poniedziałek
Czarno-białe, Wokół ludziSfotografuj Trudne Tematy
Nie do końca pamiętam, gdzie znalazłem te zdjęcia, ale muszę powiedzieć, że na pewno było to dalej niż 12 dni temu. Nadal robią na mnie wrażenie.To jest kawał dobrej, fotograficznej roboty, ktora potrafi wzbudzić we mnie emocje, jakie dawno fotografia nie wzbudziła. Ale być może tylko u mnie, nie wiem.
Tak czy siak zastanawia mnie – jak się robi tak duży i trudny materiał?
Żeby nie było, że trzymam w niepewności: chodzi mi o Trapped – Mental Illness in America’s Prisons, autorstwa Jenn Ackerman.
Szpitale psychiatryczne to sprawa dość delikatna, a tu dochodzi jeszcze to, co się z nimi stało, całe przeobrażenie ich w okrutne więzienia. Cała sprawa tego, jakie panują relacje, jak trudne są tam przypadki – to wszystko „wyłazi” wręcz do mnie z tych obrazów.
Nie wiem, może i jestem dziwny, ale łatwiej mi zrozumieć fotografowanie nieszczęć ludzkich podczas zamieszek wojennych – tam adrenalina, o ile wierzyć fotografom wojennym, daje kopa i jakoś leci. Tutaj – wyobrażam sobie szarość codzienności, często nieartykułowane dźwięki i wiszące w powietrzu nieszczęście. Do diabła, kim trzeba być, żeby zrobić taki materiał? Czy niezwykle wrażliwym i empatycznym człowiekiem – by wracając, skończywszy projekt popaść w depresję, czy też raczej lepiej jest nosić na sobie grubą skórę, izolującą od ludzi i tych wszystkich emocji na rzecz traktowania pacjentów w kategorii obiektów wypełniających kadr?
Jak to się robi, jak??
Post Tags: Ameryka, chorzy, empatia, Jenn Ackerman, psychiatryczny, szpital, więzienie, wrażliwość
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (87)
- Co zrobić? (85)


cze 8, 2009
Reply
Mocne….
cze 9, 2009
Reply
Aparat chroni przed światem zewnętrznym – to prawda stara jak fotografia.
Przykładając wizjer do oka, zakładasz na głowę czapkę niewidkę. Ja tak mam.
Nie interesuje mnie zbytnie los tych, którym patrze obiektywem w oczy.
Ja chce zdjęcie.
Takie najlepsze.
Ich kosztem.
A jakże!
cze 9, 2009
Reply
Może kimś pośrodku. Człowiekiem empatycznym i wrażliwym, otoczonym grubą skórą, mającym jednak na pewnym poziomie odczuwania umieszczony lufcik. Kimś kto potrafi zbliżyć się do tematu i go dotknąć, a potem świadomie wycofać się z powrotem do swojego transportera opancerzonego. Wydaje mi się to odpowiednie połączenie.
cze 9, 2009
Reply
@ Iczek. Prawda może i stara, ale nie taka znowu prawdziwa. A przynajmniej nie dla każdego. Moja prawda czasem zakłada wręcz wzmocnienie odczuwania po przejściu przez układ soczewek. Wielu rzeczy normalnie nie dostrzegam. Inne nie wywołują we mnie wielkich emocji, bo giną w szerokim obrazie. Dopiero w ramie kadru pewne emocje i zdarzenia „przeciekają” wąską stróżką przez szkło, wprost do mózgu.
cze 9, 2009
Reply
„Przykładając wizjer do oka, zakładasz na głowę czapkę niewidkę” – może i tak, ale ile trzeba siły, żeby stojąc na przeciw takiego tematu podnieść aparat?
cze 9, 2009
Reply
Raz miałem przyjemność wykonywać zdjęcia na takiej olimpiadzie dla dzieci niepełnosprawnych organizowanej przez pewną poradnie.
I to nie działa tak, że człowiek się wyłącza jak patrzy przez matówkę swojego aparatu. Przez ponad godzinę nie mogłem się odnaleźć – żaden kadr mi nie pasował, nie mogłem się skupić, patrzyłem ale nie potrafiłem widzieć.
Uratowała mnie tylko radość tych dzieci i atmosfera tam panująca.
Przez kilka dni byłem ciągle pod wrażeniem tamtego doświadczenia i nadal ja zerkam na te zdjęcia, które tam zrobiłem to powracają tamte myśli.
Fotograf musi się wczuć, bo inaczej nie zrobi dobrego zdjęcia – takiego, które ukarze tą atmosferę, te emocje i myśli.
Nie zgadzam się tutaj z Iczkiem.
To zdjęcie, które osobiście uważam za najlepsze z tej olimpiady.
http://www.bighugelabs.com/flickr/onblack.php?id=2590296615&size=large
cze 9, 2009
Reply
No mam nadzieję, że się znajdą tacy, co się nie zgadzają, bo wówczas bym przeraził się znieczulicą społeczną.
Ja tak nie mam.
Po prostu traktuje to wszystko, co jest tematem moich zdjęć jako przedmiot potrzebny mi do realizacji tego, co mam w głowie.
Nie interesuje mnie zbytnio los żebraka, któremu dam 2zł aby mi pokazał swoje dwa zęby, bo będzie fajny kadr. Po prostu dążę do celu założonego.
Ale z drugiej strony nie cierpię dobudowywania ideologii do fotek osób z Downem i przebrania ich w ciuszki od projektantów, a to wszystko za firanką troski o ich los lub niby pokazanie ich prawdziwego ja.
Ja szczerze i do bólu mówię, że jak pojechałbym na wojnę to nie aby zabijać, ale aby zdobyć fotę jak się zabija. Ewentualnie po kolejny kadr z płaczącą matką lub gościem z czaszkami w ręku (vide fota kolodionowa Millera z Afryki). To jest moje zadanie i moj ew. cel. Czy taki Krzysio Miller pojechał do Afruki z kolodionem, bo wzrusza go los wygnańców i ofiar wojny toczącej się tam dłużej niż zyje Miller!?:)
Nie!
Pojechal, bo fascynuje go technika kolodionu i widział, ze może byc fajny efekt jak postawi murzyna z czaszkami w reku na sawannie i walnie to na kolodionie.
Tyle w temacie.
Ale ze nie jadę na wojnę, a szpitale psychiatryczne zostawiam lekarzom, to realizuje swoje drobne pomysły z wykorzystaniem ludzi.
Słowo „wykorzystaniem” jest tutaj idealne.
Ja nie zaczepiam na ulicy ludzi do portretu byle jakich!
To śmieszne.
Ludzie w 99% są brzydcy i nijacy.
Ja zaczepiam tych nielicznych, którzy pozwolą mi zrobić dobrą fotografię.
Dla mnie dobrą.
Szczerze i do bólu… wszystkie te wczuwania się i litość staje się śmieszna w sytuacji, w której ty robisz fotę dla siebie wykorzystując czyjąś ułomność i kalectwo, a mówisz, że wzrusza cie to strasznie, po czym robisz galerię 40 fotek z imprezy w szpitalu na swojej stronie. I to ma być dowód twojej wrażliwości?!
A skąd!
To jest jedynie dowód, że cel uświęca środki.
Chciałeś mieć wzruszającą fote – walę dziecko z Downem.
Sam tak robię więc wiem.
~~
okrutnik iczek
PS
Zwracałem się ogólnie, nie do konkretnej osoby :)
A do tematu – to nie są trudne tematy Rudolf. To łatwizna!!
Najczystszej postaci łatwizna!
cze 9, 2009
Reply
@iczek @zszafy
zgadzam się też. jest to brutalna zasada fotograficzna. kto się angażuje nie zrobi dobrego zdjęcia. kto się angażuje emocjonalnie ten o temacie sobie więcej wyobraża niż zawarł na zdjęciu – patrzy na zdjęcie i widzi więcej niż na tym zdjęciu jest. obiektywny odbiorca widzi tylko to co na zdjęciu (o tym trzeba bezwzględnie zawsze pamietać robiąc zdjęcie). chłód i dystans do tematu to klucz do dobrej fotografii. fotograf musi wcześniej wiedzieć jakie chce zrobić zdjęcie zanim przystąpi do fotografowania. dając się ponieść emocjom wchodzi na obszar, którego nie kontroluje. w praktyce fotograf nosi w wyobraźni bardzo wiele takich przyszłych, oczekiwanych przez siebie zdjęć i kiedy nadarza się okazja jest gotowy. to może być także powtórka ze zdjęć, które wykonał dotąd w wielu wersjach. kto nie ma żadnych wizji swoich przyszłych zdjęć a rusza w świat szukając interesujących ujęć ten ich nie znajdzie – bo skąd znajdując coś wie że to jest dobre? wszystko ma swój wzorzec w fotografii. dobre zdjęcia robią ci, którzy znają te wzorce, znają trikci fotograficzne (filmowe). typ emocjonalny poszukujący wrażeń dla siebie z aparatem w ręku to porażka – fotografia to niestety po prostu rzemiosło.
cze 9, 2009
Reply
Mnie się wydaje, że zdjęcia robi się raczej dla innych niż dla siebie. Po co robić zdjęcie dla siebie, skoro ja to widziałem, to nie rozumiem po co mam jeszcze to utrwalać na kliszy (od autora. a tak w ogóle na czym się utrwala jak się robi cyfrą?? :| ) aby później patrzeć na to co sam widziałem? Zdjęć dla wspomnień raczej też nie potrzebuje bo mam dobrą pamięć…
Może to brzmi troszkę górnolotnie, ale wydaje mi się, że każdy kto bierze aparat do ręki i robi „świadome” zdjęcia robi to aby pokazać to innym, zmaterializować swój punkt widzenia, zmaterializować swoje „ja”, zmaterializować swój stosunek do tematu.
Ta idea jest w każdym zdjęciu mniej lub bardziej ukryta. Oczywiście może pojawić się moment kiedy ktoś zaczyna nam za to płacić. Jednak wydaje mi się, że nawet jeżeli takie rzeczy robi się na zlecenie to i tak gdzieś w tych zdjęciach próbuje się ukazać swój stosunek do tematu i pokazać go innym.
Oczywiście są ludzie, którzy robią zdjęcia tylko „dla siebie”, albo tylko dla pieniędzy. Ale nie nazwałbym ich wtedy fotografami tylko „reproduktorami rzeczywistości”. I takie osoby raczej nigdy nie są „zadowolone” ze swoich zdjęć, co najwyżej tylko „podobają” im się swoje zdjęcia. Oczywiście to tylko mój punkt widzenia…
cze 9, 2009
Reply
jeszcze jedno zdanie bliskie tematowi.
wielu tych, którzy fotografują uważają, że świat na zdjęciu wygląda lepiej niż w rzeczywistości, że jest „poprawiony, podrasowany” przez aparat. jednak jeśli na planie jest szajs taki sam szajs będzie na zdjęciu.
cze 9, 2009
Reply
Nie zgadzam się zupełnie z Nino.
Ja nie traktuje fotografii tylko jako rzemiosła bo wtedy to się staje płytkie i nudne.
Właśnie to jest najfajniejsze w fotografii, że może w obraz wpleść swoje emocje…. co nie jest łatwe i nie stwierdzam, że ja umiem dobrze to robić.
Zresztą gdyby tak było jak mówisz to gdyby wziąć dwóch dobrych fotografów i kazać im sfotografować ten sam temat to zdjęcia byłby identyczne. A w praktyce widzimy, że nie są, bo każdy mimo surowych i jednoznacznych reguł kompozycyjno-symbolicznych obrazu, tworzy swoją wizję tematu właśnie poprzez wplecenie w obraz swoich emocji, swojego myślenia abstrakcyjnego, itp.
cze 9, 2009
Reply
Co Ty Nino z tym „podrasowywaniem rzeczywistości”…. często wracasz do tego tematu.
Mnie się wydaje, że chodzi tutaj o własne spojrzenie, a nie podrasowywanie.
Jak robię portret kobiecie, to raczej chcę pokazać to co w niej widzę pięknego, kobiecego. Poprzez pozę, gesty, anturażu…
A nie robię zdjęcia aby ją podrasować, zrobić bardziej kobieca niż jest. Bo to jest ułuda i fikcja.
cze 9, 2009
Reply
Już tak łopatologicznie….. jak kobieta ma duże piersi i mnie się to podoba, to próbuje to uwypuklić i podkreślić. To że lubię duże piersi to nie znaczy, że jeżeli fotografuje kobietę z małymi to powiększam je w fotoszopie, albo stosuje triki perspektywiczne aby te piersi były duże i piękne…..
Chyba troszkę zeszliśmy z tematu…. ;] gdzie moderator!!? ;]
P.S. Szkoda, że nie można edytować swoich wpisów. Bo wygląda to teraz jakbym prowadził monolog ;]
cze 9, 2009
Reply
@Sir Gareth
nie mam zbyt wiele do powiedzenia na temat warsztatu fotografii reporterskiej. mam jednak pewną propozycję. spróbuj Sir wyjść na najbliższą jakąś imprezę plenerową i zrób zdjęcia. potem zrób to samo na następnej imprezie plenerowej ale wcześniej dokładnie zaplanuj jakie zdjęcia a nawet jakie konkretne ujęcia chcesz zrobić, a także ustal z góry co powinno się na takich zdjęciach znaleźć. porównaj potem obie serie i daj je do porównania osobom, których opinie cenisz. sam zobaczysz co Ci wyszło. to co piszę nie wynika z teorii fotografii, jakiejś metody, ale płynie olbrzymim nurtem z doświadczenia ponad 100 lat fotografii.
cze 9, 2009
Reply
@Sir Gareth
czy nie lepiej sypiać z tymi dziewczynami niż je fotografować, Sir?
cze 9, 2009
Reply
@Nino
Ale ja nie przeczę tamu, że do fotografowania należy się przygotować. A nawet uważam, że oprócz technicznego i mentalnego przygotowania, należy też przygotować się emocjonalnie.
„czy nie lepiej sypiać z tymi dziewczynami niż je fotografować, Sir?”
ale nie bardzo rozumiem co to ma do rzeczy….? :/
cze 9, 2009
Reply
@Sir Gareth
“czy nie lepiej sypiać z tymi dziewczynami niż je fotografować, Sir?”
oznacza: po co fotografujesz te dziewczyny?
to pytanie dotyczy wszystkich, którzy to robią.
pozwól Sir, że to będzie mój ostatni komentarz do tego wpisu. na pewno życzę powodzenia.
cze 9, 2009
Reply
To był przykład… przykład edukacyjny. :|
Ale jeżeli szukasz odpowiedzi to np. po to aby pokazać innym, że są dziewczyny na świecie :]
cze 9, 2009
Reply
„Pojechal, bo fascynuje go technika kolodionu i widział, ze może byc fajny efekt jak postawi murzyna z czaszkami w reku na sawannie i walnie to na kolodionie.
Tyle w temacie.”
Przeraża mnie twój onanizm. Cokolwiek sztywnego, najlepiej wystylizowana kobieta z onażonymi piersiami z firanką na głowie, sfotografowana na polaroidzie, kolodionie czy papierowym negatywie a dostajesz orgazmu. Masz do tego prawo – taki świat. Ale nie wprowadzaj ludzi w błąd i nie wypowiadaj się za kogoś o kim nie masz zielonego pojęcia. Zdjęcie o którym wspominasz (i kilka innych) zostało zreprodukowane w kraju z kolorowej fotografii, w zupelnie innym celu niż wpomniany wcześniej akt samoseksualny. Jak rozumiem już ci się nie podoba?
cze 9, 2009
Reply
A do tematu – to nie są trudne tematy Rudolf. To łatwizna!!
Najczystszej postaci łatwizna!
@Iczek: świetnie, że tak uważasz – zrób więc taki mocny materiał.
Chciałbym Cię popytać potem o wrażenia, może rady. Ale przede wszystkim chce zobaczyć taki materiał Twojego autorstwa. :)
cze 9, 2009
Reply
„zszafy” ujął rzecz chyba w sposób najbliższy moim wyobrażeniom w tej sprawie: „zbliżyć się do tematu i go dotknąć, a potem świadomie wycofać się z powrotem do swojego transportera opancerzonego”. Nino i iczek : rzemiosło rzemiosłem – ale fotografia to nie matematyka, chyba intuicja jest ważna przy tym?
cze 9, 2009
Reply
Może powinniśmy zorganizować coś w stylu fotograficznych Obiadów Czwartkowych? ;]
Bo widzę, że tu się dzieją same ciekawe rzeczy.
cze 9, 2009
Reply
trudne dla socjologa niekoniecznie trudne dla fotografa, który jest bardziej cynikiem. w końcu fotografia to obraz, więc wczuwanie się w temat nie jest konieczne do zrobienia dobrego materiału, ponieważ na obrazie jest tylko to co widzi oko. moim zdaniem jak fotograf wymięka to nie zrobi odpowiedniego materiału jak np. na wojnie. ja nie wzięłabym się za fotografowanie tematu, który by mnie zbyt mocno poruszał, jakoś tak czuję, że to nie byłoby dobre.
:)
cze 9, 2009
Reply
sir gareth – dzisiaj jest wtorek :) Anulka – chyba nie chodzi o nie wiem jak daleko idącą empatię ale umiejętność intuicyjnego uchwycenia związków w tym, co obrazowane. ( a foto wojenne to szczególny rodzaj reporterki i nie jest najlepszym przykładem ) Nikt nie każe fotografowi zamieniać się w Zamek Królewski kiedy robi zdjęcia architektury.
cze 9, 2009
Reply
@Tomasz P. nie jestem zbyt mocna w teorii fotografii, raczej wolę czytać niż o tym pisać ale sama fotografuję i wiem, że biorę apart do ręki przewżnie wtedy kiedy mam emocje w równowadze, a zupełnie nie mogę się skupić kiedy coś mnie porusza. np. mojego chłopaka za chiny nie jestem w stanie sfotografować tak jak bym chciała, po prostu coś nie wychodzi. nie rozumiem też jak fotografowie robią zdjęcia na wojnie ludzim cierpiącym, zamiast im iść z pomocą. dlatego całkowicie jestem przekonana, ze dobry fotograf to w 100% twardziel albo cynik, nie wierz w cuda o przechodzeniuz zaangażowania do dystansu, to bzdury.
cze 9, 2009
Reply
@Rudolf – bez sensu Twoja propozycja.
Czy jak Tobie sie nie podoba nowy Megane, to ja mowie, zebys zaprojektował wlasne!? A jak nie podoba Ci się fota z Chin, to każe Ci jechać i zrobić lepszą?! Please…
Albo rozmawiamy teoretycznie, bo w tym jesteśmy silni w mordzie wszyscy, albo robisz zawody i konkursy foto.
Nie proponuj mi robienia fotek, bo mam inne zdanie niż Ty… to poniżej możliwości porozumienia się i dyskusji.
Dla mnie takie tematy są proste, łatwe i szybko wpływają na opinie… bo nośne. Jak „tacierzyństwo” Bedyńskiej… :)
cze 9, 2009
Reply
Iczek, uspokój się. Napisałeś że te tematy proste, więc odczytałem to tak, że proste do realizacji, a nie że prostackie – bo chyba to w końcu miałeś na myśli…
No ale tak czy siak – pozostaje w takim razie wyzwanie: kto pójdzie i zrealizuje taki temat? :)
cze 9, 2009
Reply
@pixel – tak sobie pomyślałem jak zobaczyłem te foty pierwszy raz. Że to niemożliwe, ze facet chciał to kopiować tylko po to by pokazać w kolodionie…!? Czystej krwi akt samoseksualny choc nie rozumiem czemu temu zaprzeczasz…?
Forma dla formy.
I co ma do tego wszystkiego laska z z cyckami, z firanką (!?), polaroid i negatwy…
Jakieś fantazje..?:)
Ale to temat poboczny…
Bezdusznośc fotografów pozwalała zatrzymać momenty decydujące o losach jednostek i narodów. Brzmi patetycznie i tak ma brzmieć.
Nie wyobrażam sobie na linii frontu fotografa, który przeżywa każdy wystrzał i każdą urwaną nogę spadającą mu koło aparatu…!?
Może potem tak, gdzieś w zaciszu sumienia, jak wróci. Ale fotografując ma jedno zadanie. Zasrane zdjęcie zrobić, wysłać i ,…. zarobić.
Co nie znaczy, ze istnieje ze dwóch świetnych fotografów ideowych… :)
Ale to wyższa szkoła jazdy… za duży mam szacun dla nich aby pisac o nich.
cze 9, 2009
Reply
@Rudolf – zbanalizujesz dyskusje takimi zachętami… bez sensu…
A ja mialem na mysli, ze proste w realizacji.
Masz wejscie do dyrekcji, wpuszczą Cie do szpitala, idziesz, robisz, a ze rzadko kto ma tez wejscie wiec jestes jedyny. To czyni material wyjatkowym na starcie. Reszta to kadry, ktore same wystarczają.
Nie musisz sie skupiac.
To wszystko jest tak inne od tego co przewala sie w swiecie, ze praktycznie cokolwiek strzelisz, masz fajne, wyjątkowe ujęcie.
Tyle…
cze 9, 2009
Reply
Iczek, wybacz, ale pieprzysz głupoty. Absolutnie nie masz racji tak spłycając tego typu materiał. Powtarzam w takim razie – idź, zrób tego typu fotografię, pokaż, że to łatwe.
Zapewniam Cię, że jak się postarasz to wejdziesz do tego typu placówki również w Polsce z aparatem. Ba, pewnie nawet ktoś Ci dałby na to jakiś grant.
cze 9, 2009
Reply
Rudolf… nie dogadamy się. Postępujesz w myśl zasady „odwrócenia roli”. W ten sposób można „udowodnić” wszystko. Nie za bardzo wiem w ogóle coś się tak uparł, że to trudne., Bo co?
Bo płakać Ci się chce jak widzisz ten film?
Co trudnego jest w towarzyszeniu kamerą tym strażnikom?
Kompletnie nie kumam…?
Dla mnie już trudniej jest sfotografować własne osiedle.
Mam wrażenie, że kompletnie mnie nie czytasz, a odpowiedz w stylu: „pieprzysz iczek” jest dość oryginalna jak na właściciela najlepszego Bloga w kategorii „Kultura” w plebiscycie Onet.pl ….:(
cze 9, 2009
Reply
PAX PAX panowie pancerni,
i LUFA!
niech żyją wszystkie te niekończące się kombinacjye! te dziewczyny co je chcemy stuknąć ale się boimy i je fotografujemy, te wojny podniecające, nasza prowincjonalność choć widzimy się w roli tych velkych!
Jeszcze jedna LUFA!
i za Rudolfa wrzucającego tu co kilka dni jakiś wpis, pod którym wszyscy podkaskują,
LUFA trzecia!
cze 9, 2009
Reply
Trudne, bo to nie jest dokumentacja, czy – tak jak piszesz – towarzyszenie strażnikom. To jest materiał, który powstał z jakimś zamysłem i jest naprawdę dobrze zrealizowany.
Oczywiście, łatwo jest pójść w takie miejsce i strzelić fotki suche, dokumentujące – ale Iczku, ja tu widzę zespół sił i środków, które zostały świadomie użyte w realizacji projektu. I mam poważne podejrzenia, że autorka włożyła w to, co zrobiła – wiele emocji.
Co do osiedla – wybacz, ale to nie ten rodzaj materiału. Porównujesz jabłko z gruszką, czy jak to tam się mówi.
No i ostatnia rzecz – moje użycie wyrażeń w stylu „pieprzysz”, „gówno” i „cholera” po prostu jest jednym z wielu środków stylistycznych, i jakoś nie przeszkodziło w zdobyciu nagrody, o której wspomniałeś, więc nie czuję, dlaczego miałbym z tego zrezygnować. :)
cze 9, 2009
Reply
@nino, lufa w znaczeniu kieliszka czy piąchy w nos? ;)
cze 9, 2009
Reply
No, ale mi przeszkadza, a to ja głosowałem… nie zapominaj ! :)
cze 9, 2009
Reply
@Rudolf
LUFA to jest to co tak bardzo lubisz! odkąd dostałeś tę nagordę.
cze 9, 2009
Reply
@Rudlof – czy ja gdziekolwiek podważyłem rzetelność, jakość i zaangażowanie autorów?
Bosz… chyba piszę na jakimś blogu świata równoległego, bo mi przypisujesz intencje, których nie wyraziłem.
Nie podważam talentu i jakości tego.
Piszę jedynie, że jest to zrobić w sumie łatwo z powodu właśnie TEMATU!
A to było pytanie kluczowego Twego wpisu… i kluczowe zagadnienie.
Ja uważam, że zrobić to łatwo, Ty mi każesz to udowodnić.
Stoimy w miejscu.
Uff… z sił opadłem…
cze 9, 2009
Reply
Podsumowując: Jeden głos za „łatwo”, jeden za „pieprzysz Iczek” i dużo głosów niewyraźnie mamroczących coś pod nosem. ;)))
Iczek, trudny temat nie oznacza tego ze trudno wejść i pofotografować. Wg Rudolfa (jak mniemam), trudny to taki, do którego trudno w ogóle podejść, trudno na niego zdecydować i trudno dobrze pokazać. Dla mnie tak temat znajduje się gdzieś w pierwszej dziesiątce trudnych tematów. Oczywiście na miejscu pierwszym niezmiennie: szybko biegnący w ciemnym tunelu murzyn. To dopiero trudny temat.
cze 9, 2009
Reply
Zszafy… okey, ja to rozumiem i nadal uwazam, ze trudniej jest reporterowi dziennika po raz tysieczn zrovic fote dnia, bo edytor każe i żeby była ciekawa. Mowie powaznie..:)
cze 10, 2009
Reply
to chyba ten rodzaj fotografii jaki uprawiała Arbus. Nie da się robić takich reportaży bez wczucia się w temat. I trzeba wierzyć w sens takiej opowieści – na tyle, żeby przekonać ludzi, o których się opowiada, czy też tych, którzy są w takie sytuacje zaangażowani, rodzina, lekarze, bliscy. Podejście Iczka, jest czysto prowokacyjnym głosem tzw profesjonalisty, który zrobi każdy temat, za dobre pieniądze, bezrefleksyjnie, ale solidnie. Clue polega na tym, że najpierw taki temat trzeba odkryć, zobaczyć, a tego nie da się zrobić bez empatii, współczucia, współodczuwania. Więc bez wczucia się nie da – bo trudnych tematów w ogóle się nie zobaczy. A że aparat pozwala się zdystansować, jak każde medium, które pozwala obiektywizować rzeczywistość – papier, płótno, fotografia, film – tak, ale nie jest czapką niewidką, tylko szkłem powiększającym. Zdjęcie bez wczucia się będzie tylko ilustracją do artykułu w gazecie, natomiast zdjęcie przeżyte przez autora, staje się samodzielnym dziełem :) taka to jest historia. mz. pozdrawiam.
cze 10, 2009
Reply
A mnie teraz będzie nurtować pytanie: co wywołało tak burzliwą dyskusję? Mocny temat, czy mocno postawiona teza?
cze 10, 2009
Reply
Dla mnie łatwe, fotografowałem dzieci z warszawskiego hospicjum, założenie było takie że rodzice mieli dostać pamiątki, w ciągu 2 dni odwiedziłem kilkanaście rodzin na terenie Wawy i okolic, wkręcił mnie w to znajomy który chciał zobaczyć jak fotografuję, mnie wyszło a jemu nie. Więc? Nawet mam taki strzał że moja migawka schynchronizowała się z jego lampą, zrobiliśmy tą samą scenę w tym samym ułamku, jeśli ktoś chce zobaczyć może to zrobić osobiście w Sandomierzu, bo nie jestem pewien czy mam zgodę na upowszechnianie.
Dla jednych łatwe, dla innych nie. Ja ten egzamin zdałem, choć pod konoec drugiego dnia byłem totalnie zdołowany.
cze 10, 2009
Reply
@iczek. Piszę jedynie, że jest to zrobić w sumie łatwo z powodu właśnie TEMATU!
Idąc tym tropem można powiedzieć, że najłatwiej ma fotograf wojenny, wydarzeniowy – generalnie, ten który jest w centrum silnych wydarzeń i emocji – wsytarczy cykać i już jest trudny temat na talerzu; analogicznie – najłatwiej ma ten, który fotografuje modę, pejzaż, portret, itp… obiekty łatwo ustawialne i w miarę przewidywalne – o, tutaj to trzeba uruchomić najgłębsze twórcze pokłady konceptualizmu estetycznego.
cze 10, 2009
Reply
Moim zdaniem, dyskusja bezsensowna. Mozecie tak dewagowac rok i do niczego nie dojdziecie. Myślę, że nie mamy prawa do oceniania fotografów wojennych itp… to tylko spekulacje, wyobrażenie. Niech wypowie sie ktos kto sfotografował taki temat, lub jest fotografem wojennym bo czytanie tego co wy piszecie nie trzyma sie rzeczywistości :) … bo tego nie doswiadczyliscie (?)
Fotografuje amatorsko, nie mam pojecia jak to jest fotografowac trudny temat, lub fotografowac na wojnie. Wiem tylko, ze kiedy robilem zdjecia reporterskie pewnego zdarzenia czulem sie jakby mnie to nie dotyczylo i na wszystko patrzylem z dystansu, jako widz, zeby dobrze ukazac co sie tam dzialo. Ukrylem sie za aparatem i robilem swoje.
Polecam filmy —->
-The War in Iraq, Through Photographers’ Eyes
-War Photographer
-Beyond Words: Photographers of war (strona na ktorej za free mozna obejrzec film -> http://www.poynterextra.org/NPPA2006/JC.htm)
Jak znacie jeszcze jakies ciekawe filmy, dajcie znac :)
cze 11, 2009
Reply
Dla mnie takie tematy jak pokazuje Rudolf, (szpital psychiatryczny), czy też temat repotrażu wojennego, taki jak jest ostatnio modny, czyli dużo krwi, płaczu i td, jest zwykłą kradzieżą. Kradnie się tym fotografowanym ludziom ich najintymniejsze chwile, najbardziej osobiste, to wg mnie jest okrutne.
Nie uwierzę, że koleś który wraca z takiej „sesji” jest w stanie traktować ją jak sesję np. mody. Musiałby być robotem.
A najbardziej zadziwia mnie fakt, że taka fotografia ma bardzo duże powodzenie na wystawach, konkursach i td, ludzie lubią patrzeć na czyjeś nieszczęścia i dramaty, WTF??
cze 11, 2009
Reply
Kasiu, Tobie i innym, którzy też pytają WTF? polecam dobry esej Johna Bergera „Fotografie cierpienia”, w Polsce ukazał się w zbiorze „O patrzeniu” wydanym przez Alatheię w 1999r.
cze 11, 2009
Reply
Nie zgadzam się do końca z Kasia.
To jest reportaż – on ma na celu pokazać innym coś czego nie są wstanie zobaczyć.
Uważasz, że powinniśmy wyrzucić gazety i nic nie wiedzieć o świecie, a jedynym źródłem informacji ma pozostać plotka?
Natomiast co się tyczy samego World Press Foto to uważam, że jest to lekkie nadużycie. Robienie konkursu fotograficznego o niekreślonym kontekście jest troszkę niesmaczne i nie do końca etyczne. Tak jak np. teraz w warszawie w Złotych Tarasach wiszą zdjęcia wojenne, ukazujące tragedie, śmierć i cierpienie ludzi… a obok ludzie sobie chodzą na zakupy, albo przyszli na piwo/hamburgera. Dla mnie to jest wielka pomyłka. Takiego typu zdjęcia wymagają właściwego kontekstu, w którym są umieszczane.
cze 11, 2009
Reply
Sir Gareth, masz rację – ten kontekst, często zaniedbywany, strasznie szkodzi fotografii jako takiej. Smutna sprawa, ale po to jesteśmy, żeby o tym krzyczeć i by to zmieniać.
cze 11, 2009
Reply
„Złotych Tarasach wiszą zdjęcia wojenne, ukazujące tragedie, śmierć i cierpienie ludzi… a obok ludzie sobie chodzą na zakupy, albo przyszli na piwo/hamburgera. Dla mnie to jest wielka pomyłka.”
Nie. To nie jest pomyłka. To właśnie jest piękne. Podwójne dno i rozpaczliwe wołanie, które slyszą nieliczni.
To tak jak z sokiem pomarańczowym, o którym wspominał James Nachtwey. Że ma stanąć w gardle podczas oglądania porannej prasy.
cze 12, 2009
Reply
Pixel…chyba masz racje :)
cze 14, 2009
Reply
To bardzo efektowne zdanie z tym sokiem ale w praktyce nikomu nie stanie sok pomarańczowy w gardle poza garstka wrażliwców, którzy bez tego maja problemy z przełykaniem. Klient centrum handlowego to byt o wyjątkowo rozproszonej uwadze i niskim współczynniku wrażliwości na cokolwiek, co nie ma przyczepionej ceny. Jego głównym celem jest bezrefleksyjne szwendactwo, oglądactwo i doraźna konsumpcja. Foty wojenne w tym kontekście tracą rzeczywiscie sens… Ale nie do końca: odzyskują go w tym momencie, w którym zaczynamy o tym pisać ( tak np jak tutaj )