wtorek
Czarno-białe, Warsztat fotograficznyPobaw się światłem
Często patrzę na zdjęcia, gdzie fotograf bierze „do ręki” oświetlenie sztuczne i – ustawiwszy wszystko przykładnie za pomocą asystenta – robi wspaniałe, wielkie zdjęcie. Niestety wiele razy widziałem fotografie, na których obleśnie oczywistym jest, że zostały użyte lampy. Nie wnikam, czy to, że widać użycie światła sztucznego jest zamierzone czy nie – bo owszem, potrafię zrozumieć sytuacje, gdy trzeba dać do zrozumienia o tym, że obok stała lampa czy nawet osiem lamp.
Ale! Jest dla mnie niesłychanym mistrzowstwem zrobić zdjęcie, gdzie za pomocą lamp wyczarowuje się światło tak złudnie podobne do naturalnego, tak delikatne i tak wyraziste jednocześnie, że ma się wrażenie czuć promienie słoneczne.
Pokażę dziś coś, co wprawia mnie w pewien dyskomfort psychiczny. To zdjęcie jest typowym wytworem profesjonalisty. Patrząc na jego inne zdjęcia wiem, że opanował warsztat. Widzę też (mój umysł mi mówi) że tutaj użył sztucznego światła. Jednocześnie rodzaj tego światła, jego rozmieszenie w całym kadrze, na butach, spodniach, na włosach i fortepianie – to wszystko odbieram tak, jakby tylko i wyłącznie słońce – odpowiednio ukierunkowane – miało nadawać temu obrazowi charakter.
Powiedzcie mi proszę: dlaczego mam wrażenie, że nikt z was nie potrafiłby powtórzyć tego rodzaju oświetlenia? Czy jednak może ktoś podniesie rzuconą rękawicę?
Autorem jest Mark Seliger, a jeśli ktoś potrafi zrobić podobnie dobrze oświetloną fotografię, to zapraszam – chętnię poznam takiego światłmistrza.
Post Tags: fortepian, lampy, Mark Seliger, światło
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (104)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co zrobić? (85)
- O tym, jak fotografia analogowa przyniosła mi ulgę (83)


lip 7, 2009
Reply
Ja właśnie kończę „The hot shoe diaries” Joe McNally’ego. On też piękne rzeczy robi przy pomocy kilku flash’y. Polecam.
lip 7, 2009
Reply
zdobywszy pewne doświadczenie zauważyłem pewną cechę fotografii analogowej – utrwala światło 1:1. uważam, że do utrwalenia zastanego, wyjątkowego światła nadaje się wyłącznie klisza światłoczuła, gdzie obraz powstaje wskutek reakcji chemicznej – bezpośrednio od światła 1:1. cyfra tego nie daje, daje światło zmienione, które trzeba potem przywrócić do postaci takiej jaka była – ale na podstawie czego? piszę o subtelnym świetle. czy sztuczne swiatło może imitować światło słoneczne? czemu nie. tego przecież można się nauczyć. ale po co imitować słońce lampami? zdobywszy pewne doświadczenie wiem, że światło słoneczne jest nalepszym źródłem dla fotografii. występuje w tak wielu rodzajach w różnych miejsca w Europie. w Polsce jest podobne jak w Niemczech ale w Niemczech są dobre plany – architektura, plenery i takie światło daje klimat surowości – w Polsce swojskości – co jest nie do przyjęcia.
lip 8, 2009
Reply
Moim zdaniem Twoja fascynacja stroną techniczną tego zdjęcia polega na tym, że autorowi udało się, celowo, czy przypadkiem, stworzyć wrażenie niesamowitej dynamiki tonalnej. Ale podkreślam – to jest tylko i wyłącznie WRAŻENIE! Każda bowiem błona fotograficzna, czy matryca cyfrowa ma tą dynamikę o skończonej wartości, albo innymi słowy, wyżej doopy nie podskoczysz! Czego najlepszym dowodem jest inna fotografia tego samego autora i w tym samym portfolio – konkretnie chodzi o zdjęci B.B. Kinga z wyżartymi światłami a’la iczek. No tak, ale w przypadku tej ostatniej foty kontrola nad światłem była żadna – było to w 100% światło zastane, chociaż i w 100% sztuczne ;-)
lip 8, 2009
Reply
Rzecz jasna, światło zastane, słoneczne jest najlepsze i sztuka jego użycia w dobrej fotografii jest mistrzostwem. Jadnak ustawienie światła sztucznego tak, aby rzeczywiście nadało ono zdjęciu jakiś unikalny charakter to także duże osiągnięcie. Sam chętnie bym się tego nauczył ;)
Nie czuję żadnego odruchu odrzucenia co do sztucznie oświetlonych zdjęć – wśród nich jest wiele – wręcz arcydzieł. Wystarczy wspomnieć wielkoformatowych twórców jak G.Crewdson (szczególnie jego fotogramy Pittsfield) lub Wang Qingsong.
lip 8, 2009
Reply
a czy ciemna plama z prawej strony głowy – to cień głowy?
lip 8, 2009
Reply
Akurat to oświetlenie mi się zupełnie nie podoba i nie widzę tutaj żadnych skojarzeń ze słońcem!? Widać odbiór uwarunkowany jest indywidualnie :)
lip 8, 2009
Reply
przypomina trochę filmy o wampirach
lip 8, 2009
Reply
Są tu na zdjęciu szarości i duże kontrasty – poszedł pędzel po odbitce – retusz.
Mr Mark Seliger – to arista! Estetic i mystrzu pędzla!
Artista-Fotografistta!
A może to z pokazu quasi-naukowego pt. „Cud srebrowej odbitki”.
Panie wydawały z siebie dźwięki: och… ach…takie same jak po pokazie w ciemni artisty!
lip 8, 2009
Reply
Oświetlone ładnie, ale wcale nie odnoszę wrażenia, że to światło słoneczne. Wręcz przeciwnie, niemal widzę reflektory ustawione poza kadrem. Dwa po lewej jeden po prawej.
lip 9, 2009
Reply
To jest troszkę tak że onieśmielają nas te wszystkie znane i ważne nazwiska w opisach.. a to sławny aktor a to celebryta.. troszkę nas one mamią i mówią ze to jest świetne niepowtarzalne zdjęcie bo przecież oni na nich są, a oni nie bywają na słabych fotografiach.
Oczywiście nie twierdze że zdjęcia są złe, są świetne, pytam jedynie czy ich wartość byłaby taka sama w anonimowym portfolio z anonimowymi modelami. Czy równie by nas zachwycały, czy ich magia byłaby taka sama?
Tak w ogóle to witam, często czytam ale pierwszy raz coś napisałem:)
lip 10, 2009
Reply
@anulka: ciekawa teoria. Ale dlaczego myślisz, że nie da się tego zrobić światłem?
@Kwantowy: też widzę reflektory. Ale sama jakość tego światła jest …jakaś inna, bardziej subtelna…
@vincent vega: toteż właśnie dlatego rzuciłem rękawicę – niech podniesie ją ktoś z nieznanym nazwiskiem :)
lip 10, 2009
Reply
@Rudolf-kisskiss
Myślę, że to czy tam jest więcej czy mniej jakiegoś fajnego czy niefajnego światła nie ma najmniejszego znaczenia. W sumie to banalne zdjęcie, naprawdę nieciekawe. A pędzel TO JEST TO! Dobrze operować pędzlem to zacna umiejętność, nawet niezbędna.