czwartek
MarudzenieBiznes wg Mistrzów
Aj waj, ja to taki naiwny jestem.
Pisałem o biznesie, podpowiadałem jak tu zarabiać na fotografii, ale – do diaska – świat co i rusz potrafi mnie nauczyć nowych rzeczy. Nowych sposobó pojmowania życia i nowych metod zarabiania.
Z niejakim zaskoczeniem więc przeczytałem artykuł na portalu swiatobrazu.pl – rzecz o tym, “dlaczego warto poddawać ocenie swoje fotografie”. Muszę powiedzieć, ale tylko tak na marginesie, że rzeczywiście – warto poddawać ocenie. Tym bardziej warto dawać je tym, którzy się na tym znają – a któż się lepiej zna, niż nasi lokalni nestorzy czy mistrzowie!
Ale gdzie tu biznes?
Otóż wyobraźcie sobie, że chcecie usłyszeć od mistrza opinię co do zdjęcia. Niby nic wielkiego, bo na tzw. Zachodzie organizuje się specjalne warsztaty (czy jak to tam się nazywa), gdzie uczestnicy mają okazję poobcować z mistrzami i usłyszeć ich opinię o swoich zdjęciach. Zwykle ta opinia składa się z wypowiedzi, czy raczej konsultacji (bo to przecież jest prezentacja i rozmowa) kilku mistrzów.Ale dziś, w dobie internetu i błyskawicznej dostępności do wszystkiego, światobrazu daje nam możliwość pseudo-obcowania z mistrzami już po wypełnieniu krótkiego formularza i zapłaceniu 249PLN za zdjęcie! Żadnych spotkań, żadnych dodatkowych kosztów, żadnego gadania – za to czysty zysk.
Do licha, czyż to nie wspaniały sposób na robienie pieniędzy? Pal licho robienie portretów, pal licho chałtury na ślubach czy pogrzebach! Wystarczy przecież za dwa akapity porad wziąć niedużą sumkę… et voilà! Najlepsze jest to, że tak naprawdę bierze się pieniądze, a jednocześnie pomaga młodym fotografom w ulepszaniu warsztatu, a więc – przyjemne z pożytecznym!
Genialne, muszę przyznać – autorze pomysłu, chylę czoła.
Post Tags: biznes, komentowanie, Mistrz, opinie, pieniądze
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (104)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co zrobić? (85)
- Nienormalni (79)


wrz 24, 2009
Reply
Cena to 50 pln za zdjęcie, tak mi się wydaje, że 249 to za 5 sztuk. Ale usługa zupełnie kuriozalna.
wrz 24, 2009
Reply
jako nieuk bardzo prosze o wyjasnienie kim jest pan sloma?
wrz 24, 2009
Reply
Genialne. Choć muszę przyznać , że mistrz , niejako wbrew swoim zasadom , dorzucił kilka zbyt pochlebnych zdań. To może wepchnąć młodego człowieka w niepotrzebny samozachwyt . Swoją drogą moje podejrzenia, że ZS jest ofiarą paradoksu Perkinsa chyba się potwierdzają.
wrz 24, 2009
Reply
No i ok, ale co z reklamacjami? No bo przychodzi taki i mówi ” panie, byłem u pana w maju, pan mnie tu tak oceniłeś, że forma jest fajn tylko treść kuleje , a ja uwierzyłem, zapłaciłem, a wczoraj rozmawiałem z konkurencją i powiedzieli mi, odwrotnie: forma do niczego ale treść ratuje”.
No i mam nadzieję, ze towar dotknięty nie uważa się za sprzedany ;-)
wrz 24, 2009
Reply
Ja jest marshand i wiem od razu czy fotografia jest dobra czy zła i czy się sprzeda oraz za ile i komu ją trzeba sprzedać.
wrz 24, 2009
Reply
To jest z VATem…?
wrz 24, 2009
Reply
A tak bajdełej ( sztuka-obraz-pieniądze) to dwóch dżentelmenów weszło dziś do muzeum w Brukseli , pukawki wyciągnęli i Rene-Magritta rąbneli ( od 750 w górę wartość ). Nagą kobietę w muszli. To jednak krzepiące, że w tych okropnych czasach ludzie zadają sobie tyle trudu, żeby ze sztuką obcować.
wrz 24, 2009
Reply
( 750 tys Euro )
wrz 24, 2009
Reply
o VAT nie pytali ;-)
wrz 24, 2009
Reply
Acha.. w ciemno stawiam, ze to członek ZPAF… ten Zdzicho
wrz 24, 2009
Reply
tzn złodzieje Magritta nie pytali o VAT, a tam na swiatobrazie to nie wiem
wrz 24, 2009
Reply
@Tomasz Pawłowski: “krzepiące, że w tych okropnych czasach ludzie zadają sobie tyle trudu, żeby ze sztuką obcować”
Mega ROTFL, że się tak wyrażę; poprawiłeś mi humor. :)
wrz 24, 2009
Reply
Hehe… już widzę te dyskusje na forach internetowych przy wystawianych zdjęciach do oceny.
- Mógłbyś przyciąć z lewej, WYSTEMPLOWAĆ ( fujjj, przyp. autor) krzaki po prawej, zmienić kolory.
- Ładne zdjęcie ale czegoś mu brakuje.
- Brzydkie zdjęcie
autor: – ależ sam mistrz krajobrazów (tu imię i nazwisko) wycenił moją pracę bardzo wysoko, walcie się amatorzy.
itepe.
Poza tym sam pomysł to chyba nonsens, bulić za ocenę zdjęcia przez neta. Kto to widział !
wrz 24, 2009
Reply
Rudolf – humor rzecz pierwsza, wiec ekstra. Swoją drogą to zastanawia mnie taka rzecz, bo dzieła Magritta uchodzą za “zbyt rozpoznawalne”, żeby można było je spylić ot tak…, czy to oznacza, że “zamawiający” obcuje ze sztuką w pojedynkę lub z kochanką?
Morrrcin – mylisz się chyba. Cena 250 PLN jest absurdalna ale sądzę, że dobry komentarz wart jest czasem więcej niż zdjęcie. Pomimo wszystko – komentarz w rodzaju “brzydkie zdjecie” albo “ładne ale czegoś mu brakuje” lub “wystemplować” zawsze będzie miał wartość zerową i jednak nieporównywalną z komentarzem przemyślanym – nawet takim, z którym się nie zgadzamy.
wrz 24, 2009
Reply
Być może,
ale zamiast dać komuś 250 zeta za recenzje 5 zdjęć w necie wolałbym nakupić filmów i zniknąć na dłużej.
Tudzież ziarnko do ziarnka i załapać sie na dobre warsztaty.
Ale to oczywiście moje zdanie.
wrz 24, 2009
Reply
no i słusznie, bo cena wydaje się być wzięta z sufitu, ale kto wie gdzie kto ma sufit a gdzie podłogę..;-)
wrz 24, 2009
Reply
Ocena mistrza jest mniej warta niż ocena marshanda (krytyka). Nie wydawajcie pieniędzy na takie czarodziejskie sztuczki w internecie jakiegoś durnia i na spotkania na jakiś warsztatach. Poszukajcie marshanda i pokażcie mu zdjęcia, on wam prawdę powie. Nie znam artystów w tym fotografów wysokiej klasy robiących takie rzeczy. Znam natomiast wielu takich, którzy Wasze zdjęcia mają za szajs ale Wam tego nie mówią, mówią o tym w gronie najbliższych. Bylibyście bardzo zaskoczeni widząc jak wielcy artyści potrafią się zachowywać i co mówić o innych w tym o odbiorcach swoich dzieł. Ja kicham na tych artystów, bom Pistol del Marshand. Przeciętnie wysokiej klasy fotograf dobrze mówi o 2-3 innych fotografach. Jest tego przyczyna, ale o tym może napiszę do Sz. Rudolfa parę słów. Ci doradzający mistrzowie to satyrycy, którzy świetnie się bawią i śmieją z Was. Ale bywa też, że mistrzowie często komentując czyjeś dzieło na czyjąś prośbę zwyczajnie gadają bzdury bo się nie znają na tym co komentują. Dlaczego tak się dzieje, może napiszę do Sz. Rudolfa. Może napiszę jak robić dobre zdjęcia – ujawnię pierwszą tajemnicę – o tym Wam nie powie żaden przepraszam artysta ale marshand – ile razy marshand musi słuchać bzdur i oglądać nieudane dzieła w sytuacji kiedy ich autorzy bujają w obłokach.
wrz 25, 2009
Reply
Cena nie jest z kosmosu. Tyle mniej więcej w maju kosztował wstęp na przegląd portfolio. Obym go za rok nie przegapił, bo teraz widzę, że taniocha.
Zapytanie ,,Zdzich Słoma Słomski” daje nam aż 4 odpowiedzi LOL
http://www.google.pl/search?q=Zdzich+S%C5%82oma+S%C5%82omski&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:pl:official&client=firefox-a
wrz 25, 2009
Reply
Portfolio na stronie Zdzicha aktualnie nie dziala, ale za to jest kilka kadrow w wywiadzie na Swiecie Obrazu: http://www.swiatobrazu.pl/o_fotografii_zawodowej_i_kryzysie_z_zdzislawem_slomskim_rozmawia_anna_cymer_.html
Panowie Mistrzowie! Do pior, jak dobrze pojdzie Zdzichu bedzie pare tysi do przodu ;-)
wrz 25, 2009
Reply
@Pistol : “Ocena mistrza jest mniej warta niż ocena marshanda (krytyka)”
To jak w końcu: marszanda czy krytyka? Od kiedy to marszandzi są krytykami? Bajanie. W Polsce nie ma praktycznie rynku kolekcjonerskiego, więc o czym właściwie mowa? Bo o tym, ze artyści artystów traktują artystycznie to wiemy, wiemy ( tzn mówię za siebie ale zakładam, żem w wiedzy tej nieosamotniony ).
A tak w ogóle to krytykować to każdy potrafi…Jakby to powiedzieć… więc z punktu, mając na uwadze, że ewentualna krytyka może być, tak musimy zrobić, żeby tej krytyki nie było, tylko aplauz i zaakceptowanie..
wrz 25, 2009
Reply
no to rzeczywiscie miszczu ten mistrz. az 4 wyniki w goglach z czego 3 nie dzialaja!!!
jakos trudno mi sobie wyobrazic frajera, ktory placi kase za ocene kogos, kto w dzisiejszych czasach w obowiazujacej rzeczywistosci nie istnieje.
wrz 25, 2009
Reply
Niestety, świat pełen jest frajerów :)
JA czepiałbym się bardziej samej platformy SO, która to wymyśliła i propaguje..
To mnie załamuje i wprost wyje o jakiś porządny magazyn, już nawet nie papierowy o fotografii… coś na POZIOMIE!!!!
A po cichu Wam powiem, że dotarły do mnie bardzo, ale to bardzo ciekawe plotki z rynku wydawniczego miesięczników…
Oj – może być ciekawie… :)
wrz 25, 2009
Reply
to mnie zabiłeś tym niusem ;)
wrz 25, 2009
Reply
…na poziomie, na poziomie… Ale wymyśliłeś. Wszyscy chcą ciągle na poziomie. Poziom rzecz względna. Ciekawe kto będzie z poziomicą ganiał? Ja to bym chciał czegoś nie na poziomie.
wrz 25, 2009
Reply
Rabijki – przeceniasz chyba gugle jako aparat pomiaru istnienia. Na hasło jednorożec wyskakuje 300 000 odpowiedzi, a to nie przekonuje mnie do wiary w istnienie jednorożców. Pojawienie się takiej oferty na rynku jest – bez względu na nasz do tego stosunek – raczej normalne, o co chodzi? Pojawienie się oferty nie jest przy tym jednoznaczne z pojawieniem się szerokiej klienteli, a niektórzy zakładają chyba dziecinnie, ze owszem, skoro piszą o “frajerach” :))
wrz 25, 2009
Reply
Michał Karol@
Rabijki@
Litości! Google nie zastąpią myślenia. Jeżeli wrzucić frazę „Zdzisław Słomski” , to okaże się , że „Słoma” to ściema dla małolatów. A tak naprawdę chodzi o fotografika, członka ZPAF nr legitymacji 558 (dla niewtajemniczonych takie numery nadawano w czasach gdy większość z Was nie marzyła nawet o fotografii ), wieloletniego przewodniczącego OKK Okręgu Świętokrzyskiego ZPAF, twórcy , krytyka itd.
Znam wielu fotografików starszego pokolenia, którzy nie mają swoich www, nie prowadzą fotogbloga, nie wrzucają zdjęć na onephoto, nawet , o zgrozo, nie czytają i nie komentują na ZK. Czy oni nie istnieją? Czy odbitki jakie stworzyli mają mniejsza wartość jako dowód istnienia niż Wasz ślad w necie?
wrz 25, 2009
Reply
@Leszeg: o, dziękuję za głos rozsądku.
Na pewno się co niektórym przyda. :)
wrz 25, 2009
Reply
Leszeg – a co do meritum też masz taki głos rozsądku ?:)
Bo rozumiem, że sam numer legitymacji nie czyni całego pomysłu lepszym?
wrz 25, 2009
Reply
Rozumiem że po zakupie takiej oceny zdjęcia jej treść jest moją własnością. W takim razie cena nie jest wygórowana. Młody pokazuje swoje portfolio galerii a tam komentarze pod każdym zdjęciem jakiś znanych speców, same superlatywy. Nie musimy zamieszczać całego komentarza. Małe galerie to łykną i wystawa gotowa. Młody wypływa.
Trzeba mieć na uwadze że kupujemy tę krytykę i teraz nasuwa się pytanie jaki kręgosłup ma Mistrz? Jak będzie jeździł po pracach to większość przestanie mu je podsyłać do oceny. Jak będzie zachwalać jakieś badziewia to sprzeda własne nazwisko jak prostytutka, ale zarobi kasę.
Iczek połowa gazet od “Gali” po “Twój Styl” wyje o podniesienie poziomu tylko po co to robić jak i tak się sprzedają. Co za plotki, daj, pomożemy puścić w obieg :)
wrz 25, 2009
Reply
Iczek
Nr legitymacji nie czyni pomysłu lepszym, ale świadczy , że ten ktoś ma nieco większe pojęcie o fotografii. Kiedyś był nieco bardziej skomplikowany tryb przyjmowania do ZPAF niż teraz. Trzeba było wykazać się przekrojową wiedzą na tamat całej fotografii , jej historii , strony technicznej itp. Teraz wystarczy pohasać z syfrą po jakimś modnym temacie, powiesić ze dwie wystawy w jakiejś kawiarni, mieć gadane i można zostać CZŁONKIEM.
A pomysł? Wszystko jest na sprzedaż. Jeżeli można sprzedawać w necie wydruk , który się dopiero zrobi jako odbitkę zgodną z zasadami kolekcjonerskimi (popatrzcie na strony autorskie, jest plik, można zamówić wydruk , nawet na wybranym przez klienta rodzaju papieru, gdzie tu można mówić o vintage print!) , to dlaczego nie sprzedawać się jako wirtualny „mistrz” ?
Ja osobiście uznaję tylko kontakt bezpośredni z Mistrzem i to przy dobrym płynie fotomedialnym , ale ja jestem chyba jeszcze z innej epoki…
wrz 25, 2009
Reply
aha – dobrze ze mi wytlumaczyliscie!
znaczy ze jak ktos jest w zpaf to robiac glupoty jest poblogoslawiony. bede pamietal!!!
wrz 25, 2009
Reply
musialem otworzyc drzwi i mi sie kliknelo stad dopisek:
jesli ktos sie podpisuje “sloma” costam to szukam “sloma” costam. nie musze sie domyslac ze to jak ktos napisal sciema dla malolatow – to po pierwsze.
google nie jest wyznacznikiem istnienia. oczywiscie, ale zyjemy w takich czasach, ze jak ktos chce sie czegos dowiedziec o kims to googluje.
gdy ktos chce z fotografem podpisac umowe to o googluje. taka weryfikacja pracy zawodowej – zreszta wiekszosc publikacji laduje w necie wiec latwo sprawdzic czy ktos pracuje czy tylko gada ze jest wielkim artysta.
wrz 25, 2009
Reply
Zdzichu nie podpiera się członkostwem ZPAF. To ja to wyciągnąłem by dać odpór zarzutom , iż miszcz co ma tylko 4 wyniki w googlach nie tylko nie jest mistrzem ,ale w ogóle nie istnieje.
Wg mnie ten sposób zarabiania pieniędzy głupotą nie jest. Na razie nic nie inwestuje, materialnie nic nie traci. Jak się znajdą chętni , to przybędzie mu dutków w sakiewce i tyle.
Zastanawia mnie bardziej kto może skorzystać z tej oferty i jak ocenić taką właśnie osobę? A jeżeli ktoś ma kasę na zbyciu i takie właśnie potrzeby, to czy mu tego zabraniać?
wrz 25, 2009
Reply
No cóż , zwykle korzystając z googli staram się brać pod uwagę, że to jest tylko narzędzie, myśleć muszę ja.
Korzystając wyłącznie z netu można mieć bardzo ograniczone pojęcie o czyjejś twórczości. O wartości twórcy nie przesądza jego umiejętność autokreacji w mediach.
wrz 25, 2009
Reply
autokreacja jest raczej dodawanie sobie “sloma” do imienia i nazwiska zeby byc cool.
istnienie w necie jest po prostu informacja taka sama jak ksiazka telefoniczna czy polka ksiegarska.
zapytalem kim jest mistrz sloma, bo wpisujac dokladnie tak jak sie przedstawil (domniemam ze po to bym go wiedzial kto mnie ocenia jesli zaplace a nie po to bym nie wiedzial) otrzymalem zero informacji.
pytam wiec dlaczego?
nie opowiadaj mi o autokreacji czy jej braku. szukalem albumow mistrza i nie znajduje. szukam publikacji i nie znajduje. byc moze mistrz poszedl za daleko w ograniczeniu autokreacji i nie pokazuje nic. moze tez za duzo czasu poswieca na ocenianie zdjec innych a za malo na udostepnianie widzom swoich???
fotografia dla zycia potrzebuje tworcy i odbiorcy. nie moge odebrac czegos co nie istnieje lub jest mi nieudostepnione. stad moje pytanie kim jest mistrz i czy to nie jest miszcz?
moze nie potrafie szukac w necie ale nie musze tego umiec. jednak bedac az takim debilem bez trudu znajduje zdjecia prawdziwych mistrzow, ich ksiazki, teksty o nich i publikacje.
pewnie dlatego ze zaden z nich nie dopisal sobie niczego do nazwiska bo i po co.
wrz 25, 2009
Reply
Leszeg, przeciez mielismy rozmowe na ten sam temat ze Zdzislawem rok temu w ogrodzine pod katedra. Napojow fotomedialnych nie brakowalo. Wtedy spytalem sie wprost “Gdzie w sieci moge zobaczyc twoje zdjecia”. Uslyszalem, ze w sieci sa fotopstryki, a prawdziwa fotografia jest na papierze. Rozmowa typu glowa w mur. Nie da sie, drogo, uklady, brak czasu, itd. Dobrze wiesz, ze takie jest podejscie tego srodowiska. Ludzilem sie, ze “srodowisko” kisi te swoje skrzynie z barytami i mitycznymi albumami ze wzgarda spogladajac na Internet, a jednak okazuje sie, ze Internet nie jest taki zly. Wydaje mi sie, ze byc fotografem, niekoniecznie znaczy tworzyc fotografie. Nie potrafie znalezc innego uzasadnienia odwracania sie od sieci.
wrz 25, 2009
Reply
@Sz.Tomasz Pawłowski
Krytyk to jest to. Sam nie potrafi ale wie co i jak. Warto słuchać krytyków. Krytyk nie musi być marszandem ale marszand krytykiem obowiązkowo. Nie o klasyfikację nicejską zawodów. Marszand = krytyk + handel. Marszand-krytyk jest zwolniony z formułowania swoich ocen, ponieważ to jest niepotrzebne, ale wiedzieć musi, to koniczne. Rynku fotograficznego w Polsce nie ma z powodu braku fotografów – zawsze jest taka kolejność – dzieło a potem pojawia się cwaniak, który chce zarobić, nigdy nie odwrotnie! W Polsce postPRLowskiej wszyscy czekają aż ktoś zorganizuje im a to rynek artystyczny a to szkółki piłkarskie – to proszę czekać dalej! Do tego wszystkiego trzeba kasę – dlatego kolejność: najpierw dzieło potem kasa. Żeby Polska była dobrym rynkiem fotograficznym musi mieć coś do sprzedania. Dzisiaj w dobie internetu i szybkiej komunikacji możnz być w Krakowie czy Warszawie i pracować w Paryżu – tam są tacy sami ludzie jak my tylko bardzo, bardzo, bardzo, bardzo ciężko pracujący, na początku za frajer – kto tego nie rozumie niczego nie rozumie! Dlatego wysoko cenię blog Sz.Rudolfa bo to on właśnie buduje polski rynek tak to się robi – każdy musi jak najmniejszym kosztem robić jak najwięcej aż zbieże się odpowiednia masa. Pytanie tylko, ile osób czytających tego bola i inne czegoś się nauczy i będzie robić coraz lepsze zdjęcia – czy może kończy sie to na gadaniu o gadaniu? Rynek będzie jeśli będze czym handlować i szereg osób wytrzyma trudne pierwsze lata.
wrz 25, 2009
Reply
Leszeg – z jednej strony mówisz o tym, że uznajesz tylko kontakt osobisty, z drugiej zaś wyczuwam, że usprawiedliwiasz takie działania w sieci względami ekonomicznymi.
Modlę się abyś nie sugerował, że każda głupota jest usprawiedliwiona jeśli służy zarabianiu pieniędzy..:)?
W dodatku zasłaniasz się niską szkodliwością czynu…:)
A ja uważam, że takie rzeczy trzeba … uwaga1… piętnować!
Zwłaszcza jeśli osoba za nimi się kryjąca jest członkiem gremium, które jak piszesz “przyjmowało kiedyś inaczej”. Generalnie akurat ten argument jest dla mnie mało ważki, bo widząc prace tych przyjmowanych inaczej – ręce mi opadają…:)
A prace Zdzicha… no cóż… nie będe atakował personalnie…
Niemniej, czynię zarzut w stosunku do platformy SO, że zamiast starać się przenieść poziom dyskusji o zdjęciach szczebel wyżej, spłycają go do komercyjnych wypocin “kogośtam” za nie małe pieniądze… i to pod szyldem w sumie ZPAF, bo każdy się zorientuje w końcu kto to jest Zdzich – nie wiedziec czemu Redakcja nawet nie pokusiła się o podanie kim jest Mistrz :)?
Dla mnie to wszystko jest naciąganym działaniem z poziomu piramidy finansowej… szukanie jeleni!
Tyle w temacie…
wrz 25, 2009
Reply
no wlasnie, ale jest jeszcze jeden aspekt.
ja mam facetowi placic – czytaj – mam go zatrudnic!
jakim prawem pan sloma odmawia mi zapoznania sie z soba przed zatrudnieniem go do pracy?
mam dac kase gosciowi ni z gruchy ni z pietruchy?
zeby bylo jasne – jak napisalem – nie mam o nim pojecia, o jego zdjeciach tez, ale nie mam pojecia nie ze swojej winy, a z jego!!!
bo trzeba miec tupet zeby domagac sie kasy za swoja wiedze nie pokazujac jej i nie chcac jej udowodnic.
co do barytow…, i ma facet racje – bo co mozna powiedziec o zdjeciu przyslanym w rozdzielczosci internetowej? niewiele…, tylko dlaczego swoje zdjecia ceni, a innych olewa na dzien dobry.dlaczego nie domaga sie galeryjnej odbitki do oceny? dlatego ze pieniadze nie smierdza i za kase fotografia w internecie jest cacy?
wrz 25, 2009
Reply
Akurat sam pomysł na zarabianie pieniędzy – pewnie niemałych, jest bardzo dobry. Na pewno sporo nadzianych amatorów się skusi i to nie raz.
Tylko jaka jest wartość samej krytyki przez neta (nie Krytyka) pięciu zdjęć za grube pieniądze ?
wrz 25, 2009
Reply
Biznes handlu fotografią świetnie wie co jest w Polsce, obserwuje. Jeśli pojawią się dobre zdjęcia zaraz się tu zjawią i zorganizują co trzeba jeśli będzie to im się opłacać – spokojnie. Nie trzeba się martwić, że w Polsce jest brak organizacji – organizacja to kwestia techniczna, banalna. Blog ZK otrzymał nagrodę od wielce szacownego jury – to tacy goście co się znają będący na miejscu – a więc są tu w Polsce niegłupi ludzie. Nie dajmy się nabrać, że Wy komantatorzy lub Pistol del Marshand jesteśmy najlepsi – najlepszych nie widać – i tego też nie rozumiem. Kiedy jakiś młodzieniaszek zacznie się rozpychać i pokazywać swoje wspaniałe fotografie gdziekolwiek i one będą dobre to będzie początek. Mieszczańska stagnacja nie to nie to.
wrz 25, 2009
Reply
Jarek.
Jeżeli pamiętasz rozmowy w ogrodzie , to potwierdzisz kto walił w Zdzichowy beton, kto ciągnął go do obejrzenie pewnego fotobloga.
Co do reszty.
Na razie idę na spacer z synkiem i kilkoma kwadratowymi kadrami do naświetlenia. Nie mam w chwili obecnej czasu pisać więcej. Obiecuję jednak , że wieczorem wezmę w obronę Zdzicha. I to nie z racji jakiejś szczególnej do niego sympatii , ale przede wszystkim dlatego , że sam nie może się tutaj bronić, a na nikogo innego raczej liczyć nie może. Do zobaczenie po zachodzie słońca.
wrz 25, 2009
Reply
I jeszcze jedno. Przeglad portfolio to usluga stara jak swiat i zwykle platna. Tyle, ze przeglad wymaga osobistego kontaktu, wymiany zdan i materialnego kontaktu z fotografia. Odniose sie do tego o czym pisal Iczek. To co w swiecie jest oczywiste, u nas dopiero przebija sie do swiadomosci. Swiat Obrazu powinien uzyc wysilku organizacyjnego i zorganizowac taki przeglad (ale nie za 50 zl od zdjecia – tyle to to nawet Alex Webb nie bierze), a nie spalac na wejsciu calej instytucji przegladu organizajac jakas smieszna netowa proteze.
wrz 25, 2009
Reply
No i jeszcze jedna sprawa, poruszona przez rabijki.
Czy wybitny fotograf reporterski może krytykować fashion lub akt i jakie ma do tego kompetencje,
tak jak czy kierowca rajdowy może krytykować kierowcę F1?
do diaska, nawet nie wiemy czym pan Zdzisław się zajmował lub zajmuje aktualnie…
wrz 25, 2009
Reply
Marrrcin – no właśnie… Redakcja nawet nie zadała sobie trudu powiedzić kto zacz? Pokazać dorobek. Itd…. Po prostu proteza i to z papieru pakowego…:(
wrz 25, 2009
Reply
“, że sam nie może się tutaj bronić”
a co? ma zakaz publikowania w tym miejscu?
bo wstretu do netu i braku umiejetnosci chyba nie ma skoro porad przez internet chce udzielac?
wrz 25, 2009
Reply
Któryś z postmodernistów (Barthes?) powiedział : sztuka (kultura) współczesna istnieje tylko dzięki zapośredniczeniu w współczesnych mediach :) jeśli Mistrza nie ma w sieci, w google, to znaczy, że nie istnieje, nie funkcjonuje, nie działa w przestrzeni współczesnej kultury, nie ma go, nie ma znaczenia, nie liczy się.. itd, itp… nie jestem pewien, czy można się z tym zgodzić, ale… Jeśli Mistrz, jest Mistrzem, jego uczniowie powinni zadbać o to, żeby miał swój ślad w współczesnych mediach. Może nie ma uczniów, aż na tyle zaangażowanych, może w niego nie wierzą. Czy Mistrz może istnieć bez uczniów? :) Może dlatego wychodzi do sieci tą inicjatywą i słusznie. :)
wrz 25, 2009
Reply
W hameryce poznałem przypadkiem Pana Monte Naglera. On robi zdjęcia, żona zajmuje się biznesem, ale co najważniejsze to bardzo równy człowiek. Prowadzi zajęcia i za FRIKO sponsoruje lekcje fotografii prowadzone na uniwerkach dając chemie i papier. Byłem u niego w pracowni, zlewy po pas, powiekrzalnik rzucający obraz na ścianę – miłe klimaciki. Jak ktoś chce to może dzielić się wiedzą bez ciągnięcia kasy, ale do tego trzeba być dobrze ustawionym altruistą.
wrz 25, 2009
Reply
Rabijki@ Ma się sam bronić? Jeżeli masz ochotę, to wyślij wiadomość do ZS (adres powinien być na stronie ZPAF), oświadcz , że masz zamiar , wraz z kilkoma innymi osobami , trochę się nad nim popastwić na forum. Prześlij mu stosowny link, sam może tutaj nie trafić.
Nie chcesz nie musisz mu płacić. Jeżeli chcesz sprawdzić na co wydajesz pieniądze zapytaj SO kim jest ZS. Ponoć kto pyta nie błądzi.
W SO napisane było „Prezentujemy ocenę Zdzisława Słomskiego pięciu fotografii czytelnika SwiatObrazu.pl „ Jest imie , nazwisko. Wiadomo co wpisywać w google.
Co do barytów , to pijesz do mnie czy do ZS?
Iczek@. Poczytaj o paradoksie Perkinsa. To straszne mieć zdolność oceny nie posiadłszy adekwatnego potencjału twórczego.
To, że był przyjmowany ponad ćwierć wieku daje rękojmię pewnego zakresu wiedzy. Wtedy jeszcze tego wymagano.
To, że ja wolę kontakt osobisty przy szklaneczce ciepłej whisky nie oznacza , że jestem w większości. Nie tylko w kwestii whisky.
Kasę wole wydać na whisky. Zdzichu być może też, ale ja zarabiam w innych fachu. To , że robi to w taki sposób? Co jest gorsze – nierzetelna ocena w ramach zajęć na kursie lub w prywatnej uczelni czy też obiektywna opinia w necie?
To przypomina dyskusje o wyższości analoga nad syfrą. Relacje a analogowe z „mistrzem” są OK, ale te wirtualne już nie.
Jarek@ Masz rację – nikt nie mówi , że ocena portfolio ma być bezpłatna. Podobnie jest również w psychoterapii gdzie nie ma mowy o darmowej superwizjii… Kwestia formy takiej oceny? Pamiętacie stare „Foto” , to sprzed 1989 roku? Każdy mógł przesłać zdjęcie, które miało szanse zostać poddanie ocenie przez „mistrza”. Podobne próby oceny były również prowadzone na krótszą metę w późniejszym okresie. Czy ktoś narzekał na brak bezpośredniego kontaktu z „mistrzem” ? Nie każdy chce na samym początku bezpośrednio konfrontować się osobiście kimś kogo uważa za autorytet. Nie tak dawno była na ZK dyskusja o introwertyczności fotografujących.
Jeżeli ma potrzebę bezpośredniego kontaktu może zebrać większy zestaw i uderzać do ZPAFu. Na spotkaniu z OKK w Kielcach Zdzichu też udzieli dogłębnej , krytycznej oceny. Prosto w twarz, aż pójdzie w pięty.
Odnośnie ceny. Czy to dużo? Zobaczymy ile osób będzie gotowych za to zapłacić taką cenę. Jeżeli będzie brak chętnych , to może będą promocje – ocena 5 zdjęć w cenie jednego? Ponoć mamy wolny rynek…
Co do prezentacji , to nieliczni w tym środowisku mają albumy autorskie. Gdy był czas ich świetności możliwości były ograniczone. To nie była Czechosłowacja czy Litwa. Kogo wydawano? Pawła Pierścińskiego, E. Hartwiga… Mniej znani nie mieli szans. W późniejszym okresie niewielu się odnalazło. Dobra robotę robi jeszcze Jurek Piątek. Ale ilu z Was ma choć jeden album przez niego wydany? Nie publikują w necie? Czego wymagać od nich jeżeli kolega, w którego ciemni spędzałeś sporo czasu podczas ostatniego pleneru, do tej pory też nie ma swoje prezentacji w necie?
Nie lubisz wziąć do ręki dobrego barytu?
wrz 25, 2009
Reply
Oceny portfolio dokonują w kolejności: fotograf i redaktor magazynu. Nikt inny. Oceny kolegów fotografów, którzy przegrywają są nic nie warte. Ci, którzy wygrywają tym się nie zajmują, bo są zbyt podnieceni robieniem własnego portfolio – poza tym konkurencja. Ot i wszystko. Jeśli fotograf nie wie ile warte jest jego portfolio… to o czym rozmawiamy?
wrz 25, 2009
Reply
Młody fotograf „Bywa zakochany w swoich różnych wybitnych dziełach, z których a wiele to całkowity szajs. … Każdy widział jak dzieciak opowiada bzdury z tym swoim zadęciem – bo przeczytał gdzieś jakiś banał, bo odkrył Amerykę – nie on pierwszy nie ostatni, ważne żeby z wiekiem poznać prawdę.”
Po co czekać na odpowiedni wiek, marnować młodzieńczą energię ? Czy nim nie dotrze się do redaktora magazynu, nie lepiej skorzystać z porad doświadczonego mistrza? Chociażby takiego jak ty Pistonie …
wrz 25, 2009
Reply
@Die Sz.Leszeg
Na siłę się stawiasz zamiast czytać. Młody fotograf „Bywa zakochany w swoich różnych wybitnych dziełach”
B y w a. Ale nie wiem jak Ty, mnie nie zależy żeby mieć rację, ale żeby znać prawdę. Sz.Leszgu – daj mi namiar na Twoje dzieła jeśli są gdzieś eksponowane – to jest ciekawe.
wrz 25, 2009
Reply
@Die Sz.Leszeg
Ja przyznaję, nie zrobiłem jednego dobrego zdjęcia, wiem jak powinno wyglądać ale nie potrafiłem do tego doprowadzić – może to kwestia tego, że nie zdecydowałem się wejść w to głębiej,możecś innego, na pewno nie jestem mistrzem, wiem bom Pistol del Marshand.
wrz 25, 2009
Reply
Z tego się robi fotograficzna sałata z kraju i ze swiata.
1. rabijki napisał: “a co , a co? ma zakaz publikowania w tym miejscu?” No nie ma… ale czy ktoś musi?
Trochę zdziwiłbym się gdyby mu się chciało. Zwłaszcza, ze nieporozumienie wynika z jawnego pomieszania pojęć i wydaje mi się, ze mało kto to chce zrozumieć.
Na stronie SO autor oceny zdjęć nie przedstawia się jako “mistrz” lecz wypowiada swoje opinie. Portal zamieszcza te opinie i bierze za nie pieniądze jeśli są chętni, no tak czy nie? A co cie obchodzą zdjęcia autora komentarza jeśli chcesz skorzystać z opinii na temat swoich? Jak chcesz “kupić” opinię to testujesz opinię, język, którym jest napisana i jej adekwatność wobec twoich wyobrażeń estetycznych. “Towarem” – jakby to głupio nie brzmiało – jest w tym wypadku słowo pisane, punkt widzenia i wiedza autora, a nie – jego zdjecia. Jak będziemy chcieli kupić zdjęcia p.Słomskiego to wtedy mamy prawo pytać o zdjęcia. Hawk. Jeżeli uważasz że opinie autora za błędne – mówisz dziękuje, postoję. Jak za drogie – to samo.
2. Myślę, że głównym acz ukrytym źródłem tej dzikiej miejscami dyskusji jest kwestia MITOLOGICZNEGO statusu ZPAF w Polsce i uzasadniona skądinnąd obawa przed wizją zarysowaną przez Górala ( prawda a komercja itp). I obawa przed swoistą “instytucjonalizacją narzędzi wartościujących”. Ale to nie jest miejsce na taką dyskusję, bo to inny i znacznie bardziej skomplikowany temat. Tak mi się wydaje panowie
3. zover , wspomniany tu Roland Barths umarł w roku 1980 i jak sadzę – nie korzystał z internetu. A znasz go.
Pozdrowienia i dobrego humoru.
wrz 25, 2009
Reply
Pistolu.
Przepraszam za “pistona” . Omyłka , mam nadzieję , że nie freudowska , która zdarzyć się może gdy , podczas pisania, dziecię zaczyna bawić się ulubionym kwadratem tatusia.
Co do oceny portfolio, to będę optował za okiem mistrza – tyle, że dobrze dobranego.
Cechy, które zacytowałem w rzeczy samej przeszkadzają w dojściu do bardziej dojrzałego etapu. I nie ma tu tyle ironii ile się dopatrujesz.
Nie wszystko napiszę na forum, wolałbym na pw.
Co do reszty, szukaj w konkurencji googlowej, tam znajdziesz coś do zobaczenia i kontakt.
wrz 25, 2009
Reply
się mi przypomniało, o tym zapośredniczeniu wspominał Baudrillard. warto odróżnić twórczość wizualną (tak czy inaczej rozumianą) od słowotwórstwa. dobry humor dopisuje. :)
wrz 25, 2009
Reply
@Sz.Leszeg
Nie nie chciałbym żadnego osobistego kontaktu, wyłącznie jakąś stronę, zbyt sztywne wychowanie mi nie pozwala. Nawet jeśli znajdę nie będę tego komentował. Jam Pistol del Marshand dumny z osiągnięć i będący obiektem zawiści – wtedy nazywany jestem Pitol – moje opinie często są sekowane, ale ja wiem, że to dlatego, że obracam się w środowisku lamerskim – ale do czasu. Piston podoba mi się. Ja teraz dużo piszę komentarzy, bo zaraz się usuwam. Może Sz.Rudolf zrobi wpis z odniesieniem się do mojego maila, który do niego wysłałem, jeśli nie to też będzie dobrze, w każdym razie chodziło mi o możliwość zaprezentowania czegoś na ZK – to był mój cel. Wcale nie występuję przeciwko innym, przeciwnie. Niezależnie czy Sz. Rudolf coś zacytuje z mojego maila, ja dzisiaj jako komentartor się usuwam.
wrz 25, 2009
Reply
leszeq
ale ja sie nie pastwie nad panem sloma bo go nie znam i nie znam jego prac.
mam jednak swoje zdanie na temat faktow:
uwazam ze facet nie przedstawil sie (bo chyba nie jest wystarczajace podanie imienia nazwiska i jakiejs ksywki jesli sie nie jest avedonem) a chce kasy. czyli skoro mam mu ewentualnie placic (zatrudnic go na chwile i zaufac) to powinien byc na tyle przyzwoitym by mi najpierw przedstawic swoj dorobek w mozliwie najszerszej formie – czego nie zrobil.
w necie znalazlem szczerze mowiac niewiele. ktos tu napisal ze pan sloma nie lubi internetu w polaczeniu z fotografia ( luzno cytuje), nie pokazuje swoich prac itd. przeszukalem wiec ksiegarnie i widac papierowych wydan tez nie lubi bom go nie znalazl. wracajac jednak do internetu: skoro tak jest to mnie dziwi fakt ze na ocenie zdjec w internecie zarabia skoro uwaza ze tylko baryt…
podkreslilem ze ma racje mowiac ze ocena zdjec bez odbitki to …. nie ocena.
wypisalem kilka informacji ktore wskazuja na brak logiki w dzialaniu i odrobine tendencji do ustawiania sie z wiatrem. nie musi mi sie to podobac, nie podoba mi sie, krytykuje to, ale nie nazwalbym tego pastwieniem sie.
wrz 25, 2009
Reply
@ zover, to dobrze, ze ci humor dopisuje a jeszcze lepiej, ze zadbałeś przy okazji o mój – bo to rzeczywiście zabawne – Braths czy Baudrillard…no i postmodernizm jako źródło wiedzy pewnej ;-), A może mówmy własnym językiem – to działa orzeźwiająco. ( uwaga o tym, ze warto odróżnić twórczość wizualną od słowotwórtwa jest dla mnie niezrozumiała, prosze o podpowiedź ;-)
wrz 25, 2009
Reply
@leszeg, oczywiscie, ze lubie wziac baryt do reki. Oczywiscie, ze mam wydawnictwa od Jurka Piatka na polce i to jeszcze z czasow, gdy nawet nie wiedzialem, ze istnieje (sprawdzilem – 3 pozycje), oczywiscie, ze kolega, w ktorego ciemni spedzilem sporo czasu ma prezentacje autorska w sieci – trzeba tylko troche poszukac:-) Rozmawialsmy o tym nie jeden raz – nie mozna w nieskonczonosc zwalac na PRL i brak szans. Jest Internet, medium prawie za darmo i co? I nic. Co prawda ZPAF robi prezentacje autorow miesiaca, ale sa w calosci, lacznie z tekstem sa zrobione w bitmapach, wiec google ich indeksuje, ech… http://www.zpaf.pl/pl/tworca_mies_0609/index.php
wrz 25, 2009
Reply
@ Tomasz Pawłowski, i w uzupełnieniu… mówiąc własnym językiem: szkoda, że Mistrzowie (zwłaszcza ci starszej daty, szczególnie w naszych rejonach) nie znajdują wystarczająco wiernych uczniów, żeby mogli prezentować swoje dzieła w nowych mediach, w ten sposób oni sami (ci mistrzowie) a może właśnie ich wierni uczniowie, skazują ich (się) na nieistnienie w współczesnej kulturze (albo istnienie marginalne), w ten sposób zostajemy odcięci od korzeni i inspiracji, albo poszukujemy ich niewiadomo jak daleko. odróżnienie twórczości wizualnej od słowotwórczej – jest tylko o tyle istotne, że łatwiej znaleźć tekst (nawet w przydrożnej księgarni) , niż trafić na album zdjęć, wystawę, gdzieś na rubieżach cywilizacji. :) – stąd nowe media, w tym internet, odgrywają w sztukach wizualnych w tym fotografii dużo większą rolę niż np w literaturze.
wrz 25, 2009
Reply
@Sz.zover
chyba nie ma tak, że uczniowie jak w biblii idą za mistrzem – taki układ to chyba nie występuje w rzezczywistości. Nikt nie ma żadnych zobowiązań wobec mistrza i nie wykonuje takich zobowiązań. Sprawy artysty prowadzi jego agent.
wrz 25, 2009
Reply
Pistolu
Przynajmniej zajrzyj. Jak zobaczysz rower Rudolfa, to znaczy, że dobrze trafiłeś. Ewentualnie daj namiar na pistolowe obrazki.
Jarek
No właśnie, trzeba poszukać i to mocno. Zbyt mocno. Prześlij mi link jeśli możesz.
Ty wiesz kim jest Jurek Piątek, ale czy inni go znają?
Dziadki ze ZPAFu nie czają netu. Tam średnia wieku jest jak w KC za Breżniewa. Żyją w innych realiach, niestety tych z PRLu. Chcieli by czasami zaistnieć , ale nie każdy sobie radzi, nie każdy ma uczniów…
Oczywiście ZS tak stary nie jest, ale to już inna historia. Ja tu występuję trochę jako advocat diaboli i nie będę kopał leżącego.
Rabijki
Zdjęć ZS trzeba poszukać w albumach będących pracami zbiorowymi. Nie ma autorskiego albumu. Google chyba tutaj nie pomogą.
Być może to SO zaniedbało kwestię informacji o swoim ekspercie.
Nie wiemy ile zarabia na tym ZS ile SO. Dlaczego więc potępiać ZS?
Nikt, może poza Jarkiem i Rudolfem nie zna osobiście ZS. Nikt chyba nie zna go lepiej niż ja.
Być może miałbym najwięcej możliwości celnego skrytykowania „mistrza”, ale tego nie zrobię. Przede wszystkim dlatego, że go tutaj nie ma. Dla tej jednej prostej zasady. Taki już jestem. Ale mogę Wam obiecać, że zrobię to przy osobistym kontakcie.
wrz 25, 2009
Reply
http://www.fotomedia.pl/
wrz 26, 2009
Reply
leszeq
nie mozemy wiedziec kto ile na tym zarabia. zreszta kogo to interesuje? nie rozumiem dlaczego uzywasz slow jak potepiac, pastwic sie? dlatego ze to twoj kolega? z tego powodu jest pod scisla ochrona?
krytyka nalezy sie “so” bo olali czytelnikow, ale sloma mial wplyw na to co napisali i sam nie zadbal skoro taki jest wynik. poza tym sam przeciez zadbal o brak swoich prac i nieistnienie prezentacji zdjec. tak czy nie? a moze uwazasz ze nalezy mu sie taka galeria i ktos ma ja za niego zrobic?
nie krytykujesz bo go tu nie ma…, skoro go znasz to mu powiedz zeby tu zerknal. przeciez nikt nie zmieni swoich wypowiedzi tylko dlatego ze gosc (ktory zreszta mialem nadzieje ze to czyta) nagle tu wpadnie.
zauwazylem tez ze w twojej wypowiedzi jest pewna prawidlowosc:
gdy piszesz o innych uzywasz slow: pastwic sie, potepiac…
gdy piszesz o sobie uzywasz slow: celnie krytykowac…
nie skomentuje tego, ale chyba samo przytoczenie faktu jest wystarczajaco wymowne. sam fakt znania goscia nie stwarza wiekszego prawa do krytykowania, chwalenia, a juz na pewno nie daje prawa do karcenia innych za napisanie swoich wlasnych przemyslen.
wrz 26, 2009
Reply
Rabijki
Celnie – czyli boleśnie, w czuły punkt. Mógłbym , bo znam człowieka , ale uważam , że to nie miejsce na takie dyskusje. Nie krytykuję go właśnie dlatego , że go znam, a nie z powodu jakiejś do niego szczególnej sympatii. Dlatego podjąłem się roli advocatus diaboli. Poza tym uważam , że krytykowanie go na forum byłoby nadużyciem naszej znajomości.
Nie karcę , ale zwracam tylko uwagę, że czym innym jest krytykowanie SO , a czym innym ocena konkretnej osoby, której się nie zna, która tutaj nie zabiera głosu, właściwie tylko na podstawie szczątkowych informacji i braku szerszej prezentacji w necie.
Używam słów „potępiać , pastwić się” ponieważ dyskusja o SO w pewnym momencie zeszła na krytykę postawy ZS wobec netu i brak jego prezentacji www. Ma on do tego prawo, nie ma jak do tej pory obowiązku zakładania autorskich stron www.
Nie wiemy jaki wpływ ZS miał na to co napisali i czego nie napisali o nim w SO. Jak jest między nimi umowa, kto podejmuje decyzje – tego nie wiemy. Być może nawet ZS na zagląda na SO…
wrz 26, 2009
Reply
Rabijki,
Drzesz się najgłośniej ze wszystkich, pokaż Słomskiemu zdjęcia, może otworzą Ci się oczy na coś innego…..
Uprzedzę pytanie, moich widział wiele.
wrz 26, 2009
Reply
Rafa user – sęk w tym że cały zpaf się powinno kijami na cztery strony świata rozpędzić. To jest niewypowiedziane sedno tej dyskusji.
Uprzedzam jakiekolwiek pytania = EOT.
:-)
wrz 26, 2009
Reply
taaa., to by było ciekawe :))
wrz 26, 2009
Reply
ups..tzn to było do rafa user… ( a nie tam.. ) to byłoby zdecydowanie ciekawe , bo Słomski pisze ciekawie a rabijki nudzi
wrz 26, 2009
Reply
Przeczytałem dopiero dzisiaj ocenę 5 fotografii Sz.p. Słomskiego na światobrazu.pl i muszę powiedzieć, że gość ma pojęcie o czym mówi – mówi jednak jak nauczyciel i jest z konieczności, z uwagi na formułę wypowiedzi publicznej, delikatny, przez co ocena jest nieautentyczna – wyobrażam sobie jak Sz.p Słomski kpił z tych zdjęć „poza kadrem”.
Ale zgadzam się z jego oceną fotografii nrnr 1,2,3,5 – co do nr 4 uważam, że to zdjęcie to przypadek – inaczej wygląda to czym pisze Sz.P. Słomski na zdjęciu świadomym. Ocenę Sz.p Słomskiego fotografii nr 5 uzupełniłbym o spostrzeżenie o interesującym biuście modelki, nawet jeśli nie jest obnażony – to najlepszy element fotografii – ja od razu zobaczyłem ją na golasa, z czego wnioskuję, że na fotografii nie ma nic, wiem bom Pistol del Mrashand.
Cena pobierana jest za wykonywanie przez Sz.p. Słomskiego pracy akademickiej – oceny pracy studentów – tak jak w szkołach artystycznych.
wrz 26, 2009
Reply
Ocena Sz.p. Słomskiego dotyczy warsztatu. To jest abecadło. Ale to nie wszystko, to dopiero początek – to musi być zrobione właściwe, dopiero potem następuje dalsza ocena fotografii – cóż wbrew pozorom fotografia jest bardzo trudna a kunszt fotografa jest widoczny na zdjęciu.
wrz 26, 2009
Reply
Guerilla,
myślę że ty także powinieneś pokazać Słomskiemu zdjęcia…..
Ciekawe czy znacie scenę z filmu A. Holland ,Całkowite zaćmienie, co robi Arthur Rimbaud z grafomanami na wieczorze poezji w kawiarni?
wrz 26, 2009
Reply
Może to będzie kij w mrowisko, ale naszła mnie wątpliwość czy osoba dokonująca oceny zdjęć musi koniecznie być wybitnym twórcą? Czy w ogóle musi fotografować? Przecież nie wymagamy od krytyka filmowego by był doświadczonym reżyserem, aktorem lub kimkolwiek zatrudnionym przy produkcji filmowej.
Chętnie czytamy Sontag, Barthesa , a czy ktoś zna jakieś ich zdjęcia? Czy brak portfolio dyskredytuje ich kompetencje w dziedzinie fotografii ?
wrz 26, 2009
Reply
Chciałbym po pewnym namyśle wrzucić taką uwagę do ocen Sz.p.Słomskiego. On wydaje mi się, że jest artystą plastykiem, patrzy jak plastyk – grafik, malarz. To według mnie trudna rzecz robić fotografie jak obrazy graficzne czy malarskie, ponieważ decyduje tu trudna forma. Moim zdaniem fotografia jest dyscypliną bardziej swobodną niż sztuki plastyczne i wybacza czasem niedoskonałości warsztatu. Cała krytyka skierowana wstronę fotografii na jej początku ze strony świata sztuki wyszła właśnie z pwodu robienia zdjęć pod sztuki plastyczne – osobiście uważam, że to nie o to chodzi – takie fotografie mogą pełnić rolę dekoracyjną – to dla mnie za mało. Dekoracja jest do kupienia w co drugim sklepie z dupersznytami. uważam, że zamiast fotografii plastycznej lepsze jest malarstwo, bardziej nobilitujące. Ale…z gustami się nie dyskutuje, wiem bom Pistol del Marshand.
wrz 26, 2009
Reply
@Sz.p.Leszeg
Ja uważam, że albo fotografuje albo ocenia – to dwie różne pozycje odległe od siebie. Dobrze jest jeśli fotograf ,po spełnieniu pewnych warunków, dalej idzie w totalnie indywidualny klimat – tak jakby nie było żadnych innych fotografów od niego, wiem bom Pistol del Marshand. Ten kto wie jak coś ma wyglądać czy być zrobione wcale nie musi umieć tego zrobić. Krytyk może mieć dwie lewe ręce, być lamusem, ale musi mieć łeb – musi “widzieć” -to dar, tak jak talent artystyczny.
wrz 26, 2009
Reply
moim zdaniem to są różne zawody:
fotograf (artysta, reporter) – obróbka zdjęć – krytyka – handel/biznes
wrz 26, 2009
Reply
Jeżeli wystarczy talent krytyka, to skąd żądanie by oceniający udowodnił , że jest „mistrzem” i wybitny twórcą? Czy nie wynika, to z lęku , że możemy być ocenieni prze kogoś, kto sam nie potrafi zrobić dobrego zdjęcia?
wrz 26, 2009
Reply
Leszeg – “kij w mrowisko” ? Wątpliwości? Toż to jest oczywistość nad oczywistości, pisałem o tym kilka razy i każdy powinien sam sobie odpowiedzieć czy woli bazar czy myślenie. Wspomniany przez ciebie Barthes nigdy nie robił zdjęć, a napisał jedną z najczęściej dziś cytowanych książek o fotografii, ( Susan Sontag miała wprawdzie romans z fotografią a właściwie … hm… Annie Leibovitz, ale to nie ma żadnego znaczenia z punktu widzenia tematu )… To jest jasne jak słońce – choć masz rację w pewnym sensie , bo świadomość tego faktu zanika – wraz z rozpowszechnianiem się świeckich ( sieciowych ) obrzędów tańczenia wokół obrazu jak wokół ognia.
wrz 26, 2009
Reply
@pistol: “Cała krytyka skierowana wstronę fotografii na jej początku ze strony świata sztuki wyszła właśnie z pwodu robienia zdjęć pod sztuki plastyczne – osobiście uważam, że to nie o to chodzi – takie fotografie mogą pełnić rolę dekoracyjną – to dla mnie za mało. Dekoracja jest do kupienia w co drugim sklepie z dupersznytami.”
Trudno się z tym nie zgodzić.
wrz 26, 2009
Reply
@Sz.Leszeg
Ja uważam, że fotograf musi sam wiedzieć co zrobił. Zauważ, że dziecko pyta w szkole, dorosły zna już odpowiedzi. Pytanie o fotografię dotyczy początkujących fotografów. Myślę, że to wyłącznie hobbyści chcą aby ktoś ocenił ich zdjęcia – chcieliby żeby ktoś im powiedział, że zrobili takie świetne, wybitne zdjęcie. Kiedyś trzeba się usamodzielnić. Fotograf ewentualnie pyta się kolegi: “jak to zrobić, żeby to zaczęło mi w końcu dobrze wychodzić.” Szkoły fotograficzne przedłużają marzenia młodych ludzi, marzenia które się nie spałniają. Nie można nauczyć się komponowania muzyki, pisania powieści, fotografowania bez posiadania w tych kierunkach talentu. Ktoś więc utalentowany sam wie o co chodzi i samodzielnie szuka, kiedy coś mu nie chce wychodzić pyta: jak zrobić dobrze to co ja robię źle. On wie co jest źle – nawet jeśli się grubo myli i wszystko jest dobrze. Ale nie pyta: czy może pan ocenić moje zdjęcie. Tu chodzi o perspektywę z jakiej patrzy się na fotografię – ktoś kto jest “w środku, blisko sedna” szybko wie wszystko, któs kto stoi jako ten hobbysta, stoi na powierzchni przytłoczony wszystkim.
wrz 26, 2009
Reply
krytyk jest znany i ma markę na rynku
wrz 26, 2009
Reply
Trudno się z tym mnie zgodzić… ale ten etap fotografia twórcza ma już dawno za sobą. I przypuszczam – choć nie umiem tego udowodnić z braku danych – że p. Słomski także. Jak sam zauważyłeś – po zapoznaniu się z opinią – “ma pojęcie o czym mówi – mówi jednak jak nauczyciel i jest z konieczności, z uwagi na formułę wypowiedzi publicznej, delikatny”… Myślę, ze nie o delikatność chodzi ale o adekwatność wobec celu wypowiedzi.
wrz 26, 2009
Reply
Znowu przeskakujemy sie postami – To była kontynuacja mojej poprzedniej – ech ten internet i brak mozliwosci edytowania.:)
wrz 26, 2009
Reply
@Sz.Tomasz Pawłowski
Moim zdaniem nic nie stoi na przeszkodzie niczemu – aby nie robić choćby najoryginalniejszych fotografii. Moim zdaniem problem leży po stronie fotografów – brakuje im dzisiaj albo odwagi osobistej albo są zbytnimi konformistami – uważam, że powodem tego jest brak poczucia pewności swojej wartości, a ta bierze się z talentu, umiejętności, pracy i jej wyników.
Nie rozumiem dlaczego w dobie cyfrowej uważa się fotografię za szybszą i łatwiejszą. Nie zgadzam się osobiście z tym poglądem.
Moim zdaniem fałszywy jest też pogląd, że już wszystko sfotografowano. Ja widzę, że fotografuje się od początku ciągle to samo, ale w każdej dekadzie wygląda to trochę inaczej – o to chodzi.
Porządny rzemieślnik mierzący wyżej potrafi zrobić naprawdę interesujące zdjęcia. Dzisiaj brakuje nawet tego – porządnego rzemiosła.
Nie rozumiem dlaczego Sz.p. Słomski nie korzysta ze swojego warsztatu i nie handluje swoimi fotografiami na prawo i lewo. To byłoby możliwe – skoro tak się nie dzieje, to coś może jest nie tak po stronie maestro.
wrz 26, 2009
Reply
wszystko jest ok a jeśli nie to też ok
wrz 27, 2009
Reply
ok jest zawsze lepsze niż nie ok ;-) A poza tym Kartagina powinna zostać zburzona.
wrz 27, 2009
Reply
Tomasz Pawłowski
Wsadziłem kij – choć miałem na myśli inne „mrówki” .
To jest oczywista oczywistość, ale nie dla wszystkich. Można by przytoczyć jeszcze wiele osób piszących o fotografii jak choćby V. Flussera , czy też naszych rodzimych – Mariannę Michałowską, Tomasza Ferenca itd.
Kiedyś na jakimś forum na pytanie o ciekawe pozycje dotyczące fotografii, podrzuciłem kilka tytułów w/w autorów. I co ? Dowiedziałem się , że warto czytać tylko Mroczka, bo przez innych nie da się przebrnąć.
Kij w sumie podziałał – dyskusja zeszła na normalny poziom.
Brakuje mi tutaj tylko odpowiedzi kilku osób , ale Rafa chyba ich skutecznie przepłoszył …
wrz 27, 2009
Reply
@Sz.Tomasz Pawłowski
Nie odpowiedziałem w nocy z przyczyn technicznych. Zrobiłem komentarz, tak się starałem ale miałem problem. Chciałem m.in. napisać, że jeśliby wziąć w obroty Sz.p.Słomskiego i zmusić go do porządnej roboty to połączenie jego wiedzy, warsztatu i tego wymuszenia mogłoby dać dobry efekt, który pozwoliłby porządnie sprzedać jego dzieła – ja np. sobie wyobrażam mniej więcej jak to powinno być zrobione, trochę się dziwię, że to się nie dzieje. Np. jakiś bank mógłby kupić – jeśli zdjęcia byłyby zrobione jak przystało na professora akademii i artystę zarazem to by było to.
wrz 27, 2009
Reply
Z tą sprzedażą może być pewien problem. Nie słyszałem by banki rwały się do inwestowania w fotografię. Ale zawsze można zacząć próbować jak w F5 http://www.f5-ksiegarnia.pl/gallery/.
wrz 27, 2009
Reply
Banki nie inwestują w fotografię tak jak w sztukę (czasem tak) ale wyposażają swoje wnętrza w ładne przedmioty. Po prostu trzeba pójść do nich i pokazać co się ma dla nich – coś naprawdę ciekawego. Patrzeć na fotografie jak na sztukę, w którą się inwestuje, to nie o to chodzi. Przez całą II poł. XX w. fotografia miała walor użytkowy i artystyczny zarazem – jeśli ktoś tego nie akceptuje powinien zająć się inną dziedziną artystyczną. Fotografia była w modzie, dokumentacji, dekoracji, prasie i od autora zależało jaką wartość artystyczną ona posiadała. Część z historycznego, niepowtarzalnego dorobku fotograficznego stanowi dziś przedmiot pożądania kolekcjonerów. Ale istnieje także zapotrzebowanie na nowe zdjęcia – jak zawsze.
wrz 28, 2009
Reply
Padło tu wiele ładnie ujętych myśli. Niektóre padły na grunt i wydadzą owoce, inne padły i już nie wstaną. W tym natłoku krasomówstwa mam dziką ochotę, żeby sprawę skwitować prosto i dosadnie: Ktoś, kto wydaje 249 PLN na ocenę prac raczej zna recenzenta i z pewnością ufa jego osądowi. Jego sprawa, jego fotografie i jego kasa. Nie rozumiem o co więc to całe “halo”. Może o to że to nie Wy kosicie tę kapustę?
Doskonale wiemy że Związek stara się zmonopolizować rynek, co jest w dzisiejszych czasach nieporozumieniem totalnym. Dawniej było tak: Nie byłeś w Związku to cię nie było wcale. Dziś, jak to zostało napisane przez Rabijakiego, sprawa ma się inaczej. Nie ma cię w googlach- nie ma cię wcale. ;) Dziś nie numer legitymacji pozycjonuje, lecz miejsce na liście wyników w wyszukiwarkach, więc polityka “partyjnego betonu” świadczy tylko o ich anachronizmie. Ale rozmowę o tym że “ZPAF musi odejść” zostawiam sobie na inną okazję.
wrz 28, 2009
Reply
Tomasz Pawłowski
„Część z historycznego, niepowtarzalnego dorobku fotograficznego stanowi dziś przedmiot pożądania kolekcjonerów.” Jeżeli chodzi o nasz kraj , to w pełni sie zgadzam. Są jednak miejsca na świecie gdzie wydaje się spore pieniądze na prace autorów , którzy nie przeszli jeszcze do historii.
Co sprzedawania do ładnych zdjęć do dekoracji wnętrz, to pachnie trochę chałturą. No chyba , że osoba zajmująca się wystrojem wnętrza potrafi docenić dobrą fotografię, ale i tak wątpię by zdjęcia takie jak Jurka Piątka http://www.f5-ksiegarnia.pl/gallery/Main,ViewGallery,5.html#8 (te z cyklu „Smutek i urok prowincji”) mogły przystroić wnętrza jakiegoś banku .
wrz 28, 2009
Reply
Ło matko, Leszeg, nie pomyliłeś rozmówcy ? Proszę żebyś nie przypisywał mi słów oraz poglądów innych użytkowników tego bloga. Niech każdy za swoje się tłumaczy ;)
wrz 28, 2009
Reply
Wydają kasę na prace ludzi wg. jakiś speców rokujących się dobrze na przyszłość. Jak nie wyjdzie to mała strata za to jak jeden z drugim staną się sławni to wartość ich prac poszybuje pod sufit. Właśnie banki i kancelarie prawnicze zajmują się takim skupem.
Pistol nie rozdzielałbym tak radykalnie fotografii i malarstwa, oko ćwiczy się tu i tu. Dziedziny sztuki się przeplatają i uzupełniają i tak rzeźbiarze uczą rysunku a malarze i graficy fotografii. Nawet podział szpalt w gazecie wymaga wyczucia, smaku i znajomości kompozycji.
wrz 28, 2009
Reply
Ło … no i pomyliłem. Przepraszam. Pisałem dzisiaj w pracy , a tu nie wyświetlają mi się nicki. Zaglądałem wieczorem , przeczytałem i nie miałem już siły pisać. Pamiętałem tylko, że ostatnie wpisy były Pistola i Tomasza Pawłowskiego … no i źle zapamiętałem. Rudolfie – pozwól edytować!.
wrz 28, 2009
Reply
@Leszeg: na razie testowo, włączyłem możliwość edycji komentarzy; jeśli coś będzie “nie tak”, dajcie proszę znać via e-mail.
wrz 28, 2009
Reply
@ Leszeg – spoko, to tylko w kwestii formalnej, co by się nie pogubić, ordnung muss sein ;-)
wrz 30, 2009
Reply
W czym problem? Jeśli ktoś chce zapłacić 250 zeta za ocenę własnych zdjęć to płaci. Zakładam, że mistrz poświęcił co najmniej godzinę na napisanie tego co napisał. Więc w sumie nawet niedrogo wychodzi.