piątek
Marudzenie, Zdjęcia koloroweApokalipsa wg Iczka
Fotografia chyli się ku upadkowi, a cyfrówki i fotoszop przyczyniają się do jej coraz szybszej dewaluacji. Takie wieści są powtarzane ostatnio dość często, a towarzysz Iczek prosto z mostu pisze:
Według niego (oraz inych proroków) fotografia przetrwa jedynie dzięki streetowcom – i ich szczytnym ideom nieingerencji.„rozwój fotografii miał dwa etapy jedynie.
Do wynalezienia Photoshop i po nim.
Teraz żyjemy w czasach post-fotoszopowych. Zbliża się jednak apokalipsa.”
Drodzy moi fałszywi prorocy – otóż fotografii nic, ale to absolutnie nic nie uratuje. Przykładem niech będzie „pijany” prezydent Rosji, Medwiediew. Oczywiście wcale nie był pijany, ale sami poczytajcie opowieść o malutkiej manipulacji u Riota.
Tym razem manipulacja nie była dokonana fotoszopem, wcale nie – tym razem wystarczył wyjątkowo zaawansowany technicznie aparat – szybka migawka i błyskawiczne zdjęcia seryjne.
Szczęka opada, co?
Co więc z rolą fotografii? Co z jej obiektywizmem i przekazywaniem prawdy?
Nie ma go i nigdy nie wróci, o ile ktokolwiek sądził, że kiedykolwiek istniał. A Photoshop tak naprawdę nie ma znaczenia.
Amen.
Post Tags: fałsz, Iczek, manipulacja, Medwiediew, obiektywizm, pijany, prawda, prorok
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (88)
- Co zrobić? (86)


lip 10, 2009
Reply
Ale to nie fotografia jest obiektywna… człowiek może być obiektywny, to człowiek ma przekazywać prawdę, a nie fotografia! I co do tego ma cyfra czy fotoszop?
lip 10, 2009
Reply
Jaka w tym manipulacja? Fotografia, której narzędziem jest aparat, pozwala zatrzymać, utrwalić pewien urywek rzeczywistości, w który ingerować można według mnie wyłącznie w labie albo w programie na komputerze. Skoro program tego nie tknął, to taka właśnie była rzeczywistość w chwili zrobienia zdjęcia. A to w jaki sposób została ta RZECZYWISTOŚĆ zinterpretowana, to już zupełnie inna sprawa.
Zaczynają mnie męczyć posty o całej tej apokalipsie. Przypuszczam, że gdyby pójść w tym dalej, to czterema jeźdźcami okażą: Canon, Nikon, Sony i… może Olympus. Nie martwcie się zatem, wierni fotograficznym tradycjom, po sądzie ostatecznym czeka Was raj.
Ehh…
lip 10, 2009
Reply
No i poszedłeś na łatwiznę Rudolfie…
Też mi „riposta amenowa”.
lip 10, 2009
Reply
@Sir Gareth: co ma do tego cyfra czy fotoszop? Ano tyle ma, ile Iczek napisał.
@Surima: jest manipulacja – obejrzyj filmik, ze sceną, z której pochodzi zdjęcie – czy widzisz tam takie pozy i miny Medwiediewa? Ja nie widzę. A aparat zarejestrował.
@Iczek, czy Ty zawsze musisz marudzić? Nie poszedłem na łatwiznę, tylko uderzam w podobny ton, co Ty, po prostu się dostosowałem :P
lip 10, 2009
Reply
Akurat! Se po prostu mną wytarłeś gębulę swoją kosmatą!
Oj zemszczę się… zobaczymy…. kto ma obraz, ten ma władzę!:)
lip 10, 2009
Reply
Do tego co iczek napisał…
Absurdalna argumentacja… równie dobrze można napisać, że fotoszopa umie używać „jedn0milionowy ułamek społeczeństwa”, który jest z wykształcenia grafikiem i ma tablet za 12tys. zł. A skoro są grafikami to nie są fotografami, więc nie robią zdjęć… czyli już sam nie wiem kto używa fotoszopa…
Takie to wszystko trochę rzeźbienie w gównie. W internecie można znaleźć ogrom „dobrych” zdjęć zrobionych cyfrą, i w internecie można znaleźć ogrom zdjęć „beznadziejnych” zrobionych analogiem. Nie rozumiem całego tego „dżihad” przeciwko … sam nawet nie wiem przeciwko czemu, czy przeciwko grafikom, czy przeciwko fotoszpowi, czy paintowi, czy przeciwko cyfrze, czy przeciwko małpkom, czy przeciwko temu żeby być przeciwko…
A Rudolf nagle wrzuca zdjęcia i mówi, że tam ktoś jest pijany. Ja tam nie widzę nikogo pijanego, tylko widzę, że fotograf zrobił nieudolne zdjęcie. A tak w ogóle to może nawet zrobił je analogiem i zeskanował i w paincie usunął gówno z chodnika. Cóż za zbrodnia!! Istna apokalipsa. Nie dla szybkich aparatów i kompaktowych analogów!
Nieraz mam wrażenie, że to się z tego robi takie Fotograficzne Radio Matwarz…
Rudolf weź się w garść i napisz coś sensownego! ;p
lip 10, 2009
Reply
Sir – ale chrzanisz. Toż Rudolf zapodał jedynie pewna myśl… a Ty sie czepiasz dosłownie.
Ludziska. Czemu Wy czytacie słowo w słowo… toż zasada „co podmiot liryczny miał na myśli” obowiązywała już w liceum.
Więc może warto zastanowić się „co miał na myśli podmiot rudolfowy”, a nie podniecać się własną przenikliwością i dawać rady co napisać.
Sam sie podniecasz średnim formatem na blogu swoim, a tutaj rżniesz obojętniaka i nic Ci nie pasuje… :)
Bosz!
lip 10, 2009
Reply
Pytanie o obiektywizm i prawdę fotografii powstało na długo zanim ktokolwiek mógł pomyśleć o Photoshopie – dlatego twierdzenie iczka w tym sformułowaniu to grube nieporozumienie.
Wystarczy wspomnieć dwóch największych dokumentalistów 20.wieku : Amerykanina Roberta Capę i jego rosyjskiego „brata” Jewgenija Chaldeja. Jak wiadomo słynny „padający żołnierz” Capy z wojny hiszpańskiej „ginął” kilka razy zanim zadowolił fotografa, a słynne zdjęcie wciągnięcia czerwonej flagi na budynek Reichstagu to w kategoriach dokumentalnych purystów ściema nad ściemami: bo nie dość, że Chaldej sam zaciągnął 3 czerwonoarmistów na szczyt budowli i kazał im ustawiać się według własnej koncepcji kadru, to potem dorobił dymy ( wklejone z pola walki ) i jeszcze wydrapał głównemu bohaterowi zegarek z ręki, bo facet miał zegarki na obu rękach a to sugerowało, ze czerwoni to złodzieje. ( http://farm3.static.flickr.com/2159/2204103212_43bc4f161d.jpg)
Pytanie pozostaje jednak czy prawda obrazu jest równoznaczna z „nieingerencją”? Zdjęcie Capy mówi o tym, ze ludzie na wojnie giną – i nie kłamie. Zdjęcie Chaldeja mówi, że Rosjanie zdobyli Berlin – czy kłamie?
Jeśli szukać cezury miedzy starymi i nowymi czasy w fotografiji – to moim zdaniem nie programy graficzne ją wyznaczają ale digitalizacja obrazu i jego masowość.
lip 10, 2009
Reply
Heh trzech blogowców „gryzie” się między sobą i jeszcze wygląda na to że tylko Oni na wzajem czy tają swoje blogi ;) (ja w ramach żartu więc nie bijcie
lip 10, 2009
Reply
Zawsze zawsze jak była fotografia był fotomontaż :)))
Wiadomo, że fotografia to albo wierna rejestracja albo rejestracja w oparciu o arkana taka podrasowana.
Tak samo w analogu i cyrze można robić motaż. Ale fotomontaż to chyba taki odprysk fotografii, praktycznie ciekawostka.
Osobiście widzę, że największą wadą cyfry jest wydruk. To po prostu męczarnia i niesamowita strata kasy.
Zgadzam się, że ślęczenie tygodniami nad fotoshopem jest dla zboków. Ale chyba analog już się skończył. Taka matryca 60mega 6×6 to jest to – oczywiście nie dla mnie, zwykłej pipki.
lip 10, 2009
Reply
P.S.
Wiem, że Niedźwiediew to nie fotomontaż ale coś w tym stylu – to taka uwaga do ewentualnych mądral.
lip 10, 2009
Reply
P.S.
Wiem, że nie Niedźwiediew ale Medwiediew, ale tak mi jakoś się podobało. Podobna uwaga.
lip 10, 2009
Reply
P.S.
Na poważnie.
Ci trzej panowie po prostu tak się poruszają i takie robią miny. Nie widzę tu ingerencji fotografa ani manipulacji. To obraz rzezczywisty, bez retuszu. Taka ciekwostka dla głupolów – patrz Niedźwiedź nawalony – przeciekawe.
lip 10, 2009
Reply
Ruscy mogą sporo wypić. Kto go tam wie, czy Miedwiedew sobie jedak nie golnął wcześniej paru głębszych. I może ta szybka kamera jednak miała rację? ;-))))
lip 10, 2009
Reply
Medwiediew wciągnął to samo co Sarko i Silvio, to oczywiste.
lip 10, 2009
Reply
ano właśnie… to jeszcze jeden dowód, że tylko zdjęcie – pojedyncza zatrzymana klatka, a nie jakiś tam film pokazują prawdziwy obraz rzeczywistości, na filmiku szczegóły umykają, wzrok się gubi w morzu nieistotnych wiadomości, kontekstów i drobiazgów, a na zatrzymanych klatkach wszystko widać wyraźnie, nie tylko rusek był na bani :) ale i francuz i włoch, fakt, że rusek wypił wyraźnie więcej, przynajmniej o jedną setkę więcej :) ale każdemu się może zdarzyć.
lip 10, 2009
Reply
Cała ta miediewiediwstyka małe znaczenie ma ale problem jakoś ilustruje. Równie dobrze można pokazać zupełnie inną serię zdjęć, w których nikt nie użył ani grama PS a interpretować można by na kilka sposobów. Co ma PS do tego? Być może zbliża się „apokalipsa” dla fotografii ale jeśli już to na pewno nie z powodu Photoshopa który tylko jednym z kolejnych narzędzi.
lip 11, 2009
Reply
przeanalizujmy zdjęcie: medwiediew wykonuje krok na krzyż z baletu balszoi, wyciaga rekę do powitania w kierunku nie istniejącego gieneralla jegorowa, wzrokiem poszukuje jegorowa, którego mu zasugerowano, silvio go podtrzymuje i jemu samemu nogi się uginają i spodnie mu lekko opadły, sarko w tym czasie przygląda się komuś/czemuś i zdaje się nic nie rozumieć choć dopiero przed chwilą mówił po rosyjsku. medwiediew lekko nie rozpoznaje otoczenia, potrzebuje chwili aby zrozumieć, że nadal pozostaje w objęciech G4 i G5.
lip 11, 2009
Reply
po analizie filmu: medwiediew zostaje szybko usunięty przez sylvia do budynku żeby mógł wytrzeźwieć, sarko jest lekko zagubiony. w ostatniej scenie G8 pozują do zdjęcia i wyraźnie widac kto na czym pojechał. obama wyraźnie dobrze się pożywił starym dobrym amerykańskim towarem z afganistanu. merkle uprawiała poprzedniej nocy seksi zajeta jest własnymi myślami. więcej trzeba by było mieć więcej video.
lip 11, 2009
Reply
Manipulacja pojawia się na poziomie selekcji zdjęć. Co z tego, że zdjęcia nie zostały tknięte programem do postprodukcji skoro ewidentnie widz dostaje przed swoje oczy obraz z pijanym politykiem. Widz, który raczej nie będzie szukał usprawiedliwienia dla fotografowanej osoby, nie będzie też szukał kontrargumentu, a już na pewno nie pomyśli „ooo to na 100% manipulacja”. Po co miałby to robić skoro ma wszystko podane jak na srebrnej tacy…
lip 11, 2009
Reply
@Iczek: „kto ma obraz, ten ma władzę!:)”
Tylko spokojnie – ponegocjujmy ;)
@Sir Gareth: „Ja tam nie widzę nikogo pijanego(…)”
wybacz, ale nie rozumiem – wczytaj się może i popatrz co się dzieje w nowoczesnych mediach – skoreluj potem ten typ zdjęć (który jest w artykule, do którego zlinkowałem) do najnowszych niusów i zobaczysz tego „pijanego”.
Popatrz, że to nie jest mój problem, tylko problem m.in. zbyt powierzchownej percepcji społeczeństwa łykającego medialne „subiektywne” materiały.
I słuchaj Iczka. ;)
@OsMax: uważaj, gdzie trzech się biję, tam trzeciego zamykają w pierdlu. :P
@zover: Ty prowokatorze!
@Lemarais: tak. podoba mi się ta interpretacja. może trzeba to podsunąć jakiemuś onetowi albo gazecie?
lip 11, 2009
Reply
Tutaj przykład równie świeżej akcji z Obamą w roli głównej, równie manipulacyjne….
http://pwnedoncamera.com/2009/07/10/caught-looking-president-obama-wins-most-submitted-image/
pzdr
antygon
lip 11, 2009
Reply
A któż to naiwny traktuje różne zapowiedzi i przepowiednie, tudzież i deklaracje, iczka poważnie?
Chyba tylko ktoś, kto go krótko zna.
LOL!
W chwili obecnej Piotruś znajduje się na etapie miłości wielkiej do fotografowania na pojedynczych fiszkach w rozmiarze 4×5 cala. Który to okres minie tak jak i wszystkie poprzednie. Malutki problem tylko, że upodobania swe zmienia z taką częstotliwością jak pewien etymolog ugrupowania polityczne. Acz sprawiedliwości należy oddać, że ponoć nie czyni tego z wyrachowania i każdorazowo uczucie jego płomienne jest i czyste.
Ten typ już tak ma!
Mnie się osobiście podoba jak mężczyzna zakochany jest miłością ślepą. Dobrze jednak dla jego zdrowia psychicznego chociażby, jeśli pozostałe kobiety uważa tylko odrobinkę brzydsze od swojej wybranki, pomimo tego, że ma ona krótkie, krzywe i owłosione nogi. Iczek niestety uważa przy każdym kolejnym zakochaniu, że wszystkie pozostałe niewiasty prócz tej jednej jedynej, to skończone szantrapy i debilki, co gorsza. I tylko to mnie martwi.
Do rzeczonego zdjęcia, czy raczej kilku zdjęć wracając. Są one dowodem na to jak trudno na zdjęciach znaleźć tzw. prawdę obiektywną, niezależnie od rodzaju nośnika fotograficznego (sic!), a nawet, o zgrozo, niezależnie od intencji fotografa. To pierwsze doskonale kol. Krzychu opisał na swoim blogu: http://born66.net/?p=1645#more-1645 Co do drugiego, przyszedł mi do głowy taki oto zabawny przykład. Niedawno temu, na Discovery bodajże, widziałem taki oto program. Realizatorzy poprosili matematyka o obliczenie prawdopodobieństwa, że fotografowana osoba, akurat w momencie otwarcia migawki, mrugnie oczami. Okazało się, że prawdopodobieństwo to jest całkiem spore i co gorsza rośnie bodajże w postępie geometrycznym (!) wraz z rosnąca ilością osób na zdjęciu. Jeśli dobrze pamiętam, to już przy 15 osobach należałoby zrobić aż kilkanaście zdjęć, aby chociaż na jednym z nich wszystkie osoby miały otwarte oczy!!! I to nawet drogi iczku, jeśli posługiwać się wielkoformatowym Sinarem, ale na klisze, broń Panie Boże z cyfrową dupką ;-)
Które więc ze zdjęć oddaje obiektywną prawdę: takie na którym fotografowana osoba ma zamknięte oczy i otwartą buzię, chociaż starała się wypaść jak najlepiej? Czy też takie na którym modelka nie dość, że przygotowywana godzinami przez wizażystkę, to na dodatek ubrana jest w ten sposób, w jaki żadna kobieta się nie ubiera? A może któreś ze zdjęć Alberta Zawady, np. jedno z tych z Hong Kongu? A może żadne z nich, bo nic takiego jak prawda obiektywna na zdjęciach nie istnieje, więc kruszenie kopii o to nie ma sensu?
lip 12, 2009
Reply
Przeczytałem tekst Krzycha i myślę, ze dobre tam przykłady są. Photoshop uniewinniony.
lip 13, 2009
Reply
@Rudolf: to co widza ludzie w mediach i zdjęciach to w większości przypadków wina ludzi, a nie zdjęć. Po co jest ta cała psychologia, socjologia? Po to aby umieć manipulować ludźmi, a jakie środki przekazu używa się do tego to już kwestia preferencji i gustów.
A co apokalipsy wg. Iczka… cóż każdy widzi to co chce widzieć. Ja nie dostrzegam tego horyzontu, który widzi Iczek. Może jestem ślepy, a może po prostu nie jestem spaczony.
Tandetne zdjęcia zawsze były obecne, i bez względu czy był to czas prefotoszopowy czy postfotoszopowy. Internet sprawił, że teraz łatwiej można znaleźć takie rzeczy… a może nawet takie rzeczy na siłę pchają się z buciorami na nasze monitory… ale to jest tylko specyfika tego okresu rozwoju cywilizacji… u podstaw tak na prawdę nic się nie zmieniło.
Trzeba pokazywać dobre zdjęcia… a nie pisać, że jest mnóstwo kiczu. Rudolf weź coś w końcu wywołaj i pokaż nam dobre zdjęcie ;]
lip 13, 2009
Reply
a może p.Iczek miał na myśli po prostu dobre, pozytywne fotografowanie, patrzenie z zachwytem na prawdziwy świat. apokalipsa może oznaczać, tak to zrozumiałem, że nastąpi porzucenie robienia zdjęć przed komputerem, że ludzie zapragną kontaktu bezpośrednio ze światem i przestaną myśleć nad tym, czy jakość ich zdjęć odpowiada aktualnym trendom lub jaki mają nabyć w tym celu sprzęt. w takim ujęciu ja jestem już częścią tej apokalipsy, ponieważ niesłychanie skomplikowało mi się fotografowanie cyfrą. nie chciałbym rozwodzić się na ten temat. naprawdę wystarczy mi jeden aparat i standard. jestem z tych właśnie.
więc ja pozdrawiam p. Iczka.
acha – miałbym pytanie, jeśli można, czy aby fotografowie weselni nie powinni opuścić ten blog? chyba, że robią coś poza tym.
lip 13, 2009
Reply
Jak zauważył autor wpisu (nieco wyżej): „Popatrz, że to nie jest mój problem, tylko problem m.in. zbyt powierzchownej percepcji społeczeństwa łykającego medialne “subiektywne” materiały.”
Więc to też nie problem fotografii.
Lemarais: „czy aby fotografowie weselni nie powinni opuścić ten blog? chyba, że robią coś poza tym”.
Nie zrobiłam nigdy żadnego zdjęcia na weselu, ale faktycznie mam zamiar opuścić ten blog. Jak widać świat tutaj dzieli się na przytakujących autorowi i tych złych (w cywilizowanych warunkach nazywanych oponentami, tutaj zazwyczaj: internetowymi trollami).
Wbrew Waszym przewidywaniom świat fotografii – w każdym wymiarze – jest na drodze, ale nie ku upadkowi jak prorokujecie, ale ku rozwojowi, upowszechnieniu tego, co wiążę się z przekazywaniem własnego punktu widzenia (niekoniecznie obiektywnej prawdy) – właśnie dzięki mnogości środków temu sprzyjających. Oczywiście zdarzają się wyjątki, kiedy jest ona wykorzystywana w złych, manipulacyjnych celach. Ale są to WYJĄTKI absolutnie nie potwierdzające żadnej reguły.
I jak napisałam wcześniej, żegnam.
lip 13, 2009
Reply
Surima, ale o co Ci chodzi? Cóż to za moda na obrażanie się i pożegnania?
lip 13, 2009
Reply
czy tu jest cenzura?
lip 13, 2009
Reply
Jest. Bom pisał i wcięło. Auf Wiedersehen!
lip 14, 2009
Reply
@Tomasz Pawłowski: na ZawszeKwadracie nie było, nie ma, i nie będzie żadnej cenzury.
Jeśli coś wcięło, proszę o info – mechanizmy antyspamowe nie są idealne.
lip 14, 2009
Reply
No to sorry, ale zapomniałem już, co chciałem powiedzieć :)
lip 14, 2009
Reply
Powolywac sie na Iczka – zenada, prosze poczytajcie jego wpisy na innych blogach niz jego wlasny. Facet jest meczacy i uwaza sie za guru fotografii. Wart jest jedynie tyle, ile jego wpisy.
lip 14, 2009
Reply
Uuuuuuu!
Apocalipse now. Ale niekoniecznie dotycząca fotografowania jako takiego. Myślę że koniec fotografii nie będzie miał nic wspólnego z obrazem, a z obrazą. Osobiście znamiona upadku widzę właśnie w takich dyskusjach jak powyższa, gdzie nikt nikogo tak naprawdę nie słucha, a tylko wygłasza prawdy objawione (apokalypsis = objawienie). Fotografowie czujący na karku oddech cyfry (każdy może robić zdjęcia, przez co rośnie ilość fotografii i rośnie „konkurencja”) stają się coraz bardziej zdeterminowani i bezwzględni. Kiedyś dyskutowało się o zdjęciach w konstruktywnej atmosferze, dziś każdy fotograf jest wyznawcą własnej religii. A stąd niedaleko do krucjat… i apokalipsy.
lip 14, 2009
Reply
Amen ( a men? :)
lip 14, 2009
Reply
moje „czy aby fotografowie weselni nie powinni opuścić ten blog?” było prowokacyjne i ironiczne i niejednoznaczne.
p. siedzący w szafie napisał, że „Kiedyś dyskutowało się o zdjęciach w konstruktywnej atmosferze, dziś każdy fotograf jest wyznawcą własnej religii.” z czym się zgadzam.
moja religia fotograficzna ma taki dogmat, że jak się umie robić zdjęcia to zdjęcia wychodzą dobre, cokolwiek by sie fotografowało. to trzeba umieć. i tyle.
ponadto zdjęcie musi mieć te…no… plastykę, kontrasty, światło po prostu poprawne albo jakieś fikuśne.
co tam jeszcze mógłbym napitolić… wystarczy.
lip 14, 2009
Reply
mógłbym napitolić i to sporo. może tak. kiedyś świat był inny, ciekawszy, bardziej różnorodny i było co fotografować, robiono pierwsze fotografie czegoś, kogoś. dziś jest inaczej. świat jest inny i uwaga, to idzie z mojej religii, świat jest mniej ciekawy niż kiedyś. jest już poznany.
fotografia dokumentuje świat. kiedyś było co dokumentować dzisiaj już nie ma tego zbyt wiele, bo wszędzie jest telewizja. moja religia nie daje żadnej na to odpowiedzi. może trza to rzucić w cholerę…
lip 14, 2009
Reply
może fotografowanie wynika z kompleksów, zahamowań, niskiej samooceny, bo to jest podglądanie nic więcej…
albo patrzenie na cokolwiek jak na obiekt zamiast go brać jeden za drugim i w mordę go!
lip 15, 2009
Reply
@Tomasz Pawłowski
Ten kilka razy umierający „padający żołnierz” nazywał się Federico Borell Garcia. Robert Capa cyknął zdjęcie 5 września, 5 września zmarł także Garcia. A te zarzuty o inscenizowanie jest jakąś kompletną bzdurą obaloną przez biografa Capy Richarda Whelana. Skąd więc cały ten nieprawdziwy lament? Otóż jakiś faszyzujący dziennikarzyna po kilkudziesięciu latach po wojnie w 1936-39 „przypomniał” sobie, że dzielił pokój hotelowy z Capą i zaczął opowiadać, jak on to słyszał Capę mówiącego o tejże „inscenizacji”. Sęk w tym, że tamtego dnia byli oddaleni od siebie o dobre kilkaset kilometrów. Plus, Capa był marksistą, więc dzielenie pokoju z faszystą wydaje się jeszcze bardziej wątpliwe.
Jeszcze końcówka artykułu Whelana nt. autentyczności fotografii (polecam wyguglać):
„There can be no further doubt that The Falling Soldier is a photograph of Federico Borrell García at the moment of his death during the battle at Cerro Muriano on September 5, 1936. May the slanderous controversy that has plagued Robert Capa’s reputation for more than twenty-five years now, at last, come to an end with a verdict decisively in favor of Capa’s integrity. It is time to let both Capa and Borrell rest in peace, and to acclaim The Falling Soldier once again as an unquestioned masterpiece of photojournalism and as perhaps the greatest war photograph ever made.”
lip 15, 2009
Reply
p.Rafał – google nie są najlepszym źródłem wiedzy, ale to na marginesie. Sprawa nie zosatała do dziś wyjaśniona, a kontrowersje pozostają w mocy do dzisiaj i biografia Whelana nic w tej sprawie nie zmienia. Być może w pośpiechu zbyt pochopnie użyłem zwrotu „jak wiadomo” ale jakie to ma znaczenie z punktu widzenia poruszonego tematu? ( życie Capy było pełne mistyfikacji i gry – na drugim marginesie – mam nadzieję, że nie obrażam niczyich uczuć religijnych w tym momencie ? ) Jestem nudny i preferuję dyscyplinę myślową : tematem „felietonu” nie był Capa a kwestia obiektywizmu fotografii, ja podałem tylko przykład – być może kontrowersyjny – ale nie jedyny do jasnej ciasnej.
lip 16, 2009
Reply
@Tomasz Pawłowski
Ja tylko przytoczyłem szeroko uznawane w środowisku historyków sztuki/fotografii słowa Whelana, które autorzy wielu opracowań dot. fotografii zamieszczają w swych książkach. A samo zdjęcie uosabia ten odwieczny spór o autentyczność fotografii, dlatego teraz się przewija się w naszych komentarzach.
„p.Rafał – google nie są najlepszym źródłem wiedzy, ale to na marginesie.” – zgadzam się, ale czemu taki ni z gruchy ni z pietruchy o tym?
A co do meritum… Obiektywizm to rzecz subiektywna. No, po prostu nie można stwierdzić, co jest obiektywne. Jak zdefiniować obiektywizm? Nie ma ogólnie przyjętej definicji obiektywizmu lub trudno ją zaimplementować do poruszanych spraw, co fajnie pokazuje dyskusja nad autentycznością fotografii. Nigdy nie dojdziemy do finału sprawy, chyba że wszyscy zainteresowani tym robieniem z igły widły wspólnie ustalą, spiszą, przykleją na ścianie definicję obiektywizmu w fotografii i będą ją aż po grób wykorzystywać w podobnych „sporach”. A ten pomysł jest absurdalny, bo niemożliwy.
A teraz, posługując się własną definicją obiektywnego zdjęcia, ogłaszam, że to zdjęcie jest obiektywne. Jak cholera. Kropa. :))))
lip 16, 2009
Reply
* Rafał „zinteresowani robieniem z igły widły”
Mnie tam widły nie przeszkadzają, a jak się uda komu je zrobić z igły to tym większa dlań cześć i chwała.:)
W tym wypadku nie potrzeba tworzyć nie wiem jak wyszukanych definicji, bo wystarczy potoczne znaczenie , którego granice zakreśla zwyczaj językowy. Powiadamy: „bądź obiektywny” – znaczy spójrz na rzecz/człowieka/sytuację abstrahując od własnych preferencji estetycznych/politycznych/takich czy owakich. Te preferencje często są nieuświadamiane do końca ale okreslają sposób widzenia. Tu mamy jednak do czynienia ze świadomą manipulacją. Hawk
sie 11, 2009
Reply
Eeeetam proroctwa.. cholera ileż tych proroctw ludzkość już przeżyła… :D z obiektywizmem jest jak z żywo-martwym kotem Schroedingera.. (wszędzie te koty??!!) obiektywizm istnieje dopóki nie pojawi się obserwator ..albo dopóki obserwator nie weźmie w łapy aparatu.. wtedy następuje załamanie fali obiektywizmu na rzecz postawy wymuszonej – sprzętem, sytuacją, pogodą, nastrojem swoim i innych, miejscem, okolicznościami itp..itp.. :) Kropka. Ten kto uważa, że jest obiektywny, kpi z samego siebie. i tyle :P