmujacego sie portretami byloby porownanie go do fotografa weselnego. Nie chcialbym tu jednak uogolniac, mowiac ze kazdy fotograf weselny jest kiepski. Bzdura, wielu z nich naprawde podziwiam. Nie da sie jednak ukryc typowego stereotypu polskiego fotografa weselnego, ktory swoj zawod traktuje nie jako sztuke lecz jedynie zrodlo przychodow. Ot takiego pana Henia prowadzacego zakladzik FotoHeniu. Oooo tak, gdybym potrafil robic dobre porterty, i ktos porownalby mnie do takiego…
maj 4, 2009
Reply
Hmm, największa obraza dla mnie? Właśnie sobie przypomniałem. Zanim poznałem moją dziewczynę pozowała jakiemuś kolesiowi kiedyś. Do dzisiaj ma te zdjęcia wstawione na gronie itd. I każdy się pyta „To Ty robiłeś jej te zdjęcia?”. Strasznie irytujące.
maj 4, 2009
Reply
@Rob: świetne :)
Co do kwestii bycia (lub nie) fotografem – w oddzielnym poście.
maj 5, 2009
Reply
Na mnie się mój znajomy obraził za dokładnie taką „pochwałę” zdjęcia z mojej strony. A mi chodziło ni mniej , nie więcej tylko o to, że „dzieło” to powinno być szeroko i daleko rozprowadzane, aby wielu mogło nim nacieszyć oczy:/
maj 6, 2009
Reply
jakieś pół roku temu byłem w Budapeszcie. na stoiskach z pocztówkami były takie za 70 forintów i takie za 210ft (może coś pomieszałem, ale chodzi o krotność ceny). te za 70ft wyglądały jakby je ktoś pyknął komórką i obrobił w paincie, te za 210 to już były eleganckie landszafty, skomponowane i obrobione tip-top. więc jeśli ktoś by moje mizerne landszafty porównał do pocztówek za 70ft, mógłbym się poczuć obrażony, jeśli do tych za 210ft, wówczas mógłbym się poczuć mile połechtany.
poza tym obrażanie to domena małych dziewczynek, a ja taką (w przeciwieństwie do p. Michała Kamińskiego) nie jestem, więc się nie obrażam.
Darz Bór!!!
maj 8, 2009
Reply
Rudolf – nie bardzo jest jasne, o czym piszesz w tej notce: czy obraźliwe jest to, że chwalą cię twoi bliscy? czy raczej obraża cię to, iż ktoś przyrównuje twoje zdjęcia do pocztówek? :)
To całkiem różne rzeczy.
maj 8, 2009
Reply
@ krzychu: proponuję Ci tak bardzo szczerze, przeczytać ten wpis raz jeszcze.
Bo to o czym pisze Rudolf, jest akurat bardzo jasne.
Miłej lektury!
maj 9, 2009
Reply
„Znakomite zdjęcie, musi mieć Pan dobry aparat” :D