wtorek
Artykuły, Czarno-białe, Felietony gościnne, Fotografie, Kadrowane w kwadrat, Pisane proząDuch
- Witam wszystkich serdecznie, dziś odbędzie się pierwsze spotkanie z cyklu naszych warsztatów fotograficznych. Będziemy spotykać się tutaj co tydzień, poznawać tajniki fotografii, dyskutować, realizować projekty fotograficzne i dzielić się zdobytymi doświadczeniami. Zanim przedstawię siebie i program tych warsztatów, chciałbym, skoro się nie znamy, abyście przedstawili się, powiedzieli parę słów o sobie, no i co was w fotografii interesuje… Kto pierwszy?
Prowadzący z uśmiechem przechodził spojrzeniem z twarzy na twarz. Nikt z siedzących przy długim stole amatorów fotografii nie kwapił się do zabrania głosu. Pochyliłem głowę, wbiłem spojrzenie w swoje dłonie i starałem się nie przyciągać uwagi.
- No to może po kolei, zaczniemy z tej strony, śmiało!
- Hmm, tak, cześć wszystkim, nazywam się Hubert, kupiłem ostatnio cyfrową lustrzankę, świetny sprzęt, lajfwju, filmy, i w ogóle… No i pomyślałem, że fajnie byłoby się nauczyć wykorzystywać możliwości tego cacka… Wpadło mi w oko ogłoszenie o warsztatach, niedrogo i akurat blisko domu… Zapisałem się.
- No i świetnie, że jesteś Hubert. To teraz proszę pana obok ciebie…
- Witam wszystkich, jestem Piotr. Jestem aktualnie bezrobotny i tak myślę, że fotografia może mi pomóc. Szwagier kręci wideo i mówił, że na ślubach można zarobić też jako fotograf, no to fajnie, pomyślałem i…
Znaczenie słyszanych słów wymykało mi się, straciłem zupełnie zainteresowanie. Pogoda za oknem była smętna, szara. Gruba warstwa chmur tłumiła światło, pozbawiała wszystkiego cieni. Trawa za oknem była mokra i intensywnie zielona. Wydeptana w skwerze ścieżka prowadziła do obskurnie poklejonej wiaty przystanku wbitego w wilgotny, szczerbaty chodnik. A może wsiąść do autobusu i pojechać na starówkę? Zanim dojadę, zapadnie zmrok… Poszukam świateł lamp odbitych w mokrym bruku. Tylko, że on… Znów będzie on. Po plecach przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Przypomniałem sobie, po co tu w ogóle przyszedłem.
- A więc? Słuchamy, śmiało!
Podniosłem wzrok i zobaczyłem wszystkie głowy wpatrzone we mnie. Przyszła moja kolej i wszyscy czekali aż coś powiem.
- Ekhm, tak. Pewnie to co powiem, może się wam wydać nieco dziwne, ale…
Nieco dziwne, dobre sobie… Wezmą mnie za kompletnego świra.
- Ależ nie krępuj się, skoro tu jesteś, to zapewne tak jak wszyscy tutaj, chcesz się dowiedzieć czegoś o fotografii… Czy tak?
Wziąłem głęboki oddech i powoli wypuściłem powietrze…
- Nie, raczej nie. W zasadzie to przyszedłem po pomoc. Tak sobie pomyślałem, że są tu ludzie, którzy dzielą podobne zainteresowania i są w stanie mi pomóc. Ostatnio dręczy mnie pewien… delikatny fotograficzny problem.
- O, to ciekawe! Jaki to problem dokładnie?
- Dokładnie, to dręczy mnie… duch Mistrza.
Świadomość, że coś jest nie tak, narastała powoli. Przychodziła z czasem, drobnymi kroczkami. Jestem z tych, którzy dobrą odpowiedź znajdują dopiero na schodach, wychodząc. Tak samo mam z pomysłami, myślami. Tworzą mi się gdzieś głęboko w podświadomości i zaskakują w nieoczekiwanych momentach. Okruchy informacji, gesty, spojrzenia, reakcje złożyły się w przeczucie. Przeczucie i dokładna introspekcja we wspomnienia z wspólnych plenerów przerodziły się w pewność. Pewność przerodziła się w strach. Mistrz był nierzeczywisty, dlaczego nie zauważyłem tego wcześniej?
W ich spojrzeniach widziałem zdumienie i szok. Prowadzący najwyraźniej nie wiedział co ma teraz robić.
- Dręczy cię duch Mistrza? Czy dobrze zrozumiałem?
- Tak.
- Eee… A kto to jest Mistrz?
- Mistrz, tak go nazwałem, bo wie o fotografii wszystko, a przynajmniej bardzo dużo.
- I jest duchem?
- Tak. Mistrz nie istnieje naprawdę.
- Kupiłeś już ten pistolet, Mistrzu? – spytałem ze śmiechem.
- Pistolet?
- No ten, którym miałeś się zastrzelić.
- A, o to ci chodzi…
- Tak, o ten twój pomysł na zdjęcie. Ty w pustym pokoju, przy stole założonym odbitkami z pistoletem przy głowie, boczne światło z okna…
Mistrz spojrzał dziwnie i milczał.
- Skąd wiesz, że Mistrz nie istnieje naprawdę?
- To trudno powiedzieć. Zdobyłem taką pewność, ale nie mam na to dowodów. Nikt przecież nie ma dowodów na istnienie duchów.
- A jak ten duch cię dręczy?
- Jest ze mną, gdy robię zdjęcia. To znaczy, jestem sam, ale czuję, że on jest obok. Odkąd zdałem sobie sprawę, kim naprawdę jest, to nie rozmawia już ze mną. To jest tym bardziej straszne. Nie mogę już zrobić normalnie kadru, trzęsą mi się ręce.
- A czego od nas oczekujesz?
Dobre pytanie… Spojrzałem za okno i… był tam! Stał na trawie koło przystanku i patrzył na mnie. Zadrżałem i zamknąłem oczy.
Zanim odejdę, chcę powiedzieć kilka słów. Istnieję pełniej dzięki tobie, dzięki twojej pasji. Emanujesz nią, przyciągasz nią mnie. Dzięki niej czuję, że żyję. Nie jest to życie szczęśliwe, nie spełniam się. Nie mam satysfakcji z moich zdjęć. Robię je rutynowo, machinalnie. Wszędzie byłem i wszystko wiem, ale nie mam nowych pomysłów. Każda fotografia, którą oglądam, jest nudna, widzę tylko zmarnowany potencjał. Krążę bez celu i bez końca. Zacząłem w pewnym pokoju przy stole z rozsypanymi odbitkami. Gdy próbuję wyjść, trafiam do innego pokoju. Ten inny pokój okazuje się jednak być taki sam. I tak wciąż chodzę, jak pewien klaun na okładce pewnej płyty…
Ofiaruję ci teraz spokój. Poszukam sobie kogoś innego. Są inni, choćby tu, na tych śmiesznych warsztatach. Nie bój się. Myśl o mnie jak o starej fotografii. Stare fotografie są duchami, widzisz na nich coś, kogoś, kogo naprawdę już nie ma… Może był. A może to tylko naprawdę jest złudzenie. Teatr światła i cieni. I nic więcej…
Post Tags: duch, Mistrz, o_mistrzu
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (87)
- Co zrobić? (85)


cze 23, 2009
Reply
Świetne!
Przyciąga i czyta się z przyjemnością.
Szczególnie podoba mi się ostatnia sentencja. Ciekawa myśl z tymi starymi zdjęciami.
cze 24, 2009
Reply
Dupa nie mistrz. Jakis koles z problemami egzystenjonalnymi. Kupilby sobie cyfrowke, strzelil kilka fot pieknym dziewczynom i przestal pitolic.
cze 24, 2009
Reply
chyba nie skomentuję :-X
cze 24, 2009
Reply
rzeczywiście aż szkoda komentować i pomyśleć że taki artykuł mogę przeczytać na tak interesującym blogu :(
cze 24, 2009
Reply
Oj Robert… co Ty od razu do tej cyfry :]
Wiem, że wszystko złe można wytłumaczyć cyfrą, a wszystko co dobre to sprawka filmu… ale mnie to jakąś schizmę przypomina.
Wszystko polega na podejściu samego człowieka do kadru/zdjęcia/fotografii, a nie na tym co on trzyma w rękach.
cze 24, 2009
Reply
Ale ja bardzo lubie aparaty cyfrowe. Ostatnie dwa zdjecia zrobilem cyfrowo. To Rudolf i Iczek ich nie cierpia.
cze 24, 2009
Reply
Może Rudolf z Iczkiem jakieś spotkanie by zorganizowali i pokazali jak się robi zdjęcia… może by wtedy jakoś nawrócili kilka osób do fotografii analogowej, a nie tylko takie czcze dysputy prowadzą, że analog to ma duszę, a cyfra tylko zera i jedynki ;]
cze 24, 2009
Reply
Może być bez dotykania aparatów… bo wiem, że niektórzy tego nie lubią ;]
cze 24, 2009
Reply
Tez chetnie bym przyszedl. Moze Robert namowilby tez ducha Mistrza? I Rudolf zaprosilby swojego? Oj by sie dzialo, by sie dzialo…
cze 24, 2009
Reply
Jestem za spotkaniem, możnaby zrobić taki projekcik „fotka ze skuterem”, ale co ducha Mistrza, to nie gwarantuję, straciłem kontakt ostatnio ;-).
cze 24, 2009
Reply
@t24: Nie bierz tego „artykułu” tak poważnie…
cze 24, 2009
Reply
SirGareth, „nie przyszedłem Pana nawracać” ;)
Niezły temat – tylko na książkę, a nie na opowiadanie. ;)
cze 24, 2009
Reply
A propos skutera…? :)
Co jest grane Najlepszy Blogerze w Kategorii Kultura…?
cze 25, 2009
Reply
Ale ja nie chcę się nawracać, jak chcę tylko posłuchać argumentów i dyskusji ;]
To jest niezwykle ciekawe, słuchać jak ludzie bronią swoich ideałów, swojej wiary i przekonań.
Zresztą lubię zdjęcia na filmie…
cze 25, 2009
Reply
Skuter stoi i nic nie mogę z nim zrobić, bo do dziś nie dostałem karty pojazdu :(
Oczywiście dam znać, jak się coś ruszy, ale już mi po prostu „witki opadają”.
cze 25, 2009
Reply
Swoja droga – wracajac do tresci artykulu – to dziwne, ale mi tez sie niekiedy wydaje, ze mnie w ogole nie ma.
cze 25, 2009
Reply
Dlaczego?
cze 25, 2009
Reply
Nie wiem.
cze 25, 2009
Reply
Hmmm…
cze 25, 2009
Reply
co to za pierdoły te artykuł???
cze 25, 2009
Reply
z artykułem jak z mistrzem, on sam się tak nie liczy jak jego duch, lubię takie narracje, które wychodzą trochę poza tory prostych łańcuchów przyczynowo-skutkowych
lip 2, 2009
Reply
Dobry wpis ;)
lip 9, 2009
Reply
Mam podobny problem..ta cholerna świadomość że ktoś i tak ten kadr zrobił lepiej.. a jak nie zrobił to zrobi bo ja jestem troszkę za wcześnie albo troszkę za późno a w ogóle to wszystko już było i szkoda migawki..
Dobry tekst