czwartek
Pisane prozą, Warsztat fotograficznyCyfrowy Mistrz
Jakoś tak się złożyło i przez wiele ostatnich tygodni nie spotkaliśmy się ani razu. W życiu każdego z nas zaszły znaczące zmiany, więc tym bardziej wypatrywałem tego – krótkiego, ale jednak – pleneru.
Spotkaliśmy się w centrum Miasta, w dość kulturalnym miejscu. Pierwsze spojrzenie – i szok. Mistrz zapuścił wąsy! Drugie spojrzenie – szok! Mistrz się uśmiechnął promiennie na przywitanie! O, do licha, świat pędzi do przodu – pomyślałem ponuro i podszedłem bliżej przywitać się grzecznie.
Nie omieszkałem zanotować, że prócz wielkiego telefonu (czy smartfonu, zresztą, jakkolwiek to się zwie) Mistrz jest wyposażony w ogromną, nowoczesną cyfrówkę znanej marki, z długim szkłem typu zoom. Z boku smętnie zwisała nieduża torba ze średnim formatem.
No i taki był początek. Potem było coraz lepiej.
– Ale dlaczego zacząłeś używać cyfrówki? Szczególnie takiej — indagowałem — przecież to jest wielkie, rzuca się w oczy, jest głośne i ogólnie jeden reset i nie masz zdjęć!
Przestał pstrykać kolorowe wieczorowy kadry Miasta i spojrzał na mnie krzywo.
– Nic nie rozumiesz. Tu nie chodzi o jakieś wydumane idee, tylko o to, co komu jest potrzebne. Popatrz: możesz zrobić tu zdjęcie tego maluszka bawiącego się z tatą? A ja mogę! — i pstryknął fotkę.
Oczywiście nie mogłem zrobić zdjęcia. Mały człowieczek miał koło 3 lat, ruszał się jak na swój wiek przystało, a lampy oświetlały scenę na tyle, że przy super-hiper-szybkim filmie 1600, jaki miałem, i obiektywie otwartym na maksa (F/2.8) mogłem najwyżej marzyć o 1/8s bądź 1/15s. Wzruszyłem ramionami i odwróciłem się szukając kadru dla siebie.
– O, albo zobacz tu. Zwykle robię w takich warunkach na ISO6400, ale co mi przeszkadza ustawić iso dwadzieścia pięć tysięcy? Nic! No, może trochę szumy. Ale zdjęcie zrobię! — i pstryknął fotkę krzakom.
– Poza tym — kontynuował z wizjerem przy oku — to tu — dodał wskazując na cyfraka — to jest coś, co noszę, bo muszę. Moja praca tego ode mnie wymaga. Ale to — wskazał na torbę ze średnim formatem — to jest numero uno!
Popatrzyłem na niego i nic nie mówiąc ruszyliśmy dalej. Dyskusja – dzięki unikaniu tematu sprzętu, jakim się posługiwał, jakoś się posuwała naprzód. Starałem się nie naciskać i – będąc miłym – nie zwracać uwagi na fakt, że pstryknął już ze 40 fotek (w tym 8 pustym krzakom), a jego „numero uno” nawet nie miało szans odetchnąć żywym powietrzem. No więc sobie gadaliśmy dobrą chwilę, jak za dawnych czasów.
Jednak nic, co dobre, nie trwa wiecznie, prawda?
– Bo widzisz, a propos takiej ciemni, jak kiedyś jeden z drugim mieli w wielkich wozach – no to teraz popatrz tu. On ma mini-fotoszopa wbudowanego! — objawił mi tryumfalnie wskazując na LCD swojego aparatu. — Patrz, patrz, mogę zmienić balans bieli, skadrować, a nawet zrobić jaśniej, ciemniej czy inne takie!
Milcząco wpatrywałem się w sylwetkę Mistrza pochyloną nad świecącym ekranikiem. Wyczuł coś, bo powoli się wyprostował i zauważył mój wyraz twarzy. Nie miałem w tym momencie zbyt dobrego zdania o tej jego fascynacji i najwidoczniej było to wyraźnie widoczne.
– Ty pedale! — rzucił mściwie.
Aż się roześmiałem. W sumie, to cieszę się patrząc na te zmiany. Mistrz zachowuje się zupełnie tak, jakby sobie znalazł młodszą o 20 lat nową kochankę, a to – jak podają różne źródła – niezwykle pozytywnie wpływa na zdrowie i ilość lat życia mężczyzn. No to niech mu będzie na zdrowie!
Szkoda tylko, że nie potrafił zauważyć świetnego kadru, jak pochylony nad LCD cyfraka pstrykał coś w nim uparcie. Szkoda też, że ja – który zauważyłem ten kadr – miałem właśnie przed chwilą „cykniętą” ostatnią klatkę, więc zdjęcia zrobić nie mogłem. W sumie – na to samo wyszło.
Post Tags: ISO 6400, ISO1600, ISO25000, kadrowanie, kochanka, Mistrz, ostatnia klatka, o_mistrzu, photoshop, zdrowie, zoom
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (88)
- Co zrobić? (86)

lip 30, 2009
Reply
Ciągle to samo. Aparaty cyfrowe odmóżdzają itp, itd… Myślisz, że F4 albo FM2n się ludzie nie onanizowali? Albo jak dostawali do rąk pierwszego 501C/M? Tu się nic nie zmieniło i jakoś nie widzę w tym nic złego. Napisz coś o FOTOGRAFII. Poza tym używanie zwrotu „Ty pedale” w roli chamskiej inwektywy jest straszliwie żenujące nawet jeśli tylko powtarzasz to co usłyszałeś. Jeszcze jedno. Marzyć. Mogłeś marzyć.
lip 30, 2009
Reply
Kikur
lip 30, 2009
Poza tym używanie zwrotu “Ty pedale” w roli chamskiej inwektywy jest straszliwie żenujące nawet jeśli tylko powtarzasz to co usłyszałeś.
—
Tatusiu, muszę Ci wyznać – jestem gejem!
- No co Ty – masz kolekcję okularów jak Elton John?
- Nie!
- Jeździsz różowym Hummerem?
- Nie!
- Chodzisz w jedwabnych spodniach za 1000 $ ?
- No nie !!!
- To ty pedał jesteś, nie gej !
lip 30, 2009
Reply
Tak Jurku… znam ten dowcip. Znam takich więcej. Tyle, że on ma niewiele wspólnego z tym co napisałem. Ciekawe czy gdyby to był Twój syn, to też byś go tak śmiesznie pytał? :-)
lip 30, 2009
Reply
nie wiem, ja tu wyczytałem raczej metaforę tego, że jednego faceta nie podnieca „młoda superlaska” drugiego i stąd nawiązanie do orientacji seksualnej, usprawiedliwione moim zdaniem. ale ja zazwyczaj szukam w tekście tego czego nie ma ;)
lip 30, 2009
Reply
Czyli upadek Mistrza – całkowity.
Nareszcie!
Może to Cię „otworzy” …?! :)
lip 30, 2009
Reply
@Kikur: „Poza tym używanie zwrotu “Ty pedale” w roli chamskiej inwektywy jest straszliwie żenujące (…)”
Żenujące jest to, że tak wielu w tych czasach nie ma pieprzonej tolerancji wobec zdrowych homofobów!
@Iczek: Upadek? Oszalałeś? Nowy Rozdział!
lip 30, 2009
Reply
W sumie racja, jak to jest…. powiedzieć: Ty homofobie! – nie jest żadną inwektywą. Ale Ty pedale! – już jest?
Powiedzieć: Cyfra sucks! jest inwektywą, ale już: Analogowy oszołom! – nie jest.:)
Dobry temat…
Jaki tam Nowy Rozdział… wszystko już stracone. Mistrz mi nie znany zamienił się w banalnego sługusa korporacji.Ograbiłes mnie z wyobrażen Rudolf. Zabrałeś każda wspaniałą chwilę poprzednich spotkań z Mistrzem, tak cudnie relacjonowanych przez Ciebie.
Czemu! czemu wołam w ciemności nocy?!
Jednym, krótkim tekstem sprowadziłeś Mistrza na poziom miliarda użytkowników cyfrowego badziewia. Mistrz to przecież ekskluzywność, wyjątkowość.
Zabrałeś mi to Rudolf.
Unforgiven!
lip 31, 2009
Reply
eeee…. chcesz powiedzieć, że nie miałeś srajtaśmy na zmianę? to jest niewybaczalne.
lip 31, 2009
Reply
Cyfra nie jest zła – wykrzyknął młody entuzjasta, jak na młodego entuzjastę przystało. – Zależy co się robi.
Jadąc na ślub biorę dwie cyfry, bo jedna zawsze może mieć jakiś humor, no ale są wydarzenia których nie da się powtórzyć. Robiąc tego typu zlecenia trzeba wrzucić na ruszt trochę pokory i tyle. Poza tym podczas pleneru ślubnego analog wciągnął i udławił się kliszą, więc cóż.
Idąc natomiast na plener, czy chcąc uchwycić klimat miasta analog to coś co sprawia że człowiek nie patrzy się jak debil we wbudowanego photoshopa, tylko chłonie to co dzieje się dookoła. Nie wyobrażam sobie iść z cyfrą. Szczerze. Po prostu brakuje mi wewnętrznej dyscypliny, aby nie robić zdjęć krzakom. Może kiedyś, jak będę duży.
Na wakacje natomiast biorę i cyfrę i analoga. Moja dziewczyna robi cyfrą zdjęcia pod tytułem „aby nie było że nas tu nie było”, ja mogę sobie zmierzyć światło, a w sumie i tak robię analogiem. Polecam wzięcie jednego filmu na tydzień. Dużo czasu spędza się nad każdym zdjęciem. Tylko moja dziewczyna była lekko obrażona że każę jej wstawać o 3 30 rano aby iść na wschód i robię przy tym cztery zdjęcia.
Była obrażona do momentu jak je zobaczyła…
lip 31, 2009
Reply
Ja na wycieczki zabieram olympusa tripa 35 :). Male, jak utonie to nie bede rozpaczac no i baterie starczaja na bardzo dlugo :D. A pozatym to leci do mnie crown graphic. Nudzilo mi sie wiec sobie kupilem taka koze…
lip 31, 2009
Reply
Świetny wpis. I udatnie w polskim języku uklecony.
sie 4, 2009
Reply
Poprzednie teksty o Mistrzu miały w sobie szum stalówki sunącej po papierze z moleskina, ten raczy ucho dźwiękiem styropianu gwałcącego szybę.
Poproszę, żeby o mistrzu pisał Robert S. Górski.