Zawsze Kwadrat

Sign In

RSS


1235
uzaleznionych
od ZawszeKwadratu

lip 21
wtorek
Marudzenie, Warsztat fotograficzny
Trochę smutny, trochę zły…


Jestem trochę smutny, ale też trochę zły. Czytam, że „czysty” fotoreportaż jest już mało sexy i teraz wypiera go fotokast. Że fotograf jak nie ma wokół grupy specjalistów od dźwięku, montażu i tak dalej, to musi sobie sam radzić, i to jest bardzo wymagające zadanie. A niech to szlag. :(

Jeśli naprawdę ludzie przestaną chcieć zwykłych fotoreportaży, to ja nie wróżę fotografii niczego dobrego. Przecież to jest wyrzucenie do ścieków jednego z najciekawszych atrybutów fotografii – tej ciszy, która często potrafiła tak podkreślić przekaz!

Nie wiem, jakoś to wszystko idzie w kierunku, który wyznaczają Doda, Paris Hilton, czy ktokolwiek tam jest teraz na topie wśród tzw. celebrytów. Trochę się złoszczę, i trochę mi smutno, bo nie widzę szans na zatrzymanie tych zmian. I trochę sam je napędzam, wciąż istniejąc w Internecie – a to on przecież zabił fotografię. Tak, zabił, tylko – by nikt nie panikował – panowie w czarnych garniturach podstawili sobowtóra i wszyscy myślą, że fotografia wciąż żyje i ma się dobrze.

Na dodatek spaliła mi się lampa w powiększalniku. Goddamnit!


Post Tags: , , , , ,

36 Responses to “ Trochę smutny, trochę zły… ”
  1. Myślę, że ta „ewolucja” była raczej nieuchronna…

  2. Czyli jak? zamiast rzetelnego fotoreportarzu mamy videorelację z kilkoma stopklatkami (czyt. zdjęciami)? Rozumiem panoszenie się multimediów po świecie sztuk wizualnych, ale to już lekka przesada. Przecież w fotoreportarzu własnie to zatrzymanie chwili jest istotne. Dzięki niemu widz ma możliwość zastanowić się dowolnie długo nad jednym, wybranym momentem. Chyba odczuwam lekki niesmak.

  3. Błąd logiczny.
    To nie fotoreportaż umiera sam z siebie, tylko umiera prasa drukowana (wiem sam po sobie, bo od pewnego czasu kupuję tylko sobotnie wydanie pewnej gazety); śmierć fotoreportażu jest więc tylko konsekwencją innego, szerszego zjawiska.
    Można więc powiedzieć, że my sami (czytelnicy prasy) jesteśmy sobie winni. A przynajmniej ja o sobie mogę to powiedzieć.

  4. mnie zawsze fotoreportaż mało ruszał. drażnił raczej. martwią mnie za to jego problemy w kontekście zawężania obszaru używania fotografii. z mojego punktu widzenia znaczy to, że coraz więcej firm/koncernów będzie się wycofywało z technologii których używam.

  5. Ekonomia – słowo klucz.
    Kapitalizm – słowo klucz
    Unikatowość – słowo klucz.

    A teraz złóżmy to.
    Okey, fakt, oglądam te fotokasty i niektóre mnie bardzo pociągają. Są zrobione z wyczuciem, są dynamiczne, są nie za długie. Są interesujące po prostu.
    Czyż nie tak samo jest z fotografią. Tylko pewna jej część jest fajna i zatrzymuje oko.

    Upadek gazet myślę, że niestety jest nieuchronny. Może potrwa dłużej niż śmierć klasycznej fotografii i reportażu, ale i tak pogrzebiemy truchło. Nie opłaca się.

    Czemu?

    Bo ktoś wymyślił, że trzeba na wszystkim zarobić. Że jednym systemem ekonomicznym, który jest „dobry” jest kapitalizm. Że społeczeństwo musi podzielić się ekonomicznie. Cóż… wszyscyśmy się na to godzili. Każdego dnia się godzimy. Taki rozwój cywilizacji.

    Co nam pozostaje…?

    Unikalność i trwanie w niej.
    Bycie w opozycji i trzymanie się kurczowo rzeczy wartościowych – unikalnych.
    Pozostaje nam zamykać się w ciemni i robić baryty, nawet jesli jbędziemy jedynymi na osiedlu./
    Nie psrzedawac powiększalników i nie oddawać starych nagatywów.

    I przede wszystkim – nie słuchać naćpanych cyfryzacją młodych wilczków…

  6. Jeśli wszyscy będą narzekać i nie będą brać się za klasyczny reportaż fotograficzny to go nie będzie. To nie jest tak, że nikt tego nie potrzebuje. Jest sporo ludzi, których interesuje np. klasyczna fotografia, klasyczny teatr i muzyka, dobre kino, nawet klasyczne manieryczne aktorstwo, szczególnie młodych ludzi, którzy chcieliby tego dotknąć bezpośrednio ale nikt tego nie dostatrcza.
    To nie o to chodzi, żeby zanalizować obecne trendy i je wykorzystać, ale chodzi o to żeby wybrać dla siebie najlepszą konwecnję i robić swój materiał. Potem go wziąć w łapę i zanieść do redakcji. Każdy materiał, w dowolnej konwencji, jeśli jest dobry, redakcja kupi.
    Należy przyjąć zasadę, że jeśli redakcje nie chcą materiału, to znaczy, że jest on słaby – oni też chcą pokazać coś ciekawego. Dobry redaktor nie odrzuci dobrego materiału – kupi go i jakoś go wykorzysta, choćby go nie oczekiwał. Choćby był to klasyczny reportaż – a może właśnie dlatego.
    Cechą amatorów-lamerów jest dostosowywanie się do trendów – profesjonalista dostosowuje się tylko do wymagań technicznych/sprzętowych ze strony redaktorów.

  7. lemarais
    lip 22, 2009
    Reply

    Każdy materiał, w dowolnej konwencji, jeśli jest dobry, redakcja kupi…
    …Dobry redaktor nie odrzuci dobrego materiału – kupi go i jakoś go wykorzysta, choćby go nie oczekiwał. Choćby był to klasyczny reportaż – a może właśnie dlatego.

    Piękna teoria, cóż jeśli tylko teoria.
    Jeden z moich znajomych, wielce zasłużony i utytułowany fotoreporter, przez kilka wieczorów i nocy focił na Openerze. Jedyny wkład agencji z która jest związany to było kupno akredytacji. Następnie, po podliczeniu wszystkich kosztów i wpływów wypłacono mu…, aż 10 PLN!

  8. Świetny przykład. Tak to już jest.
    Poza tym, co oczywiste, świat jest pełen zankomitości trzymanych na dystans od źródeł kasy, których pilnują przeciętni cwaniaczkowie. Po szlachectwo trzeba sięgać samemu a nie czekać aż ktoś da. Trzeba być psem rasowym a nie łaszącym się.
    Być może Pański znajomy powinien pomyśleć o zmianie zawodu. Tak to już jest.

  9. @Jurek Plieth
    Świetny przykład. Tak to już jest.
    Poza tym, co oczywiste, świat jest pełen zankomitości trzymanych na dystans od źródeł kasy, których pilnują przeciętni cwaniaczkowie. Po szlachectwo trzeba sięgać samemu a nie czekać aż ktoś da. Trzeba być psem rasowym a nie łaszącym się.
    Być może Pański znajomy powinien pomyśleć o zmianie zawodu. Tak to już jest.

  10. lemarais
    lip 22, 2009

    @Jurek Plieth
    Być może Pański znajomy powinien pomyśleć o zmianie zawodu. Tak to już jest.

    Być może. Jednak jest to wniosek (sugestia) zupełnie nie w temacie. A wręcz „antytematyczny”, bo tym szybciej fotoreportaż umrze, im więcej fotoreporterów zastosuje się do tej sugestii.
    Niestety nie działa tutaj nośna teoria, że „wolny rynek wszystko ureguluje”. Nota bene, na rynku też już nie działa, czego jesteśmy świadkami i ofiarami jednocześnie!

  11. @Jurek Plieth
    Jest tyle innych zawodów… – wolny kraj.

  12. lemarais
    lip 22, 2009

    @Jurek Plieth
    Jest tyle innych zawodów… – wolny kraj.

    Oczywiście, że tak. Tyle, że to znowu nie jest na temat. Jak będę chciał podyskutować o ekonomii, gospodarce, czy socjologii, to proszę mi wierzyć, znajdę sobie odpowiednie forum!

  13. coś na temat… podobnie to widzę jak autor. dzisiejsze dzieciaki są jednak przyzwyczajone do tandety, cieszy ich każdy bzdet jeśli mogą go uruchomić na kompie. fotokast – taki cyfrowy kolaż łatwy do zrobienia przez nastoletniego potomka lamerów. coś poważnego i trudnego zainteresuje dopiero przyszłe pokolenie, tak sadzę, kiedy PRL, wstręt do wolnego rynku i nygusostwo na kompach i iPod’ach stanie się banalne.

  14. Nie pozostaje Ci nic innego jak zrobić jeden fotokast, jak to nazwałeś, na próbę, to wcale nie jest trudne. A nóż urodzi się z tego coś interesującego.

  15. No tak… lampa. Każdy by miał depresję. To jakoś tłumaczy resztę tego wpisu ;-)

  16. Tomasz Pawłowski

    lip 23, 2009
    Reply

    Lemarais, to jak to w końcu jest: „każdy materiał, w dowolnej konwencji, jeśli jest dobry, redakcja kupi” (1) a „coś poważnego i trudnego zainteresuje dopiero przyszłe pokolenie” (2) ?

    „…kiedy PRL, wstręt do wolnego rynku i nygusostwo na kompach i iPod’ach stanie się banalne…” (3) Czyli za śmierć fotoreportażu odpowiada „PRL” i „wstręt do wolnego rynku”? :)))

  17. @Tomasz Pawłowski
    to takie urocze ta recenzja wytykająca to i owo.

    twierdzę z całem swem ograniczeniem, że to co napisałem jest w kontekście wpisu p. Rudolfa. część to odpowiedź dla p.Jurek Plieth o jego znajomym. dobrze by było przeczytać wszystko – cały kontekst i … ruszyć z recenzją.

    siedzę sobie na wakacjach i trochę czytam co jest o fotografii na www tylko tutaj daję wyraz swej oczywistej racji. muszę też przyznać, że rzuciłem okiem tam i ówdzie na www niektórych forumowiczów.

    1) jest o redakcji i oczekiwaniu redakcji na dobry materiał – tako ma wiedza.
    2) jest o zainteresowaniach młodych ludzi działaniami fotograficznymi w tym klasycznym reportażem – tako me obserwacje.
    3) to odpowiedź dla p. Jurek Plieth odnośnie jego znajomego – tako mój kaprys.
    4) uciecha z lamerów – to poi prostu tako uciecha.

    pozdrowienia

    P.S.
    nie oceniajcie lemarais, on nie chce tego, on woli poznać opinie innych, trochę się peszy jak ktoś mu odpowiada, po co walczyć z poglądami lemarais? każdy ma swoje – to wolny kraj. jeden nie lubi PRL, drugi nienawidzi wolnego rynku, trzeci kupił sprzęt i jeździ na koncerty zamiast wybrać inny zawód. a lemarais siedzi na wakacjach i czyta prowokacyjne wpisy p. Rudolfa – i to go ciekawi.

  18. @lemarais

    Daj nam choć odrobinę nadziei i napisz, że ten urlop już Ci się kończy

  19. p. Jurek Plieth chyba jako szef związku zawodowego na tym forum, znajomy wybitnego ale nie docenionego „reportera” z opener’a domaga się aby lemarais usunął się z tego forum.

    lemarais usunie się z tego forum ale ze względu na autora blogu, któremu nie chce zaśmiecać komentarzy swoimi nieprawidłowymi opiniami i reakcjami na nie – co zostało stwierdzone przez niejakiego p. Jurek Plieth autora szeregu nic nie wartych fotografii na stronie: http://www.plieth.com. skoro usuwam się mogę to panu wyznać – pańskie zdjęcia to szajs, przerost formy, zero treści – po prostu szajs. ale uważa pan, że jest wybitnym znawcą fotografii i tematyki z nią związanej. być może i dla pana, ze względu na przeciętne kwalifikacje, nie jest to odpowiednie forum. mam pan okazję, w końcu ktoś to panu powiedział.
    P.S.
    Prosi pan o nadzieję… znowu, kolejny który prosi zamiast brać…
    lemarais nie chciał nigdy zdenerwować tych wszystkich mędrców.
    pozdrowienia dla p. Rudolfa i komentatorów.

  20. @lemarais

    Poszedł mały Jasio do cyrku i tak się złożyło, że musiał usiąść w pierwszym rzędzie. Rozpoczął się występ i na arenę wychodzi Klaun Szyderca. Podchodzi do Jasia i pyta:
    - Jak masz na imię?
    - Jasiu.
    - A więc Jasiu, czy ty jesteś głową krowy?
    - Nie.
    - A czy ty jesteś tułowiem krowy?
    - Nie.
    - A więc Jasiu, ty jesteś dupą wołową!! HAHAHA!!! (zaśmiał się szyderczo Klaun Szyderca).
    Smutny Jasio wrócił do domu, opowiedział wszystko tacie, na co ten mu mówi:
    - Jasiu, jutro też pójdziesz do cyrku.
    - Ale jak to? Do cyrku? A Klaun Szyderca? Znowu będzie się śmiał.
    - Nie martw się Jasiu, tym razem pójdzie z tobą Wujek Staszek Mistrz Ciętej Riposty.
    No i tak się stało. Następnego dnia poszli Jaś i Wujek Staszek Mistrz Ciętej Riposty do cyrku, usiedli w pierwszym rzędzie i czekają na występ Klauna. Wychodzi więc Klaun na arenę i zaczyna swój znany występ. Podchodzi do Jasia pyta:
    - Jasiu, czy ty jesteś głową krowy?
    Na co Wujek Staszek Mistrz Ciętej Riposty:
    - Spierdalaj!

  21. Tomasz Pawłowski

    lip 23, 2009
    Reply

    Ha. Daleko mi do tego Wujka …

    …no, jak wakacje to wakacje – choć tak w Zakopanem jako i w Juracie czy w agroturystyce pana Mietka obowiązuje zasada sprzeczności – przynajmniej do trzeciego piwa włącznie ( w wakacyjnym i bezwysiłkowym ujęciu: albo rybka albo pipka ) Czyli: albo „dobre” przebija się na bieżąco i redakcje łykają to co dobre albo w następnym pokoleniu dopiero. Życzę koledze słońca i dobrej zabawy ! Jako się rzekło „Polska kraj wolny” to i mnie może wolno czasem mniej wakacyjnej logiki się trzymać i – tym samym – innej prowokacji smaku dostąpić :)

    Niezależnie od tego: nie rozumiem wpisu powyżej o „związkach zawodowych” skierowanego do J.Plieht i nie jestem pewien czy chcę go rozumieć. Atak na portfolio adwersarza to chwyt niegodny. Może świadczyć o intelektualnej mizerii (1) wieśniactwie (2) lub zbyt dużej ilości wypitego piwa (3) Mam nadzieję, że ta trzecia okoliczność zachodziJ

    Co do wpisu Rudolfa to sprawa cholernie ciężka bo chyba nikt nie wie jak to się wszystko potoczy. W skrócie niejako trafia w samo sedno, bo zdaje się, ze fotografia ( i nie tylko ona ) już nigdy nie będzie taka sama jak przed internetem. Ale czy fotografia nie żyje? Nic tak nie ożywia akcji jak trup ale to chyba za dużo powiedziane. Wydaje mi się , ze żyjemy w dobie terroru obrazkowego i upadku słowa, tudzież sporego natężenia narcystycznych wyziewów oraz logiki podwórka. Może jednak tak ma być? Może. Może jest w tym całym zgiełku jeszcze miejsce na sens ? Dziś jest zbyt duszno, żeby na to odpowiedzieć. Burza, wyładowania J

  22. @Jurek Plieth
    Udzielę panu lekcji młody kolego, co będzie dla pana z pożytkiem – widać, że dotąd nie udzielono jej panu . Po pierwsze powinien pan UWAŻNIE czytać to co piszą inni, po drugie zacząć MYŚLEĆ.

    wyżej napisałem cytuję: siedzę sobie na wakacjach i trochę czytam co jest o fotografii na www tylko tutaj daję wyraz swej oczywistej racji – oznacza to, że dobrze się bawię i pisząc tutaj nie wygłaszam jakiś tez ostatecznych ale zwyczajne, swoje opinie, dobrze i na luzie się bawię. z tego powinien był pan wyciągnąć wniosek, że nie oczekuję ideologicznej riposty, żadnej, bo po co. bez tej riposty i tak dobrze się bawię.

    wyżej napisałem cytuję: muszę też przyznać, że rzuciłem okiem tam i ówdzie na www niektórych forumowiczów – gdyby pan pomyślał przez chwilę, to zrozumiałby pan, że także pańską stronę. skoro ją przeglądałem to zdołałem zauważyć co na niej jest i jakiej jest to wartości. następnie wystarczyło skonfrontować jakość tych zdjęć z pańskimi wypowiedziami na forum i gotowe. z grubsza pełny obraz. słabe zdjęcia a ich autor to wielki mentor – taka zbitka typowa i jakże powszechna.

    trzeba mieć zarówno coś do pokazania jak i coś do powiedzenia, dopiero następnie objawiać się światu. tak to już jest… oczywiście życzę panu sukcesów fotograficznych (zakładam że o to panu chodzi skoro publikuje pan swoją stronę www) i w ogóle sukcesów wszędzie.

    naprawdę nie zamierzam już toczyć żadnych sporów z panem i z nikim. nie będę odpowiadał. może mnie pan zjechać najciekawszemi przymiotnikami staropolskiemi, daję panu to prawo. p. Rudolfowi daję prawo do usunięcia moich komentarzy pod tym wpisem.

    fotokast to coś czego nie oglądam. mnie to nudzi, nie porusza mnie to, wolę klasyczną fotografię. fotografia to coś innego, coś więcej. twierdzę nawet, że prawdziwy fotograf kicha na coś takiego jak fotokast. jestem po prostu miłośnikiem fotografii, stosunkowo prostej formy ale inteligentnej – dlatego mam taki dziwny pogląd na ten temat.

  23. @Tomasz Pawłowski
    Jurek Plieth napisał: Daj nam choć odrobinę nadziei i napisz, że ten urlop już Ci się kończy.

    To od tego NAM zobaczyłem przed sobą związek zawodowy. może teraz pan zrozumie. nie , nic się dało skumać? no cóż to jest wrodzone.
    no ale pan to przecież jest ktoś! skoro pan nie rozumie to już nikt nie rozumie – o to chodzi w tej pańskiej figurze?
    czyżby kolejny wielki mentor?

    sami o sobie też macie zdanie nieciekawe panowie. dyskutujecie w hipokryzji nie mówiąc co naprawdę myślicie o zdjęcich innych forumowiczów – taka dziecinada. piszecie żeby pisać bo gdzieś musicie się wypowiedzieć. zauważcie, że są fotografowie któży nigdzie nie piszą i jest ich sporo.

    lemarais – czy to zwykła maska czy może wzięty fotograf, kto to jest lemarais? czy to po 3 piwie czy całkowicie na serio, może nie na wakacjach – czas dzieci do szkoły. chciałem uczciwie i ciekawie popisać i poczytać na najlepszym polskim forum ale ginazjaliści robią fochy.

    jesteście wolni, piszcie co sobie chcecie. a czasem zróbcie jakieś zdjęcie :))

  24. Panowie, sranie w banie.
    O wyższości Świąt Bożego Narodzenia ble ble ble…..
    15 lat temu robiłem reportaże, skończył się rynek, nie pasowały mi nowe formy wyrazu, olałem to.
    Życie.
    Jeśli ktoś tego nie kupi, to tego nie sprzedaż. Proste.
    Narobiło się fotografów, jak grzybów po deszczu.
    Z racji braku warsztatu, swój stworzyli.
    Po imieniu, badziewiem można nazwać, ale niech im będzie.
    Ale nie oto chodzi.
    Ważna żeby w śród tego kiczu wszech ogarniającego świat, postawić się.

    „Chcesz oglądać dobre zdjęcia? To sobie je, kurwa, zrób…”
    Jerzy Piątek artysta, członek ZPAF, współtwórca Kieleckiej Szkoły Krajobrazu

    Cytat powyższy kwituje moje wypociny.

    I jeszcze jedno.
    Panie Jurek Plieth, nie wycieraj sobie d…. nazwiskiem Henri Cartier-Bressona,
    bo dobrym fotografem był, i ni jak ma się to do zdjęć jakie prezentujesz.
    Z wyrazami szacunku dla fotografów.
    FOTOGRAFÓW powtarzam.

  25. Tomasz Pawłowski

    lip 23, 2009
    Reply

    maska czy wzięty fotograf? Nie wiem – przyznam szczerze. Sądząc z pewności siebie – może być jedno i drugie. Znałem kiedyś wziętego stolarza, który też często jeździł na wakacje, sympatyczny gościu był :)

    ( Zróbta czasem jakieś zdjęcie,
    wiśnie sobie niech w Zachęcie,
    niech ma wzięcie, wielkie wzięcie
    niech świat cały pęknie w skręcie )

  26. Tomasz Pawłowski

    lip 23, 2009
    Reply

    esio: koniec i bomba a kto czytał ten trąba :)

  27. esio
    lip 23, 2009

    I jeszcze jedno.
    Panie Jurek Plieth, nie wycieraj sobie d…. nazwiskiem Henri Cartier-Bressona,
    bo dobrym fotografem był,…

    A nawet wyśmienitym. Moim zdaniem.
    W związku z powyższym pozwalam sobie zapytać, czy ja się Panu z kimś innym nie pomyliłem?

  28. A czyje to zdjęcia?

    http://plieth.com/jurek/main.html

  29. Moje. Bynajmniej nie Cartier-Bresson’a.
    Nadal nie rozumiem pańskich impertynencji.

  30. Drodzy Panowie, jak zwykle, jak przychodzi do wykazania swoich kompetencji to zaczynają się kłótnie. Dlaczego?
    Wyluzujcie.

    Swoją drogą, bardzo mnie zastanawia, że w takich wypadkach zwykle nie sposób zaobserwować kłótni kobiet – a szkoda, mogłoby być ciekawie, gdyby tu się dwie laski pokłóciły… ;)

  31. Reportarz faktycznie umiera i coraz ciezej cos dobrego znalezc. Podpisuje sie pod teoria ze ma to zwiazek z konaniem drukowanej tresci. Nie jestem jednak takim pesymistom zeby twierdzic ze reportarz i dobra fotografia umrze na smierc :). Jestesmy w srodku przemiany gdzie finalem bedzie dobra gazeta w internecie – narazie trwaja proby takiej transplantacji papierowej gazety do internetu i za kazdym razem pacjent umiera i widzimy tylko jego zwloki. Widac jednak swiatelko w tunelu kiedy ogladam takie blogi jak ten tutaj, podoba mi sie jego prezentacja i czasem jest co poczytac, chetnie bym widzial wiecej artykulow o samej pracy poszczegolnych osob i o podejmowanych przez nich projektach tych zarowno prywatno-amatorskich jak i zawodowych. Mysle ze dojdziemy do momentu gdzie czesc publikacji bedzie sie znajdowac wlasnie w internecie a czesc na scianie w galerii i beda sie one wzajemnie uzupeniac. Jak o mnie chodzi nie mam nic przeciwko gdy prezentowane w internecie zdjecia sa dobrze podkreslone szata graficzna i muzyka. Okolo roku temu widzialem prezenetacje zdjec grupy fortografow na temat spolecznosci zyjacych na wysypiskach smieci w Afryce (niestety nie moge tego odnalezc by dac link). Prezentacja powalila mnie na kolana, swietnie dobrane zdjecia i muzyka i mimo calej tragedii przedstawionej spolecznosci nie wszystkie zdjecia przedstawiaja placzace dzieci a wlasciwie to przedstawiaja normalnie funkcjonujaca grupe ludzi. Slowem chetnie wybralbym sie zobaczyc te zdjecia wiszace na scianie w wiekszym formacie.

  32. Nie powiedziałbym, że fotoreportaż umiera i że fotokasty (czy też fotocasty) są jego nagrobkiem i następcą zaraz i czymś nowym. Co prawda zaczyna się o nich w Polsce robić głośno. Nawet ostatni Press poświęcił im artykuł, ale na świecie trwają już dłuższą chwilę wspólnie z fotoreportażem i obie grupy mają się nieźle. Wystarczy podejść do empiku i poczytać TIME i potem odwiedzić time.com. Łatwo wtedy zauważyć, że czym innym jest fotoreportaż, gdzie słowo jest zepchnięte do roli swoistej „ilustracji” do zdjęć i działa na zasadzie „ramkowania” (propagandyści wiedzą o czym piszę ;)), a czym innym fotocast. Jeśli miałbym ten drugi do czegoś przyrównać, to do tzw. slajdowisk – pokazów zdjęć z komentarzem autora na bieżąco, który to komentarz tworzy tło społeczno-polityczno-geograficzne, do często nie potrafiącego mówić za siebie zdjęcia.
    I to jest chyba oś różnicy i problemu – do fotoreportażu trzeba użyć fotografii, które mówią, same, bez zbędnego komentarza opowiadają historię – no bo czym innym jest fotoreportaż? Jest historią tylko nie zapisaną słowami a zdjęciami.
    Fotokast z założenia może mieć zdjęcia mniej wyraziste treściowo (co nie znaczy, że złe, czy nieciekawe), bo i tak w tle poleci głos autora/komentatora i dopowie czego nie widać. Jeśli do fotokastu dołożymy animacje, czy filmy wideo, to obejdą one podstawową wadę i jednocześnie zaletę fotografii, która pokazuje swoje tu i teraz zatrzymane w czasie i przestrzeni – nigdy nie pokaże prze i po, obok i za itp. – nie ma takiej fizycznej możliwości i już. A nie raz spotkałem się spotkałem – jak doszło do wydarzeń na zdjęciu, co było potem itd…
    Reasumując – dla mnie to dwie osobne i zupełnie rożne formy przekazu. Fotoreportażysta musi być mistrzem myślenia obrazem, nie jako pojedynczą klatką, ale ciągiem logicznym obrazów mówiących co autor miał na myśli. Twórca fotokastu musi umieć połączyć fotografię, dźwięk i np. film, co też jest swoistą sztuką.
    Bo powiedzmy sobie prawdę, na to jak dane źródło informacji na nas wpłynie i jak je odbierzemy, w dużym stopniu wpłynie mistrzostwo twórcy – na potwierdzenie wg mnie można znaleźć tyle samo marnych fotoreportaży ile marnych fotokastów i vice versa.
    A to że moda na fotokasty akurat u nas się rozwija, to już zupełnie inna opowieść…

  33. Wlasnie skonczylem czytac „autoportret reportera” Kapuscinskiego. Moj wieszcz brutalnie tam wylozyl na czym polega przemiana mediow ktorej jestesmy swiadkami. Mimo ze postepujaca degradacja reporterstwa, pogon za kasa i klikalnoscia ma oczywiscie miejsce jest jeszcze miejsce na stara forme dopoki beda odbiorcy. Nie bede sial cytatami, przeczytajcie sobie te pozycje bo warto.

  34. A mnie strasznie korci ten fotocast… nawet dyktafon dobry chce kupic… chce dogrywac dzwiek studia w czasie robienia portretu… a ze cisza panuje więc tym baredziej moze byc fajnie… :)

  35. @svistakk: być może tak jest, że wyrasta po prostu nowa, oddzielna gałąź – byle tylko ci, którzy regulują rynek (wydawcy, fotoedytorzy czy ktokolwiek) potrafili nie zatracić się w nowościach. Specjalnie nie piszę o klientach jako regulatorach rynku, bo oni łykają wszystko.

    @iczek: ale to, o czym mówisz, to już raczej nie fotocast – to performance ;)

  36. vincent vega

    sie 1, 2009
    Reply

    minie czas, nasze „elity” zachłysną się tym „prędkim dokumentem”, „prędką informacją”, „prędkim efektem” (nieważne że cyfrowym co to za różnica” i nastąpi odwrót. W krajach w których demokracja ma znacznie dłuższy życiorys jest miejsce na dobrą fotografię (nawet jeśli jest to reportaż ;) Potrzeba czasu i wyrobienia się naszej „klasy średniej” bo to ona w większości jest przecież odbiorcą. Czego oczekiwać jeśli właścicielem gazety jest Niemiec, administruje nią w kraju manager bez skrupułów zorientowany na zysk a odbiorca niedziele spędza w markecie?
    Dopóki odbiorca nie będzie wymagał od wydawnictwa materiału „na poziomie” dopóty go nie dostanie.. bo i po co?, przecież za taki materiał trzeba słono zapłacić.
    Myślę że przyjdzie czas na dobre zdjecia prędzej czy później, nie wiem w jakiej formie (papier czy www) ale przyjdzie.. tylko Kowalski musi zacząć chodzić do Muzeów zamiast do Media-Markt a to z pewnością nastąpi jak już w domach będziemy mieli wszelkie możliwe telewizory, ekspresy do kawy i lodówki.

    PS
    nie przeszło mi przez klawiaturę „Muzeów” z małej litery przy „Media-Markt” z dużej.


Post a Comment



Utwory autora tej strony sa dostępne na licencji Creative Commons. | Logo design by Michał Apanowicz | News Plus wordpress theme brought to you by Zidalgo.